Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Idealni uczniowie

W sumie to powinienem napisać coś o "zadymie w internecie", ale wpisów traktujących ten temat powstało jakieś 10-15 (na głównej jak i na blogu), więc ja jednak odpuszczę. Może więc ja o czymś innym, a mianowicie o naszym szkolnictwie, ale tak od drugiej strony.

Szkoła óczy

Ostatnio na blogu dobrychprogramów pojawiło się kilka wpisów na temat nauczycieli i ich kompetencji. Za każdym razem autor "jedzie" po nauczycielach po całej linii nie zostawiając na nich suchej nitki. Czy tak jest naprawdę? Sam zakończyłem edukację dobrych kilka lat temu, ale krew się we mnie gotuje jak czytam te wpisy. Nie chcę tu odnosić się do konkretnych wpisów, ale muszę (po prostu muszę) wtrącić parę słów na ten temat.

Za każdym razem autor piszę, że nauczyciel nie pokazał jak działa linux, jak się go (czy Windowsa) instaluje, że w koło Macieja robi się to samo. A na programowaniu to tylko Pascal, ogólnie nuda taka, że aż nie warto uczyć się informatyki.

Do tego dochodzą jeszcze "specjaliści", którzy wszystko wiedzą, a do szkół chodzą bo muszą. Co prawda wśród tych "specjalistów" znajdują się ludzie z pasją potwierdzoną konkretną wiedzą, ale niestety większość to oszołomy (przepraszam za stwierdzenie, ale innego słowa nie mogę znaleźć), którzy poszli do wszelkiego rodzaju szkół informatycznych bo taka jest moda.

Święty idealny uczeń

Ale dlaczego nikt nigdy nie napisał o zachowaniu uczniów? Pewnie po co. Uczeń to tak doskonała istota, że aż głowa boli.

Ile razy słyszałem, że uczniowie nie potrafią zrobić prostego makra w Excelu (ba, poprawne sformatowanie strony w Wordzie to też problem), bo nauczyciel ich nie nauczył. Ale ile razy można powtarzać ten sam temat. Później wychodzi z tego takie zamknięte koło. Uczeń się nie nauczył podstaw bo nauczyciel prowadzi nudne lekcje, ale lekcje są nudne bo uczeń nie opanowało podstaw. I co to też wina nauczyciel? A! nie to wina systemu edukacji, że uczniowi się nie chciało.

Kolejny przykład programowanie. Zazwyczaj w toku nauczania szkół informatycznych jest jeden lub dwa semestry nauki Pascala. I tu jest znowu krzyk, że to to nuda, że nic nie wnosi. Człowieku zastanów się jeden z drugim - od razu chciałbyś Windowsa napisać??? Powoli małymi kroczkami, ale od razu na hurra.

Podejrzewam, że takich przykładów można by mnożyć bez końca, ale nie o to chodzi. Każdy tekst, który prawił na ten temat obrażał zawód nauczyciela a idealizował ucznia. No chyba coą stu jest nie tak.

Tak więc, jeśli w przyszłości będziesz pisał na temat naszego szkolnictwa (które jest jakie jest i do ideału dużo mu brakuje) postaraj się patrzeć na tą sytuacje nie tylko z perspektywy znudzonego ucznia, ale też i nauczyciela.

Spis treści całości mojego blogowania znajduje się tutaj

inne

Komentarze

0 nowych
Ave5   8 #1 23.01.2012 15:10

Jako student na specjalności pedagogicznej (po praktykach i z doświadczeniem w szkole) mogę tylko przyklasnąć na kwestię tego, jak się pisze o nauczycielach - niedawno na Wykopie było oburzenie o podwyżkach, które tak naprawdę są obniżkami pensji. Albo wydumane teorie o zarabianiu kokosów - polecam przejść się do najbliższej szkoły i spróbować przebić próg 2000 pln, skoro takie to banalne ;)

