Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Z wizytą w salonie Apple

Przechadzając się po Katowickiej Silesii City Center między wieloma sklepami dostrzegłem logo z nadgryzionym jabłkiem. Oczywiście nie mogłem sobie odmówić by wejść do środka. I o tym chciałem napisać. Jednocześnie informuję iż wpis ten nie ma na celu krytykować, bądź promować jakiekolwiek produkty, a jest jedynie zbiorem osobistych doświadczeń.

Pierwsze wrażenie po przekroczeniu „progu” było bardzo pozytywne. Po obu stronach solidne blaty z wyeksponowanymi produktami, po środku niewielki postument z pozycjami o nieco mniejszej przekątnej dotykowego ekranu, a tuż za nim lada z dwoma postaciami wpatrzonymi w ekrany stojące przed nimi.

Normalne zatem że zanim dojdzie się do sprzedawców trzeba się zatrzymać przed tym co szczególnie nas zainteresuje. Tutaj dużym plusem jest to że każdy wyeksponowany komputer, tablet, ifon można „pomacać” i spróbować sobie „poklikać”.

Z obserwacji innych klientów wywnioskowałem że owymi produktami można się bawić nawet 20 minut bez większego zainteresowania sprzedawców. Tutaj od razu skojarzyło mi się to z funkcją pospolitego ochroniarza, który ma stać z boku nic nie mówić a jedynie pilnować by nikt nic nie wyniósł poza sklep uprzednio za to nie płacąc. No ale może polityka firmy jest taka by nie zaczepiać klientów i dać im się nawet „wprowadzić” do sklepu. Swoboda przede wszystkim.

Kontynuując jednak wyprawę po sklepie dotarłem w końcu do wcześniej wspomnianych sprzedawców. Stoję przy ladzie, i nic... stoję więc dalej, i nic... W końcu by przerwać tą zmowę milczenia pytam czy nie przeszkadzam i czy mogę zadać pytanie. W końcu usłyszałem „proszę”. Aż chciało by się krzyknąć – człowieku ty mówisz, uzdrowiłem cię! No ale jeśli już mogę o coś zapytać składam na szybko pierwsze pytanie:

  • Ja: Jaka jest gwarancja na takiego MacBooka jak stoi o tutaj
  • Sprzedawca I: Dajemy 12 miesięcy, ale można dokupić jeszcze 2 lata za 2000 zł
  • Ja: To spora cena
  • Sprzedawca I: Jak Pana stać na taki komputer to na gwarancję też

OK. Temat gwarancji już poznałem, teraz nieco o sprzęcie:

  • Ja: Pracuję w pewnym programie *.exe, czy będę mógł go uruchomić na tym komputerze?
  • Sprzedawca I: Tak...
  • Ja: To dobrze, bo to dla mnie ważne. A jest możliwość rozszerzenia tego sprzętu o dopinany port COM ? (db9, rs232)
  • Sprzedawca I: Apple nie ma w ofercie takich rzeczy.
  • Ja: Szkoda, bo dla PC można dostać taki kontroler na USB
  • Sprzedawca II: Jak jest na Windowsa, to na MACu też pójdzie
  • Ja: A jak Pan osobiście ocenia ten produkt, jest wart swojej ceny?
  • Sprzedawca I: Ja używam i mi dobrze działa, tylko mam starszą wersję

Nie wiem czemu ale odniosłem wrażenie jak bym to ja chciał za wszelką cenę kupić tego MacBook'a a oni mimo wszystko nie chcieli mi go sprzedać. A każda odpowiedź była deklamowana takim tonem jak bym im robił wielką krzywdę zawracając głowę, i najlepiej jak bym się już udał w stronę drzwi... Jedyne co daje mi do myślenia to cena gwarancji, bo nigdzie nie mogłem znaleźć wiadomości na ten temat.

Podsumowując to starcie z niejako przedstawicielami firmy apple powiem tylko tyle że jestem prawdziwie zniesmaczony zaistniałą sytuacją. I gdybym był zwykłem użytkownikiem chcącym kupić komputer osobisty w tym salonie na pewno bym go nie dostał. Zwłaszcza że większość klientów nie wie czego tak naprawdę chce i to sprzedawca kreuje zdaniem konsumenta na temat produktu.

Nie wiem czy to tylko jednorazowy przypadek, czy wszystkie placówki tak wyglądają, ale to nieodparte wrażenie że MAC to nie produkt powszechny dla każdego, tylko wyspecjalizowane elektroniczne coś, dla kogoś kto wie co to dokładnie jest i jak się tym posługiwać.

Coś jak bym chciał kupić stację czołową IPTV na allego. Jest podany tylko model i niewyraźne zdjęcie szarego kartonu... Ktoś kto chce kupić stację czołową jest obeznany w tym sprzęcie i wie czego potrzebuje... Kowalski gdy wychodzi z domu z myślą zakupu nowego komputera tak naprawdę nie wie czego chce.

 

sprzęt inne

Komentarze

0 nowych
freeq52   8 #1 11.02.2012 20:59

W zasadzie ja mam podobne wrażenie, wchodząc do 75% tego typu sklepów. Ciągle prosząc o coś sprzedawcę/ekspedienta, mam wrażenie że właśnie przerwałem mu partyjkę Quake'a czy uprawianie farmy na fejsie... W sumie złota fucha, siedzisz na rzyci, ktoś podejdzie, przedstawisz ofertę, kupują lub nie, wracasz do demotów na kompie :D Więc w sumie nie patrzył bym tutaj jakoś bardzo na to, że akurat trafiłeś na Apple.

