Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Z pamiętnika kulturalnego narkomana: Upiór… ekhem… Opium w Operze

Ta historia wydarzyła się naprawdę.

Ta historia wydarzyła się naprawdę.

Trzynastego lutego zeszłego roku ogłoszono, że budynek mojej ulubionej Opery ma przejść remont generalny. Przede wszystkim miał się zmienić skład aktorski (na młodszych, mimo że ci nie są tak znani na małym ekranie; ponoć charakteryzacja twarzy starych aktorów, grających w tym jednym tylko teatrze operowym była zbyt kosztowna – chciano te pieniądze wydać na remonty całego budynku). Dwudziestego siódmego maja tego samego roku okazało się jednak, że budynek został ogołocony. Zostały gołe ściany i scena. Niewiele później, bo drugiego lipca, wydało się, że aktorzy też już pewnie nie wrócą… Wejście zostało owinięte taśmą.

Trzynastego lutego zeszłego roku ogłoszono, że przeglądarka Opera przejdzie remont generalny. Przede wszystkim miał się zmienić silnik renderowania stron (na młodszy WebKit, mimo że nie jest on tak znany na małym ekranie telefonów; ponoć utrzymanie własnego silnika Presto, który wykorzystywany był tylko przez Operę było zbyt kosztowne - chciano te pieniądze zainwestować w inne wynalazki). Dwudziestego siódmego maja tego samego roku okazało się jednak, że nowa Opera jest goła. Została tylko możliwość przeglądania stron i szybkie wybieranie. Niewiele później, bo drugiego lipca, wydało się, że większość funkcji też już pewnie nie wróci… Wydano finalną piętnastkę.

Nie mogłem tak nagle porzucić swej pasji (już kilka lat współtworzyłem aktywnie gazetkę dla widzów oglądających tu przedstawienia). Razem z kumplami chodziliśmy nadal do gmachu starej Opery, jednak zapuszczony już budynek zaczęli odwiedzać także inni. Oni nie byli zainteresowani sztuką. Była to banda zwykłych meneli, lokalnych ćpunków i pijaków (choć trafiali się i tacy, którzy chcieli przyjść po remoncie, a zastając pusty budynek dość szybko się zmywali). W pewnym momencie zaczęliśmy się nawet z nimi zaprzyjaźniać. – Tak się zaczęła moja przygoda z Opium, czyli narkotyku z makówek.

Nie mogłem tak nagle porzucić swej pasji (już kilka lat udzielałem się aktywnie na polskim forum Opery). Razem z innymi użytkownikami nadal odwiedzaliśmy forum i pisaliśmy o Operze 12, jednak pojawiało się tam coraz więcej wątków o Operze 15+. Były to posty zwykłych użytkowników, którym nowa Opera się spodobała (choć trafiali się i tacy, którzy myśleli, że to jedynie nowa wersja, a widząc jej niedobór funkcji, dość szybko wracali do dwunastki). W pewnym momencie zaczęliśmy im nawet odpowiadać. – Tak się zaczęła moja przygoda z Opium, czyli Operą opartą na Chromium.

Z początku wydawało mi się to nawet niezłe. W halucynacjach wracały stare wspomnienia, wszystko wydawało się tak rzeczywiste. Najgorszy był jednak koniec nocy, gdy budziłem się w konwulsjach i uświadamiałem sobie, że to wszystko było tylko wymysłem mojej wyobraźni (przecież tu nie ma ani nagłośnienia budującego napięcie, ani systemu oświetlenia…).

Z początku wydawało mi się to nawet niezłe. Przy serfowaniu po Internecie wracały stare wspomnienia, strony wyświetlały się identycznie. Najgorsze były jednak chwile, gdy wykonywałem jakąś akcję i uświadamiałem sobie, że te funkcje były wymysłem mojej wyobraźni (przecież tu nie ma ani opcji z opera:config, ani własnych skrótów klawiaturowych…).

Nie mogłem jednak przestać. Uzależniłem się. Siedziałem tam już nie dla sztuki, ale dla samego Opium (nigdy nie wiesz, co nowego ci się przyśni i tylko czekasz na coś nowego).

Nie mogłem jednak przestać. Uzależniłem się. Używałem jej już nie dlatego, że chciałem, ale dlatego, że była to najnowsza wersja deweloperska (nigdy nie wiesz, jaka nowa funkcja się tam pojawi i tylko czekasz na coś nowego).

