r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pomysły deweloperów GNOME mogą ułatwić instalowanie na Linuksie oprogramowania spoza repozytoriów

Strona główna Aktualności

Instalowanie aplikacji na Linuksie było zawsze zarazem i łatwiejsze i trudniejsze, niż na Windows czy OS-ie X. Łatwiejsze, gdy dana aplikacja znajdowała się w oficjalnych repozytoriach oprogramowania wybranej dystrybucji – wówczas wystarczyło skorzystać z menedżera pakietów, czy wręcz „sklepu z aplikacjami”, jak to jest w wypadku Ubuntu. Trudniejsze, gdy danej aplikacji w żadnym repozytorium nie było: wówczas w grę wchodziły zmagania z samodzielną kompilacją, przystosowywaniem obcych pakietów do swojego systemu, czy stosowaniem rozmaitych skryptów install.sh z konsoli, nierzadko robiących niezły bałagan w plikach. Producenci oprogramowania mogli oczywiście umieścić na swoich stronach pliki .deb czy .rpm – pakiety dla danej dystrybucji, ale nie było żadnej gwarancji, że zainstalują się one poprawnie: .rpm dla Fedory mógł, ale nie musiał zainstalować się na OpenSUSE, .deb dla Ubuntu mógł, ale nie musiał działać w Debianie.

Przeciwko tej izolacji linuksowego oprogramowania, utrudniającej życie i użytkownikom i niezależnym od danej dystrybucji deweloperom (a w szczególności producentom niewolnego software'u, np. gier) chcą wystąpić deweloperzy środowiska graficznego GNOME. Podczas ostatniej konferencji FOSDEM 2013 w Brukseli, z inicjatywy Aleksandra Larssona rozpoczęto prace nad projektem, który miałby doprowadzić do stworzenia uniwersalnego formatu pakowania linuksowych aplikacji, porównywalnego z androidowym .apk czy OS X-owym .dmg.

Taki uniwersalny pakiet byłby jednym plikiem, zawierającym zarówno uruchamialny kod, jak i wszystkie wymagane biblioteki i dane konfiguracyjne. Instalacja możliwa byłaby po sprawdzeniu przez system manifestu, zawierającego listę wymagań, które musiałby spełniać system, aby uruchomić aplikację. I tak deklaracja bare oznaczałaby, że aplikacji wystarczy sam linuksowy kernel, zaśgnome-platform-1.0 byłoby wymogiem obecności całego zestawu bibliotek i toolkitów środowiska GNOME. Po tym, gdy aplikacja określiłaby w ten sposób swoje wymogi, byłyby one wszystkim, co dla aplikacji udostępniono.

Proponowany system służyć ma bowiem nie tylko łatwej instalacji oprogramowania, ale też i skrajnej jego izolacji. Całe środowisko uruchomieniowe aplikacji miałoby być odizolowane od reszty systemu, utrzymywane we własnych kontenerach. Dzięki temu nie byłoby problemów z niekompatybilnymi wersjami bibliotek w systemie, ani też niespełnialnymi zależnościami. Od środka kontener taki wyglądałby jak minimalny system plików Linuksa, z poszczególnymi komponentami aplikacji umieszczonymi w katalogach /usr, /bin czy /lib, i nie miałby bezpośredniego dostępu do katalogu domowego użytkownika.

Komunikację pomiędzy tak odizolowanymi aplikacjami miałby zapewnić system „portali”, przypominający androidowe intencje. Aplikacje mogłyby świadczyć pewne usługi – np. otwieranie listy plików czy wyświetlanie podglądu tekstu, a usługi te mogłyby być zamawiane przez inne aplikacje, oczywiście pod warunkiem, że użytkownik przyzna im takie uprawnienia. Wymiana informacji odbywać się miałaby po magistrali D-Bus, poprzez protokół Inter-Process Communication, działający bezpośrednio na poziomie jądra.

Pomysł wzbudził niemałe zainteresowanie społeczności, ale jego realizacja nie będzie łatwa. Pewne rozwiązania w zakresie komunikacji między takimi izolowanymi kontenerami aplikacyjnymi już istnieją, ale nigdy nie zostały przyjęte do jądra. Dodatkowo sama magistrala D-Bus działa w warstwie użytkownika i nie wiadomo, jak zapewnić jej dostęp do wielu przestrzeni nazw (każdy kontener miałby mieć własną przestrzeń nazw). Nie wiadomo też jak uniknąć obrastania systemu w „tłuszcz”, gdy każdy z kontenerów będzie zawierał komplety bibliotek, wielokrotnie powielanych na dysku.

Trudno orzec, co wyjdzie z tej inicjatywy twórców GNOME. Ostatnio zaskoczyli (niezbyt chyba szczęśliwym?) pomysłem wykorzystania JavaScriptu jako głównego języka programowania aplikacji na ich pulpit, teraz proponują największą rewolucję od czasu wymyślenia formatów .rpm i .deb. Cieszą się przy tym sławą tych, którzy zupełnie nie oglądają się na opinie użytkowników. Czy tym razem uda im się trafić w ich potrzeby?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.