NewsImage

Pod koniec stycznia informowaliśmy, że Microsoft wspólnie z organizacją antypiracką LANVA zdecydował się pozwać największy litewski serwis torrentowy LinkoManija. Korporacja domagała się od administratorów witryny 107 mln litów (około 127 mln zł) odszkodowania za straty wynikłe na skutek pośrednictwa w rozpowszechnianiu w sieci peer-to-peer pirackich wersji m.in. pakietu biurowego Office 2003 i 2007. Jak donosi serwis TorrentFreak, litewski sąd wydał właśnie precedensowy wyrok w bardzo podobnej sprawie, który może mieć istotny wpływ na przebieg procesu wytoczonego przez Microsoft.

LANVA na drodze do sądowego sukcesu zdecydowała się na dość niecodzienny eksperyment - z pomocą oficera lokalnej policji wykonała zrzuty ekranu listy peerów w programie uTorrent, którzy pobierali i udostępniali system Windows 7 Ultimate. Zebrano w ten sposób 106 adresów IP, a stowarzyszenie pozwało jednego użytkownika z tej listy po to, by ustanowić korzystny dla siebie precedens i w razie wygranej w następnej kolejności pozwać pozostałych piratów. Niestety sprawa nie potoczyła się po myśli obrońców praw autorskich - dowody zostały przez sąd odrzucone, bo okazało się, że zrzuty ekranu z klienta sieci P2P nie mogą być traktowane jako dowód w procesie. Ponadto ani policjant, ani LANVA nie miała prawa zbierać tego typu informacji. Jak można się było spodziewać, z tak marnym przygotowaniem LANVA poniosła w sądzie druzgocącą porażkę, a 106 użytkowników na liście stowarzyszenia może póki co spać spokojnie.

Wyrok litewskiego wymiaru sprawiedliwości jasno pokazuje, że wszelkie operacje śledcze przeprowadzane w tym kraju muszą być zatwierdzone przez sąd, a zwykła lista peerów z programów peer-to-peer nie jest żadnym dowodem. Wydaje się zatem mało prawdopodobne, by wcześniejszy wspólny pozew Microsoftu i LANVA przeciwko LinkoManija.net zakończył się wyrokiem skazującym...

r   e   k   l   a   m   a
NewsImage

Microsoft rozesłał do swoich partnerów informacje o planowanych zmianach w programie partnerskim oraz towarzyszących mu subskrypcjach. Zmiany będą spore - koniec z poziomami Certified i Gold Certified Partner, nowe benefity (i nowa cena) subskrypcji Action Pack oraz bliźniacza subskrypcja dla firm deweloperskich.

Modyfikacje do programu wprowadzane będą etapami. Już 24 maja zmiany czekają subskrybentów Microsoft Action Pack Subscription, czyli rocznej subskrypcji oprogramowania Microsoftu do wewnętrznych zastosowań w firmie, w dość atrakcyjnej cenie. Subskrypcja ta przemianowana będzie na Microsoft Action Pack Solution Provider i zyska kilka dodatkowych benefitów, między innymi subskrypcję TechNetu w wersji dla partnerów (trudno powiedzieć, jak będzie się ona różnić od normalnej edycji) z oprogramowaniem Microsoftu do celów testowych. Dla firm, które zamiast sprzedawać i wdrażać rozwiązania Microsoftu raczej same tworzą nowe aplikacje przygotowana zostanie nowa, bliźniacza subskrypcja Microsoft Action Pack Development and Design. Podobnie będzie ona zawierać oprogramowanie serwerowe i desktopowe do wewnętrznych zastosowań w firmie, z tym że będzie ono ograniczone do podstawowych produktów, ale za to rozszerzone o trzy licencje na Visual Studio 2010 Professional wraz z MSDN Essentials Partner Edition oraz Expression Web 3. Kompletną listę oprogramowania wchodzącego w skład nowej subskrypcji można znaleźć na stronach programu partnerskiego. Oprócz tego Microsoft doda do niej 10 godzin telefonicznej pomocy projektowej oraz kilka innych, mniej istotnych benefitów. Jeśli chodzi o program Empower for ISVs, zostanie on zakończony 21 maja. Istniejący subskrybenci będą mogli korzystać z jego benefitów do czasu wygaśnięcia ich subskrypcji.