W grudniu przyszedł czas kryzysu. Myślałem, że Opium może mi zastąpić cały ten artyzm z którym żyłem przez tyle lat. Wmawiałem sobie, że wcale tak wiele mi nie brakuje… I pogrążyłem się w tym.

W grudniu przyszedł czas kryzysu. Myślałem, że Opium może mi zastąpić całą tą konfigurowalność z którą żyłem przez tyle lat. Wmawiałem sobie, że wcale tak wiele mi nie brakuje… I pogrążyłem się w tym.

Scena przecież nadal stała na swoim miejscu. Mogliśmy sami odgrywać sobie scenki, a, od czasu do czasu, w kupie gruzu i rupieci odnajdywaliśmy użyteczne artefakty. Ach, te stroje z jeziora łabędziego! Może na Ryśku nie wyglądały tak pięknie jak na tancerkach (prawie zawsze się na nie gapiłem przez moje prześwietlające gogle), na które pasowały jak ulał, ale dawały poczucie, że nie straciliśmy jeszcze wszystkiego.

Przeglądać strony przecież nadal można było. Mogliśmy instalować rozszerzenia, a, od czasu do czasu, na blogu desktopteam pojawiał się news o nowej funkcji. Ach, te konfigurowalne wyszukiwarki! Może nie można było usunąć domyślnych (prawie zawsze używałem jako domyślnej wyszukiwarki Google), które w dwunastce można było dowolnie modyfikować, ale pojawiające się nowe funkcje dawały poczucie, że nie straciliśmy jeszcze wszystkiego.

Co z tego, że „Nowa Opera” nie miała balkonów. I tak rzadko kiedy zajmowałem na nich miejsca (choć muszę przyznać, że tęskniłem rzeczywiście za lożami honorowymi). Lecz z drugiej strony, siedząc poza balkonem, z którego roztacza się widok na wszystko, musiałem czasem używać malutkiej lornetki, której tutaj przy mnie nie było.

Co z tego, że „Nowa Opera” nie miała pasków narzędzi. I tak rzadko kiedy wrzucałem na nie jakieś nowe przyciski (choć muszę przyznać, że tęskniłem rzeczywiście za panelami bocznymi). Lecz z drugiej strony, nie korzystając z przycisków, które są zawsze na wierzchu, musiałem czasem używać własnych gestów myszy, których tutaj przy mnie nie było.

W głębi duszy nadal mi czegoś brakowało. Czułem, że siedzę w pustej skorupie, po której nadal odbija się echo scen z mojej starej Opery. Nie mogłem tak dłużej!

W głębi duszy nadal mi czegoś brakowało. Czułem, że siedzę w pustej skorupie, po której nadal odbija się echo funkcji z mojej starej Opery. Nie mogłem tak dłużej!

Po miesiącu wyszedłem z tego gruzowiska na świeże powietrze. Pierwszy raz po tak długim czasie. Rażące słońce odebrało mi z początku zdolność widzenia, ale po chwili pomogło mi zauważyć poblaskujący na słupie ogłoszeniowym afisz. Stara Opera wcale nie zginęła! To Opium wyprało mi mózg… Przecież nowy gmach stał w zupełnie innym miejscu, a aktorzy, mimo braku wsparcia finansowego, nadal grali w starym budynku! To była dla mnie niesamowita ulga.

Po miesiącu wyłączyłem tę przeglądarkę. Pierwszy raz po tak długim czasie. Z początku nie mogłem się zorientować w bałaganie, lecz po chwili zauważyłem poblaskującą na pulpicie czerwoną ikonkę. Stara Opera wcale nie zginęła! To Opium wyprało mi mózg… Przecież pliki nowej Opery znajdowały się w zupełnie innym folderze, a Opera na Presto, mimo braku wsparcia, nadal potrafiła otwierać strony! To była dla mnie niesamowita ulga.

To prawda, mało kto przychodzi jeszcze do nich na występy – widzów tylko ubywa, a aktorzy w końcu się zestarzeją i nie będą mogli zapamiętać wszystkich tekstów z nowych przedstawień. Jednak dopóki oni będą żyć, będzie żyła i moja Opera.

To prawda, mało kto używa jeszcze klasycznej Opery na Presto – użytkowników tylko ubywa, a silnik w końcu się zestarzeje i nie będzie mógł nadążyć za najnowszymi standardami. Jednak dopóki Presto daje radę, będzie żyła i moja Opera.

