r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rzut Okiem - Spec Ops: The Line

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Seria Spec Ops nigdy nie miała łatwego życia. Zawsze, gdy tylko któraś z części lądowała na półkach sklepowych, zaraz pojawiała się konkurencja z dużo lepszym pomysłem na rozgrywkę i bardziej dopieszczoną grafiką. Tym samym obecnie już mało kto o niej pamięta, pomimo faktu, że kolejne odsłony szturmowały komputery osobiste, a nawet konsole (mowa tu o pierwszym PlayStation oraz Dreamcaście). Czemu w takim razie warto zwrócić uwagę na zapowiedziane niedawno przez studio Yager Development Spec Ops: The Line?

Lądujemy z akcją w zrujnowanym Dubaju. Metropolię dotknął kataklizm, panują zamiecie piaskowe, wszystko jest zasypane. Większości mieszkańców nie udało się uratować na czas, a ci którzy przeżyli nie mają łatwego życia. Aby pomóc ocalałym, do miasta zostaje wysłany specjalny oddział Delta Force pod dowództwem niejakiego Johna Konrada. Coś jednak idzie nie tak i sztab traci wkrótce kontakt ze swoimi ludźmi. Z czasem do dowództwa dochodzą strzępki informacji, jakoby żołnierze przejęli kontrolę nad zdemolowanym miastem i utworzyli tam własne państewko. Na miejsce wysyła się kolejną ekipę, lecz po niej też ślad ginie. W końcu wojsko decyduje się na usługi kapitana Martina Walkera.

Razem z niewielką grupą zbrojnych jesteśmy puszczeni na miejsce, żeby dowiedzieć się, co knuje porucznik Konrad. Obraz Dubaju znacznie odbiega teraz od tego, co widzieliśmy na pocztówkach, czy w telewizji. Okolica to istna pustynia, tylko gdzieniegdzie wystają fragmenty dawnych drapaczy chmur, wiaduktów, ulic. Niemniej całość wyłącznie na pozór wydaje się opuszczona. Ślady działania ludzi dostrzega się tak w splądrowanych wystawach sklepowych, jak również na lampach, gdzie ostrzegawczo pozawieszano wiele ciał zabitych. Ten i inne obrazy powinny budzić tylko jedno skojarzenie – z filmem Czas Apokalipsy Francisa Forda Coppoli. Twórcy nie zaprzeczają, że wzorują się na kinowym przeboju.

r   e   k   l   a   m   a

Klimat panujący w piaskowej metropolii jest ciężki i niezwykle dojrzały, zaś bestialskie zachowanie "tubylców" jeszcze bardziej pogłębia uczucie osamotnienia oraz bezradności. Poza tym cała rozgrywka prezentuje się na razie jak w pierwszym lepszym tytule z gatunku TPP - kamera osadzona została klasycznie lekko za naszymi plecami, co umożliwia także sprawne przeskakiwanie od osłony do osłony. Naturalnie nie przyjdzie się cały czas chować - na naszym wyposażeniu znajdzie się spora ilość broni palnej, białej oraz granatów, też tych przyklejanych.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.