r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rewolucja w licencjach OEM Microsoftu

Strona główna Aktualności

W dniu dzisiejszym Microsoft ogłosił zmianę zasad licencjonowania wersji OEM swojego oprogramowania. Zmian nie sposób nie nazwać rewolucyjnymi. Niestety jednak w rewolucji przegranym stał się klient. Zapowiedź uproszczenia zasad licencjonowania, o której pisaliśmy w maju b.r. sprowadziła się niestety do wprowadzenia nowych, również nie do końca czytelnych. Czytelne jest jedynie to, że są to zmiany na niekorzyść klienta.

Co się zmieniło? Z punktu widzenia naszego rynku i jego specyfiki, najbardziej niekorzystną zmianą w świetle nowych zasad jest brak możliwości nabycia systemu operacyjnego w wersji OEM z "nieperyferyjnym składnikiem sprzętu komputerowego" czyli w praktyce z podzespołem komputera lub jego elementem niezbędnym do instalacji systemu - np. myszką. Teraz będzie to możliwe jedynie z "całkowicie zmontowanym systemem komputerowym" składającym się minimum z procesora, płyty głównej, dysku twardego, zasilacza i obudowy. Tym samym nastąpiło wyrównanie zasad licencjonowania systemów operacyjnych z aplikacjami i serwerami w wersjach OEM, które już wcześniej mogły być rozpowszechniane wyłącznie z całkowicie zmontowanym komputerem.

Wydawać by się mogło, że tak restrykcyjne określenie zasad rozpowszechniania systemów operacyjnych na licencji OEM, ograniczy przynajmniej liczbę interpretacji Microsoftu w kwestiach często zbyt ogólnych czy niejednoznacznych zapisów licencyjnych, co było przedmiotem częstej krytyki. Nic bardziej mylnego - już pojawiły się interpretacje Microsoft dotyczące tego zapisu. Jak możemy przeczytać w oficjalnych materiałach przesłanych przez Microsoft do swoich partnerów, jeśli mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją, w której użytkownik końcowy sam montuje sobie komputer, można sprzedać mu nierozpakowany zestaw OEM. Jednak w tej sytuacji użytkownik końcowy będzie pozbawiony pomocy technicznej, którą w normalnych okolicznościach świadczy producent komputera.

Uwzględniając polską specyfikę rynku ten zapis jest szczególnie istotny, wielu naszych rodaków chcąc obniżyć koszty zakupu komputera decyduje się na własnoręczne składanie komputerów. Można by było więc powiedzieć, że tego typu interpretacja jest ukłonem w kierunku takich osób. Trudno jednak z optymizmem spoglądać na takie regulacje. Po pierwsze wprowadzono pojęcie "wyjątkowej sytuacji", które nam potencjalnym nabywcom mówi dokładnie tyle, że może możemy, a może nie skorzystać z takiej interpretacji :-( Dodatkowo zakładając, że nikt kłód nam rzucać pod nogi nie będzie i "wyjątkowa sytuacja" nie będzie związana z posiadaniem głodującego dziecka w domu, pozostaje pytanie kiedy nabywca może zostać uznany za "użytkownika końcowego samodzielnie montującego komputer"? Zapewne wtedy kiedy na jednej fakturze będzie miał wyszczególnione wszystkie kluczowe podzespoły (procesor, płyta główna, dysk twardy i obudowa z zasilaczem). Oczywiście pozostaje problem osób, które faktycznie oszczędzają i chciałyby nabyć te komponenty w różnych firmach aby osiągnąć optymalne ceny. W takiej sytuacji prawdopodobnie szans na uzyskanie wersji OEM nie będzie.

Trzeba jednak pamiętać, że decyzje i odpowiedzialność za nie, w tych sprawach, ponosić będą sprzedawcy. Na nich w pewnym sensie Microsoft zrzucił problem i pozostawił sobie możliwość dowolnej interpretacji ich poczynań, nie pozostawił im bowiem oręża w postaci postanowień licencyjnych.

Czy można w jakiś rozsądny sposób wytłumaczyć tę feralną decyzję? Prawdopodobnie przedstawiciele korporacji wyposażeni są w bogaty arsenał argumentów. Wiadomo, że dotychczasowe rozwiązanie nie było doskonałe, zdarzało się że było przedmiotem nadużyć. Jednak rachunek zysków i strat wydawał się być bardzo korzystny. Przede wszystkim uprzednie rozwiązanie można było traktować jako ukłon w kierunku użytkowników chcących niższym kosztem zalegalizować użytkowany nielegalnie system operacyjny. Należy w tym miejscu zauważyć, że nowe rozwiązanie nie jest wymysłem polskiego oddziału Microsoft lecz elementem polityki globalnej. Niewątpliwie polityki, która nie uwzględniła specyfiki rynków lokalnych, zwłaszcza specyfiki państw gorzej rozwiniętych ekonomicznie niż choćby USA.

W przypadku krajów wysoko rozwiniętych rzeczywiście negatywny wydźwięk zmian powinien być niewielki, a to z dwóch powodów, po pierwsze stopień piractwa jest mniejszy, a co za tym idzie nie trzeba stwarzać specjalnych warunków do wstąpienia na drogę legalności, a po drugie co szczególnie istotne cykl życia komputerów w takich krajach jest znacznie krótszy. W naszej rzeczywistości szczęśliwy posiadacz komputera powiedzmy od roku, niestety nie posiadający legalnego systemu, będzie wymieniał zestaw za kilka lat (może za 2, a może za 4) wtedy więc dopiero będzie mógł skorzystać z dobrodziejstw wersji OEM. Jeśli natomiast chciałby uzyskać licencję na system przed wymianą komputera będzie mógł skorzystać jedynie z wersji pudełkowej, której cena jest jak na polskie realia bardzo wysoka.

Zmiany są naprawdę zaskakujące, zwłaszcza w świetle pogłosek o nowych rozwiązaniach, które miały być bardziej korzystne dla klientów. Oprócz oficjalnych informacji o zamiarze ujednolicenia zasad licencjonowania poszczególnych grup produktów Microsoftu, ostatnio pojawiły się także obiecujące pogłoski o prawdopodobnej obniżce cen systemów operacyjnych w wersjach pudełkowych. Mało kto jednak spodziewał się, że ujednolicenie zasad licencjonowania OEM będzie polegało na wprowadzeniu rozwiązań mniej korzystnych znanych z aplikacji i serwerów. Wprowadzenie, a nawet oficjalna zapowiedź obniżek byłyby solidną podstawą do takich zmian licencyjnych. O obniżkach jednak na razie mowy nie ma...

Podsumowując, nową politykę Microsoftu przynajmniej z perspektywy polskiego rynku można uznać za wyjątkowo chybioną. Chybioną nie tylko z punktu widzenia ekonomicznego lecz również chybioną wizerunkowo. Interpretacje mogą być różne ale na pewno wiodącą może być odwrócenie się od użytkowników, którzy przy ograniczonych środkach chcieliby jednak skorzystać z rozwiązań legalnych...

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.