r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Seria „Gambit” Michała Cholewy: człowiek w nierównej walce ze sztuczną inteligencją

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Znany nam świat ciągle się rozwija, także pod względem technologicznym. Nie inaczej stało się w historii, o której chcemy dzisiaj opowiedzieć. Świat szedł do przodu w imponującym tempie, co trochę przekraczając kolejne, wydawać by się mogło niemożliwe do sforsowania bariery. Człowiek był w stanie rozwiązać coraz więcej zagadek, co pozwoliło ludzkości na kolonizację innych planet, a także odkrycie surowców, dających ogromne możliwości. Historia pokazuje, że nasza natura jest brutalna i doszło do oczywistego, do walk o surowce i przestrzeń. W walki zostały zaangażowane także zaawansowane systemy sztucznej inteligencji, pod której kontrolą znalazło się wiele narzędzi zniszczenie. Wtedy nastąpił Dzień. Po nim świat wyglądał zupełnie inaczej, a ludzkość rzucona na kolana już wiedziała, że nie może oddawać swego miejsca w łańcuchu decyzyjnym nikomu innemu…

Fabuła jak w dobrym RTSie

W „Gambicie”, pierwszej części serii książek Michała Cholewy publikowanych w ramach serii Warbook trafiamy do roku 2211. Jest on pełen najróżniejszych nowinek technologicznych i nieco przypomina świat znany z filmów Gwiezdne Wojny. Autor nie zaznajamia nas za bardzo z historią, czy nawet stosunkowo niedawnymi wydarzeniami. Nie wiemy również jak do końca wygląda „organizacja” przedstawionego świata. Dopiero po lekturze wszystkich części obraz się rozjaśnia. Wiemy, że w tym uniwersum istnieją trzy osobne frakcje: Unia Europejska (jak widać, twór ten niestety przetrwał całkiem sporo lat), Stany Zjednoczone, oraz Imperium, które jest najprawdopodobniej inną nazwą Chin. Przypomina to typowe RTSy, bo jak można się spodziewać, frakcje te toczą ze sobą wojny o surowce zlokalizowane na różnych planetach, a nawet o całe układy gwiezdne istotne ze strategicznego punktu widzenia.

Postęp techniki był niesamowity, człowiekowi z czasem udało się stworzyć także „kolejny etap ewolucji”, czyli sztuczną inteligencję. Oczywiście szybko wykorzystano jej ogromny potencjał w zastosowaniu bojowym czy logistycznym, dzięki czemu możliwe stało się szybkie przemieszczanie pomiędzy układami poprzez tzw. skoki, wcześniej wymagające długich i żmudnych obliczeń. Niestety, historia bywa wredna. O ile człowiek sam w sobie ma od początków istnienia zaprogramowane eliminowanie osobników własnego gatunku, o tyle sztuczna inteligencja nie posiadała takiej skazy… do czasu pojawienia się wirusa.

Nie wiadomo co dokładnie stało się w Dniu, jednak to właśnie wtedy na Ziemię spadły ładunki termojądrowe, to właśnie wtedy niektóre ze statków otworzyły do siebie ogień, a niektóre zamieniły się w dryfujące cmentarze po zniszczeniu systemów napędowych, podtrzymywania życia, czy rozhermetyzowaniu. Rozwijający się wszechświat nagle zgasł, zamienił się w czarną pustynię, zaś resztki ludzkości w wędrowców, którzy ją przemierzają w poszukiwaniu pozostałości sprzed dnia apokalipsy. Kontakt z wieloma systemami zostaje zerwany, utracone bezpowrotnie informacje nie pozwalają na odnalezienie starych baz, kolonii czy magazynów, które przecież mogły przetrwać.

r   e   k   l   a   m   a

Jest mroczno i bardzo tajemniczo

Pojawia się jednak pewna nadzieja. Najpierw w postaci wraku z bardzo tajemniczą zawartością, który jest eksplorowany przez oddziały specjalne wojsk Unii Europejskiej, a następnie poprzez odnaleziony frachtowiec należącego przed Dniem do wywiadu. Niestety złośliwość historii daje się znowu we znaki – leży on gdzieś na powierzchni planety znajdującej się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych, nie obejdzie się więc bez inwazji… W tym momencie zapoznajemy się z bohaterami, których losy będziemy obserwować przez większość serii, w tym Polaka, szeregowego Wierzbowskiego, którego drużyna ma „przyjemność” uczestniczyć w inwazji. Opis planety spowitej bagnem i tajemniczą mgłą, tylko miejscami zepchniętej przez cywilizację niejednokrotnie podnosi nam włosy do góry, nawet jeżeli nie dochodzi do ani jednego wystrzału. Z początku strasznie zagmatwana historia zaczynam nam się coraz bardziej układać w całość, a do tego coraz bardziej wciągać.