No i w końcu mogłem mówić o „psychoaktywnych alkaloidach” wiedząc, że osoby siedzące obok zrozumieją, co mam na myśli. :-)

No i w końcu mogłem używać gestu „lewo-góra” wiedząc, że przeglądarka mnie zrozumie i otworzy ostatnio zamkniętą kartę. :-)

Tak, to też prawda, że na starość przychodzi skleroza, a aktorzy zapominają tekstów. Większości z tych sztuk i tak jednak nie chcę oglądać, więc dla mnie nie ma to większego znaczenia.

Tak, to też prawda, że im starszy silnik, tym więcej problemów z wyświetlaniem stron. Większości z takich stron i tak jednak nie przeglądam, więc dla mnie nie ma to większego znaczenia.

Niestety… uzależnienia nie da się tak łatwo pokonać. Trzymam więc co nieco opium za pazuchą, w razie gdyby aktorzy mieli problemu z przypomnieniem sobie scenariusza sztuki, którą w danej chwili chciałbym obejrzeć.

Niestety… uzależnienia nie da się tak łatwo pokonać. Trzymam więc skrót do Opium na pasku zadań, w razie gdyby stara wersja miała problemy z wyświetleniem strony, którą w danej chwili chciałbym obejrzeć. 

oprogramowanie inne

Komentarze

0 nowych
Saskatchewan   7 #1 04.04.2014 20:26

Zestawienie „bandy zwykłych meneli, lokalnych ćpunków i pijaków” ze „zwykłymi użytkownikami, którym nowa Opera się spodobała” zupełnie niezamierzone. Przepraszam, jeśli ktoś mógł się poczuć urażony.

Fanboj O   6 #2 04.04.2014 20:52

W sumie też tkwię na starej Prostoperze. I jeszcze działa. W sumie nawet częściej za czasów świetności starej, dobrej O, używałem prawego kliku "Otwórz za pomocą > Internet Explorer".
Teraz zdarza się to niezmiernie rzadko. Ale to też kwestia mniejszego ciągu na odkrywanie internetu. Zazwyczaj poruszam się już po bardzo wyraźnie rozdeptanych ścieżkach.
Przy okazji obrazek mojej O, tak "tribute to Sask":
http://oi58.tinypic.com/2vtz5md.jpg

Saskatchewan   7 #3 04.04.2014 22:20

To prawda, gdy odwiedza się ciągle te same strony, to nowe problemy spotyka się bardzo rzadko. Jednak mimo tego, że nie mam wielu problemów, to Opium ciągle mnie ciekawi. Ciekawe ile czasu minie nim znowu spróbuję przesiadki. – Na razie wolę tego nie robić, bo pamiętam jak mi ulżyło, gdy wróciłem do dwunastki. Czekam więc na jakieś nowości z frontu Opera Developer, choć nadziei na takie np. konfigurowalne gesty myszy wcale nie widzę :-(

PS Miło widzieć u kogoś własną skórkę.

xomo_pl   20 #4 04.04.2014 22:24

jest nas całkiem dużo, przynajmniej w obrębie Dobrychprogramów ;)

Osobiście próbowałem przejść na konkurencyjne przeglądarki ale na żadnej z nich nie wytrzymałem dłużej niż kilka dni...

do tej pory nie wiem jak można było być tak głupim żeby zabić najlepszą przeglądarkę...

