Spotkanie miało dwoisty charakter: informacyjno-techniczny oraz
towarzyski. Już pierwszego dnia, przed kolacją i uroczystą
inauguracją, grupa administratorów, wśród których przodowali
wikipedyści PMG oraz WarX,
przeprowadziła luźną prelekcję na temat oznaczania wersji
przejrzanych. Zaprezentowano sprawdzone metody pozwalające
wyedytować ponad 100 haseł w kilka minut. Dyskutowano również o
wojnach edycyjnych prowadzonych przez naukowców z podejściem
dogmatycznym i o amerykanizacji anglojęzycznej Wikipedii.
Przywołano także fakt przekroczenia kilka dni wcześniej liczby
sześciuset tysięcy haseł w polskojęzycznej Wikipedii oraz
osiągnięcia ~ 45% haseł przejrzanych.
Zgodnie z harmonogramem, tuż po kolacji Tomasz "Polimerek "Ganicz,
przewodniczący stowarzyszenia, oficjalnie przywitał wszystkich
uczestników konferencji. Po głośnych owacjach, wikipedyści ruszyli
na plac przed Zamkiem Radziwiłów, gdzie przy radośnie skaczących
iskrach z ogniska delektowali się pieczonym wieprzem (oczywiście
wcześniej przerobionym na kiełbaski). Podczas wartkich rozmów,
zauważyłem, że wielu wikipedystów ma problemy z kamyczkami na
nerkach. Mnóstwo ludzi leczyło się drogimi lekarstwami (w formie
płynnej) zakupionymi w okolicznej aptece. ;) Dla zdrowych gości
preferujących kawę i herbatę przygotowano napoje alternatywne.
Impreza integracyjna trwała w najlepsze. Trudno powiedzieć, o
której się skończyła, wielu ludzi pod przymusem świadomości trwania
śniadania od 8 do 9 rano, kończyło proces integracyjny zaledwie o 2
nad ranem. Ci, których zmorzył sen, przespali konkurs, w którym
można było wygrać nagrody ufundowane przez sponsora: pendrive'y,
gogle do nurkowania i ręczniki.
Wspólne pieczenie kiełbasek
Dzień drugi
Już od godziny 9.00 trwały wykłady i równolegle warsztaty w
sąsiedniej sali konferencyjnej. Sobota rozpoczęła się od wykładu
pt. "Prawa własności obserwacji astronomicznych" wygłoszonego przez
aktywną
wikipedystkę, Bożenę Czerny z Centrum Astronomicznego im. M.
Kopernika.
Można było się z niego dowiedzieć, że warunkiem uzyskania dotacji
na badania NASA, jest ilość powstałych publikacji naukowych,
wykorzystujących materiały uzyskane przez ową agencję. Z powodu tej
presji NASA uwalnia owoce swoich prac osobom, firmom i organizacjom
trzecim. Dzięki temu krokowi Stanom Zjednoczonym udało się
"zmonopolizować" dostęp do źródeł (uzyskać pozycję dominującą).
Ilość publikacji powstała na bazie danych zebranych przez satelity
amerykańskie jest prawie 100x większa niż liczba publikacji
powstałych na podstawie danych zebranych przez satelity rosyjskie
czy japońskie. Naukowiec, który dokonał odkrycia, wykorzystując
dobra publiczne, dostaje zwykle rok ochrony, podczas którego, może
zrobić ze zdobytymi danymi, co tylko zechce. Niestety polskie
agencje astronomiczne niechętnie dzielą się wynikami swoich prac
(jeśli w ogóle), gdyż państwo dotuje jednostki również wtedy, gdy
są one bezużyteczne dla społeczeństwa.
Kolejny wykład poprowadził duet: mgr Martyna Różycka z NASK oraz dr
Konrad Walczuk z Instytutu na rzecz Państwa Prawa. Tematem były
"treści szkodliwe w internecie jako nowe wyzwania prawne". Jako
rozwiązanie problemu zaproponowano zasłanianie treści, które
mogłyby wywołać szok u dziecka (pornografia, dziecięca pornografia,
drastyczne zdjęcia powypadkowe). Jednym z wariantów miał być
moderator zatrudniony przez ISP, który zajmowałby się filtrowaniem
sieci. Wykład wywołał burzę emocji. Wielu wikipedystów uznało to za
jawną cenzurę. Porównano ten krok do działalności rządu Chin i
Australii. Dyskusja wywoływała u niektórych stan zapalny i ciągnęła
się nawet podczas przerwy kawowej. Wykład skończył się, dopiero,
gdy na środek wszedł kolejny wykładowca.
