Saints Row 2

ROZRYWKA

Ach, być gangsterem. Dusić zdesperowanych dłużników, opłacać adwokatów, chodzić na siłkę... To ciężka praca jest jednak. Zwłaszcza, kiedy nieopodal działają inne zorganizowane grupy, usiłujące przejąć dominację nad dzielnią, na której to właśnie my sprawujemy rządy silną ręką. Trzeba być zatem bezwzględnym i nie mieć skrupułów, gdyż z tego interesu jest bardzo łatwo wypaść... A teraz po tej króciutkiej opowiastce z morałem powracamy na Ziemię - w rzeczywistości bowiem może lepiej nie brać się za taką działalność, zwłaszcza, że takich organizacji i tak na świecie jest za dużo. Od czego jednak mamy gry komputerowe. By się przekonać „jak to jest” wystarczy sięgnąć po cokolwiek znajdującego się na półce obok Grand Theft Auto. Wśród tego grona znalazło się również i Saints Row 2, głośna odpowiedź Volition na GTA IV.

Tak, można tu użyć takiego stwierdzenia. Obie gry bowiem mają wiele cech wspólnych - przykładowo wcielanie się w rolę reprezentanta przestępczego półświatka, prowadzenie działań w wielkim mieście czy wykonywanie różnorakich misji. Dochodzi do tego otwarty świat, struktura spotykana w grach tzw. typu sandbox i mnogość różnych, niekoniecznie związanych z główną linią fabularną zadań. Trzeba zaznaczyć, iż nie ma tutaj mowy o jakiejkolwiek "zrzynce", a prędzej o czerpaniu z najlepszych przecież wzorców. Oczywiście obie produkcje nie są kubek w kubek takie same. O ile Rockstar zwróciło się w stronę realizmu i poważniejszego podejścia do tematu (co niekoniecznie każdemu się spodobało), Saints Row 2 nie sili się na bycie symulacją życia czy dojrzałym dziełem rozprawiającym o kondycji moralnej współczesnego społeczeństwa amerykańskiego. Zamiast tego, na pierwszym miejscu postawiono radosną i niczym nieskrępowaną rozwałkę i czerpanie z niej ogromnej frajdy. Cóż, cel został spełniony. Radości jest co niemiara.

Zacznijmy może od początku – mamy tu możliwość rozgrywania akcji tak, jak tylko chcemy i jak podpowiada nam wyobraźnia. Nikt nas przed niczym nie powstrzyma, co więcej – zostaniemy za „kreatywność” nagrodzeni. Nasz bohater (którego tworzymy sobie sami na samym początku, wraz z posturą, głosem i modelem zachowań) nie ma żadnych wyrzutów sumienia jeśli chodzi o „posprzątanie” czy to ulic czy na przykład budynku sądu, ze szczególnym uwzględnieniem przedstawicieli prawa. Możemy zatem robić, co nam się żywnie podoba i oczywiście jest to dużym plusem tej produkcji. Nikt nie zadzwoni do nas w trakcie misji z pytaniem o wyjście do baru czy na coś do jedzenia. Nie musimy także dbać o nasze relacje z innymi. Nie jest to zatem symulacja niczyjego życia, a zręcznościowy charakter zabawy (czasami wręcz przerysowany) dodatkowo utwierdza w przekonaniu, że tytuł ten ma zapewnić rozrywkę, nie zaś prowokować do myślenia. I bardzo dobrze zresztą. Prywatnie mam dość swoich problemów na co dzień, żeby się jeszcze przejmować cudzymi, wirtualnymi, toteż z radością oddałem się zwiedzaniu miasta Stilwater.

1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Nikt nie napisał jeszcze komentarza, możesz być pierwszy!
Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.