Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Rubinowe Dziewczyny

Wywiad z Anetą Rejdych, organizatorką wrocławskiej edycji Rails Girls – dwudniowych warsztatów programowania z wykorzystaniem platformy Ruby on Rails, które odbyły się w dniach 9-10 marca 2013 roku.

Skąd wziął się pomysł na przeprowadzenie akcji Rails Girls we Wrocławiu?

Tego typu warsztaty cieszą się powodzeniem na całym świecie. W sumie zorganizowano już ponad 60 lokalnych edycji, m.in. w Singapurze, Finlandii i Brazylii. Także w Polsce – w ubiegłym roku Rails Girls gościły w Krakowie i Warszawie. Myślę, że u nas też widać potencjał. No i nie możemy zostawać w tyle za Niemcami, gdzie zorganizowano już sześć takich akcji (śmiech).

Czemu wybrałyście akurat platformę Ruby on Rails, a nie np. czysty Ruby?

Inicjatywa nie wyszła od nas, dlatego warto zapytać o to organizatorki pierwszej edycji w Helsinkach. Myślę, że chodzi tu o łatwość opanowania podstaw i stworzenia z nich działającej aplikacji.

Trudno jednak nie zauważyć, że Ruby on Rails nie jest bardzo popularny. Nie chciałyście uczyć chociażby podstaw Javy?

Nieco łatwiej jest zorganizować coś, co już się wcześniej odbyło. Na spotkaniach z potencjalnymi sponsorami można pokazać relacje z poprzednich edycji i w ten sposób nakłonić ich do wsparcia projektu, który cieszy się powodzeniem w wielu innych krajach. Poza tym wydaje mi się, że Ruby jest jednym z najlepszych języków do rozpoczęcia przygody z programowaniem. Ma prostą składnię i na jej podstawie pozwala budować przeróżne aplikacje. Może nie jest tak popularny jak Java, ale ona z kolei jest znacznie trudniejsza do opanowania. Natomiast według mnie najlepszą metodą nauki jest obserwowanie efektów własnej pracy. Ruby pozwala na szybkie budowanie funkcjonalnych prototypów, a dzięki temu nauka jest znacznie przyjemniejsza, bo człowiek przy okazji się bawi.

Jakim zainteresowaniem cieszyły się warsztaty we Wrocławiu?

W sumie dostałyśmy ponad 150 zgłoszeń, z których wybraliśmy około 50 uczestniczek. Mimo że program w założeniach skierowany jest raczej do osób, które dotychczas nie miały do czynienia z programowaniem, my zdecydowałyśmy się trochę zmodyfikować te zasady – do warsztatów zakwalifikowały się te dziewczyny, które są już nieco zaznajomione z tematem. Dzięki temu mogliśmy szybciej wystartować i osiągnąć zamierzony cel.

Czy możesz scharakteryzować uczestniczki Rails Girls?

Trudno je tak jednoznacznie opisać. Głównie były to dziewczyny w wieku 20-28 lat. Powiedziałabym, że raczej studentki albo kobiety, które niedawno zaczęły życie na własny rachunek.

Jednym z punktów programu jest stworzenie od postaw własnej aplikacji. Na czym głównie skupiały się dziewczyny? Czy widać było jakiś trend?

Ogólnie rzecz biorąc, najpopularniejszym pomysłem zazwyczaj jest „zróbmy aplikację do planowania posiłków!” lub próba zbudowania prostego sklepu. Nasi trenerzy pomagali im stworzyć pierwszy projekt.

A skąd wzięłyście trenerów?

Wykorzystałyśmy do tego tzw. pocztę pantoflową (śmiech). Mam kilku znajomych, którzy znają się na programowaniu i od tego zaczęłyśmy. Potem poszło już samo – ktoś polecił nam inne osoby, paru chętnych zgłosiło się do pomocy. Trenerów znalazłam także podczas spotkań Dolnośląskiej Grupy Użytkowników Ruby (DRUG).

Co dalej z uczestniczkami warsztatów? Muszą zagłębiać się w temat na własną rękę czy planujecie zapewnić im wsparcie w przyszłości?

Wszystkie dziewczyny dostały materiały do samodzielnej nauki. Poza tym uczestniczki wiedzą, że mogą pisać wiadomości do naszych trenerów, którzy w miarę możliwości zawsze starają się na nie odpowiadać i pomagać rozwiązywać problemy. Warto też chodzić na cykliczne spotkania DRUG w jednej z wrocławskich kafejek, choć akurat tam kobiety nie mają łatwego startu – niektórym może być ciężko przemóc się do wejścia, gdy przy stolikach siedzi kilkunastu facetów.