Autorem następnego wykładu był Krzysztof Siewicz, koordynator
prawny Creative Commons Polska. Mówił o ochronie wolności
użytkownika oprogramowania, o realizacji tej wolności poprzez
wydawanie utworów na wolnych licencjach i mnogości
niekompatybilnych ze sobą licencji, o specyficznych problemach z
wolnymi licencjami, jakimi jest ich naturalna niewypowiadalność,
podczas gdy polskie prawo zezwala na wypowiedzenie licencji. W
trakcie trwania wykładu, do sali konferencyjnej wszedł Jarosław
Lipszyc oraz Richard Matthew Stallman...
Wkrótce potem zaczęło się przemówienie RMS-a. Stallman mówił długo
i mówił ciekawie, na temat ogólnie praw autorskich. Najpierw
zarysował historię praw autorskich i początkową motywację ich
wprowadzenia, by następnie pokazać na przykładach, do jakich
wypaczeń doszło na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.
Zwrócił uwagę na to, że główną ideą stojącą za powstaniem prawa
autorskiego było zachęcanie twórców do tworzenia, a dzisiaj jest
ono wykorzystywane przez takie firmy jak Disney do odcinania
80-letnich kuponów. Opowiedział między innymi o nieudanej próbie
przeforsowania idei ebooków na początku tego dziesięciolecia, która
miała służyć odejściu od idei papierowych książek, którymi łatwo
się można było dzielić, na rzecz DRM-owanych plików, które można
było otworzyć tylko przy pomocy oprogramowania
własnościowego.
Na koniec zaproponował nowy mechanizm praw autorskich, który
rozwiązywałby wiele aktualnych problemów. Polegałby on mniej więcej
na podziale dzieł na trzy kategorie. Do pierwszej miały należeć
takie dzieła jak na przykład przepisy kulinarne, których w ogóle
prawo autorskie nie powinno dotyczyć ze względu na rozpowszechnione
dzielenie się nimi. Do drugiej miałyby należeć eseje, artykuły
opiniotwórcze i ogólnie rzeczy, których modyfikacja byłaby
sprzeczna z ideą dzieła. RMS ustalił okres obowiązywania prawa
autorskiego dla takich utworów na 10 lat. Do trzeciej kategorii
zaliczał pozostałe utwory, książki, dzieła sztuki i tak dalej -
prawo autorskie do nich również miało obowiązywać przez 10 lat.
Zaznaczył również, że powinna być możliwość niekomercyjnego
dzielenia się dziełami ze wszystkich kategorii. Zaproponował też
model promocji twórców poprzez specjalny podatek na rzecz sztuki, z
którego fundusze miałyby być przydzielane twórcom proporcjonalnie
do pierwiastka sześciennego ich popularności - aby uniknąć
sytuacji, w której supergwiazda dostaje 1000 razy tyle pieniędzy,
co zwykły twórca, chociaż tak naprawdę już ma kupę pieniędzy.
Po tym przyszła kolej na pytania. Jednym z najciekawszych było
pytanie odnoszące się do systemu promocji artystów - pytający
zastanawiał się, czy to dobre wprowadzać przymusowy podatek na
rzecz artystów, który w efekcie nie różniłby się od płacenia teraz
astronomicznych sum za płyty z muzyką. RMS bardzo stanowczo
odpowiedział, że podatki są dobre i bez podatków społeczeństwo
byłoby podzielone na biedaków i wykorzystujących ich bogaczy.
Po wykładzie Stallmana rozpoczęto licytację jego książki pt. "
Free Software, Free Society: selected essays of Richard M.
Stallman". Książka została zlicytowana za 200 złotych a jej
nowym właścicielem stał się wikipedysta Nemo5576.
Po licytacji nastała pora obiadowa. Od godziny 13 wikipedyści
nabierali sił witalnych, by móc kontynuować swój aktywny udział w
wykładach. Później, po obiedzie trwały kolejne wykłady, na których
już mnie niestety nie było. Ich tytuły, z krótkim opisem i
nazwiskami prowadzących można znaleźć na stronie
programu. Podczas mojej nieobecności wystąpili długo
wyczekiwani goście m.in. Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna
Polska czy Edwin Bendyk z tygodnika Polityka.
Przed kolacją odbyło się walne zebranie Stowarzyszenia Wikimedia
Polska. Jak co roku omawiano sprawy jego funkcjonowania i problemy
związane z relacjami z Fundacją Wikimedia, formy promowania
polskich projektów Wikimedia itd. Zanim jednak to nastapiło,
wszyscy odśpiewaliśmy 100 lat z okazji urodzin byłego prezesa
Stowarzyszenia Wikimedia Polska - Łukasza "Tora"
Garczewskiego.
Zbiorową fotografia uczestników czyli tzw. zdjęcie rodzinne
:)
Na kolacji, podczas międzyprelekcyjnej wymiany zdań, organizator
ogłosił kolejną niespodziankę. Pewna młoda para wikipedystów
zaledwie tydzień wcześniej wzięła ślub i z tej okazji przygotowano
pyszny tort z imponującymi dekoracjami (jadalnymi
oczywiście).