Fanboj O   6 #2 11.02.2012 21:09

Oświecę cię. W salonach PC też często pracują zgnuśniali sprzedawcy. Wielu z nich jest też niekompetentnych. Baaardzo wielu nie chce się "pracować" bo mają z tej roboty psie pieniądze.
Podejrzewam jednak, że ideą wpisu była myśl, że jeśli już ktoś ma ochotę na droższe iProdukty, to oczekuje królewskiego traktowania w salonie. Przykre, ale nie wyszło.

R_przemek   3 #3 11.02.2012 21:28

Istotą artykułu było zwrócenie uwagi na "problem".

W Polsce komputer Apple to produkt niszowy, nie ze względu na swoją cenę a brak informacji konsumenta. Tak jak w każdym gospodarstwie domowym jest PC, tak równie dobrze mógł by go zastąpić Mac. Dlaczego się tak nie dzieje ? Bo potencjalny "Kowalski" nie wie że coś takiego istnieje.
I nawet gdy wejdzie do salonu, bo przez szybę zobaczył nawet ładny biały komputer to i tak go nie kupi bo powie że drogi i w ogóle jakiś dziwny. A ekspedient nie wyprowadzi go z błędu...

Pomijając niekompetencję sprzedawców PC Apple powinien się starać by pokazać ludziom jabłko z ludzką twarzą.
Nie wymagam od pracownika więcej bo komputer jest droższy a jedynie dziwie się że wiedząc iż rynek konkurencyjny jest znacznie większy sprzedawca nie chce przedstawić swojego produktu...

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #4 11.02.2012 21:32

Niestety tak wygląda większość salonów czy sklepów z różnego rodzaju elektroniką. Nie ważne czy to jakaś masówka elektroniczna coś ala MediaMarkt, czy inny wynalazek typu sklep elektroniczny jakiegoś producenta, pracują tam zwykli ludzie za najniższą krajową. Ich podejście to takie:kupisz to dobrze nie kupisz drugie dobrze. A ich wiadomości na temat sprzedawanych produktów pozostawiają na prawdę wiele do życzenia.

R_przemek   3 #5 11.02.2012 21:41

A ja myślałem że tutaj chodzi o zbudowanie społecznej świadomości o istniejącej alternatywie...

I cały czas mam obraz zwykłego zjadacza chleba, który chcę zakupić komputer do domu za uciułane oszczędności :P
Cóż...
Wniosek jest taki że APPLE tylko i wyłącznie dla bogatych, bądź wtajemniczonych.
Nigdy dla przeciętnego użytkownika do zastosowań domowych.

przybylski   7 #6 11.02.2012 21:48

Śmieszą mnie niektóre wypowiedzi, jak ktoś jest takim "specjalistą" to niech się tam zatrudni a nie narzeka (Typowa cecha nas Polaków). Jak chcecie podwyższyć poziom tych sklepów to proszę bardzo zatrudnijcie się. A, że takie są realia i takie zarobki, no cóż żyjemy w Polsce.

dav4   4 #7 11.02.2012 21:50

Dlatego fajnie że mamy porównywarki cen, fora na których doradzą nam co jest aktualnie w danej cenie najlepsze dla nas i serwisy które publikują recenzje sprzętu :) A sprzedawcy ? Niech zajmą się tylko i wyłącznie sprzedażą :>

soanvig   9 #8 11.02.2012 21:54

Co ciekawe, bo sytuacja inaczej wygląda w USA, chociaż tam pewnie też ludzie myślą, że to drogie (pomimo tego, że taniej niż u nas) i sprzedawcy lepsi nie są. Ale wydaje mi się, że tam jest na to moda i stąd tak dużo ludzi ma produkty iX

gogowitczak   3 #9 11.02.2012 21:54

A ja muszę przyznać, że mimo iż fanem jabłuszka nie jestem, tak samo zdarzyło mi się kilka razy wstąpić do salonu Apple'a i odczucia mam zupełnie inne - sprzedawcy sami zaczęli mi opowiadać o laptopie, którego oglądałem i dość rzeczowo odpowiadali na wszystkie pytania. Widać trafiłeś po prostu na takich gburów (albo to ja miałem tyle szczęścia :) )

treuer25   6 #10 11.02.2012 22:07

Ty się dziwisz że tak cię potraktowano przede wszystkim MacBooki Apple w Polsce są produktem niszowym, druga sprawa że w Polsce przeciętny użytkownik na komputerze widział tylko jeden system zwany Windowsem (podejrzewam że nawet większość nie wie dokładnie na jakim systemie pracuje), i podejrzewam że sprzedawcy Appla nie mają za dobrze z klientami w naszym kraju, już twoje pytanie to potwierdza, "czy będziesz mógł uruchomić program z rozszerzeniem exe." Więc w pewnym sensie taki sprzedawca ma mniej kłopotu z klientami którzy wchodzą do salonu i sami nie wiedzą nic o produkcje który chcą kupić.

Banan   10 #11 11.02.2012 22:13

"Aż chciało by się krzyknąć – człowieku ty mówisz, uzdrowiłem cię!"

