r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Przyszłość to rzeczywistość wirtualna? Szef Netfliksa jest innego zdania

Strona główna AktualnościINTERNET

W ciągu ostatniego roku w kwestii multimedialnej rozrywki zarysowało się kilka trendów, które mają szansę zostać w niedalekiej przyszłości standardem. Jednym z nich jest oczywiście wirtualna rzeczywistość, w którą nie wahają się inwestować największe korporacje branży z Facebookiem, Samsungiem, HTC czy Microsoftem na czele. Z dystansem na gogle i inne urządzenia VR czy AR spogląda jednak inny ważny gracz w internetowej rozrywce – Netflix.

Usługi strumieniujące wideo i produkujące własne treści, często znacznie bardziej interesujące, niż te tworzone przez duże stacje telewizyjne, równie dobrze moglibyśmy umieścić w najważniejszych tendencjach obok wirtualnej rzeczywistości. Wygląda jednak na to, że Reed Hastings, szef niekwestionowanego lidera strimingów, czyli Netfliksa, z dystansem spogląda na rozwój swojej usługi w kierunku VR.

W wywiadzie dla serwisu Venture Beat przyznaje bez większych wątpliwości, że wirtualna rzeczywistość z pewnością zmieni to, jak dziś korzystamy z multimediów. Rewolucja jednak nie dotknie szczególnie Netfliksa. Według Hastingsa gogle VR będą miały ogromne znaczenie, ale przede wszystkim dla gier komputerowych.

r   e   k   l   a   m   a

Hastings wymienia dwa powody takiego stanu rzeczy. Pierwszy jest czysto biznesowy i stanowi zapewne problem tymczasowy: aktualnie rynek urządzeń VR, mimo że inwestują weń krocie największe korporacje, jest według szefa Netfiksa po prostu zbyt mały, aby mogła pojawić się znaczą liczba interesujących produkcji zrealizowanych w panoramie sferycznej. Można liczyć na to, ze z czasem się to zmieni. Niezmienny pozostanie jednak zapewne drugi powód, dla którego Hastings nie decyduje się na ekspansję w kierunku VR:

[Podczas oglądania filmu] jesteś wykończony po 20 minutach. Jesteśmy skoncentrowani bardziej na oferowaniu relaksu.

Taka argumentacja wydaje się rozsądna, jednak nie uwzględnia ewentualnego rozwoju gogli i innych urządzeń, które zniwelują efekty uboczne. Trudno jednak spodziewać się, aby miało się to wkrótce wydarzyć w stopniu pozwalającym na obejrzenie pełnometrażowego filmu. Wspomniane przez Hastingsa 20 minut intensywnych doznań daje jednak szansę na błyskawiczny rozwój zupełnie innej dziedziny kinematografii, której jednak próżno szukać na Netfliksie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.