r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rudecki kontratakuje

Strona główna Aktualności

Kilkakrotnie pisaliśmy o sprawie domen microsoft.pl i com.pl, które są własnością Pana Rudeckiego. Moje nastawienie do tej sprawy miało zupełnie inny wydźwięk niż obecnie, chciałbym się więc podzielić swoją opinią na całą tą przeciągającą się historię.

Początkowo sprawa wydawała mi się zabawna, a autor całego zamieszania Pan Rudecki wzbudził moją sympatię - w końcu utarł nosa jednemu z wielkich tego świata, takie osoby zwykle wzbudzają pozytywne emocje. Niewątpliwie polski oddział Microsoftu zaniedbał sprawę polskich domen i znalazł się ktoś, kto im to w brutalny sposób wytknął. Nie traktowałem tego w kategoriach oszustwa lecz raczej jako rodzaj psikusa. Nawet w sytuacji kiedy autor wysłał do naszej redakcji korespondencję między nim, a Microsoftem gdzie padały duże sumy (Rudecki twierdził, że należy mu się zwrot kosztów utrzymania domen w wysokości 120 tys. - gdyby były to koszty choćby porównywalne z rzeczywistymi, nigdy tego vortalu by nie było ;-), a jedną z propozycji rozwiązania problemu przekazania domen, która padła ze strony Rudeckiego była gwarancja 3-letniego zatrudnienia w polskim oddziale Microsoft, dalej zakładałem, że to jedynie swoista gra "na nosie" giganta.

Informacje na temat całej sprawy, a także aukcji domen pojawiły się na łamach wielu serwisów internetowych. Uznałem, że Pan Rudecki miał swoje zasłużone 5 minut, a Microsoft dostał po kościach za swoje zaniedbanie - niech się dogadują - koniec sprawy. Doszedłem do wniosku, że czas medialny sprawy minął i mimo dalszych propozycji ze strony Pana Rudeckiego kontynuowania tego wątku postanowiliśmy już o sprawie nie pisać. Było to ciekawe ale w końcu informacje o kolejnych przenosinach z aukcji z jednego na drugi serwis aukcyjny itp., przestają być interesujące. Ostatecznie więc przestaliśmy odpowiadać na tego typu propozycje, a nasze zdanie na temat całej sytuacji uległo zmianie. W końcu każdy powinien zdać sobie sprawę z tego ile można tłuc jeden temat, a upierdliwość z jaką właściciel domen starał się rozpowszechniać "fascynujące" informacje w moim odczuciu stała się męcząca.

Wiadomo, że sprawa miała dwie strony medalu, z jednej prawne podstawy do posiadania domeny i zagranie na nosie potentatowi, z drugiej działanie nieuczciwe gdyż trudno się spodziewać, że Pan Rudecki przypadkiem wpadł na pomysł aby handlować ziołami pod nazwą Microsoft bez związku z potentatem. Każdy ma prawo incydent interpretować na swój sposób. Trzeba jednak pamiętać, że prawo krytyki i własnego zdania nie przysługuje tylko tym, którzy walczą z potentatami. Pan Rudecki niestety o tym zapomniał. Niedawno na Infojamie pojawił się news Giskarda opisujący ten problem. Ogólnie autor podszedł do zjawiska "kradzieży domen" krytycznie (trudno nie oddać mu racji) i równie krytycznie ocenił działania Rudeckiego. News na Infojamie wywołał burzę komentarzy, m. in.: wypowiadał się również zainteresowany, cytował dokumenty itd... Można by temat zamknąć, tak to jest, inny człowiek inna opinia, dyskusja, każdy może w niej zabrać głos - wszystko ok.

Jednak okazuje się, że nie. Pan Rudecki nie jest zdolny do przyjęcia jakiejkolwiek krytyki, stwierdził, że został pomówiony. Jest to sytuacja wręcz komiczna, przynajmniej ja tak sądzę. Dotychczas Rudecki próbował kompromitować Microsoft, przytaczając pisma prawników, teraz sam straszy prokuraturą. Rozmawiałem z nim na ten temat, mówiłem że to parodoks, kończy na takich samych argumentach jak jego wyimaginowany wróg (MS), niestety okazało się, że jest to osoba bez klasy. Zwykle tego typu charakter określa się mianem oszołom, zaznaczam, że jest to jedynie moje zdanie, nie chcę trafić przed obliczę prokuratora ;-) Konkluzja tego przydługiego wywodu jest następująca: wszyscy umieją się zachować jak się z nimi zgadzamy, niestety w przypadku krytyki prawdziwe oblicze człowieka wychodzi na wierzch...

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.