r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rzut Okiem - StarCraft II

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Jak zapewne przeczytaliście w naszej relacji z targów Games Convention 2008 w Lipsku, stanowisko Blizzarda przyciągnęło rzesze fanów gotowych zabić, aby tylko móc zagrać w StarCrafta 2 i The Wrath of The Lich King. My też tam byliśmy i dziś z dumą obnosimy siniaki zdobyte podczas walki o miejsce przed komputerem, na którym dało się przyjrzeć bliżej drugiej części jednej z najbardziej legendarnych strategii czasu rzeczywistego. Oto nasze wrażenia.

Wersja gry prezentowana na targach umożliwiała rozegranie bitwy z żywym przeciwnikiem bądź zmierzenie się z wrogiem sterowanym przez SI. Ta pierwsza opcja oczywiście obiecywała o wiele więcej wrażeń, lecz na sam początek woleliśmy kilka razy zniszczyć gracza komputerowego, poznać jednostki i rozejrzeć się, czy dużo się od czasów części pierwszej zmieniło. Wszak minęło już dziesięć lat odkąd Zergowie zagościli na naszych komputerach, a to przecież w świecie komputerowej rozrywki cała epoka. Zagorzali fani „jedynki” na pewno się ucieszą, gdy dowiedzą się, że wciąż jest to stary, dobry StarCraft. Wygląda na to, iż żadnej rewolucji w gatunku RTS-ów Blizzard nam nie szykuje i nawet dobrze. Ale wszystko po kolei.

Jak słusznie zauważyła większość moich rozmówców z polskiej branży, z daleka stanowiska, na których pokazywano w akcji SC2, wyglądały jakby promowały WarCrafta III. Dopiero po bliższym zapoznaniu się z tym, co oferowały nam komputery Blizzarda zrozumieliśmy nasz początkowy błąd. Z większej odległości rozpoznać byliśmy w stanie zwyczajnie tylko ogólną kolorystykę świata, ta zaś zdecydowanie przypomina Azeroth – mocne, nasycone kolory królują również w drugiej części kosmicznej epopei i nie ma co się spodziewać żadnej zmiany na tym gruncie. Tak, fotorealistycznej grafiki raczej tutaj nie uświadczymy.

r   e   k   l   a   m   a

Pod kątem oprawy „wersja lipska” StarCrafta 2 niestety nie zachwycała. Daleko jej nadal do tak popularnych RTS-ów jak choćby Company of Heroes, czy World in Conflict. Nie można oddalić widoku od pola bitwy, aby na mapie taktycznej rodem z Supreme Commandera wydawać polecania setkom jednostek na raz. Nawet wykonanie naszych żołnierzy póki co nie powala, a na pewno nie jest najwyższym osiągnięciem graficznym roku 2008. Lecz cóż, taka jest przecież polityka Blizzarda. Przedstawiciele firmy sami się przecież przyznają, że ich celem nie jest stworzenie strategicznego Crysis. Dlatego też finalnie powinniśmy raczej spodziewać się tego, co firma prezentuje od jakiegoś już czasu na screenach.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.