Oczywiście jest multum beznadziejnych nauczycieli, ale to już wina szkół. Dzisiaj jadąc autobusem zastałem w nim wycieczkę z opiekunką. Przez 5 przystanków złamała około 10 zasad opieki nad podopiecznymi, wpajanych mi co tydzień. Ale ktoś ją musiał zatrudnić! Dopóki dyrektorzy będą szukać oszczędności biorąc ludzi po kursach korespondencyjnych na Niższej Szkole Pcimia Dolnego na umowę o dzieło za głodowe stawki, dopóty edukacja lepsza nie będzie. Bo naprawdę dobry nauczyciel zna swój przedmiot na tyle dobrze, że bez trudu znajdzie inną pracę z nim związaną.

jullo89   3 #2 23.01.2012 15:31

Każdy docenia szkołę i nauczycieli dopiero jak zakończy edukację ;) taka jest prawda!! Dobry jest ten, który wymagał, bo nauczył i przygotował do matury, ale dobry jest ten, który nie wymagał, bo luz był ;]

Takie jest założenie po wyjściu z liceum ;) Przed ukończeniem szkoły ten nauczyciel, który nie wymaga jest oceniany lepiej przez uczniów.

jullo89   3 #3 23.01.2012 15:33

PS: Uczy piszę się przez "U" otwarte (wiem, że tak miało być =) :P

revcorey   7 #4 23.01.2012 15:41

Nie dziwmy się z krzywą gaussa i matematyką się nie wygra
http://www.ssqq.com/ARCHIVE/images/einstein%20bell%20curve.jpg

  #5 23.01.2012 15:56

zawsze tak bylo jest i bedzie ze jezeli nie posiadzie sie podstaw to sie nie poleci dalej bez znajomosci chodzenia nie umialbys biegac ale niektorzy nie potrafia tego zrozumiec nawet jak im sie pokaze braki nie nadrobia ich bo "nauczyciel powinien pokazac" dobra zrobil blad to ty go mozesz naprawic sam... bez wiekszych problemow z reszta od tego sa korepetycje a ja nauczycieli zawsze cenilem tych wymagajacych i uczacych z reszta szkola to swietna sprawa zawsze lubialem do niech chodzic obecnie jestem studentem i tez mi z tym dobrze :) nauka to zabawa i chec poznania czegos nowego nie przymus z reszta podstawy edukacyjne (szkoda ze calek nie ucza w szkolach srednich) sa potrzebne kazdym nawet dla rozwoju intelektualnego nie po to ludzie walczyli o rowne prawa do nauki zeby teraz to niszczyc... dzieci zostana dziecmi

Semtex   18 #6 23.01.2012 16:02

@jullo89

Zgadzam się z Tobą w 100%. szkołę, nauczycieli i znajomych z klasy docenia się tak naprawdę "5" lat po ukończeniu edukacji (myślę o szkole średniej), zresztą z wojskiem jest tak samo, gdy służyłem w Armii to kląłem na nią z całej siły , gdy wyszedłem do "cywila", "plułem sobie w brodę" że nie zostałem na kontrakt z możliwością podjęcia studiów i rozwoju w kierunku Oficerskim, skwitowałem siebie krótko po tym wszystkim: byłem młody i "gupi :D "

Olbi   10 #7 23.01.2012 16:10

Nauka Pascala w tych czasach, to bzdura totalna. Już lepiej uczyć ludzi Pythona, czy innych języków obiektowych, ewentualnie zaczynać od C, a potem cała reszta. Nasza podstawa programowania z informatyki to kpina jest. I to zarówno wina MEN, jak i ZNP, który nie potrafi nic w tej sprawie zrobić. Ciągle tylko się kłócą o głupoty, a problem, jaki jest, tak każdy widzi.

