r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Safari zostaje w tyle, powoli staje się „nowym Internet Explorerem”

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Obecnie na rynku przeglądarek internetowych możemy zauważyć prawdziwy wyścig: wszystkie popularne aplikacje starają się zapewnić jak najlepszą zgodność z nowymi technologiami webowymi, co pozwala na ich jeszcze szybsze wprowadzanie. Czy na pewno wszystkie? Nie do końca, wyjątkiem jest tutaj Safari, które zatrzymało się w rozwoju i coraz bardziej przypomina starego Internet Explorera.

Swojego zaskoczenia i ubolewania nad tą sytuacją nie kryją już deweloperzy – Nolan Lawson dokładnie wyjaśnia, jakie zarzuty można kierować w stronę Apple i dlaczego rozwiązanie tej firmy jest już aż tak bardzo w tyle. Czarę goryczy przelała ostatnia konferencję EdgeConf, na której można było porozmawiać z przedstawicielami Google, Mozilli, Microsoftu i Opery. Korporacja z Cupertino to niezwykłe wydarzenie zignorowała, podobnie jak od pewnego czasu ignoruje nowe rozwiązania stosowane w przeglądarkach i nie jest zainteresowana implementacją API dających spore możliwości.

Jako przykłady tego typu sytuacji Lawson podaje bazy danych IndexedDB, które zostało wprowadzone w Internet Explorerze, Firefoksie i Chrome jeszcze w 2012 roku, a które wylądowało w Safari dopiero w połowie ubiegłego roku. Co gorsza, zaimplementowano je w błędny sposób – Apple zwlekało z poprawkami tłumacząc, że zainteresowanie tą technologią nie jest zbyt duże, a przecież ciągle można korzystać z WebSQL. Według Nolana nie mogło takie być, ponieważ Safari nie radziło sobie z obsługą takich baz. Kurczowe trzymanie się starszych rozwiązań nie jest natomiast zbyt dobre: WebSQL jest wypierane przez IndexedDB, podobnie jak Application Cache, które najprawdopodobniej zostanie zastąpione przez Service Worker. Apple wydaje się jednak tego zupełnie nie zauważać, czym skazuje własną przeglądarkę na stanie się „nowym Internet Explorerem”.

r   e   k   l   a   m   a

Sytuację pogarsza fakt, iż w przypadku iOS jedynym silnikiem, jaki można stosować w przeglądarkach jest właśnie ten, z którego korzysta Safari. Co prawda użytkownicy mogą doinstalować Google Chrome, niebawem pojawi się również odpowiednia wersja Firefoksa, ale nie są to prawdziwe przeglądarki, a jedynie „płaszczyk” na przestarzały silnik. Rzecz jasna w takich nakładkach można stosować wiele funkcji, jakich nie znajdziemy w Safari, a także integrować aplikację z usługami zewnętrznymi, ale w żadnym razie nie poprawi to WebKitu, który nie wspiera wielu nowych technologii. Oczywiście silnik jest rozwijany na zasadach open source, niemniej czy jednej z najbogatszych na świecie korporacji nie stać już na zaimplementowanie pewnych mechanizmów?

Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu sytuacja wyglądała inaczej. Przecież to właśnie Apple porzuciło wsparcie dla Flasha, silnie argumentując, że przyszłość należy do HTML5. Z czasem podobnie postąpili i konkurenci, Safari było więc swego czasu protoplastą bardzo istotnych zmian, które wciąż przeobrażają Internet, w jakim się poruszamy. Rzecz w tym, że standard ten wciąż się rozwija, wciąż wprowadzane są nowe rozwiązania i nie można stać w miejscu. O tym, jakie są skutki takiego postępowania, boleśnie przekonał się już Microsoft: hegemonia Internet Explorera zakończyła się, firma straciła większościowy udział na rynku przeglądarek i teraz będzie starała się go odbudować zupełnie nowym tworem, Microsoft Edge.

Do dyskusji przyłączył się Rene Ritchie z serwisu iMore, który broni Apple i uważa, że nie można traktować Safari jak nowego Internet Explorera: dla firmy najważniejsi mają być użytkownicy, a otwartość WebKitu jest daleka od własnościowych rozwiązań takich jak ActiveX. Według niego Safari już wygrało bitwę o lepsze technologie webowe i teraz może skupić się na poprawie bezpieczeństwa, wydajności i prywatności, czego przykładem ma być np. zaimplementowanie WebGL. Zauważa ponadto, że argumenty Lawsona nie mają sensu, bo wspominane przez niego API nie są w pełni zaimplementowane także w innych popularnych przeglądarkach.

Nie sposób nie zgodzić się z niektórymi z tych słów, niemniej historia pokazała, że w przypadku przeglądarek internetowych stanie w miejscu lub zbyt powolny rozwój to tak naprawdę cofanie się. Kwestia IndexedDB pokazuje, że Apple może mieć problemy z zaimplementowaniem nowych technologii, jeżeli wiec nadal będzie je ignorować, za jakiś czas skończy jak stary Internet Explorer: jako przeglądarka ignorowana, wymagająca specjalnych kodu zapewniającego kompatybilność i daleka od konkurencji. Sama wiara w dobre cele korporacji niczego tutaj nie zmieni.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.