r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Profesor ekonomii chce ukrócić piractwo wśród studentów

Strona główna Aktualności

Piractwo kojarzy nam się głównie ze ściąganiem filmów z sieci BitTorrent, ale niech pierwszy rzuci kamieniem uczeń lub student, który nigdy nie skopiował kilku stron książki na zajęcia lub nie kupił używanego podręcznika. To przecież też piractwo, tylko zamiast irytować koncerny fonograficzne uderza w wydawnictwa akademickie i naukowe. I, jak się okazało, profesora ekonomii na uniwersytecie w Río Piedras, Josepha Vogela.

Studenci kopiują książki od dziesięcioleci, jeśli nie od wieków. Na uczelniach normą jest, że ponad 100 studentów stara się dostać w swoje ręce jeden z trzech egzemplarzy danego podręcznika, w które akurat została wyposażona biblioteka, przy czym oczywiście jeden z nich zostaje pożyczony „na tydzień”, a oddany pod koniec semestru. Wykładowcy zazwyczaj nie przywiązują szczególnej wagi do faktu, że studenci zjawiają się na zajęciach wyposażeni w pakiety jeszcze ciepłych stron z punktu ksero — grunt, że jakoś sobie radzą.

Vogel zauważył, że takie zachowanie studentów znacznie zmniejszają dochody wydawnictw uczelnianych, a także negatywnie wpływają na szanse takich osób, jak on, na opublikowanie własnego podręcznika. Wykładowca wymyślił więc sposób na zmuszenie piratów do kupna oryginalnego skryptu. Obecnie na zajęciach jako jeden ze składników oceny nierzadko liczy się aktywność na jakimś wewnętrznym forum. Unikalny kod umożliwiający dostęp do tej platformy powinien więc, jego zdaniem, być umieszczony w podręczniku (papierowym lub elektronicznym) i być przypisany do studenta, co ukróci również niecne praktyki pożyczania czy korzystania z egzemplarzy znajdujących się w bibliotece (choć Vogel dopuszcza możliwość wykupienia dostępu do forum po obniżonej cenie dla takich osób). W ten sposób piraci nie będą mogli brać udziału w dyskusjach i dostaną niższe oceny.

r   e   k   l   a   m   a

Anthem Press jest zachwycony pomysłem, swoje zainteresowanie takim rozwiązaniem wyraził również prezes Związku Amerykańskich Wydawców. Ponadto Vogel wierzy, że więcej gotówki w kieszeni wydawnictw pomoże środowiskom akademickim... ale chyba nie tędy droga. Przeżyć się to da na uczelniach, na których studia są płatne i ceny podręczników są już wliczone w opłaty. Uczelnie publiczne będą zwyczajnie oskarżane o sięganie jeszcze głębiej do kieszeni studenta i dyskryminację tych mniej zamożnych. Autorzy większości podręczników i tak pracują na uczelniach i nie dostają premii za sprzedane podręczniki, czemu więc mieliby utrudniać studentom dostęp do nich? Udostępnienie materiałów wszystkim biorącym udział w kursie osobom to mniej stresu i szukania, czyli więcej czasu na naukę ;). Ponadto Internet w obecnym kształcie skłania raczej do udania się na Wikipedię (gdzie i tak można znaleźć fragmenty przepisane z podręczników) w poszukiwaniu substytutu, niż do uniwersyteckiej księgarni. No i jak to się ma do mitu wiedzy dostępnej dla wszystkich w globalnej sieci?

Vogel swój pomysł oczywiście opatentował.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.