Planujecie organizację kolejnych edycji Rails Girls?

Zainteresowanie warsztatami było na tyle duże, że następna akcja jest już niemal pewna. Nie mogę jeszcze podać konkretnego terminu, ale zakładamy, że uda nam się spotkać jesienią. Myślę, że po sukcesie pierwszego spotkania we Wrocławiu łatwiej nam będzie przekonać sponsorów, od których w głównej mierze zależy, jak potoczą się dalsze losy akcji.
 

internet programowanie hobby

Komentarze

0 nowych
Druedain   13 #1 04.04.2013 00:27

Ciekawe, choć trudno ocenić, czy to pomaga przywracać naturalną równowagę, czy jest może zaklinaniem rzeczywistości. Ja jestem za w każdym razie. A paniom życzę by nie były ofiarami seksizmu.

Axles   16 #2 04.04.2013 10:05

Ciekawie musiało być tym trenerom w gronie prawie samych kobiet :)

Ave5   8 #3 04.04.2013 17:41

Panie, lachonarium! A zostawiając suche żarty na boku:

'Czemu wybrałyście akurat platformę Ruby on Rails, a nie np. czysty Ruby?

Inicjatywa nie wyszła od nas, dlatego warto zapytać o to organizatorki pierwszej edycji w Helsinkach.'

Dziwna ta odpowiedź. Czego by oryginalni orgowie nie wybrali, musi być powód dla którego ktoś decyduje się taki event powielić w innym kraju i jego bym się tutaj spodziewał. To co, nasza edycja była organizowana bo to fajnie brzmi jako spotkanko a nieważne o czym by było i dlaczego akurat o tym?

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #4 04.04.2013 19:05

Hmm... Ruby czy Python... teraz mam dylemat, szczególnie po zdaniu:

"(...)wydaje mi się, że Ruby jest jednym z najlepszych języków do rozpoczęcia przygody z programowaniem"

Popatrzyłem na parę przykładów w stylu Hello World i widać jednak przemieszanie cech wielu języków, co zresztą przyświecało twórcy Ruby. Python jest jeden i jest Pythonem - wydaje się troszkę bardziej przez to przyjazny składnią. No i trzecie - wsparcie społeczności, jak z tym w Polsce dla Ruby? Moje zamierzenia - proste aplikacje cross-platform (np. player muzyczny). Czego oczekuję? Po nieudanych, przymusowych zajęciach z C++ oczekiwałbym języka dla ludzi a nie cyborgów, w którym po prostu się pisze. Niestety ceny literatury o Pythonie czasem przytłaczają. Może zatem Ruby?

Autor edytował komentarz.
Frankfurterium   9 #5 04.04.2013 20:30

Do nauki Pythona nie musisz kupować literatury, sporo naprawdę dobrych książek jest za darmo (np. A Byte of Python, Dive Into Python), niektóre mają nawet polskie tłumaczenia (poprzednie jako Ukąś Pythona i Zanurkuj w Pythonie).

Jusko   12 #6 04.04.2013 21:12

Niby tak, tylko jeszcze język jakim są pisane. O co chodzi - większość książek w sieci ma nieregularny stopień skomplikowania, a czasem wręcz odstraszają, bo uczą programowania na zasadzie skomplikowania matematyki dla matematyki (a w programowaniu normalnego stopnia, wcale nie trzeba tak dużo matematyki). Sprawia to, że jest się przerażonym taką książką na starcie. I mnie właśnie one odstraszyły. Pisane one są albo faktycznie dla lubiących programować matematykę, albo nie zwracających uwagę na poziom. Mnie do C++ zraziła właśnie parę lat temu osoba, która mnie go uczyła - chciałem pisać programy, a musiałem programować matematykę, co mi kompletnie nie leżało i nie tego oczekiwałem. C++ nigdy więcej nie ruszyłem ani nie napisałem literki kodu w nim. Dlaczego? Bo do napisania graficznego frontendu dla wgeta wcale nie trzeba być doktorem habilitowanym z czterema fakultetami z matematyki kosmicznej, a książki często wpierają, że muszę nim być, jeśli w ogóle chciałbym kodzić (powtarzam, kodzić - nie programować). I tym sposobem nie wyszedłem poza Hello World w Pythonie od 2010r. :-) Plus - nie lubię uczyć się z monitora, moją drogą jest tu niestety papier, więc nawet te darmowe ebooki z sieci musiałbym wydrukować. Na koniec pozostaje kwestia społeczności, bo nie wszystko da się samemu rozgryźć i często trzeba pomocy - no chyba, że ze wszystkim będzie się latać na stackoverflow ;-)

Jak zatem książka chciałbym, aby była napisana? Aby wdrożyć się troszkę do HTML5, zakupiłem książkę o nim, autora Bartosza Danowskiego. I jak książka była napisana? Dla kompletnego laika, to raz. A stylem na zasadzie "słuchaj, nie przejmuj się jak coś będzie skomplikowane, niżej wszystko jest wyjaśnione i powtórzymy sobie to jeszcze delikatnie, a jak będziesz miał problemy, napisz do mnie maila, a pomogę chętnie". I łyknąłem tę książkę od strzału i co najważniejsze, autor naprawdę odpisuje.