Wracając do Action Pack, Microsoft informuje, że w przypadku wersji Solution Provider, czyli dawnego MAPS zmianie ulegnie również cena subskrypcji, ale niestety po więcej informacji odsyła na lokalne strony programu partnerskiego. Problem w tym, że polska wersja strony nie została jeszcze zaktualizowana o informacje o planowanych zmianach. Aktualnie cena rocznej subskrypcji MAPS w naszym kraju wynosi około 300 dolarów w wersji elektronicznej i 400 dolarów w wersji z wysyłką nośników. Nawet jednak jeśli cena ta zostałaby nieco podniesiona, to i tak byłaby atrakcyjna biorąc pod uwagę fakt, że sama subskrypcja TechNetu w najtańszej wersji kosztuje ok. 350 dolarów - wszystko oczywiście przy założeniu, że wersja partnerska TechNetu nie byłaby przesadnie ograniczona. Jeśli chodzi o ceny wersji Development and Design, to w ogóle nie są one znane. Ważny jednak jest fakt, że tę deweloperską subskrypcję będą mogły kupić wszystkie firmy partnerskie posiadające mniej niż 100 pracowników. W wersji dla firm wdrożeniowych, tak jak teraz w MAPS, nadal obowiązywać będzie ograniczenie do firm z branży IT zajmujących się sprzedawaniem i wdrażaniem rozwiązań Microsoftu.

Również w maju niektóre istniejące specjalizacje zostaną skonsolidowane w ramach nowych kompetencji. Istniejący ich posiadacze zachowają je do momentu corocznego odnowienia członkostwa w programie partnerskim - później trzeba będzie już spełnić wszystkie nowe wymogi, by nową kompetencję zachować. W październiku z kolei pojawią się nowe tzw. zaawansowane kompetencje, których zdobycie będzie wymagało posiadania odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, określonego poziomu sprzedaży, wyników badań satysfakcji klientów, referencji itd. Co interesujące, firmy posiadające zaawansowane kompetencje pośród różnych benefitów między innymi otrzymają 100 licencji na oprogramowanie desktopowe i serwerowe Microsoftu do użytku wewnętrznego. Pojawienie się zaawansowanych kompetencji zwieńczy zmiany w programie partnerskim Microsoftu - wtedy też wycofane zostaną poziomy Certified i Gold Certified Partner, a firmy rozróżniane będą właśnie dzięki kompetencjom. Można się więc spodziewać, że zaawansowane kompetencje adresowane będą do firm aktualnie posiadających status złotego partnera, natomiast firmy dzisiaj funkcjonujące w programie jako Partner Zarejestrowany (najniższy, bezpłatny poziom) pozostaną partnerami po prostu bez kompetencji. Nadal jednak - tak jak dzisiaj - będą mogły korzystać z większości benefitów, np. subskrypcji Action Pack.

Jak widać, zmiany faktycznie są znaczące i nie sposób je wszystkie przedstawić w tak skondensowanej postaci. Polecamy zapoznanie się z projektem zmian u źródła, czyli na stronach Microsoftu - na razie tylko w języku angielskim.

NewsImage

Pomysł blokowania dostępu do treści niezgodnych z prawem danego kraju zyskuje kolejnych zwolenników. Do krajów takich jak Chiny czy Iran dołączyła niedawno Nowa Zelandia decydując się objąć własnych internautów parasolem ochronnym potężnego, ogólnokrajowego mechanizmu filtrującego dostęp do zasobów Sieci. Wprowadzenie państwowej cenzury nie zostało wyraźnie zakomunikowane przez władze, a nieświadoma wszystkiego opinia publiczna dopiero teraz dowiedziała się o problemie i wyraziła swój stanowczy sprzeciw wobec decyzji rządu.

Oficjalna cenzura Internatu ma zdaniem władz Nowej Zelandii zablokować obywatelom dostęp do pornografii dziecięcej i zoofilii. Specjalnie powołani ku temu urzędnicy mają za zadanie stworzyć i na bieżąco aktualizować listę stron objętych blokadą. Co ciekawe, lista witryn, do których dostęp będzie zablokowany ma być tworzona manualnie, bez udziału automatycznych filtrów, co oznacza, że oficjalni cenzorzy nowozelandzkiego Internetu będą musieli przejrzeć i sklasyfikować miliony stron. Choć takie rozwiązanie zmniejsza ryzyko ewentualnych błędów w blokowaniu witryn, może znacząco wydłużyć proces tworzenia czarnej listy zbanowanych serwisów.

Filtr stosowany przez Nową Zelandię wykorzystuje bazujący na BSD system WhiteBox stworzony przez szwedzką firmę Netclean. Przeciwnicy cenzurowania dostępu do Sieci zarzucają temu rozwiązaniu niską skuteczność, gdyż ustanowione przez władze blokady są możliwe do obejścia. Nowozelandzki filtr nie radzi sobie przechwytywaniem ruchu w przypadku, gdy komunikacja między internautą a witryną jest szyfrowana (protokół HTTPS), nie jest także w stanie kontrolować poczty elektronicznej, czatów, komunikatorów i udostępniania plików. Co więcej, nawet gdy dana strona jest zablokowana, zaawansowany Internauta jest w stanie uzyskać do niej dostęp przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi.

