r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Przymierze Google, Visy, MasterCarda i PayPala: wspólnie chcą zablokować płatności dla pirackich serwisów

Strona główna Aktualności

W styczniu pisaliśmy o pracach badaczy z Northeastern University w Bostonie, którzy zajęli się problemem piractwa internetowego, kwitnącego dzięki niezliczonej ilości cyberschowków, nie tylko ułatwiających udostępnianie filmów, muzyki i oprogramowania z naruszeniem prawa, ale wręcz finansowo zachęcających użytkowników do wgrywania atrakcyjnych plików na ich serwery. Z przeprowadzonych badań wynikało, że próby zamykania czy blokowania tego typu serwisów niewiele dają – o wiele skuteczniejsze byłoby zablokowanie kanałów płatności, z których cyberschowki korzystają.

Najwyraźniej wyniki te dotarły jakoś do Google'a, bo oto dowiadujemy się, że operator najpopularniejszej wyszukiwarki tej planety, której indeks pełen jest zablokowanych na mocy prawa DMCA linków do pirackich serwisów, chce rozprawić się z piractwem uderzając właśnie w kanały płatności. Google rozpoczęło rozmowy z Visą, MasterCardem i PayPalem, poświęcone sposobom odcięcia naruszających prawo serwisów od pieniędzy.

Blokowane miałyby być w ten sposób nie tylko serwisy działające w USA, ale też te, które działają w krajach o bardziej liberalnym prawodawstwie i ignorują wezwania stowarzyszeń chroniących prawa autorskie do usunięcia rozpowszechnianych z naruszeniem prawa treści. Doświadczenie w takich blokadach operatorzy kanałów płatności już mają – w 2011 roku w ten sposób od funduszy odcięty został serwis WikiLeaks, po tym jak ujawnił on korespondencję dyplomatyczną pomiędzy Departamentem Stanu USA a ambasadami tego mocarstwa.

Dla Google'a, do tej pory zachowującego się dość ambiwalentnie w kwestii internetowego piractwa, jest to radykalna zmiana w polityce. Efekty mielibyśmy zobaczyć już wiosną, mimo że nie wiadomo, jak gigant zamierza zabezpieczyć swoje antypirackie rozwiązania przed nadużyciami – np. wykorzystywaniem blokad do zwalczania konkurencji.

Najwyraźniej na tę właśnie okoliczność przygotowuje się słynny Kim Dotcom. Jego usługa Mega, oferująca 50 GB schowek za darmo (wraz z mechanizmami ułatwiającymi dzielenie się plikami w poufności), sprzedaje też płatne plany dostępowe: od schowka 500 GB i 1 TB ruchu miesięcznie po schowek 4 TB i 8 TB ruchu miesięcznie. Niewątpliwie Mega jest jednym z tych serwisów, na których zablokowaniu Google'owi najbardziej by zależało – ale może nie być to łatwe. Od kilku dni Mega przyjmuje bowiem płatności w bitcoinach, za pośrednictwem serwisu BitVoucher. W ten sposób internauci mogą w pseudonimowy sposób kupować usługi od Kima Dotcoma, a on zaś otrzymywać płatności, których nikt zablokować nie jest w stanie.

Kolejnym krokiem w walce z piractwem będzie musiało więc być zablokowanie punktów wymiany walut fiducjarnych na bitcoiny – to jednak paradoksalnie może tylko wzmocnić czarnorynkową gospodarkę, sprawiając, że coraz większa masa towarów i usług będzie wymieniana tylko za pośrednictwem kryptograficznej waluty. Co wówczas zrobią Google i jego partnerzy – operatorzy tradycyjnych kanałów płatności?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.