  #5 05.04.2014 09:39

Uzywam Opery od momentu gdy stala sie darmowym programem. To bylo chyba w wersji 6 (poprawcie mnie jesli sie myle). Przesiadlem sie na nia gdy szukalem alternatywy dla powolnego Firefox. Pamietam, ze bylo to jakos w 2004 czy 2005 roku. Opera urzekla mnie od samego poczatku swoja szybkoscia. Mozliwosc otwierania stron w okienkach i podglad wiecej niz jedna strone w ramach jednego okna glownego byla czyms niespotykanym (a teraz juz chyba kompletnie zatraconym). Postanowilem przy tej przegladarce zostac i ja przetestowac. I zostalo tak do dzis. Zapamietywanie sesji bylo dla nowego uzytkownika szokiem! Nie sadzilem, ze przegladarka moze byc tak madra ;) Pamietam zabawe z personalizacja interfejsu i walke o kazdy piksel obszaru wyswietlania strony (zanim Google pokazalo Chrome ja od dawna mialem minimalistyczny interfejs). Fenomenalna funkcja nawigacji za pomoca gestow (lub skrotow na klawiaturze), ktora tak pozno odkrylem jest czyms bez czego nie da sie przegladac internetu. Blokowanie zawartosci na stronach nie raz chronilo mnie przed nachalnymi reklamami (nigdy nie uzywalem AdBlock). Zaawansowany menadzer pobierania plikow, dzieki ktoremu moglem sam zadecydowac o akcjach dla poszczegolnych plikow, lub odrazu uruchomic pobrany plik rowniez przemawial na kozysc Opery. Magic Wand i synchronizacja danych! Jak bardzo zycie stalo sie proste juz nie musze pamietac hasel do stron wszystko zapamieta sie po pierwszym zalogowaniu :) Panel boczny to klasa sama w sobie, zadna przegladarka nie miala takiego jakze przydatnego bajeru. Moje na szybko stworzone notatki byly zawsze pod reka (juz nie musialem sie logowac sie do serwisu aby podac komus numer mojego konta bankowego, bo mialem go zawsze pod reka), ze o meadzeze zakladek nie wspomne. I nagle pojawila sie karta Speed Dial. Coz za fantastyczny pomysl! I tak po prawdzie moglbym wymieniac jeszcze jakis czas, bo przeciez jest mozliwosc tworzenia wyszukiwarek, skrotow na klawiaturze, jest czytnik RSS, klient IRC (uzywalem!), klient poczty. Ale nie ma sensu dalej sie w to zaglebiac, gdyz Opera na silniku Presto od zawsze traktowana byla po macoszemu, zwlaszcza po premierze Chrome. Ilez to razy nie moglem zalogowac sie na Gmail, albo Facebook mi sie rozjezdzal. Tak wiec decyzje o przejsciu na WebKit (Blink) przyjalem z radoscia. Myslalem, ze bedzie to tylko zmiana silnika, ze wszystko pozostanie jak bylo. Po instalacji Opery 15 zderzylem sie ze sciana. Nowa Opera (Opium?) to przegladarka pozbawiona wszystkiego (szkoda ze nie ucieli mozliwosci przegladania stron). Prozno tu szukac menadzera hasel, menadzera pobierania, nie ma mozliwosci personalizacji interfejsu, a o podejsciu do zakladek nawet nie wspomne. Bo to jakis niesmieszny zart. Aktualnie uzywam najnowszej przegladarki w wersji 20. Od wersji 15 troche sie zmienilo. Przegladarka zapamietuje juz hasla, wprowadzony zostal substytut zakladek (marnej jakosci niestety - osobiscie nie uzywam, nie podoba mi sie ten psujacy harmonie dodatkowy poziomy pasek) ale jak np nie bylo menadzera pobierania tak nie ma. Steskniony jestem za panelem bocznym i jeszcze kilkoma innymi funkcjami (cale szczescie, ze programisci laskawie wprowadzili gesty myszy), a tworcy Opery zdaja sie byc glusi na glosy uzytkownikow, ktorzy juz niemal od roku prosza o niektore rzeczy (zakladki!!!). Zamiast tego gnaja na leb na szyje zmieniajac numerki wersji jak szaleni, kiedy tak naprawde nie wnosza one praktycznie nic. Jednak ja nadal jestem dobrej mysli. licze na to, ze kiedys Opium bedzie tak zaawansowana przegladarka jak Opera, ktora poznalem prawie 10 lat temu.

