r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

PublicLab: Open Source chroni środowisko przed zagładą

Strona główna AktualnościINTERNET

20 kwietnia 2010 roku w Zatoce Meksykańskiej doszło do eksplozji platformy wiertniczej Deepwater Horizon. Przedstawiciele korporacji BP, odpowiedzialnej za katastrofę, nie przewidzieli zapewne, że zapoczątkuje ona interesującą inicjatywę obywatelską. Powstała społeczność, która w oparciu o dostępne otwarte oprogramowanie i schematy urządzeń, zaczęła konstruować urządzenia zdolne do monitorowania ekosystemów. Tak powstało PublicLab – najprawdopodobniej pierwsze na świecie stricte obywatelskie centrum innowacji.

W skutek eksplozji Deepwater Horizon nastąpił wyciek ropy, który według ekspertów, miał katastrofalny wpływ na środowisko naturalne w Zatoce Meksykańskiej. Koncern BP, do którego należała platforma, ograniczył dostęp do skażonej strefy. Decyzję uzasadniono troską o bezpieczeństwo i skuteczność prób powstrzymania skażenia. W ocenie amerykańskiej opinii publicznej, chodziło jednak o ograniczenie dostępu do informacji o rzeczywistej skali katastrofy.

Garstka osób, zainteresowanych kartografią i zaangażowanych w ochronę środowiska, zaczęła budować latawce i balony zdolne do robienia zdjęć terenu. Uzyskane w ten sposób dane zostały później opracowane z wykorzystaniem otwartego oprogramowania. W efekcie powstała mapa „lotnicza” Zatoki Meksykańskiej, prezentująca rzeczywisty, opłakany stan tamtejszego ekosystemu.

r   e   k   l   a   m   a

Jednym z inicjatorów przedsięwzięcia był Jeff Warren. Jedna z jego wypowiedzi świadczy o tym, że początek PublicLab rzeczywiście był inspirowany w zasadzie tylko dobrą wolą społeczności. Jak rozpoznawać zanieczyszczenia na zdjęciach dowiedział się bowiem dzięki... wyszukiwarce Google. Z czasem służące do monitorowania stanu ekosystemów urządzenia stawały się coraz bardziej złożone. Szło to w parze z coraz wyższym poziomem analizy dostarczanych danych.

Po pięciu latach PublicLab może pochwalić się imponującym portfolio skonstruowanych urządzeń. Na bazie Arduino skonstruowano DustDuino – komputer z czujnikiem optycznym (komercyjnym, wartym 15 dolarów). Jest on przystosowany do zbierania danych o naświetleniu otoczenia i ich konwersji do postaci cyfrowej. Oprogramowanie stworzone przez PublicLab określa na tej podstawie zanieczyszczenie powietrza m.in. pod kątem obecności pyłów. Podstawowym atutem jest niska cena produkcji urządzenia w porównaniu z komercyjnymi miernikami.

To tylko jeden z przykładów. Na stronie domowej organizacji dostępne są szczegółowe opisy innych przedsięwzięć. Zaprezentowano tam nie tylko sposób funkcjonowania, ale także kompletnie instrukcje pozwalające na samodzielne skonstruowanie urządzenia. Dostępne są nawet samouczki umożliwiające ich programowanie. Trzeba przyznać, że inicjatywa, która rozpoczęła się od wysyłania balonów z kamerą nad Zatokę Meksykańską, przez pięć lat działalności zrobiła niesamowite postępy.

Do stycznia tego roku firma sprzedała ponad 20 tysięcy samodzielnie skonstruowanych urządzeń. Były to zarówno proste latawce, jak i wykorzystujące zaawansowaną technikę urządzenia optyczne. Zostały one wielokrotnie wykorzystane do rozpoznania rażących zaniechań w ochronie środowiska. Jednym z przykładów było systematyczne zanieczyszczanie rzeki Mississippi przez firmę United Bulk Terminal. Dane zebrane dzięki PublicLab wykorzystano podczas rozprawy sądowej. Zawarto ugodę, w ramach której United Bulk Terminal zostało zobowiązane do uiszczenia kary finansowej w wysokości blisko 18 tysięcy dolarów oraz datku podobnej wysokości na przedsięwzięcia związane z ochroną środowiska. Nie są to być może kary szczególnie dotkliwe. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ich wymierzenie było możliwe dzięki kamerze zamontowanej na balonie i wolnemu oprogramowaniu. Ono bowiem pozwoliło na wiarygodną analizę danych.

PublicLab współpracuje z innymi organizacjami non-profit. Unikatowy model jej działalności wcale nie musi się odnosić tylko do ochrony środowiska. Po pięciu latach istnienia przedsięwzięcie nadal prężnie się rozwija. Może to świadczyć, że wkrótce nowym globalnym trendem będą właśnie obywatelskie ośrodki innowacji, dla których nieocenioną wartość będzie miała idea wolnego oprogramowania.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.