Od razu skojarzyło mi się jak dawałem klawiaturę na gwarancje. W sklepie sprzedawca sprawdza czy jest sens wysyłać na gwarancje. Sprzęt działa, działa, aż tu nagle odmawia posłuszeństwa. I ten sprzedawca do drugiego tonem wielkiego zaskoczenia "Ty, on ma rację". Z resztą co się będę rozpisywał jest o tym cały wpis http://www.dobreprogramy.pl/Banan/Moja-przygoda-z-zestawem-Microsoft-Wireless-De... =)

Pierwszy raz słyszę o sklepie z takim podejściem do klienta. W niektórych sklepach zbyt nachalne w "czymś pomóc?" coś tam, coś tam i tak w kółko nawet odstrasza.

ponuryzbagna   3 #12 11.02.2012 22:16

jestem zagorzałym alergikiem aple ale tu się jedynie utwierdziłem w przekonaniu....
sprzęt maca można kupić ale z drugiej ręki i szybko przeinstalować....
na zgrozę albo tuxa.....

killer6   5 #13 11.02.2012 22:22

O ile pamiętam to tylko w areście sprzedawca wie co sprzedaje i próbuje to sprzedać ;)

killer6   5 #14 11.02.2012 22:22

Przynajmniej u mnie.

  #15 11.02.2012 22:29

Jeśli można parę słów... Ja mam uraz od kilku miesięcy na sklep Vobisa, moja tamtejsza ostatnia wizyta nie była (mówiąc delikatnie) przyjemna. W niejednym sklepie komp. tylko wtedy są mili jak się u nich kupuje ale jak przychodzi do reklamacji, to już inna bajka.
Zupełnym przeciwieństwem jest sytuacja o której wspomniał @Banan - tak dla przykładu jest u nas w "Media-Ekspert", ledwo człowiek wejdzie a już jest na celowniku :/

Ludvick   6 #16 11.02.2012 22:32

"Normalne zatem że zanim dojdzie się do sprzedawców trzeba się zatrzymać przed tym co szczególnie nas zainteresuje. Tutaj dużym plusem jest to że każdy wyeksponowany komputer, tablet, ifon można „pomacać” i spróbować sobie „poklikać”.

Z obserwacji innych klientów wywnioskowałem że owymi produktami można się bawić nawet 20 minut bez większego zainteresowania sprzedawców."

Chciałoby się powiedzieć: "skoro to sprzęt Maca, to niech sobie klient maca".

  #17 11.02.2012 22:35

watpie czy psie pieniadze w Vobis kumpel 4k5 dostawal do tego mail trick'y na dodatkowe pieniadze przez "instalacje" M$

  #18 11.02.2012 22:47

Nie w każdym sklepie nie wiedzą co sprzedają, w krakowskim PCProjekcie wiedzą ;)

DawidDS4   5 #19 11.02.2012 23:32

Byłem tam, pobawiłem się iGów... iWyszedłem :)

SinTom   7 #20 11.02.2012 23:53

Ponad rok pracowałem w jednym z "sieciowych" sklepów i powiem wam, że klienta głównie obsługuje się i zagaduje oraz "służy" tylko w godzinach handlowych kiedy może przyjść tzw. tajemniczy klient. W większości czasu ma się to w dupie. Nie wiem jak jest w przypadku sklepów appla, ale pewnie podobnie. Zresztą sklep sklepowi nie równy, wszystko zależy od sprzedawcy. Myślę, że niema tu znaczenia czy będzie to jabłeczny sklep czy sklep z ciuchami czy jakikolwiek inny.

MaRa   7 #21 12.02.2012 01:13

@R_przemek - A jak to sobie wyobrażasz? Przecież odpowiedzieli na pytania. A jeśli sprzedawca się łasi, to wkurza klientów. Ja w każdym razie nie lubię, jak sprzedawca mnie się czepia, wolę sam spytać, jeśli mam pytania (w supermarkecie natomiast jest inna sytuacja, bo tam trzeba szukać sprzedawcy, nie wiadomo który to jest i gdzie jest). Natomiast namawianie pecetowca, który nie wie co to jest, na Maca mija się z celem, uciekłby.

MaRa   7 #22 12.02.2012 01:31

Tam są raptem dwa modele stacjonarne (domowy iMac i profesjonalny MacPro), każdy w trzech konfiguracjach (drogi, droższy i najdroższy). Plus laptopy, też dwa modele - dla młodzieży/studentów MacBook i dorosłych MacBook Pro, oraz dodatkowo ultralekki.
Klient mniej więcej wie czego chce, od sprzedawcy jedynie dowiaduje się szczegółów. Natomiast "łapanki" się nie sprawdzą, bo to bardzo drogi sprzęt (jak na Polskie warunki), przypadkowym osobom po prostu byłoby przykro, gdyby ktoś im wciskał taki zakup (co mieliby odpowiedzieć sprzedawcy? "nie stać mnie, jestem nieudacznikiem"?). Jakbyś się czuł, gdyby ktoś namawiał na zakup Ferrari?
A jak przed chwilą wspominałem, pecetowca się nie namówi. Nie ma szans, by ktoś chodził po sklepach szukać jakiegoś komputera i przypadkiem kupił Maca. Albo wie, co to jest, albo nie wie, ale wtedy nie kupi.
Komputer to nie samochód, w którym marka nie ma większego znaczenia, kierowca sobie poradzi. Ludzie boją się zmienić system operacyjny na dotychczas nieznany, stąd np. niska popularność linuksa. Ze smartfonami sobie radzą, z komputerami nie, głównie wina strachu przed nieznanym.

saturno   9 #23 12.02.2012 01:53

@freeq52| 11.02.2012 20:59
//... Ciągle prosząc o coś sprzedawcę/ekspedienta, mam wrażenie że właśnie przerwałem mu partyjkę Quake'a czy uprawianie farmy na fejsie... W sumie złota fucha, siedzisz na rzyci, ktoś podejdzie, przedstawisz ofertę, kupują lub nie, ...//

Ta, to poczytaj:
http://forum.gazeta.pl/forum/w,23,129936538,,27_lat_same_darmowe_praktyki_brak_p...
Ciekawe czy ty miałbyś motywację do pracy?