Autor edytował komentarz.
Wilczeek   8 #7 04.04.2013 22:32

@Jusko:

Jeśli interesuje cię rozpoczęcie przygody z Rubym, ja osobiście polecam książkę "Ruby. Szybki start" Larry'ego Ullmana, bo jest napisana bardzo przejrzystym językiem z mnóstwem przykładów. Natomiast odradzam 1000-stronicową kobyłę pt. "Programowanie w języku Ruby" - jej autorzy chyba założyli, że piszą książkę dla osób obytych w programowaniu, przez co jest na mój gust zbyt skomplikowana. Fakt, zawiera przekrojową wiedzę o Rubym, ale podaną w dość nieprzystępny sposób.

Frankfurterium   9 #8 05.04.2013 11:01

Żaden język nie nauczy się sam, w naukę każdego trzeba zainwestować pewną ilość czasu. Python, generalnie rzecz biorąc, jest łatwym językiem,a Byte of Python to kurs również dla naprawdę początkujących. Dla mających podstawy w postaci znajomości innych języków to lektura na dwa wieczory, po których będą mogli pisać pełnowartościowe programy realizujące konkretne zadania. Dla całkowitych laików pewnie zajmie to więcej, ale to i tak najlżejsza lektura (w sensie nauki języka), z którą było mi dane obcować. Nadmiaru matematyki jakoś sobie nie przypominam.

Kolejna sprawa - biblioteki graficzne najczęściej żyją w totalnym oderwaniu od reszty języka i często naucza się ich w osobnych kursach/książkach. Istnieją wspólne biblioteki dla C++, Pythona i Rubiego, więc niezbyt rozumiem, dlaczego matematyka miałaby ci nie pozwolić na zabawę formatkami i buttonami.

Jusko   12 #9 05.04.2013 12:09

@Wilczeek (redakcja) - dzięki, rzucę okiem, może znajdę gdzieś fajną cenę książki.

@Frankfurterium - niestety żaden język nie wchodzi sam, ale są też łatwiejsze i bardzo funkcjonalne do wszystkie, stąd właśnie Python, ale nadal szukam do niego dobrej lektury, a jak już są, to cena w okolicy 100zł za branżową książkę nic nowego, jednak niełatwo wydać taki pieniądz po prostu na książkę :-) Zapoznam się z materiałem o którym wspominasz.

" Istnieją wspólne biblioteki dla C++, Pythona i Rubiego, więc niezbyt rozumiem, dlaczego matematyka miałaby ci nie pozwolić na zabawę formatkami i buttonami."

No właśnie - jak widać trafiałem na te "złe" książki, w których programowało się matematykę dla matematyki, na niej skupiała się książka i wpierano w nich schemat, iż programista== wyłącznie zdolny matematyk. Dlatego jestem tak wrażliwy na punkcie języka, jakim książka jest pisana. Ostatnio czytałem książkę o PHP jednego polskiego autora i szlag mnie trafiał, że cała książka była o programowaniu matematyki, miast pisaniu fajnego backendu www - rzuciłem na półkę po ~90 stronie. Dlatego świetna dla mnie była książka Danowskiego o HTML5, bo tej książki nie sposób nie zrozumieć (pomijając, że HTML to zabawa znacznikami a nie programowanie, ale stylistyka książki tu się liczyła). Pewnie, matematyka przyda się niezmiernie przy bardziej skomplikowanych obliczeniach, programach zliczających, pisaniu gier, ale wiem też bardzo dobrze od zawodowych programistów, że da się pisać zwykłe appki bez tego :-) Może problem wynika też z faktu, że sporo książek pisanych jest przez wieloletnich programistów, którym ciężko zejść już poziomem na sam dół i nie umieją tego tłumaczyć inaczej jak matematyką.

Autor edytował komentarz.
przemor25   14 #10 06.04.2013 19:39

Zaiste zacna inicjatywa! Może dzięki niej będzie więcej dziewczyn na Hot Zlotach. Kibicuję każdej dziewczynie chcącej się w przyszłości określać mianem "Pani Informatyczki" (:

Autor edytował komentarz.