r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rzut Okiem - Lord of the Rings: War in the North

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Jesteście fanami Borderlands, a przy okazji także książkowego oraz filmowego Władcy Pierścieni? Gra Lord of the Rings: War in the North jawi się w takim razie jako pozycja właśnie dla Was (chociaż naturalnie nie tylko). Wraz z dwójką towarzyszy zostaniecie oto przeniesieni na północ Śródziemia, czyli tereny dotąd niegdzie nie przedstawiane, aby tam zmagać się z siłami Saurona. Deweloperzy ze Snowblind Studios w ten zręczny sposób zapewnili sobie twórczą swobodę, tak w ukazywaniu wydarzeń, jak również wprowadzaniu do akcji wymyślanych przez siebie od podstaw, różnorakich stworów.

Wojna na Północy to produkcja nastawiona na ścisłą współpracę graczy. Grupa wspólnie podróżujących śmiałków składa się z krasnoluda, elfki, a także człowieka, każda z postaci zaś włada innym orężem oraz ma odmienne zdolności. Mały wzrostem, lecz wielki duchem bojowym brodacz posługuje się kuszą i toporami. Długoucha dziewoja razi przeciwników z łuku, z bliska zaś daje im posmakować swego miecza. Człowiek to natomiast mag, ciskający z długiego rękawa potężnymi zaklęciami. Acz i laską zdzielić umie. W walce ekipa wspaniale się uzupełnia, poszczególnych bohaterów wręcz zaprojektowano tak, by nie mogli bez siebie (prze)żyć. Świetnie w akcji wypadają wszelkie kombosy, kiedy przykładowo większego wroga osłabia się kilkoma strzałami, potem zamraża, taki „sopel” zaś z półobrotu następnie roztrzaskuje rodak Gimliego…

Różnice pomiędzy postaciami widoczne są nie tylko przy okazji starć. Tylko elfka dostrzeże ślady stóp, albo kopyt (tudzież racic), więc wiadomo będzie, dokąd się udać w dalszej kolejności. Ludzki mag w podobny sposób zauważy użyteczne zioła, które przyjdzie mu łączyć w czarodziejskie mikstury. Krasnolud za to, trochę jak na ród górników przystało, w jaskiniach z łatwością wskaże żyły złota, przez co w prosty sposób drużyna nieco się wzbogaci. Ryzykowne, że deweloperzy zdecydowali się uniemożliwić nam zmianę raz obranej klasy, ale z drugiej strony gwarantuje to lepsze opanowanie danej postaci, do tego zaś konkretniejszą „wczujkę” w nią. Gdy nie mamy z kim akurat grać, kontrolę nad towarzyszami obejmie naturalnie konsola lub komputer.

r   e   k   l   a   m   a
1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.