Znam z własnego życia nauczycieli informatyki, którzy mieli gdzieś program nauczania, narzucony przez MEN i sami kształcili. Nie było złego zdania o takiej osobie. Ba, tacy dzielili grupę na bardziej zaawansowaną i tą, która chciała umieć tylko to, co jest wymagane do zaliczenia.

adriano765   6 #8 23.01.2012 16:14

A według mnie to prawda jest jak zwykle po środku trochę to zależy od nauczyciela ale również dużo od lenistwa ucznia.

sanurss   4 #9 23.01.2012 16:31

Dużo zależy od podejścia samych uczniów, choć moi nauczyciele od informatyki za dużo nie wymagali. Zresztą programować też nie bardzo umieli, algorytmikę wykładali z książki, a informatykami byli często tylko po kursach.
Uważam, że jeżeli uczeń chce się czegoś dowiedzieć to i tak się dowie, tak było w moim przypadku :) Gdyby każdy nauczyciel był wymagający, to wcale by to lepszych wyników nie pociągało za sobą. Po to są profile w liceach, aby nie wmuszać wiedzy z każdego przedmiotu. Ważne żeby nauczyciel miał podejście, które zachęci. Mój nauczyciel od WOSu na siłę wymuszał naukę, skutek - nic nie pamiętam z tego co przerabiał, bo mnie to po prostu nie interesowało.
A co do uczenia programowania, to uważam że Pascal to przeżytek, podobnie jak Visual Basic (nie VB.NET, chociaż to też według mnie cudowny produkt). C/C++ może być dla niektórych za trudny, ale Python czemu nie. W końcu ważne to zachęcić i nauczyć ogólnego podejścia ;)

alucosoftware   7 #10 23.01.2012 16:36

@Olbi

Nie mogę się z Tobą zgodzić. Nauka Pascala też mnie irytowała, moim nauczycielem był fizyk bez doświadczenia w kwestii programowania. Większą część czasu poświęcał tematom filozoficznym i problemowi braku "aktywistów" chcących porozmawiać na jakikolwiek temat, nawet na temat programowania.

Z perspektywy czasu nauka programowania w języku Pascal, ta ze szkoły jak również studiów dała mi wiele do myślenia.

Jako aktywista zrobiłem krok naprzód i zaznajomiłem się z Adą (której protoplastą w kwestii składni był właśnie Pascal). Każde doświadczenie programistyczne niesie ze sobą korzyści. Język jest tylko językiem. Może jutro cały świat deweloperski wywali się do góry nogami i wszystko co było pójdzie w niepamięć - jak dla mnie, nie ma problemu. Dzięki zdobywanym krok po kroku doświadczeniom (nawet opatrzonym niepotrzebnym i nieuzasadnionym gniewem zbuntowanego licealisty) szybko się przyzwyczaję do nowych warunków. A chyba o to chodzi - w każdej dziedzinie życia?

adpawl   7 #11 23.01.2012 17:12

Nie ma co zrzucać winy na jedną tylko grupę - chory jest cały system.
Nauczyciel powinien mieć wiedzę i powołanie, umieć dotrzeć do ucznia i potrafić przekazać mu tę wiedzę ...powinien potrafić wywołać "głód wiedzy", zachęcić do nauki i poszukiwania rozwiązań.
W naszych warunkach często albo nie ma wiedzy, albo nie potrafi jej przekazać, potrafi za to doskonale zniechęcić.
Uczniowie też nie są święci, zazwyczaj mają więcej ciekawszych pomysłów na zagospodarowanie czasu niż naukę. Po co się uczyć, jak można się pobawić, w razie potrzeby ściągnie się od kolegi/koleżanki.
Uczniowie raczej nie lubią gdy stawia się im wymagania.
Są jeszcze rodzice - broń ostateczna.

Dobrze pamiętam jak w czasach LO, moja kochana klasa przyczyniła się do odejście ze szkoły świetnej polonistki. Bardzo dobra nauczycielka, ale wymagająca - nie podobało się to kilku osobom, w spór włączyli się rodzice ...i tak kobiecie uprzykrzyli życie, że musiała nie tylko odejść z pracy ale i leczyć się z nerwicy.

Prawda jest taka, że jak tylko ktoś chce się uczyć, to ma ku temu mnóstwo możliwości - szkoła nie jest do tego koniecznie potrzebna. Jak się zaś uprze i nie będzie się chciał uczyć, to nawet najlepsza szkoła i najlepszy nauczyciel nie poradzi.