Apach   1 #6 05.04.2014 10:27

Pewnego dnia stwierdzilem, ze musze zmienic przegladarke, gdyz Firefox jest strasznie wolnym programem. Pomyslalem, ze skoro Opera stala sie darmowa przeglarka to zobacze jak sie z niej kozysta. Byl to rok mniej wiecej 2004 lub 2005, a program byl w wersji chyba 6 (poprawcie jesli sie myle). Po przesiadce to co pierwsze rzucalo sie w oczy to predkosc ladowania stron. Firefox (do ktorego na poczatku porownywalem Opere) nie mial z nia szans. To byl kompletnie inny swiat! Dosc szybko odkrylem, ze Opera potrafi zapamietywac sesje, zadna inna przegladarka wtedy tego nie umiala. Podobnie jak otwieranie stron w podoknach okna glownego. Bogate opcje personalizacji wygladu programu sprawily, ze na dlugo przed pojawieniem sie Chrome mialem najbardziej minimalistyczny z mozliwych interfes przegladarki, to byla swietna zabawa i walka o kazdy piksel obszaru wyswietlania strony. Od samego poczatku kozystalem tez z panelu bocznego, nierozumiem dlaczego zadna inna przegladarka nie miala tak wygodnego w uzyciu narzedzia, dzieki ktoremu na szybko zapisane notatki zawsze byly pod reka, a swietny menadzer zakladek pozwalal na utrzymanie w nich porzadku. Gesty myszy (ktore tak pozno odkrylem) sprwily, ze nie potrafie nawigowac w internecie w inny sposob. A dzieki blokowaniu zawartosci (nigdy nie uzywalem AdBlock) przestalem byc nekany przez nachalne reklamy. Klienta poczty, IRC (uzywalem!!!), czy czytnika RSS rowniez prozno szukac w innych przegladarkach. Szybkie wybieranie pojawilo sie najpierw w Operze i szybko zyskalo moje uznanie. Synchronizacja zakladek i hasel (jak i innych elementow) to rowniez autorskie projekty Opery, ktore pozniej zostaly wprowadzone w innych przegladarkach (lepiej lub gorzej). Magic Wand oraz autouzupelnianie to fantastyczne narzedzia. Moglbym tak wymieniac zalety Opery niemal bez konca. Jednak pomimo tych udogodnien i zaawansowanych opcji Opera pozostawala zawsze produktem niszowym, ktorym nie przejmowali sie tworcy stron. Dosc dobrze mozna to bylo zauwazyc po premierze Chrome, gdy Opera miala problem z nowymi funkcjami w Gmail. Nie raz rowniez Facebook sie rozjechal. Przez pewien czas nawet mialem tego tak dosyc, ze przesiadlem sie na Chrome. Jednak aby Chrome spelnial moje oczekiwania musialem doposazyc go w bardzo duza ilosc wtyczek, co jak powszechnie wiadomo nie wplywa dobrze na funkcjonowanie programu. Ale i tak idealny wtedy nie byl. Wrocilem do Opery. Tak wiec gdy uslyszalem, ze zmieni sie silnik z Presto na WebKit (Blink) to nawet sie ucieszylem. Myslalem, ze bedzie to ta sama przegladarka, ktora pozbedzie sie wszystkich problemow jakie ja trapily. Jednak po instalacji Opery 15 zderzylem sie ze sciana. Okazalo sie, ze jest to najslabsza przegladarka ze wszystkich, nie posiadajaca zadnych opcji (to, ze wyswietla strony wyszlo chyba tworcom przypadkiem). Brak mozliwosci personalizacji, brak panelu, brak menadzera hasel, brak mendazera pobierania, ze o zakladkach nie wspomne. To jakies niesmieszne zarty. Az dziwne ze gesty myszy zostaly zaimplementowane jednak oczywiscie nie obylo sie bez zgrzytu, bo nie mozna ich konfigurowac. Obecnie uzywam Opery 20 - najnowszego wydania. Od wersji 15 zmienilo sie niewiele. Jak nie bylo zakladek tak nie ma (nie oszukujmy sie, ten pasek z zakladkami to jakis substytut, nie umywajacy sie do tego co oferowala Opera 12), nie ma porzadnego mendazera pobierania. Pojawila sie opcja zarzadzania haslami, jednak daleko jej do wygody uzywania Magic Wand. Synchronizacja dziala kulawo i synchronizuje tylko Speed Dial. Dodatkowo tworcy Opery leca z numeracja na leb na szyje do przodu, kiedy kolejne wersje programu tak naprawde niewiele w zmieniaja. Nie wiem po co. Jednak nie zamierzam zmieniac przegladarki gdyz mam nadzieje, ze Opera na WebKit kiedys bedzie rownie dobra jak ta na autorskim silniku Presto.