Udział w systemie cenzury jest dobrowolny, więc każdy dostawca łącz może (przynajmniej teoretycznie) zrezygnować z filtrowania ruchu swoich klientów. Globalny, ogólnokrajowy filtr jest także wymarzonym celem ataków cyberprzestępców, którzy teoretycznie będą w stanie zablokować wszystkim osobom objętym cenzurą dostęp do sieci - udany atak DDoS może na jakiś czas skutecznie sparaliżować nowozelandzki Internet. Wszystko to stawia sens wprowadzenia cenzury pod znakiem zapytania, gdyż opracowane rozwiązania generują duże koszty a ich skuteczność jest mocno wątpliwa.

NewsImage

Wraz z ogłoszeniem szczegółów dotyczących przeglądarki Internet Explorer 9 podczas trwającej od wczoraj konferencji MIX Microsoft udostępnił publicznie do pobrania prototyp przyszłej wersji przeglądarki.

Udostępniony Internet Explorer 9 kompletnie pozbawiony jest... interfejsu. Jest to tylko prototyp, więc przycisk Wstecz i pasek adresu nie są tu najważniejsze. Warto natomiast wspomnieć o zupełnie nowym silniku JavaScript o nazwie Chakra stworzonym przez Microsoft, który jest w stanie właściwie wykorzystać moc płynącą z wielu rdzeni procesora. Pod maską IE9 znajduje się też nowy podsystem graficzny. Na stronie głównej wyświetlanej po uruchomieniu prototypu umieszczono linki do testowych witryn, dzięki którym możemy przetestować możliwości nowego silnika.

Jak zapewniał Dean Hachamovitch, menedżer odpowiedzialny za Internet Explorer w firmie Microsoft, nowa wersja przeglądarki będzie obsługiwać wiele elementów HTML5 - między innymi CSS3, SVG, parsowanie XHTML oraz tagi audio i video z wykorzystaniem kodeków H.264/MPEG4 i MP3/AAC. Aktualnie udostępniony prototyp uzyskuje wynik 55/100 w teście Acid3, pomyślnie przechodzi za to testy CSS3 Selectors. Na uwagę zasługuje też wynik testu Sunspider badającego wydajność silnika JavaScript - nowa wersja IE uzyskuje kilkukrotnie lepszy wynik od aktualnie najnowszej ósemki i nieco lepszy od Firefoksa 3.6 oraz 3.7 Alpha Pre-Release. Nadal jednak jest to wynik gorszy od najnowszych stabilnych wersji Safari, Chrome czy najszybszej w tej kategorii Opery.

Microsoft zobowiązał się, że zanim pojawi się publiczna beta, kolejne wersje deweloperskie (Platform Preview) przeglądarki Internet Explorer 9 wydawane będą co około 8 tygodni. Pierwszą można pobrać już dzisiaj. Można ją bez obaw zainstalować obok dotychczasowej przeglądarki - to jednak tylko prototyp, raczej nie nadaje się do codziennej pracy. Prototyp, podobnie jak w przyszłości pełny Internet Explorer 9, działa na systemach Windows Vista SP2 oraz Windows 7, nie jest już obsługiwany Windows XP.

NewsImage

Programiści udostępnili kolejną wersję testową dystrybucji openSUSE - 11.3 Milestone 3. Aktualizacja zawiera kilka zmian i poprawek.

W trzeciej wersji testowej openSUSE (ma ich być w sumie 7) programiści skupili się na wprowadzeniu GCC 4.5 jako domyślnego kompilatora. Poprawiono również błędy dostrzeżone w Milestone 2 - m.in. problem z montowaniem zaszyfrowanych folderów domowych. Kolejne zmiany dotyczą obsługi środowisk graficznych Gnome i KDE. W Gnome m.in. wprowadzono ePDFView jako program do przeglądania plików pdf. Milestone 3 pojawia się prawie równo miesiąc po udostępnieniu openSUSE 11.3 Milestone 2. Pisaliśmy na ten temat w osobnym newsie.

Najnowszą testową wersję OpenSUSE można pobrać z mirrorów lub sieci BitTorrent. Przypominamy, że nie jest to wersja finalna i może działać niestabilnie.

NewsImage

Można już pobrać zestaw DivX Plus, następcę DivX 7. Zdaniem programistów pakiet został mocno odmieniony i uzupełniony nowymi narzędziami. Dzięki temu ma w jeszcze prostszy sposób umożliwiać obsługę wideo.