Fanboj O   7 #12 23.01.2012 19:46

Też z sentymentem wspominam edukację.
I do dziś zadaję sobie pytanie: W jakim celu, na pasiastą gęś, uczy się młodych ludzi wyprowadzania równania Schrodingera?
A uczy się tego namiętnie, słyszałem że po dziś dzień, na kierunkach baaaaardzo odległych od fizyki kwantowej.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #13 23.01.2012 20:17

@ adpawl - czy my nie chodziliśmy do jednej klasy:) Bo w technikum miałem identyczną sytuacje i klasie maturalnej zmieniono nam polonistkę.
Zgadzam się równie z większością, że wina zawsze jest gdzieś po środku.

Hase   4 #14 23.01.2012 20:22

A ja powiem, że pascal jest bardzo dobrym językiem jeżeli chodzi o nauczanie. Z prostej przyczny, Zadaniem szkoły nie jest nauka programowania w jakimś języku. Zadaniem szkoły jest nauka podstaw algorytmiki, a do tego pascal świetnie się nadaje. Tak naprawde język ma tu trzecio albo czwartorzędne znaczenie. Co nie zmienia faktu, że pascal jest łatwiejszy do przyswojenia niż na przykład c.

Igloczek   8 #15 23.01.2012 21:18

Popieram Panów wyżej - Pascal jest zbędny, spokojnie można zacząć od C++, albo Pythona. Rok jesteśmy do przodu i zamiast tego np. cała ostatnią klasę można zrobić Jave, albo jakiegoś .NET'a - którego w programie niema ani troche.

dmag   7 #16 23.01.2012 22:14

Jak mówi przysłowie, każdy kij ma dwa końce. Nie da się ukryć, że wina bardzo rzadko leży tylko po jednej stronie, zwykle i jedna i druga mają coś na sumieniu. A kto jest bez winy, niech pierwszy... Wiadomo, o co chodzi.

@Shaki81
Piszesz o podstawach nauczania, o edukacji - w porządku, ale nie wypada, żebyś w takim wpisie robił tak dużo literówek, których nie da się nie zauważyć na pierwszy rzut oka. O interpunkcji to nawet nie wspomnę... A jednak wspomniałem. ;)

drobok   14 #17 23.01.2012 22:14

Są dwa rodzaje sytuacji: Albo nauczyciel nic nie umie (czy to nauczyć / czy też nie posiada odpowiedniej wiedzy), albo większość uczniów to typowe cepy nadające się tylko do łopaty. Niestety jest obecnie moda na wykształcenie, przez co poziom jest ogólnie zaniżany.

Co do samej nauki informatyki. Wszyscy chcieliby mieć ogromny luz. Oczywiście w klasie potrafią coś zrobić 2/3 osoby. A niestety nauczyciele ulegają presji większości. Więc albo nie robią nic, albo usiłują zrównać tych głupszych z tymi mądrzejszymi. Przez co niestety cierpią ci mądrzejsi :)

djfoxer   18 #18 23.01.2012 23:25

Wpis jak najbardziej na miejscu. Słuchanie tech biednych uczniów już mnie dobija. Do nauki się brać, a nie narzekać, za darmo nikt wam nic nie da ;)

Over   9 #19 23.01.2012 23:49

jullo89

Ja niedoceniam nauczycieli bo ciągle wiem ze zmarnowalem parę lat mojego życia na wkuwaniu fizy matmy i innych przedmiotów ktore wogule mi sie w życiu nieprzydaja zapomnialem juz dawno a poziom oswiaty w polsce brak słów...
w innych krajach ucza konkretów a nie ogulnie o wszystkim...
niewinie nauczycieli tylko tech Chory Kraj!!!

  #20 24.01.2012 00:25

@Overclocker
Ale polski by Ci się przydał bo sadzisz byki, że nie wiadomo jak to czytać.