Po niespodziankach niezwiązanych z programem, nastąpiła
niespodzianka regulaminowa. Organizatorzy rozpoczęli rozdzielać
koszulki z logo Wikipedii oraz Wikisłownika. Dostałem koszulkę z
logo Wikipedii i napisem "Użytkownik tej koszulki jest zarażony
wikipedioholizmem. Jeśli się do niego odezwiesz,
na pewno cię nim zainfekuje". :)
W późnych godzinach wieczorowych rozpalono kolejne ognisko. Ku
chwale tradycji kontynuowano biesiadę składającą się z wieprzowiny
i lokalnie kupionych trunków. Tabuny ludzi pod jedną, koszulkową
banderą pokazywały wszystkim dookoła swoją przynależność do grupy
wikipedioholików.
Dzień trzeci
... rozpoczął się z pewnym smutkiem, ze świadomością, że koniec
konferencji już tuż tuż. Po śniadaniu udało mi się załapać na
końcówkę wykładu o Wikia.com - serwisie, który troszkę naśladuje
Wikipedię, ale idzie też odrębną drogą, udostępniając
infrastrukturę pod gotowe serwisy tematyczne.
W następnej kolejności, dzięki gościowi z Rosji - Władimirowi "
DrBug" Miediejko - dowiedzieliśmy się, jaki jest stan
rosyjskojęzycznej Wikipedii. Omawiano problemy techniczne jak np
zapis kodowania cyrylicy, który sprawia, że tłumaczony na rosyjski
artykuł jest nieproporcjonalnie cięższy od swojego odpowiednika.
Dowiedzieliśmy się, że pomimo wielokrotnie większej liczby
ludności, rosyjska wiki, w niektórych przypadkach jest w tyle za
polską m.in. pod względem liczby artykułów i haseł przejrzanych.
Zaprezentowano również dane pokazujące, w czym ru wiki jest lepsza
od polskiego projektu. Dowiedzieliśmy się także, że rosyjskie prawo
nie zezwala na udostępnianie materiałów audiowizualnych stworzonych
w byłych radzieckich republikach.
Równolegle, w sąsiadującej sali swój wykład prowadził Ahrash
Bissell z Creative Commons Learn. Wykład dotyczył wykorzystania
wolnych treści w projektach edukacyjnych jak Wikipedia i projekty
pokrewne. Po warsztatach gościa z Kalifornii odbyła się dyskusja w
formie "okrągłego stołu", którego korzenie sięgają rosyjskich
zlotów. Introdukcją rosyjskiej idei na polski grunt zajął się
Janusz "Ency" Dorożyński. Głównie rozmawiano o możliwości
rozwiązaniu problemu wikipedystów zombie (martwych dusz z długim
stażem istnienia), którzy złośliwie blokują w głosowaniach
kandydatów na nowych administratorów. Uczestnicy doszli do
konkluzji, że prawo do głosu będzie posiadał tylko ten, kto przez
okres ostatnich 3 miesięcy dokonał wkładu w przestrzeń główną. Nie
uzgodniono jeszcze dolnej granicy, od której uzyskiwałoby się prawo
do głosu.
W godzinach południowych, uczestnicy - w tym ja - zaczęli się
"wykruszać". Wielu wykładowców i gości, o których tutaj nie
wspomniałem, zjechało z krańców Polski, Czech, odległej Rosji czy z
USA. Impreza była naprawdę udana, a to dzięki merytorycznym
wykładom, świetnemu towarzystwu, wielu zaskakującym niespodziankom
i atrakcyjnym nagrodom.
Pod sam koniec tego podsumowania należałoby wspomnieć o
współorganizatorach tej imprezy, bez których nie byłoby tak
wspaniale. Swą pomoc zaoferowała Netia, opłacając połowę kosztów
oraz IBM, który udostępnił laptopy (Internet fruwał w powietrzu).
;3
Jedno jest pewne! Warto było pojechać i z pewnością wpadnę na
następny zlot! A już za 14 miesięcy czeka nas Wikimania
2010 w Gdańsku! Do zobaczenia na miejscu. :)
Więcej zdjęć można obejrzeć w zasobach Wikimedia Commons w
kategoriach:
*
Polish Wikimedia Meetup - Jadwisin 2009
*
Richard Stallman at Wikimedia Polska Conference 2009
* oraz w prywatnej galerii
Konferencja Wikimedia Polska 2009
W niniejszym podsumowaniu wykorzystano fragment
notatki z joggera wikipedysty Dodek,
udostępnionego na licencji CC-BY-SA
3.0. Zaprezentowane zdjęcia udostępniono na zasadach Domeny
Publicznej z wyjątkiem zdjęcia rodzinnego autorstwa Sebastiana
Skolik, które podlega licencji CC-BY-SA
3.0