DivX Plus to kolejna odsłona popularnego pakietu do odtwarzania i konwersji wideo. Producent zdecydował się na zmianę nazwy - powodem są spore zmiany, którym uległ zestaw. Przede wszystkim wprowadzono nowy interfejs, który ma ułatwić dostęp do materiałów wideo zarówno z poziomu programu jak i przeglądarki internetowej. Pojawiła się też ulepszona obsługa MKV i rozszerzone wsparcie dla technologii HD. W pakiecie możemy skorzystać z takich narzędzi jak DivX Plus Player, DivX Plus Web Player, DivX Plus Codec Pack, czy DivX Plus Converter. Dzięki nim użytkownik będzie mógł w prostszy sposób dokonywać konwersji plików, uzyska też możliwość strumieniowego udostępniania filmów do platform typu PlayStation czy Xbox 360.

W najnowszej wersji DivX Plus pojawiły się także nowe kodeki wideo czy moduł DivX To Go. Ten ostatni pozwala na transport plików do urządzeń wspierających format DivX. Z kolei DivX Plus Converter umożliwia konwertowanie materiałów wideo między różnymi formatami.

DivX Plus można pobrać z naszego vortalu z działu PROGRAMY -> Multimedia -> Rozszerzenia multimedialne i kodeki. Instalacja odbywa się w trybie online.

NewsImage

Microsoft udostępnił wersję kandydującą do wydania Silverlight 4.0. Finalna wersja Silverlight 4.0. dostępna będzie najprawdopodobniej w przyszłym miesiącu.

Silverlight to technologia zbliżona do popularnego Flasha. Jej zadaniem jest wyświetlanie treści multimedialnych (grafika, film, audio) przy użyciu przeglądarki internetowej. Ostatnia wersja beta udostępniona została w listopadzie zeszłego roku. Najnowsza aktualizacja przynosi kilka zmian i nowych rozwiązań. Przyśpieszono m.in pracę środowiska, pojawił się także podgląd obrazu z kamer internetowych. Można również odtwarzać wideo w pełnym oknie na kilku monitorach podłączonych do komputera. Inne zmiany dotyczą formatowania tekstu, obsługi VisualStates czy odświeżania strony w ramce.

Do Silverlight 4 dołączono obsługę Visual Studio 2010 RC, Silverlight Toolkit, WCF RIA Toolkit i Expression Blend 4.0 Beta. Ostatnie narzędzie również doczekało się nowej wersji. Expression Blend 4.0 Beta to program przeznaczony do tworzenia zaawansowanej zawartości graficznej i interfejsu użytkownika do użytku na stronach WWW. Mogą to być animacje 3D, obraz albo tekst. Expression Blend 4.0 Beta można pobrać z naszego vortalu.

NewsImage

Zaskakujący wyrok w hiszpańskim wymiarze sprawiedliwości. Sędzia Raul N. García Orejudo uznał, że dzielenie się plikami w sieci peer-to-peer jest zgodne z prawem. Stwierdził również, że praw autorskich nie łamią strony takie jak np. The Pirate Bay udostępniające linki do materiałów.

Prośbę o zajęcie się sprawą złożył hiszpański odpowiednik ZAiKSu, organizacja SGAE. Jej przedstawiciele mieli nadzieję, że sąd zakaże korzystania z rozprowadzanej za darmo w Internecie muzyki. Skarga dotyczyła hiszpańskiej strony z linkami do materiałów w sieci eDonkey - ElRincondeJesus. Okazała się całkowitą katastrofą - zdaniem sędziego internauci mają prawo wymieniać się plikami w sieciach P2P, co więcej, strony typu non-profit mogą zamieszczać linki do plików w sieci BitTorrent, eDonkey i podobnych. Przesyłanie muzyki i udostępnianie jej w Internecie nie narusza żadnych praw chronionych przez prawo własności intelektualnej - powiedział sędzia.

Hiszpańskie prawo zabrania publicznego udostępniania materiałów objętych prawami autorskimi. Jednak zdaniem Orejudy, linki do plików muzycznych nie są niezgodne z ustaleniami prawodawcy. Jeśli właściciel strony nie czerpie z tego korzyści materialnych, wszystko jest w porządku - uznał sędzia. SGAE już zapowiedziała apelację od wyroku.

Źródło: TorrentFreak
NewsImage

Twórcy Ubuntu w ferworze zmian jakie dotychczas zostały przeprowadzone w dystrybucji zapomnieli o odświeżeniu motywu dźwiękowego w systemie - do błędu przyznał się były prezes Canonical, Mark Shuttleworth. Ponadto Shuttleworth wyjaśnił kwestię przeniesienia przycisków okien na lewą stronę.

Motyw dźwiękowy, podobnie jak motyw graficzny towarzyszył użytkownikom systemu od samego początku. Do błędu przyznał się na swoim blogu Mark Shuttleworth, gdzie komentująca wpis osoba zapytała byłego prezesa firmy Canonical o zmiany w motywie dźwiękowym. Shuttleworth nie krył zaskoczenia: Kompletnie o tym zapomniałem. Dobre pytanie. Mógłbyś sprawdzić jeśli możesz motywy zgłoszone przez społeczność, czy któryś jest inspirowany światłem? Według harmonogramu prac nad systemem nie ma już czasu na zmianę motywu, ale wygląda na to, że w tym przypadku zostanie zrobiony wyjątek.