Fakt faktem - uczniowie nie są idealni ale dla mnie autorytetem nigdy nie będzie nauczyciel, który wszystko nam dyktuje / przepisuje na tablice z książki począwszy od komend DOS'a a skończywszy na budowie sieci.

sla17   7 #21 24.01.2012 07:19

Gdybym ja tworzył system edukacji, wróciłbym do starego, 8-klasowego systemu. Nie dane było mi się w nim uczyć, ale sześć klas mogło by być jak obecnie w podstawówce jest, a dwie ostatnie - na czynności, które się naprawdę przydadzą - nie wiem, jakieś rozpoznawanie grzybów, roślin, gdzie jaki kraj leży, co zrobić w trudnej sytuacji. Nauka ta, co jest obecnie no nie przydaje się wszystkim - jedni wolą biologię, innych kręci chemia - to OK, właśnie po ośmiu klasach by wyfrunął tam, gdzie by chciał - i nie trzeba się było uczyć tego, co mnie nie kręci - bo wodorotlenki, kwasy szczerze mówiąc mnie osobiście nie obchodzą ;)

Wady? Hmmm, nie wiem, patrząc na to, co się dzieje szukając miasta w którym mieszkają w ogóle w przeciwnej stronie Polski... lekcje z "życia codziennego" by się przydały :)

Frankfurterium   10 #22 24.01.2012 10:54

"******le, nie robię!" to może powiedzieć człowiek, co za darmo udziela pomocy na forum czy innej liście dyskusyjnej. Nauczyciel informatyki (czy tam technologii informacyjnej) dostaje pieniądze za zrealizowanie określonego programu. Zgadzam się, uczniowie potrafią być tępi i niechętni (też zdarzyło mi się mieć praktyki w szkole), ale to nie powód do postawy 'Róbta co chceta. Ja układam pasjansa, bo za mało mi płacą, żeby się z wami użerać'.

beduin89   3 #23 24.01.2012 11:36

Do osób uczęszczająych do liceum o profilu informatycznym lub inf-mat, inf-fiz, inf-geo itp. - to informatyka tylko z nazwy. Co to za informatyk, który nie ma zajęć z elektroniki/elektrotechniki oraz innych technicznych przedmiotów. Technikum jest odpowiednim miejscem dla specjalistów. Jest to doskonała podstawa do wyruszenia na studia na Politechnikę. Osoby z liceum cieniutko przędą kiedy zderzają się z przedmiotami technicznymi podczas gdy osoby po technikum gładko sobie radzą.

W moim przypadku w technikum było tak, że BARDZO DUŻO wymagaliśmy od nauczycieli. Upominaliśmy się o zajęcia omawiające jakieś zagadnienia. Wymuszaliśmy na dyrekcji aby znalazły się pieniądze na sprzęt sieciowy taki jak Router, Switch itp z interesującymi nas funkcjami jak np. tworzenie VLAN-ów który nie byłby wykorzystywany faktycznie w infrastrukturze szkoły a jako pomoc dydaktyczna. Efektem tego było to że pieniądze się znalazły a sprzęt wybieraliśmy my. Mieliśmy oczywiście zmieścić się w określonej kwocie. Przez nasze naciski powstała również pracownia ze starych komputerów, które tak na prawdę wystarczyły do zabawy z Windows Server 2003, uprawnieniami nadawanymi w systemie, konfigurowaniem drukarek sieciowych i wiele innych (teraz są do banalne rzeczy ale nie ma to jak praktyczne sprawdzenie). Nasze "roszczenia" opierały się na zagadnieniach jakie mogły się pojawić na egzaminie zawodowym + program nauczania. Również mieliśmy Pascala, którego nikt nie trawił i staraliśmy sie wymusić zmianę na ANSI C (Pascala nie było w programie nauczania). Niestety nie udało się... Wszsytkiego miec nie można. Pomimo przepychanek z nauczycielami uważam, że nasze wyniki z egzaminu zawodowego (aby zdać teorie 50%, praktyczny aby zdać 75%) wynagrodziły im męczarnie z nami gdyż zdaliśmy ten egzamin lepiej niż wszystkie 3 pozostałe klasy technikum razem.

Z całą pewnościa byliśmy wrzodem na d.... i pod względem zachowania byliśmy beznadziejni aczkolwiek jeżeli chodzi o wyniki byliśmy najlepszą klasą spośród technikum wyprzedzając nie jedną klasę licealną.

Mieliśmy również zajęcia z nauczycielami kompletnie bez polotu i wiedzy. Żywcem czytanie ksiązki na lekcji itp. Braki u jedego nauczyciela staraliśmy się uzupełniać z innym którego przedmiot częściowo się pokrywał.

