r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Premiera Baboom.com, nowej usługi muzycznej pod egidą Kima Dotcoma

Strona główna AktualnościINTERNET

Kim Dotcom, którego ekscentryzmy osiągają w ostatnim czasie swoje apogeum, już w 2011 roku ogłosił pracę nad własną usługą muzyczna, Dziś, finalnie bez większego zaangażowania samego zainteresowanego, serwis został uruchomiony. Baboom.com, bo taką nosi nazwę, oferuje jednak nieco inny od forsowanego przez Apple czy Spotify model funkcjonowania.

Przede wszystkim Baboom.com ma służyć wykonawcom niezależnym, którzy nie posiadają kontraktu z komercyjnymi wytwórniami. Nie jest znana dokładna liczba wykonawców, których utwory można odsłuchać w nowej usłudze muzycznej. Serwis chwali się natomiast faktem, że w przeciwieństwie do liderów usług muzycznych, znacznie hojniej honoruje on artystów. Mają oni otrzymywać aż 90% przychodów z odsłuchań.

Znacznie mniej atrakcyjnie oferta prezentuje się dla użytkowników. W ramach darmowego konta otrzymują oni możliwość odsłuchiwania utworów przerywanych reklamami. Niespotykane i kontrowersyjne jest zastosowanie limitu liczbowego utworów, które można dodać do kolekcji – po zarejestrowaniu się liczba ta wynosi 50, a uzupełniając dane o profilu można zwiększyć ją dwukrotnie. Trudno nie uważać takiego pomysłu za jednoznaczną deklarację twórców serwisu czerpania zysków z informacji o użytkownikach.

r   e   k   l   a   m   a

W przypadku wykupienia konta w serwisie (opłata wynosi 10 dolarów miesięcznie) można pozbyć się reklam, limitu w kolekcji oraz posłuchać utworów niedostępnych dla użytkowników posługujących się darmowym kontem. Trudno uznać taką ofertę za jakkolwiek konkurencyjną wobec Spotify czy Apple Music. W zasadzie jedyną zaletą Baboom.com jest biblioteka złożona z utworów niezależnych wykonawców, których twórczość niekiedy trudno odnaleźć w odmętach Sieci.

Sam Dotcom nie wykazuje już serwisem większego zainteresowania (ograniczył się do przećwierkania informacji na temat jego premiery), nie oznacza to jednak, że to koniec jego planów wymyślania na nowo internetowego rynku usług muzycznych. Dziwić może jego sprzymierzeniec w kolejnej inicjatywie – jest nim potentat branży muzycznej, Universal Music Group. Kim Dotcom stwierdził nawet, że:

W momencie nawiązania partnerstwa z UMG moglibyśmy zamieniać reklamy dostarczane przez Google [innymi]. Dlatego, że – mówiąc szczerze – Google zarabia na piractwie najwięcej spośród firm internetowych.

Zdaje się, że obie strony wyszły z założenia, że wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi. Przedsięwzięcie ma polegać na popularyzowaniu wykorzystywanego wcześniej w Megauploadzie systemu kampanii reklamowych Megakey. Dzięki niemu treści reklamowe dostarczane najczęściej przez Google były zamieniane dostarczanymi przez mniejsze firmy.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.