Druga książka serii to „Punkt Cięcia”, który kontynuuje fabułę rozpoczętą przez „Gambit”. Oddział pozostawiony na planecie, w skład którego wchodzi polski szeregowy Wierzbowski, przeszedł do cichej walki partyzanckiej. Próby nawiązania kontaktu z dowództwem spełzają na niczym. Sytuacja nie jest jednak zła, a bagno i wszechogarniająca mgła przenika do bohaterów zmieniając ich naturę. Teraz stają się oni łowcami, a cisza lub nietypowe odgłosy żyjącego bagna stają się ich sprzymierzeńcami. Nagle otrzymują rozkaz ataku na niewielki posterunek Stanów Zjednoczonych w celu odbicia ważnego jeńca. Zadanie nie trzyma się kupy, ale oddział decyduje się je wykonać. Po dotarciu na miejsce i wyeliminowaniu przeciwników okazuje się, że rozkaz wcale nie przyszedł z dowództwa…

Sceny niczym z Gwiezdnych Wojen

W tym samym czasie Imperium organizuje duże manewry, które mają na celu zbadanie bezpieczeństwa Nefrytowego Tygrysa – przekaźnika czasu rzeczywistego, którego posiadanie daje sporą przewagę w prowadzeniu skoordynowanych działań wojennych. W tej części autor nadal skupia się na losach Unii Europejskiej, ale tym razem możemy dobrze przypatrzeć się również temu jak funkcjonuje Imperium, włącznie z odwiedzinami Zakazanego Miasta, stolicy. Okazuje się, że urzędnicy i wojskowi w tym kraju kierują się dziwnymi zasadami, a etyka i protokół jej dotyczący potrafi solidnie namieszać w podejmowaniu ważnych decyzji. Nie przeszkadza to jednak w knuciu wielu intryg i budowania napięcia niepewności. Znajdziemy tu również opisy kilku bitew kosmicznych, a także dosłownie porywającą wizję desperackiego szturmu na wspomniany już przekaźnik. Książka jest warta lektury choćby dla rozdziału, który ją zawiera.

Ostatnią częścią, jaka do tej pory ujrzała światło dzienne jest zaprezentowana w lipcu „Forta”. W jej przypadku autor zmienił podejście. Możemy zapomnieć o kwestiach strategicznych, o dużych konfliktach. Tym razem będziemy obserwować jedynie zmagania lokalne, ale zupełnie innego typu, niż do tej pory. Nasi bohaterowie w ramach akcji ratunkowej trafiają na bardzo dziwną planetę, która od dłuższego czasu wymagała pomocy. Niedawno na jej orbicie doszło do starcia, w wyniku którego Unia straciła jeden z okrętów. Planeta jest nietypowa nie tylko ze względu na pustynny krajobraz, ale również za sprawą bardzo zdystansowanych mieszkańców i nietypowe instalacje wojskowe, jakie są na niej zlokalizowane: nie ma tu żadnych surowców, a jednak w pewnej odległości od kolonii znajduje się kompleks budowany z wyraźną dbałością o zapewnienie dużego bezpieczeństwa. Szybko okazuje się, że wróg jest bardzo blisko, a zagrożenie jest znacznie poważniejsze niż wcześniej podejrzewano.

Odmiana to nie tylko poruszenie kwestii walki, przetrwania i nowoczesnych technologii od innej strony, ale na dodatek pokazanie zmian, jakie zachodzą w ludziach. Oddział w jakim znajduje się Wierzbowski zostanie wystawiony na trudną próbę. On, teraz już kapral, zostanie postawiony w sytuacjach, w których jakakolwiek możliwa do wybrania decyzja nie jest do końca dobra i zdecydowanie atakuje sumienie człowieka. Na naszych oczach bohater zmienia się, bo tego wymaga od niego sytuacja, oraz napotkane przeciwności losu. Książka trzyma nas w napięciu do ostatnich chwil, w których to potrafi na dodatek zupełnie zaskoczyć. Najprawdopodobniej zobaczymy ciąg dalszy tej historii, choć nie jest do końca jasne, kiedy to nastąpi.

Brać w ciemno i czekać na kontynuację

Od siebie dodam, że nigdy nie przepadałem za science-fiction, ale to właśnie ta seria zupełnie zmieniła moje podejście, dlatego ją polecam. Jest tu wiele elementów postapokaliptycznych, które choć nie muszą do końca zadowolić fanów np. Fallouta, wyraźnie wychodzą na pierwszy plan i o sobie przypominają. Styl autora, Michała Cholewy, jest lekki i nie wymaga od nas specjalistycznej wiedzy. Znalazł on złoty środek między luźniejszym i nieco profesjonalnym podejściem do tematu. To właśnie on powolutku zapoznaje nas z zupełnie innym światem, pełnym niesamowitej elektroniki czy futurystycznej medycyny, tak w cywilnych jak i wojskowych zastosowaniach. Wszystkie książki znajdziecie do kupienia tak w wersji papierowej jak i elektronicznej na stronach serii Warbook.

Co warto zrobić po lekturze tej serii? Na pewno wyjrzeć za okno, spojrzeć w niebo i zadać sobie pytanie w jakim kierunku tak naprawdę zmierzamy. Tutejsza wizja momentami przypomina nawet tą z Terminatora. Czy rozwój sztucznej inteligencji spowoduje, że kiedyś my sami będziemy świadkami takich przemian?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.