Shuttleworth odpowiedział również na wątpliwości związane z przeniesieniem elementów sterujących okien na lewą stronę. Mimo negatywnych komentarzy części społeczności w nadchodzącej wersji Beta 1 systemu będą one dalej po lewej stronie. Shuttleworth wyjaśnił to w jednym ze swoich komentarzy w serwisie launchpad.net: Przeniesienie wszystkiego na lewą stronę pozostawia wiele wolnej przestrzeni tak, aby w wersji 10.10 móc poeksperymentować z kilkoma nowymi opcjami.

Pierwszą wersję beta Ubuntu 10.04 będzie można pobrać już za dwa dni. Wersja finalna ma zostać opublikowana 29 kwietnia. Z poziomu naszego vortalu w dziale Systemy można pobrać zarówno stabilną wersję Ubuntu 9.10 jak i wersję rozwojową Alpha 3.

Źródło: OMG! Ubuntu!
NewsImage

Podczas konferencji MIX 2010 Microsoft zdradził niektóre szczegóły dotyczące Windows Phone Marketplace. Firma m.in. nie dopuści do Windows Phone 7 aplikacji spoza swojego sklepu internetowego.

Nowy e-sklep będzie rozbudowaną wersją Zune Marketplace. Oznacza to, że znajdą się w nim nie tylko programy i gry dla telefonów z systemem Windows Phone 7, ale także muzyka czy podcasty. Ponadto użytkownicy będą mogli pobierać za pomocą Windows Phone Marketplace aktualizacje programów czy samego systemu. Na podstawie informacji ujawnionych przez Microsoft można przypuszczać, że nowy e-sklep będzie wzorowany na popularnym App Store firmy Apple. Potwierdzałyby to zresztą niedawne ciepłe słowa Steve’a Ballmera na temat e-sklepu dla iPhone’ów.

Microsoft chce aby programy dla Windows Phone 7 dostępne były tylko w jego sklepie. Użytkownicy nie będą mogli więc oficjalnie korzystać z zewnętrznych aplikacji - podobnie jak to ma miejsce w App Store. Programy, gry i muzyka podzielone będą na kategorie umożliwiające łatwą orientację w zamieszczonych materiałach. Użytkownicy Windows Phone 7 będą mogli korzystać z pełnych wersji aplikacji, a także demo i triali. Krótki klip z konferencji MIX 2010 można zobaczyć na stronach YouTube.

NewsImage

VMware wydało wersję beta kolejnej odsłony swojego flagowego produktu do desktopowej wirtualizacji - Workstation 7.1.

Wśród najważniejszych nowości przygotowywanych w wersji 7.1 znajduje się obsługa OpenGL 2.1 w systemach-gościach Windows Vista i Windows 7, ulepszona wydajność (nawet o 80%) sterownika graficznego WDDM dostarczanego przez VMware, obsługa do 8 wirtualnych procesorów i wirtualnych dysków o rozmiarze do 2 terabajtów. Wreszcie pojawia się także długo wyczekiwana obsługa formatu OVF 1.0, a narzędzie OVF Tool do importu i eksportu maszyn wirtualnych jest dostarczane razem z programem. W VMware Workstation 7.1 dostępna jest także możliwość uruchamiania aplikacji z maszyn wirtualnych bezpośrednio na pulpicie fizycznego hosta. Są też zmiany na liście obsługiwanych systemów-gości - do tej listy dodana została Fedora 12.

VMware Workstation 7.1 Beta można pobrać z naszego vortalu w wersjach dla Windows i Linux.

NewsImage

Facebook, serwis społecznościowy, który powstał w 2004 roku, jest obecnie najpopularniejszą stroną internetową w Stanach Zjednoczonych - wynika ze statystyk opublikowanych przez Hitwise. Trafia tam 7,07% wizyt amerykańskich internautów.

Facebook stał się popularniejszy od Google’a. Według analiz przeprowadzonych przez firmę Hitwise, z portalem społecznościowym łączy się więcej Amerykanów, niż z najchętniej odwiedzaną w Internecie wyszukiwarką. Google znalazł się tuż za Facebookiem pod względem popularności - generuje 7,03% wizyt tygodniowo. Na kolejnych miejscach znalazły się: Yahoo! Mail (3,8%), wyszukiwarka Yahoo! (3,6%), YouTube (2,14%). Zdaniem Hitwise ilość wizyt na Facebooku rośnie lawinowo, podczas gdy Google stosunkowo powoli zyskuje nowe odwiedziny.