PS Wpis ten musialem napisac dwa razy, gdyz po kliknieciu WYSLIJ po prostu zniknal :'(

covo   3 #7 06.04.2014 01:24

z calego tego dramatu - poki co - wybrnalem tak: nadal opera 12.16, a jesli jakas strona ma z nia dramat, albo wrzeszczy, ze potrzebna nowsza przegladarka (pokazujac ikony: ff, nowej opery, nowego IE) - wowczas odpalam ff portable czekajacego spokojnie na takie okazje, nie jest w zadnym stopniu skonfigurowany, bo jest tylko strazakiem w razie pozaru. Ot i wszystko, innego ratunku nie widze.
I czekam na to, co za jakis (dlugi?) czas wymodza w nowa opera. A jesli nic ciekawego nie zrobia? jesli nie bedzie funkcjonalnie rowna operze 12.16? To "sie" zobaczy z czego wowczas korzystac. Przeciez sieci nie odlacze....

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #8 06.04.2014 19:28

Ja niestety po wielu latach rozstałem się Operą, nowa jakoś mi nie leży a w starej coraz więcej stron nie otwierało się poprawnie. Najbardziej szkoda mi klienta poczty, bo teraz jestem zmuszony do używania dwóch programów. Najgorsze jest to, że do żadnej innej przeglądarki nie mogę się do końca przekonać i lawiruje pomiędzy rożnymi.

jajecpl   9 #9 07.04.2014 14:22

@Shaki81

miałem podobnie, i zostałem w końcu przy chromium + pełno wtyczek :)

pgr   8 #10 07.04.2014 18:50

A na google street view jest ok? Bo przy powiększeniu dolnego pola z mapą (góra to fotki) zamiast mapy jest białe tło (12.16)
http://prntscr.com/37uvp0

Saskatchewan   7 #11 07.04.2014 19:00

@pgr: Nie jest OK, u mnie też jest ten błąd.

pgr   8 #12 07.04.2014 20:47

Przy okazji odkryłem czemu Opera 12.16 crashuje gdy na Dobrych Programach się robiło klik w pobierz program i następnie cofkę (gestem lub strzałką) o jedną stronę do tyłu
wówczas czasami ale dosć często padała (u mnie)
W config opcja "history navigation mode" z domyslnej 1 na 3 - czyli odczyt z dysku a nie z sieci na cofniętej stronie

pgr   8 #13 08.04.2014 14:56

@Sask
Już nie ma błędu na GSV

Jaahquubel_   12 #14 23.04.2014 15:25

Nic tylko usiąść i płakać. Próbowałem zacząć używać Firefoksa w pracy. Ale na dłuższą metę się nie dało. W Operze mogę np. kółkiem zmieniać wartość pola w aplikacji, a w Firefoksie nie. Zylion takich drobiazgów robi różnicę. Firefoksa będę używał do GeoGuessra, może do Gmaila (bo na Operze muli), ale do pozostałych rzeczy Opera 12 musi zostać.

enedil   9 #15 04.05.2014 18:20

"Po miesiącu wyłączyłem tę przeglądarkę." Rozwaliłeś mnie tym :D

enedil   9 #16 04.05.2014 18:20

"Po miesiącu wyłączyłem tę przeglądarkę." Rozwaliłeś mnie tym :D

MediumV   1 #17 29.10.2015 21:22

@Saskatchewan: A jak tam Vivaldi?
Ja do teraz najchętniej używam Opery, i to najczęściej w wersji 11.64, choć dwunastkę mam oczywiście równolegle.
Opium i Vivaldi ze swoim silnikiem strasznie rozpędzają mój dysk, więc w razie czego podpieram się najnowszym K-Meleonem. Opera niestety nie obsługuje już banków, przynajmniej na Windows XP, a K-Meleon radzi sobie i useragentem (banki) i z najnowszymi standardami. Chodzi leciutko, ma gesty i adblock no i jest super konfigurowalny. Co prawda specjalnym znawcą nie jestem, ale to i owo usprawniłam.

Saskatchewan   7 #18 31.10.2015 18:21

@MediumV: Vivaldi jest całkiem spoko, ale nadal jest zaledwie w wersji beta, dlatego nie używam go jako głównej przeglądarki. Teraz siedzę już ciągle na Opium od dłuższego czasu.

Starej Operki też mi się jeszcze, od czasu do czasu, zdarza używać w specyficznych zastosowaniach. Zazwyczaj wersji... 12.12, specyficznie skonfigurowanej, której nie aktualizowałem, bo po co, skoro dobrze działa?
(Pytanie retoryczne - wiem po co, ale mi się nie chce aktualizować. ;-) )