I nie jest to odosobniony przypadek. Znajoma z narzeczonym niedawno została przyjęta do empiku i w ramach takiego stażu przez ileś tam miesięcy mają "dymać" za darmo bez żadnej gwarancji zatrudnienia potem za pieniądze. Fajna perspektywa dla młodych ludzi chcących założyć rodzinę!!!

Mam tylko taką małą nadzieję, że ryży, kwachu i bolek zostaną kiedyś sprawiedliwie osądzeni i skazani za rozkradzenie polski.

  #24 12.02.2012 08:29

Misiu, czuję się w obowiązku trochę Ciebie naprostować. Sklep do którego wszedłeś nie ma zbyt wiele wspólnego z salonami Apple (wystrój jest podobny bo Apple tego wymaga od sprzedawców) bo iSpot to zwykły polski reseller produktów Apple, tak więc nie porównuj Apple z iSpotem. Jeśli chodzi o zachowanie sprzedawcy... widocznie trafiłeś na zwykłego buraczka (:

JanStefan   6 #25 12.02.2012 08:57

Osobiście wielokrotnie napotykając na takich "sprzedawców" wyobrażam sobie siebie w ich roli i stwierdzam, że z ich podejściem zanudziłbym się na śmierć. Wszystko zależy od człowieka. Jak ktoś lubi nawiązywać kontakty, i odrobinę zależy mu na tym co robi to by się cieszył na widok klienta, bo to jest jakieś urozmaicenie. Czas wtedy szybciej idzie, itd.

Nie rozumiem, dlaczego nieróbstwo i niemalże takie obojętne nastawienie zaczynacie usprawiedliwiać, w dodatku czymś czego na 100% nie jesteście pewni, bo raczej nikt z Was im do konta bankowego nie zaglądał.

@Mara
Piszesz takie bzdu.... Do niedawna PC był najbardziej popularny. Gdyby twoja teoria, że pecetowiec nie kupi Maca była słuszna, to nikt w kraju, jak i na świecie takiego komputera by nie kupił. Znam wiele osób, które ma PC a laptopa ze stajni Apple

Prawda jest taka, że są różni klienci i sprzedawca musi się dostosować, bo jedni chcą tylko popatrzeć a inni potrzebują jakiś informacji - jeżeli klient podchodzi do sprzedawcy ten powinien go miło potraktować a nie olać, olać powinien tego który tego chce - np. potrzebuje czasu na zastanowienie się.

Pozdrawiam

R_przemek   3 #26 12.02.2012 09:01

Nie istotna jest cena, liczy się podejście.
Nie ma czegoś takiego że "Pecetowiec" nie zechce zakupić Mac'a.
Jak ktoś wcześniej wspomniał pospolity użytkownik nie ma pojęcia że używa komputera klasy PC.
Pewnie słyszał coś o jakimś windowsie, ale co to jest i gdzie się znajduje to już nie wiadomo. Oczywiście codziennie włączając taki komputer i odbierając na nim maile, czy przeglądając strony.

Zatem przy przypadkowej wizycie w takowym "konkurencyjnym" salonie powinny paść podstawowe pytanie w stronę klienta. Do czego Pan/Pani na co dzień wykorzystuje komputer czy woli stacjonarny czy przenośny i jeszcze kilka innych. Oczywiście poprzedzonych zapytaniem czy mogę pomóc.

Oczywiście można by powiedzieć że jest to nękanie klienta, ale zwykłym pytaniem o pomoc zadanym po 10 minutach pobytu w sklepie nikt by się chyba nie zraził.

Myślę że dwa moje pytania są dość istotną częścią migracji pomiędzy platformami.
Pytanie o aplikację EXE jest o tyle istotne że niektórzy użytkownicy mimo iż mają naprawdę dajny sprzęt z fabryczną licencją na WIN7 zostali zmuszeni do zakupu kolejnej na WnXP, bo program w którym pracują może się włączyć jedynie pod kontrolą WinXP. ( nie będę mówił na głos że to aplikacja ZUS-u :P )

Kolejny aspekt to Porty, bądź ich kontrolery. Sprawa dotyczy bardziej LPT niż DB9, ale to w sumie podobny mechanizm. Gdybym chciał pod Mac'a podłączyć starą drukarkę wyposażoną jedynie w port LPT? Sprzedawca powinien wiedzieć co zrobić.

W każdym zawodzie przydało by się trochę pasji :)

sla17   7 #27 12.02.2012 09:17

Musiałeś trafić na jakiś lipnych, kiedyś bylem również w Katowicach i oglądałem to o dziwo sprzedawca podszedł, zapytał się czy w czymś pomóc - się zapytałem ile mają zwrotów z iMacami i ich matrycami - odpowiedział, że egzemplarze wracają. Ogólnie milo wspominam, ale było to już jakiś czas temu i pracownicy się może powymieniali.

Za to podobnie wspominam wizytę w Bytomiu w ProLine - wszystko z grymasem na twarzy, choćby wielką przysługę robili, że umożliwiają mi odbiór zamówienia, miałem wrażenie że chcą jeszcze, żeby na klęczkach ich sławić za to ;)

Gliwicki iSpot - było coś między Katowicami a ProLine w Bytomiu - odpowiadali, wtedy akurat o tym, czy warto dopłacić do iPoda Touch (z Nano, wtedy jeszcze poprzedniej generacji). Oczywiście zamiaru kupić no raczej nie miałem (chwilę tylko taka myśl była), ale popytać i na przyszłość wiedzieć warto :)

xomo_pl   20 #28 12.02.2012 10:57

mam identyczne odczucia co autor odnośnie salonu apple w SCC.
Można tam stać długo a nikt się nie zainteresuje klientem, nawet gdy jesteśmy sami w salonie.