Uczniowie są beznadziejni i ja również byłem jeżeli chodzi o zachowanie ale ta beznadziejność wynikała z tego, że zamiast zając się tematem który mnie nie interesował lub nie był ujęty w programie nauczania (Pascal :) ) to była np. wojna "Kiedy zaczniemy coś robić w ANSI C?!"

Nie można generalizować jaki jest Uczeń i jaki jest Nauczyciel. Jedno jest wredne i drugie też. Żyją jak pies z kotem ale zdażają się lepsze dni.

P.S.
Pozdrawiam Nauczycieli z najlepszego technikum na podkarpaciu! GRATULACJE!

dodo.gemini   5 #24 24.01.2012 18:38

w gimnazjum powinien być Pascal, ewentualnie C + html,css. W liceum podstawy jakiegoś języka obiektowego. Jak kogoś programowanie kręci od początku to nie narzeka, że jest marny Pascal w gimnazjum, tylko traktuje to jako nowe doświadczenie lub początek wszystkiego.

  #25 24.01.2012 21:03

Jestem w tej chwili uczniem technikum informatycznego i jest ciekawie. Na przedmiotach zawodowych mamy ładną jazdę. Jest ciężko, nauczyciele naprawdę dużo wymagają, ale ja się z tego powodu cieszę. Moja klasa jest "trudna" pod względem zachowania, ale na zawodowych jest cicho, że prawie słychać jak mucha lata po klasie i to nie dlatego, że nauczyciel jest ostry, ale dlatego że ludzie chcą się czegoś nauczyć i wykłady są dosyć ciekawe. Inaczej sprawa się ma na innych lekcjach. Na części nauczyciele po prostu nie potrafią przekazać tej wiedzy i jest chaos. Sporo rzeczy lata po klasie, krzyki itp. Szkolna pani pedagog powiedziała, że to tylko i wyłącznie porażka tych nauczycieli.
I faktycznie, inaczej jest jak wykładowca ma pasję, a inaczej jak robi to bo musi. Najbardziej denerwuje mnie wykładanie z książek... żenada.

A co do LO. Dziwna sprawa. Nie powinno być LO profilowanych. Mieszkam w internacie z jednym takim z LO i nieraz jak patrzy mi w notatki to dziwi się, że takie rzeczy istnieją. Chłopaka nawet nie nauczyli nic o algorytmach, które są bardzo ważne ;) Po co takie szkoły?

Norbitor   8 #26 24.01.2012 23:31

Część 1: Powołanie
Przyznam na początku: jestem jeszcze uczniem (ale nie o narzekaniu na wszystko i wszystkich ten wis będzie)
Chodzę do technikum, kierunek technik informatyk, ale niestety trafiłem na, mówiąc wprost, słabą klasę. Mówi się, że w liceum najczęściej są ludzie z przypadku, a w technikum już bardziej zainteresowani tematem. Niestety, moja klasa burzy tą regułę, przez co bardziej zainteresowane osoby cierpią.
W pierwszej klasie (we wrześniu) postanowiłem zrobić tzw. ustną ankietę, pytanie było jedno: "Czy poszedłeś do tej szkoły dlatego, że interesujesz się informatyką?". Na to pytanie 25/30 odpowiedziało twierdząco.
Ogólnie super. Jednak rzeczywistość zweryfikowała wszystko i po półroczu już 1/4 klasy stwierdziła, że "chcę zdobyć zawód jako backup, a pójść na [tu wstaw kierunek, inny od informatyki (i jej pochodnych)]"
Teraz (połowa klasy 2-giej) już nie pytałem nikogo o cel bycia w technikum, ale w rzeczy samej zauważyłem, że (łącznie ze mną) 6 osób z 25 w klasie rzeczywiście tą informatyką się interesują. Tragedia.
Co chciałem udowodnić powyższą częścią komentarza: będąc jeszcze uczniem można zauważyć wady innych uczniów (a nie tylko psioczyć na nauczycieli).

