r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Recenzja filmu Hitman

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Czym kuszą artystów gry tak mocno, że patrząc na ich osiągnięcia, najzwyczajniej w świecie tracą oni zdrowy rozum? Bo próbowało wielu. Będący u samego źródła Japończycy, bogaci w technologię Amerykanie, a tu dopiero nasi sąsiedzi Francuzi osiągnęli poziom zadowalający krytyków oraz znawców filmowego dzieła. Czy mógł w tym im pomóc status jednych z najlepszych na świecie montażystów oraz oświetleniowców? Na pewno, ale być może przypadkiem akurat przy realizacji filmu Silent Hill Christophera Gansa odkryto coś jeszcze?

Hitman Żaba

Hitman to bez wątpienia postać kultowa, interesujący mit o płatnym mordercy stworzonym przez najlepszych genetyków na świecie. Jego przeszłość jest tak tajemnicza, iż nie jest nam nawet dane poznać imienia bohatera – funkcjonuje on jedynie pod pseudonimem (artystycznym?) Agent 47. Gra to jednak nie film (choć sporo wskazuje, iż mało reżyserów to rozumie), a więc prócz wątku fabularnego przygody wirtualnego zabójcy intrygują także innymi cechami. Jakimi?

Pomijając walory oprawy audio/wideo konsolowo-komputerowej produkcji, Hitman to rozgrywka opierająca się na cichym eliminowaniu wrogów, korzystaniu z przeróżnych przebrań, poszukiwaniu najlepszej i najefektywniejszej drogi do celu oraz swobodnej, ale precyzyjnej improwizacji. W tle natomiast majaczą speluny pełne walających się po ziemi strzykawek, kluby nocne goszczące setki bywalców, a nawet tropikalne hacjendy władców narkotykowego biznesu. Czy znając dokładnie realia rządzące tytułem z ręki IO Interactive można wierzyć, że to właśnie francuscy spece ponownie stworzą obraz istotny nie tylko dla fanów cyfrowej rozrywki? 20th Century Fox uwierzyło wykładając na film 25 milionów dolarów...

r   e   k   l   a   m   a
[image source="Galerie/Inne/Film_Hitman_Galeria:597" mode="normal"]

Główny wątek filmu, co mnie trochę dziwi z racji dobrego scenarzysty (Skip Woods), jest do bólu prosty. Co prawda nie umknęły mojej uwadze próby zabiegów zgłębienia portretu psychologicznego Agenta 47, tak z racji tego, że ich efekt jest przeciętny odpuszczę sobie dalsze uwagi na ten temat… Tym razem tytułowy Hitman otrzymuje zlecenie zabicia nowo wybranego prezydenta Rosji. Misja wydaje się prosta. Widzimy płatnego mordercę na dachu wieżowca, podziwiamy jego strzał z odległości kilku kilometrów, by przy głośnym pomruku docenić fruwające mózgowie byłej już de facto głowy państwa. Niestety, ku zdziwieniu całej widowni okazuje się, że to początek, chciało by się rzec, skomplikowanej intrygi. Oddziały specjalne „czerwonej gwiazdy”, tajemnicza agencja o nazwie „Firma”, a nawet ponętna Rosjanka – wszyscy w ten, czy inny sposób stracą parę kilo pocąc się niemiłosiernie przy próbie utrzymania naszej uwagi w czasie filmowego seansu...

1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.