Tak jest tam od kilku miesięcy, wcześiej byli bardziej zainteresowani klientem...

Ten sam problem odnosi też się do praktycznie wszystkich sklepów z komputerami w SCC (komputronik, vobis, sferis), w żadnym z tych pracownicy sami z siebie się nie interesują klientem.

W Saturnie jedynie obsługa jest bardziej aktywna i interesuje się klientem, pytają czy coś doradzić.

Odnośnie apple store porównania nie mam ale co do komputronika i vobisu to w innych miastach jest to samo- możech chodzić po sklepie (także pustym) a pracownicy się nie interesują klientem, są zajęci gadaniem między sobą...

Czy to źle?

na pewno lepiej tak niż by mieli nie dawać w spokoju nic obejrzeć tylko od razu "w czym pomóc?" ale jednak po jakiejś chwili powinni się ruszyć do klienta...

Wolfgar   7 #29 12.02.2012 11:06

A ja powiem jedno swoje spostrzeżenie. Jako, że często ubieram się jak na informatyka przystało (koszula w kratę i dżinsy) to obsługa mnie nie była czymś nadzwyczajnym. Np. Pan ze sklepu na ulicy Głogowskiej w Poznaniu bardzo się zdziwił gdy z tonu niezdecydowanego klienta pytającego o jakieś dziwne rzeczy (a można zobaczyć jak świeci matryca itd.) Powiedziałem: To ja go wezmę! Płacę gotówką. I wyciągam 3000zł z portfela. Ton sprzedawcy od razu się zmienił. Nawet jakiś upust zaproponował i plecak z upustem też dorzucił itd.
Ale wracając do tego co chciałem powiedzieć. Kiedyś umówiłem się z dziewczyną do kina. Z tego też pwoodu wystroiłem się jak szczur na otwarcie kanału. Czekając na nią w wielkim centrum handlowym poszedłem sobie do salonu Sony. Tutaj obsługa dopadła mnie już krok od wejścia. Wnioski wyciągnąłem szybko. I wydaje mi się, że to wina głównie mojej marynarki, czarnej koszuli oraz nie wytartym dżinsom. Sytuacja powtarzała się w innych sklepach.

Druedain   13 #30 12.02.2012 12:57

To ja na obronę Vobisa napiszę, że jak tam ostatnio się pojawiłem, to sprzedawca po kilku minutach sam do mnie podszedł, kiedy oglądałem sprzęt na wystawie.

Jeśli to ma znaczenie, to byłem ubrany schludnie, ale bez kraciastej koszuli :P

treuer25   6 #31 12.02.2012 13:48

Ludzie wy chyba oszaleliście niektórzy, uważacie że sprzedawca jest wtedy dobry gdy do was podejdzie i zagadnie ?, chyba wam się w głowach poprzewracało. Owszem jest po jakaś miła inicjatywa ze strony sprzedającego, ale ludzie człowiek pracuje 8 godzin i jakby miał podchodzić do każdego i zagadywać to mózg po tygodniu pracy by mu się zlasował. Wracając do Appla już mówiłem że jest to w Polsce dla wielu ludzi nieznana marka "sic!" (nie mówię tu o nas, ludziach którzy przesiadują na portalach IT). Polacy w większości jak idą kupić komputer mają na myśli Pc.

LordRuthwen   5 #32 12.02.2012 14:40

Kwestia gwarancji: a to nie jest czasem tak, że każdy produkt sprzedawany na terenie UE ma 24 miesiące gwarancji?
Oświećcie mnie :)
Zresztą nawet jeśli nie to masz "Niezgodność towaru z umową", przez 24 miesiące od daty zakupu.

  #33 12.02.2012 14:50

Chciałbym zaznaczyć, że iSpot do którego wszedłeś nie jest oficjalnym sklepem Apple (takowe jeszcze w polsce nie istnieją) a jedynie sklepem resellera. O ile mi wiadomo w oficjalnych Apple Store troska o klienta i kompetencja pracowników jest na bardzo wysokim (wręcz pedantycznym jak miałem okazję się przekonać) poziomie.

  #34 12.02.2012 14:54

Nie rozumiem czego więcej wymagasz od pracujących tam ludzi. Spodziewałeś się, że skoro to Apple to zaraz po wejściu do sklepu radośnie przywita Cię obsługa, zaproponuje kawę i przedstawi oferte swoich produktów? Prawda jest taka, że kto wchodzi do takiego salonu to albo zna produkty Apple i chce je kupić (lub tylko pooglądać z ciekawości), a kto nie zna, nie będzię stał na srodku salonu jak kołek tylko podejdzie do sprzedawcy i zada mu swoje pytania.
Ale jak widać wszystkich się nie zadowoli. Ja osobiście nie lubię natrętnych, "fachowych" sprzedawców próbujących wcisnąć mi z uśmiechem na twarzy produkt którego albo nie potrzebuje albo pomimo ich zapewnień jest gorszy od tego co chce.

kriters64   7 #35 12.02.2012 15:15

Po zastanowieniu jednak napiszę kilka słów do tego bloga, a szczególnie po przeczytaniu waszych postów, otóż wasze posty do newsów , blogów czy felietonów nie wiele różnią się od obsługi klienta w tym salonie Apple i można odnieść wrażenie że to Użytkownicy DP tam pracują dziwne bo byłem w wielu takich salonach i nic mnie przykrego nie spotkało a wręcz przeciwnie, więc krytykanci przyjrzyjcie się sobie po swoich postach jacy jesteście uprzejmi dla odmienności jaka tu panuje, zamiast pięknie się różnić to skaczecie sobie do gardła, dla przykładu zobaczcie np. na MyApple na atmosferę jaka tam panuje możesz zadać najprostsze pytanie i nie zostaniesz wyśmianym ale doczekasz się odpowiedzi i porady na każdy temat od obsługi do wyboru wyceny i oceny sprzętu, nawet dla Androida i Windowsa.
Ale nie wszyscy tu są tacy jak to opisałem i z góry przepraszam tych co nie zasługują na taką ocenę.

