r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Programiści Intela otwarcie wspierają Waylanda: Canonical coraz bardziej osamotniony?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Kilka dni temu Intel otwarcie przedstawił swoje stanowisko względem Mira, rozwijanego przez Canonicala nowego serwera wyświetlania dla Ubuntu. Nie będzie przyjmował żadnych łatek dla swoich sterowników wideo, umożliwiających wykorzystanie ich w Xmirze – warstwie emulacji X Window System dla Mira, pozwalającej na uruchamianie na Ubuntu tradycyjnych linuksowych menedżerów okienek. Decyzja wyszła z poziomu zarządu, więc jedyne, co twórcom Ubuntu zostaje, to samodzielne łatanie sterowników graficznych Intela i ich utrzymywanie w swojej dystrybucji. Najnowsze wieści z tego frontu dowodzą, że nie był to tylko kaprys, ale część szerszej strategii Intela dla jego opensource'owych sterowników. Chipzilla otwarcie poparła konkurencyjnego dla Mira Waylanda, kierując do pracy nad nim swoich programistów.

Christian Schaller, jeden z deweloperów środowiska GNOME, poinformował, że już niebawem będzie ono mogło działać bezpośrednio z Waylandem, bez konieczności wykorzystywania dodatkowego kompozytora (referencyjnego Westona). Kompozytorem Waylanda stanie się po prostu GNOME Shell. Umożliwi to praca zespołów programistów z Red Hata i właśnie Intela – praca, która wcale nie jest prosta.

Jak bowiem wyjaśnia Schaller, do przeniesienia GNOME na Waylanda nie wystarczy zastąpienie wywołań X-ów wywołaniami Waylanda. W wielu wypadkach trzeba rozwiązać kwestie wykorzystania funkcjonalności, które były w X, a które teraz trzeba przenieść do zewnętrznych bibliotek, czy też przechowywania ustawień obsługiwanych przez X w zupełnie innych miejscach.

Pierwsze efekty pracy już widać, pojawiły się łatki dla Waylanda i rdzennych modułów GNOME. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to już w Fedorze 20 („Heisenbug”) będzie można uruchomić sesję GNOME/Wayland bezpośrednio z ekranu startowego GDM. Wciąż oczywiście będzie to opcja eksperymentalna: na pewno będzie można uruchomić główne aplikacje, ale nikt nie gwarantuje stabilności ich pracy. Grupą docelową użytkowników Waylanda w Fedorze 20 mają być przede wszystkim deweloperzy i opiekunowie systemu, którzy dzięki temu zyskają środowisko do testowania własnych aplikacji i będą mogli współuczestniczyć w rozwoju Waylanda.

Stabilny Wayland, całkowicie zastępujący już X.org, pojawić by się miał w Fedorze 21, wsparcie dla starszych aplikacji, nie przystosowanych do pracy z nowym serwerem wyświetlania, zapewniane byłoby przez warstwę Xwayland.

Taka, daleka od technologicznej neutralności postawa Intela nie jest całkiem bezpodstawna – jeszcze w 2012 roku Canonical obiecywał, że będzie wspierał rozwój Waylanda, by później wycofać się z tej obietnicy i zaskoczyć wszystkich z deklaracją stworzenia własnego serwera wyświetlania dla Ubuntu (gdyż Wayland rzekomo miał nie spełniać wymogów stawianych przez urządzenia mobilne). Zantagonizowało to część opensource'owej społeczność – i najwyraźniej decyzje zarządu Intela są tego odbiciem. Czy jednak są one słuszne? Luc Verhaegen, jeden z twórców wolnych sterowników dla Radeona, ma tu spore wątpliwości.

Deweloper ocenił otóż politykę Intela jako znacznie gorszą, niż wszystkie dotychczasowe działania Canonicala, określając ją wręcz jako software'owy faszyzm. Zastanawia się, czemu taki gigant jak Intel tak bardzo obawia się Mira, zauważając przy tym, że taka postawa może najbardziej zaszkodzić rozwojowi samych intelowskich sterowników. Jeśli to szaleństwo się utrzyma, to można wyobrazić sobie, że Intel odmówi naprawiania błędów, które pojawiają się tylko pod Mirem, nawet jeśli błędy te będą dotyczyły samych sterowników – a Mir je jedynie ujawni.

Jedno teraz można powiedzieć na pewno: tak jak Fedora staje się coraz bardziej „kanoniczną” dystrybucją desktopowego Linuksa, wytyczającą akceptowane przez społeczność kierunki zmian, tak Ubuntu staje się w oczach tejże społeczności linuksowym marginesem. Oczywiście mowa tu o deweloperach – zarówno wśród szeregowych użytkowników, jak i wśród niezależnych producentów oprogramowania (np. Valve), to właśnie Ubuntu jest tą najważniejszą platformą. Trudno oczekiwać, by ten rozdźwięk pomiędzy deweloperami i użytkownikami pomógł desktopowemu Linuksowi w uzyskaniu większej popularności w kolejnych latach.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.