r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Przyszłość wyszukiwania wg Google: mikrofony w ścianach domów, czipy wbudowane w mózgi

Strona główna AktualnościINTERNET

Ludzie z Google'a niejednokrotnie już zaskakiwali nas bardzo śmiałymi deklaracjami, które przeciętnego zjadacza chleba mogą tylko zszokować bądź przerazić. Firma najwyraźniej nie ma nic przeciwko temu – w przeciwnym wypadku nie zatrudniałaby na stanowisku dyrektora inżynierii słynnego transhumanistę Raya Kurzweila, nie pozwalałaby też publicznie rozpowiadać pracującej wcześniej w DARPA pani Reginie Dugan o logowaniu za pomocą elektronicznych tatuaży umieszczanych na przedramionach czy „sprytnych” pigułek z wbudowanymi czipami, które zaczynają działać po ich połknięciu, pozwalając konsumentom na uwierzytelnianie się samym dotknięciem. Teraz do grona tych kontrowersyjnych technofuturystów dołączył Scott Huffman, główny inżynier Google'a, który nie tylko przedstawił swoje fantazje, ale i dał do zrozumienia, że nie zawaha się wprowadzić ich w życie.

Samochody z autopilotem, inteligentne okulary czy sieć balonów zapewniających dostęp do Sieci z odizolowanych zakątków świata to już dla Google'a codzienność. Przyszłość zawiera daleko bardziej zadziwiające (i dla luddystów jeszcze bardziej niepokojące) wizje wykorzystania ubiquitous computing, wszechobecnej komputeryzacji, która niepostrzeżenie przekształca materialny świat człowieka.

Dla Huffmana, od dawna zajmującego się interfejsami głosowymi, jedną z takich wizji są domy naszpikowane mikrofonami, które nasłuchują naszego głosu, pozwalając mieszkańcom nie tylko wydawać polecenia domowemu sprzętowi, ale też i ingerować w nasze rozmowy; niczym najlepsza osobista sekretarka, przerwie ci i powie – musisz już wyjść. Dostarczy tych informacji, które potrzebujesz – opowiada Huffman w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika The Independent. W ten sposób wpisywanie z klawiatury zapytań w formularzu wyszukiwarki miałoby podzielić los kart perforowanych i innych muzealnych technik komputerowych.

Oczywiście cudowna wizja, w której w sufitach i ścianach naszych domów jest tak wiele mikrofonów i kamer, że jeszcze jedna, wstawiona tam przez wiadome służby, nie będzie specjalnie rzucała się w oczy, nie budzi żadnych obaw u Huffmana. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że jest naprawdę podekscytowany myślą o tych wszystkich urządzeniach, które ze sobą nieustannie „rozmawiają”, prowadząc do sytuacji w której będzie można zapytać domu gdzie można znaleźć niedrogą francuską restaurację, a dom odpowiedź na to przekaże bezpośrednio do auta, które dowiezie pytającego na miejsce. Obawy o naruszenie prywatności nie mają sensu – ludzie Google'a bardzo poważnie traktują bowiem kwestie bezpieczeństwa i prywatności.

Skoro Google tak dobrze dba o naszą prywatność, to nic nie stoi na przeszkodzie, by macki Mountain View sięgnęły głębiej. Mikrofon w toalecie to nic w porównaniu do czipów wszczepionych bezpośrednio w mózgi użytkowników. Postęp w dziedzinie interfejsów mózg maszyna budzi w Google wielkie zainteresowanie. Huffman przyznaje, że jeszcze nie ma czipu w swojej czaszce, kładąc nacisk na jeszcze i przypomina o badaniach, które pozwalają inwalidom sterować w ten sposób wózkami elektrycznymi. Jeśli odpowiednio mocno pomyślisz o pewnych słowach, to łatwo mogłyby być one przechwycone przez czujniki – ciekawe będzie zobaczyć, co z tego wyjdzie – deklaruje szef inżynierii Google'a.

Póki co jego głównym zadaniem pozostaje jednak praca nad google'owym Grafem Wiedzy – ustrukturyzowaną bazą, zawierającą 18 miliardów faktów o 60 milionach tematów, której wykorzystanie w wyszukiwarce pozwolić ma na uzyskanie bardziej „ludzkich” odpowiedzi. Ma to znaczenie szczególnie przy zapytaniach głosowych, które są bardziej skomplikowane, niż ciągi dwóch czy trzech słów wpisywanych w pasek wyszukiwania. Huffuman przewiduje, że za pięć lat Google będzie w stanie udzielać w miarę naturalnych odpowiedzi, niczym nie odbiegających od tego, jak odpowiedzieć mógłby inny człowiek. Zastrzega oczywiście, że choć wyszukiwarka będzie „rozumiała” kontekst rozmowy, to nie będzie amatorskim psychiatrą, nie ma co liczyć, że porozmawiamy z Google o swojej matce – dopiero bowiem zaczynamy rozumieć, jak funkcjonuje rozumienie” „rzeczy” w świecie.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.