R_przemek   3 #36 12.02.2012 15:23

treuer25 - NIE!
Pospolity użytkownik chcący kupić komputer nie idzie do sklepu z myślą nabycie PC'ta z windowsem tylko komputera domowego.

Pojęcie "Komputer domowy" jest tutaj bardzo istotne bo można w jego miejsce podstawić to wszystko
co spełnia oczekiwania klienta.
W 75% przypadków X mógł by z powodzeniem zastąpić komputer w gospodarstwie domowym...



Dyskusja może ciągnąć się w nieskończoność, ponieważ każdy ma swoje racje i będzie ich bronił.
Podsumuję swoje przemyślenia tym że sprzedawca zarabia za mało i dla tego nie chce mu się sprzedawać. A że nie chce mu się sprzedawać to też firma zarabia mniej i tym samym on zarabia mniej. Koło się zamyka...
Zdarzają się wyjątki, które mimo skromnej pensji są produktye na swoim stanowisku a tłumaczy się to jedynie "pasją" i prywatnym utożsamianiem z firmą.

MaRa   7 #37 12.02.2012 15:38

Nikt przypadkiem nie kupi komputera Apple. Może być niezdecydowany, czy woli peceta, czy jednak macintosha, bo z tym drugim miał do czynienia w szkole/bibliotece/u znajomego/w pracy, wtedy pyta sprzedawcę o potrzebne mu szczegóły. Ale jeśli ktoś nie miał wcześniej do czynienia, w ogóle nie ma sensu próba namówienia do zakupu, bo po prostu klient ucieknie. Pomyśli, że sprzedawca oszalał.
Jest grupka młodych, średniozamożnych ludzi, którzy kupią sobie laptopa ze zwykłej ciekawości, bo już mają inny komputer i chcą spróbować czegoś nowego. Ale typowy użytkownik komputera tak nie postępuje.
Te komputery są wystawione, by każdy mógł z nich skorzystać, właśnie dlatego, by przypadkowi ludzie się oswajali.
Od lat mam do czynienia z nowoczesnymi technologiami (kiedyś nawet z komputerami Apple) i wiem jak ludzie reagują. Wiele ciekawych wynalazków w historii poległo przez to zjawisko. Urządzenie było świetne, ale klienci nie znali, więc nie kupili, nie potrafili sobie wyobrazić na co im to. Nawet w najnowszej Toyocie Yaris powrócili do klasycznych wskaźników ze wskazówkami, bo elektroniczny wyświetlacz 3D się nie sprawdził. Był o wiele lepszy, ale "jakiś dziwny" (czyli po prostu inny niż w reszcie samochodów), to odstraszało wielu klientów. Fiat Multipla miał ciekawą stylistykę (m.in. reflektory powyżej pokrywy silnika), ale nie cieszył się popularnością, właśnie z racji inności. Ludzie nie chcą być inni, to stworzenia stadne, wolą się nie wyróżniać w obawie przed reakcją otoczenia. Nawet te obawy są uzasadnione, bo inność wywołuje agresję. Sam miewałem przypadki całkowitego zrywania kontaktu, bo obejrzałem jakiś film, przeczytałem książkę, nawet dlatego, że wiedziałem o istnieniu prywatnych statków kosmicznych (linie lotnicze Virgin Galactic).

  #38 12.02.2012 15:47

Także jako konsument nie lubię drętwych sprzedawców, ale Ci narzucający się nie są lepsi. Miałem niemiłą historie gdzie kupowałem laptopa i przepłaciłem 400zł :/ Tylko dlatego ze dałem sie omamić sprzedawcy.
Popieram tezę że wielu ekspedientów w sklepach z elektroniką czasem ma słabe pojęcie o swoich produktach lub robią niezłe wtopy.

MaRa   7 #39 12.02.2012 15:58

Po prostu przeciętny człowiek jest przyzwyczajony do starego nie jest w stanie przewidzieć, jak będzie się sprawować coś nowego.
Niby dlaczego inżynieria genetyczna, i w ogóle biotechnologie, wywołują taki sprzeciw?
Powracając do techniki - przykład odkurzaczy bezworkowych Dysona. Żaden producent nie był zainteresowany, głównie dlatego, że zyski z worków są wyższe niż z odkurzaczy. Więc Dyson sam zaczął produkować. W Wielkiej Brytanii odniósł sukces, zajął 60% rynku, ale tylko tam. Wszędzie indziej sprzedają się bardzo kiepsko. W elektromarketach też są, ale sprzedawcy nawet nie próbują namawiać do zakupu, o ile klient sam się nie zainteresuje. Po prostu ludzie nie rozumieją, jak to odkurzacz może być bez worka, jak to będzie się sprawować w praktyce, wolą nie ryzykować.
To zjawisko bardzo ogranicza rozwój techniki, bo nowości prawie nigdy się nie przyjmują. 10 lat temu Sony produkowało inteligentne psy roboty, wideowalkmany z okularami wyświetlającymi obraz. Było mnóstwo innych pomysłów. Ale wszystkie firmy po cichu się z nich wycofały.
Typowy człowiek kupuje coś nie dlatego, że jest fajne, ale dlatego, że to służy rozwiązaniu jakiegoś problemu. W przypadku czegoś zupełnie nowego ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, jakie problemy to rozwiązuje, czy w ogóle zadziała w ich przypadku, czy nie wywoła nowych problemów. Jak coś się dotychczas sprawdzało, wolą nie zmieniać na co innego, choćby nawet było lepsze.

