r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rzut Okiem - Call of Juarez: The Cartel

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Po sukcesie, jaki odniosło naprawdę niezłe Call of Juarez: Więzy Krwi wszystko wskazuje na to, że Techland nabrał wiatru w żagle. Z jednej strony Ubisoft, z drugiej współpraca z Deep Silver, dzięki któremu na rynek trafiło również dobrze przyjęte Nail’d. Niebawem czeka nas do tego wesołe wybijanie w pień zombiaków, czyli Dead Island, a nie jest to jedyna gra napędzana przez piątą już wersję autorskiego silnika firmy - Chrome Engine. We wrocławskiej siedzibie Techlandu wzięliśmy oto udział w pokazie nowego Call of Juarez.

The Cartel - bo tak brzmi podtytuł projektu, otwiera nowy rozdział serii. Zabieg niezbędny, ponieważ historia "kowbojskiej" gałęzi McCallów została zakończona. Przyszła pora na spore zmiany, zaś niewątpliwie największą z nich jest przeniesienie akcji do współczesności. Rzecz dała twórcom kolejne pole do popisu - obecny Dziki Zachód to nadal rozległe pustynie Arizony, świat bezprawia czy nieodparte poczucie wolności, niemniej tradycyjne rumaki zamieniono tu na samochody, a klasyczne rewolwery na znacznie bardziej zróżnicowany i zaawansowany technologicznie arsenał. Nie zabraknie też tak istotnego elementu, jak dojrzały mroczny klimat, który został przyprawiony o niezwykle intensywną akcję.

Tłem opowieści jest Meksyk oraz Stany Zjednoczone, walczące z narkobiznesem. Bossowie przestępczego światka stali się bezkarni, rosną w siłę. Wszelkie próby aresztowań czy nalotów na ich meliny z reguły kończą się fiaskiem, gdyż bandziory doskonale wiedzą kogo opłacać - krety są wszędzie... Pada pomysł na utworzenie niewielkiej jednostki specjalnej, której członkowie będą ponad prawem, zaś możliwość ewentualnego "przecieku" sprowadzi się do całkowitego minimum. W jej szeregach znaleźli się najlepsi z najlepszych. Kim Evans, agentka FBI, to wschodząca gwiazda biura. Brat był w gangu, stąd nie są jej obce przemoc czy "dragi". Jest ambitna oraz oddana sprawie. Z DEA dołącza Eddie Guerra - cwaniak i pozer, ma też problem z hazardem, ale zna się na swojej robocie. Zespół zamyka zaś dziwnie znajoma twarz - funkcjonariusz LAPD o nazwisku McCall. Ben jest synem pastora, potomkiem znanego nam już doskonale rodu. To twardziel preferujący raczej brutalne rozwiązywanie ewentualnych "spornych" sytuacji.

r   e   k   l   a   m   a

Wielu fanów gry uważało, że Więzy Krwi były wprost idealnie stworzone pod współpracę, aczkolwiek tytuł nigdy nie doczekała się takiego trybu. The Cartel naprawia przeoczenie, oferując rozgrywkę dla trzech osób jednocześnie. Nie oznacza to jednak, że przedstawione wyżej trio na każdym kroku będzie grzecznie trzymać się za rączki. W zależności, jaką postać wybierzemy, mamy inny wgląd na wydarzenia. Weźmy na to w jednej misji decydując się na grę Benem jesteśmy oddaleni od reszty drużyny o kilka kilometrów. McCall zajmie się wymianą z bandziorami, podczas gdy Eddie oraz Kim będą go osłaniać za pomocą karabinów snajperskim. Ponadto warto się dobrze zastanowić zanim wcielimy się w któregoś z bohaterów - raz wybrany pozostaje on z nami już przez całą historię.

1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.