Do analiz Hitwise należy podchodzić ostrożnie. Jeśli połączyć ze sobą wyniki Yahoo! Mail i wyszukiwarki Yahoo!, firma znalazłaby się na pierwszym miejscu najczęściej odwiedzanych stron w Internecie. Podobny efekt byłby, gdyby dodać do siebie wyniki Google’a i YouTube. Statystyki pokazują jednak interesujący trend, który może świadczyć o zmieniających się potrzebach internautów. Coraz więcej osób korzysta z Internetu nie po to, aby wyszukiwać informacje, ale z chęci nawiązania kontaktów ze znajomymi.

NewsImage

Pojawiły się finalne wersje przeglądarek Opera Mini 5 na Javę i dla telefonów BlackBerry oraz Opera Mobile 10 na Symbiana i Windows Mobile.

Opery Mini to minimalistyczna (choć w przypadku najnowszej odsłony to prawdopodobnie złe słowo) wersja przeglądarki Opera na telefony komórkowe. Jej podstawowa wersja działa praktycznie na każdym telefonie dzięki wykorzystaniu technologii Java. Warto przypomnieć, że jedną z największych zalet Opery Mini jest kompresowanie przesyłu danych o maksymalnie 90%, co daje w rezultacie znaczne poprawienie szybkości ładowania się stron. Kompresowanie dodatkowo redukuje koszty w przypadku opłat pobieranych od jednego megabajta lub korzystania z drogiego roamingu. Nowa wersja 5 wprowadza między innymi przeglądanie w kartach, zapamiętywanie haseł, menedżer pobierania, zakładki i Szybkie wybieranie. W stosunku do poprzedniej bety, jak informuje producent, znacznie poprawiono pracę przeglądarki na urządzeniach z niewielką ilością pamięci.

Opera Mobile to z kolei przeglądarka dedykowana bardziej zaawansowanym urządzeniom przenośnym, takim jak na przykład smartfony pracujące pod kontrolą systemu Windows Mobile i Symbian. W wersji 10 pojawiło się kilka długo wyczekiwanych nowości - w odsłonie dla Windows Mobile najważniejszą jest obsługa Flash Lite 3, w obu wersjach z kolei dodana została opcja synchronizacji zakładek Opera Link. Oprócz tego wprowadzono szereg mniejszych poprawek, takich jak chociażby usprawnione zaznaczanie tekstu czy konwertowanie numerów telefonów na linki.

Finalna wersja Opery Mini 5 dostępna jest dla telefonów z Javą oraz dla smartfonów BlackBerry. Nadal w fazie beta pozostają wersje dla Windows Mobile i Androida. Finalna wersja Opery Mobile 10 dostępna jest z kolei zarówno dla urządzeń pracujących z systemem Symbian S60, jak i Windows Mobile (w wersji obsługującej ekrany dotykowe lub nie). Wszystkie odsłony przeglądarki pobrać można bezpośrednio ze strony producenta.

NewsImage

Google zapowiedziało, że będzie usuwać unikalny identyfikator z przeglądarki Chrome.

Identyfikator ten jest jednym z wielu problemów jakie są poruszane w kontekście Chrome oraz zachowania prywatności. Generowany jest przy instalacji i służy, według Google, do śledzenia poprawności jej przebiegu. Wielu użytkowników znając podejście Google do prywatności, nie dowierzało jednak, że wraz z identyfikatorem nie są wysyłane dane osobowe. Obecnie można identyfikator usunąć za pomocą rozszerzenia UnChrome. Google zapowiada natomiast, że w niedalekiej przyszłości identyfikator będzie usuwany podczas pierwszego sprawdzania dostępności aktualizacji dla przeglądarki.

NewsImage

Skype udostępnił kod źródłowy swojego kodeka audio o nazwie SILK.

Nad kodekiem pracowano przez trzy lata i zawarto go w programie Skype w ubiegłym roku. W stosunku do poprzednio używanego kodeka, SILK wykorzystuje o 50% mniejsze pasmo a górna częstotliwość przetwarzanego dźwięku została przesunięta z 8 kHz na 12 kHz. Pracowano także nad automatycznym dostosowywaniem się kodeka do jakości połączenia internetowego. Gdy połączenie jest słabe, kodek zwiększa stopień kompresji a tym samym zmniejsza ilość przesyłanych danych. Gdy dostępna jest szersza przepustowość, jakość także jest zwiększana. Skupiono się także na optymalizacji kodeka pod kątem różnych rodzajów dźwięku: mowy, muzyki oraz odgłosów tła.

SILK był dostępny dla partnerów Skype już w ubiegłym roku. Teraz kodek został udostępniony wszystkim jako Internet Draft zgłoszony do Internet Engineering Task Force (IETF). Można z niego korzystać do celów niekomercyjnych.