Wolfgar   7 #40 12.02.2012 16:40

Jeżeli chodzi o odkurzacze Dysona to doszukiwałbym się innego powodu klapy sprzedażowej. CENA cena czyni cuda. A jak odkurzacz kosztuje 1000zł to przepraszam ale ja wychodzę.

  #41 12.02.2012 17:18

Co do płacy to oprócz naszej elity rządzącej, to chyba każdy inny polak zarabia zbyt mało, co się odbija na obsłudze, choć czasem dość często gość co robi w sklepie nie zna się na sprzęcie, ale kto temu winny on czy chory system edukacji wraz z zmniejszającym się rynkiem pracy, z drugiej strony na macu siedzi cały TVN tak więc myślę że coś w tym jest, choć kowalski jak działa mu windows ie, nie wie o alternatywach i tyle, bierze to co inni bo taki nawyk,

rogacz   6 #42 12.02.2012 18:32

@treuer25 bredzisz.
Jak pracownik nie jest pierdoła - to da radę do każdego klienta podejść.
W sklepie gdzie ja pracowałem przychodziło po 100 osób dziennie - dawałem radę każdej powiedzieć dzień dobry - z każdą parę minut pogadać - tacy ludzie potem ci jedzą z ręki.

Więc proszę - nie pisz głupot że to jest niemożliwe.

soanvig   9 #43 12.02.2012 20:06

@rogacz
Przy okazji pracownik, który nic nie robi, tylko za przeproszeniem "siedzi na dupie" źle czuje się w sklepie. Wystarczy trochę otworzyć się dla ludzi i od razu jest przyjemniej, ale niektórzy są z natury zbyt leniwi, żeby spróbować.

  #44 12.02.2012 23:26

Osobiście, zdecydowanie nie lubię, jak od wejścia leci już do mnie sprzedawca, pan lub pani, z zapytaniem w czym mogę pomóc i to bez znaczenia na rodzaj sklepu i asortymentu. Wolę się czuć swobodnie i jak pojawią się pytania to sam podejdę. Z drugiej strony sprzedawca powinien obserwować klient i "wyczuć" potrzebę podejścia chociażby wtedy kiedy za długo czasu spędzamy przy towarze lub rozglądamy się niezdecydowanie. Sam korzystam również z Maca kupionego we wspomnianym również tutaj vobisie. Mam bardzo pozytywne doświadczenia, sprzedawca nawet sam instalował mi parralelsa, do dzielenia dwóch systemów i za każdym razem jak przychodzę pogadamy trochę o działaniu, sam też jest użytkownikiem. Oczywiście wszystko zależy od człowieka i miejsca.

Co do gwarancji..notki Apple'a mają gwarancję jedynie 12 miesięczną, ale kupując jako osoba fizyczna jesteśmy objęci ochroną 2-letnią od sprzedawcy. Wiadomo, że to nie to samo co gwarancja producenta. Dlatego też ja dokupiłem sobie w salonie rozszerzoną gwarancję z ubezpieczeniem NNW i wyszło mnie coś koło 600 zł, a więc dużo więcej niż gwarancja Apple. Niestety producent usługi wycenia mega wysoko jak na polski rynek. Z ciekawości przy kupnie zapytałem o większy RAM, bo można sobie już na etapie kupna zmodyfikować kompa. Można, tylko za jaką cenę, dołożenie kości z montażem wyszło jakieś 800 zł!!! Zostałem więc w tej podstawowej konfiguracji ;)

cyryllo   16 #45 13.02.2012 08:41

W każdym salonie gdy rozmawiałem z sprzedawcami o dziwo każdy miał najnowszy sprzęt ( chyba dużo tam zarabiają ;) )

W Gdańsku w Galerii Bałtyckiej sprzedawca sam podszedł i zaczął rozmowę.

Co jak co ale kupując mac-a wybrał bym zakup w stanach ze względu na dużą różnicę cen. (Trzeba mieć kogoś znajomego w USA)

parasite85   7 #46 13.02.2012 11:00

Odnośnie iSpotów niewiele mogę powiedzieć - jedynie o Gliwickim, gdzie miła dziewczyna od razu do mnie zagadała, akurat szukałem torby, zapytała jakie mam wymagania i zaproponowała to co je spełniało.
Odnośnie SCC to jest różnie: kiedyś kupowałem aparat i trafiło na Saturn, gdzie obsługa okazała się znakomita - nawet napisałem pochwałę. W krótkim odstępie kupowałem dwa laptopy i świetna obsługa była w Sony Centre - dlatego kupiłem tam oba laptopy, plus akcesoria typu dodatkowa bateria i stacje dokujące (ten sam sklep w Gliwickim Forum ma obsługę co najmniej beznadziejną - doszło do tego, że laptopa którego chciałem Katowickie punkt ściągał z Gliwic, ponieważ ja jakoś się z Nimi nie mogłem dogadać - ja jestem z Gliwic, więc miałbym bliżej). W Vobisie w tym centrum, byłem tak potraktowany, że nigdy już tam nie wejdę - a że blisko SCC mam pod opieką sieć to czasem może być potrzebny jakiś szybki zakup - zajrzę wszędzie, tylko nie tam - choćbym miał jechać do Vobisu w Zabrzu lub Gliwicach, żeby coś kupić.