Część 2: Program
Kwestia druga program nauczania.
Wspominany wyżej był Pascal. Przyznam, że nie uwielbiam tego języka programowania, wolę (choć nie wiem dlaczego) C/C++ i o dziwo, nawet ta mniej zainteresowana część klasy uważa podobnie.
Co prawda obecnie mamy operacje na wskaźnikach (nie lubiłem tego w Pascalu, a w C++ jest to dla mnie nic strasznego) i tu już większość ludzi, nie wiedzieć czemu, pada. Wada: nauczyciel czasami robi błędy merytoryczne.
Dobra, dobra. Programowanie było, czas na SOiSK.
Tutaj, przyznam się bez bicia, musiałem tylko przeżyć BHP we wrześniu, a od kolejnych tematów tylko sobie łapie tzw. plusy z aktywności, jednak odczuwam dość mocno, negatywny wpływ klasy na nauczyciela, który jest zagłuszany pierdołami. Najgorsze jest jednak na zajęciach praktycznych, gdy nauczyciel "znika", a my zajmujemy się "sobą" - tj. ja czytam sobie w internecie coś na temat tematu lekcji, a reszta gra w coś lub ogląda popularne ostatnio imageboardy. Ostatnio dochodzi też do sytuacji, że podłączają XBOX'a pod rzutnik i grają w różnorakie tytuły. Wada SOiSKu: niektóre poruszane kwestie są oczywiste nawet dla nieinteresujących się w ogóle tematem.
UTK
Przedmiot ciekawy, uczący myśleć logicznie. Szkoda tylko, że nauczyciel wykłada go trochę na siłę i niejednokrotnie robi błędy, jednak ma najlepsze podejście do uczniów niezainteresowanych, tj. "panie, to jest technikum, nikt pana nie zmusił tu przychodzić".
OB
Tu tylko zajmę się wadą: jedyne słuszne oprogramowanie Microsoft Office, dalej nie ma się co rozwodzić, no może tym, że brakuje mi pisania makr (ale być może to przede mną).
Podsumowanie:
W większości w przypadku mojej klasy hamulcem jest klasa, która nie pozwala czasem rozwinąć nauczycielowi skrzydła. Nie oceniam tutaj TI (bo to część wspólna z LO) i Multimediów i Grafiki Komputerowej, bo to też wymagałoby kilkadziesiąt/set bajtów tekstu.

Oczywiście poruszyłem tutaj tylko kwestię przedmiotów zawodowych, gdyż przedmioty ogólne są inną bajką i jedyna rzecz jaką mogę stwierdzić, to to, że mam duże braki w fizyce i nie umiem/nie chcę/nie wiem jak je nadrobić nie biorąc korepetycji.

  #27 28.01.2012 14:30

Sam jestem młodym nauczycielem (pech chciał, że tak życie się potoczyło) i pomimo narzuconego programu nauczania staram się:
Na Programowaniu: omijam Pascala i zaczynam od razu po algorytmach C a potem C++...
Na Systemach Operacyjnych: stawiamy zarówno serwer na Windowsie jak i Debianie, tworzymy sieci i liczymy podsieci jak na kursie CISCO (wraz z Packet Tracer), itp, itd...
Na TI: jak jest temat HTML, to wprowadzam XHTML (na HTML5 za wcześnie) + CSS, i omijam notatnik (na rzecz programu PsPad, wprowadzam też elementy telefonii komórkowej - podstawowe pojęcia takie jak GSM/UMTS/LTE...
Niektórzy słuchają, a niektórzy to olewają bo i tak twierdzą, że będą kopać rowy... Nigdy nikomu nie dogodzisz, ogólnie klasy są teraz słabe, bardzo słabe myślenie po gimnazjum (gimnazjum niszczy ludzi), słabe wychowanie, zero inwencji twórczej, jak mają dopuszczający to jest święto, wszystko po minimalnych kosztach - życie... Niestety, ale z roku na rok jest coraz gorzej - tylko wymagać, a nic nie dawać od siebie...

adriano765   6 #28 25.03.2012 18:24

No ale jak tak robisz jak piszesz to Ci zdolni uczniowie dużo korzystają.