Źródło: Skype
NewsImage

Na rozpoczynającej się dzisiaj konferencji MIX 2010 w Las Vegas, Microsoft zaprezentował listę funkcji, które dostępne będą na urządzeniach Windows Phone 7. Co więcej, poznaliśmy również niektórych producentów, którzy już teraz pracują nad aplikacjami i grami tworzonymi z myślą o tej platformie.

Producenci aplikacji przeznaczonych na urządzenia Windows Phone 7 tworząc swoje programy będą mogli wykorzystać takie funkcje jak akcelerometr (czujnik zmiany położenia), sprzętową akcelerację plików wideo chronionych przez system DRM, multitouch, obsługę kamery, mikrofonu oraz IIS Smooth Streaming. Ponadto, nowe urządzenia firmy Microsoft współdziałać będą z usługami Microsoft Location Service i Microsoft Notification Service.

Microsoft poinformował również o narzędziach jakie zostaną udostępnione za darmo wszystkim chętnym producentom aplikacji, którzy będą tworzyć oprogramowanie i gry na urządzenia Windows Phone 7. Wśród bezpłatnych programów znalazły się m.in. Microsoft Visual Studio 2010 Express w wersji dla Windows Phone, XNA Game Studio 4.0, Windows Phone 7 Series Emulator (umożliwiający testowanie stworzonych aplikacji), Expression Blend czy specjalne rozszerzenie dla Visual Studio 2010 RC.

Na konferencji MIX 2010, Microsoft zdradził też listę firm, które już teraz pracują nad programami oraz grami przeznaczonymi dla Windows Phone 7. Warto wymienić wśród nich Citrix, Namco, FourSquare, Seesmic, Shazam, SPB Software czy Sling Media.

NewsImage

Jak donosi dzisiejsza Gazeta Prawna, rząd wbrew wcześniejszym deklaracjom chce stworzyć regulacje prawne, które umożliwią instytucjom państwowym blokowanie stron internetowych. Tym razem możliwości cenzurowania Internetu domaga się Jacek Kapica, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów i Szef Służby Celnej.

Kapica wystosował do pracującego w rządzie Michała Boniego (Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów) i Macieja Berka (Prezes Rzadowego Centrum Legislacji) list, w którym domaga się stworzenia rozwiązań pozwalających na kontrolę Sieci. Autor pomysłu chce w ten sposób zwalczać strony umożliwiające Polakom dostęp do nielegalnego hazardu. Szef Służby Celnej proponuje, by o możliwości wpływania na treść danej strony decydował sąd a za wykonanie decyzji sędziów odpowiadała powołana ku temu komórka w Służbie Celnej. Jego zdaniem tylko zwiększenie nacisku na kontrolę Sieci pozwoli skutecznie walczyć z nielegalnym hazardem.

Pomysł Kapicy wywołał już falę negatywnych komentarzy. Oburzenie Internautów jest w pełni uzasadnione, gdyż niezależnie od tego, kto w tym sporze ma racje, obietnice rządu zostały złamane. Kancelaria premiera w wydanym w połowie lutego komunikacie oświadczyła, że rząd wycofuje się z planów utworzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Tymczasem projekt Szefa Służby Celnej wydaje się być rozwinięciem tego pomysłu.

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule W Ministerstwie Finansów jest nowy pomysł na blokadę stron www opublikowanym w serwisie internetowym Gazety Prawnej.

NewsImage

Właściciele Maków i komputerów z systemem Linux mogą skorzystać z nowej wersji aplikacji Pinta 0.2. Jest to klon popularnego programu Paint.NET. Programista Novella, Jonathan Pobst, udostępnił dzisiaj kolejną aktualizację darmowego programu.

Pinta to prosty program przeznaczony do obróbki grafiki rastrowej. Obsługuje warstwy, pozwala stosować różnorakie efekty (odwrócenie kolorów, sepia, korekcja barw). Ponadto, Pinta umożliwia korzystanie z szeregu narzędzi potrzebnych do tworzenia i edytowania obrazów. Niektóre z nich to: zaznaczanie kształtów, pędzel, ołówek, gumka, klonowanie, wypełnienie, próbnik kolorów. Program został wyposażony w opcję zapamiętywania historii wykonanych operacji na obrazie w taki sposób by użytkownik miał możliwość powrotu do dowolnego momentu przed edycją.

W najnowszej wersji pojawiły się nowe narzędzia: zoom, możliwość zamiany kolorów i tworzenia linii, a także wypełnienie. Dodano również 5 rodzajów korekt. W Pinta 0.2 można dodawać warstwy, krzywe, kontrast i naświetlenie, odcień, jak również posteryzację. Ponadto została rozszerzona możliwość cofania komend. W kolejnej wersji programu - jak zapowiada Pobst - pojawi się gradient, magiczna różdżka czy klonowanie. Wersja 0.3 Pinty ma być dostępna za około miesiąc.