MaRa   7 #47 13.02.2012 11:14

@Wolfgar - Dyson się zwróci. Ale inni producenci też eksperymentowali z odkurzaczami bezworkowymi, np. Samsung, i szybko się wycofali. Klienci nie ogarniali nowej koncepcji, nie wiedzieli jak to będzie się sprawować w praktyce.

pciproblem   6 #48 13.02.2012 15:19

wniosek jest dla mnie prosty nie mają % od sprzedaży a więc dostają na sztywno kasę i nic więcej więc im się nie chce i to olewają bo czy sprzedadzą sprzęty za 30 tys czy za 30 zl mają taką samą kasę a wiadomo na produkty firmy na A jest największa marża

Maniek_88   9 #49 13.02.2012 16:37

Mnie osobiście zraził ten tekst "jak pana stać na taki komputer, to stać pana na 2000 na gwarancje". Ok może i racja, ale ja w tym zdaniu jakoś wyczuwam drugie dno brzmiące "ten sprzęt jest dla bogatych osób", osoba o mniejszej zasobności która marzy o takim sprzęcie może poczuć się troszkę poniżona. Wolałbym usłyszeć coś co przekonało by mnie że sprzęt ten jest warty swojej ceny, a dłuższa gwarancja pozwoli mi korzystać z tego sprzętu dłużej bez narażania mnie na dodatkowe koszta.

Fanboj O   6 #50 13.02.2012 19:03

"Dyson się zwróci."
Przeciętny odkurzacz workowy, za powiedzmy 400 PLN vs. Dyson 1000 PLN.
Paczka 4 dobrych, jednorazowych worków ~ 15 PLN (nie te papierowe, tylko z watolinki). Czyli Dyson się zwróci po 160 workach jednorazowych. Mało przekonujące to zwrócenie się.

"Ale inni producenci też eksperymentowali z odkurzaczami bezworkowymi, np. Samsung, i szybko się wycofali."
Albo z powodu spisku lobby jednorazowoworkowego. Albo z powodu skrajnego konserwatyzmu konsumentów. Albo z powodu wysokich cen filtrów HEPA do odkurzaczy bezworkowych.

P.S.
Darzę szczerą sympatią wynalazki Jamesa D. Ale rynek je zweryfikował. Nie doszukuj się drugiego dna w ludzkiej niechęci do rzeczy lepszych.

rashek7   5 #51 15.02.2012 00:48

Jak dla mnieto niema się co czepiać sprzedawcy. Poprosu stwierdził że i tak nic nie kupisz i się nie pomylił. Jak ktoś chce coś kupić a nie tylko pomacać to poprostu widać. Dobrysprzedawca wyczuje potencjalnego klient i na nim się koncentruje. Normalnejest że jak chcesz coś kupić to wtedy podchodzisz do sprzedawcy i pytasz o szczegóły. Konkretnie firmy czy sprzedawcy bym nie oceniał.

  #52 15.02.2012 12:19

Do "przybylskiego" - nie masz racji. To sprawa szefostwa a raczej jego nastawienia. Pracowałem w firmie sprzedającej nietypowy sprzęt muzyczny. Nietypowy dla zwykłego zjadacza chleba. Szef do bani, jak prawie każdy szef, ale wiedział czego wymagać od sprzedawców. To sprzedawca musi zabiegać o klienta. Poznać jego potrzeby. Doradzić. Inaczej nie ma handlu. Tacy jak w opisanynm sklepie wylecieli by z minuty na miminutę. Bez żadnej dyskusji. I to mi się podobało.

MaRa   7 #53 15.02.2012 21:27

Albo takie telefony w zegarku. Też się nie przyjęły, nikt nie chciał kupować, bo "co ludzie powiedzą". Mówienie do nadgarstka wydawało się dziwne. Ale do pudełka przyłożonego do ucha już nie.

  #54 18.04.2013 19:26

Powiem tak …. salony Apple mają bardzo poważnie przeszkoloną ekipę z zakresu obsługi klienta, ale i sprzętowej i BAARDZO wysokie wymogi wobec handlowców w tym aspekcie. Kiedyś pracowałem w sieci, o której mowa i katowicki salon jest najczarniejszą owcą tej sieci - regularnie się na niego narzeka, źle komentuje, skarży na niego - i rozumiem czemu - tamtejsza obsługa jest niekompetentna :/ Na szczęście jest jednym z niewielu wyjątków na mapie polski wszystkich resellerów Apple. Każdy handlowiec w takich salonach zawsze jest uśmiechnięty, pomocny i pomaga klientom - ja już nie pracuje w takim salonie, ale chwale sobie ludzi tam przeszkolonych i obsługujących. Właśnie tą DOBRĄ obsługą odbiegają od normy jaką widzimy w media, saturnie, euro itp.

@MaRa - widzę, że nie masz pojęcia o produktach Apple - jesli chodzi po stacjonarki to masz iMaci w dwoch wielkościach monitora i kazdy w prawie 8-10 konfiguracjach + MacPro (w 6-7 konf) - MacMini w conajmniej 5. Laptopy to tak - MacBookow (tych bialych juz od prawie 2ch lat nie ma) - są MB Air (dwa rozmiary po kilka konfiguracji) MB Pro (jak air) i MB Retina (jak wczesniej). tu jest wymagana spora wiedza- bo nie tylko o aktualnych modelach ale i poprzednich, ramu do nich, dysków…. ajki system, co i jak z softem innych firm, routery, kable, przejsciówki… Najpierw doinformujmy się a potem upraszczajmy ok?

  #55 02.02.2016 14:07

Nie polecam salonu w Katowicach w Silesii Center , ja napewno więcej tam nie kupię