Program Pinta 0.2 można pobrać ze stron naszego vortalu w wersjach dla systemu Mac OS X i Linux.

NewsImage

Po blisko 50 latach poszukiwań pozaziemskich, inteligentnych form życia, realizowanych w ramach różnych przedsięwzięć SETI (Search for Extra-Terrestrial Intelligence) wielu naukowców jest zdania, że sama koncepcja projektu wymaga przewartościowania i konieczne jest wprowadzenie zmian do pierwotnych założeń koncepcji nasłuchiwania pasma sygnału radiowego.

Choć po kilku dziesięcioleciach poszukiwań nie udało nam się znaleźć żadnej pozaziemskiej, zaawansowanej technologicznie cywilizacji, która byłaby zdolna do kontaktu drogą radiową lub chociaż zdradziła swoją obecność na jednej z planet, szanse na powodzenie projektu cały czas rosną. Do tej pory zbadany został ledwie ułamek przestrzeni kosmosu a sam projekt zdaniem naukowców jest cały czas bardzo młody. Dynamiczny wzrost mocy obliczeniowej współczesnych komputerów oraz powstanie takich projektów jak SETI@home sprawia, że możliwe staje się jednoczesne, bardzo dokładne wyszukiwanie na wielu długościach fal oraz precyzyjne filtrowanie sygnałów generowanych przez człowieka, co teoretycznie zwiększa szanse na wykrycie innych cywilizacji w kosmosie.

Znany fizyk, astrobiolog i kosmolog, dyrektor Beyond Center for Fundamental Concepts in Scienc, Paul Davies uważa ponadto, że tradycyjne SETI, bazujące na analizie sygnałów radiowych, powinno być obecnie rozwinięte o nowe formy poszukiwań, które będą uwzględniać inne aspekty istnienia inteligencji w kosmosie. Choć będzie to wymagało współpracy naukowców z wielu dziedzin - nie tylko radioastronomii - zdaniem Daviesa warto iść w tym kierunku. Choć szanse na powodzenie projektu są niewielkie, ewentualny sukces niósłby za sobą ogromne konsekwencje. Jeżeli naukowcom SETI uda się coś znaleźć, będzie to najbardziej doniosłe odkrycie naukowe w historii. Warto więc przeznaczyć niewielką część światowych zasobów na SETI, gdyż chęć poszukiwania odpowiedzi na fundamentalne pytanie (czy jesteśmy sami we Wszechświecie) jest w pełni uzasadniona - powiedział Paul Davies.

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule SETI at 50 opublikowanym w serwisie internetowym Failure Magazine.

NewsImage

Prawie 30 witryn internetowych zostało zaatakowanych przez rząd Iranu. Władzom Islamskiej Republiki nie wystarczy już cenzurowanie Sieci - postanowili zlikwidować wszelkie przejawy wolności słowa. Niektórzy z autorów witryn zostali aresztowani. Czekają ich surowe wyroki.

Irański Korpus Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) ogłosił, że udało mu się zablokować 29 stron internetowych powiązanych z amerykańską siecią szpiegowską. Zablokowane strony prowadziły działalność wymierzoną w irańskie bezpieczeństwo narodowe pod przykrywką działań związanych z obroną praw człowieka - podała agencja FARS. Zatrzymano 30 podejrzanych. Irańskie władze dążą do opanowania Sieci, która dotychczas była jedynym miejscem swobodnego wyrażania opinii przez mieszkańców tego kraju. W Iranie nie działa już poczta Gmail, zabroniono korzystania z Facebooka i serwisów społecznościowych.

Część zablokowanych stron internetowych należy do organizacji Działacze Na Rzecz Praw Człowieka (HRAI). To dzięki nim świat dowiedział się o aresztowaniu ponad 400 protestujących Irańczyków w listopadzie zeszłego roku. Zdaniem władz, HRAI jest wspierana przez rząd amerykański w toczącej się cyberwojnie w Sieci. Aresztowani zostaną oskarżeni m.in. o szpiegostwo, korupcję, pranie brudnych pieniędzy i propagowanie obcej kultury.

Irańskie władze nie są jedynymi, które w ostatnim czasie zapowiedziały rozprawienie się z wolnością słowa w Internecie. Wenezuelski prezydent Hugo Chavez stwierdził według Reutersa, że sieć należy cenzurować. Jego rząd wkrótce podejmie odpowiednie kroki w tym kierunku.

Program tygodnia
WinRAR 3.93

Ocena: 8.0
icon
Gorące tematy
Czy w Ubuntu 10.04...
91 komentarzy

Microsoft ujawnia...
87 komentarzy
Skanery antywirusowe
skaner av
Kategorie programów
Kategorie programów
Kategorie programów