Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ikona Recovery i masa problemów

Jaka jest jakość oprogramowania preinstalowanego na nowych laptopach wypowiadać się nie będę, bo każdy swoje zdanie ma. Ale to co mi (no w sumie to nie mi) się przytrafiło kilka temu woła o pomstę do Nieba. A wszystko przez to, że moja firma nie ma (jeszcze!) komputerów dla wszystkich lekarzy.

Recepty drukowane z komputera to jest to

Jakiś czas temu jeden z lekarzy, który nie chciał dłużej czekać na nowe komputery kupił sobie własnego laptopa (w sumie to netbooka, ale jakie to ma znaczenie?) oraz program "netgabinet" umożliwiający miedzy innymi wypisywanie recept. Program dość fajny, własna baza recept, codziennie aktualizowana, wystarczyło dodać bazę pacjentów, podłączyć drukarkę i już działa. Działa? No właśnie. Zaraz po zakupie zadzwonił do mnie ów użytkownik i poprosił abym przeszkolił go z obsługi tego programu. Wszystko było by fajnie gdybym wówczas znał ten program. Jak powiedziałem,lekarzowi, że nie znam tego programu, odpowiedź była prozaiczna - przecież to program jak każdy inny, Ręce opadły. A co to ja jestem alfa i omega??? No dobra ale ja nie o tym.

Przycisnąłem "Recovery" i nic nie działa.

Podłączyłem więc drukarkę, wytłumaczyłem lekarzowi co i jak i ... następnego dnia zadzwonił, że program nie działa. Dobra jadę do niego a tam, skrót na pulpicie do programu mu znikł... Lekarz powiedział, że już dzwonił do pomocy technicznej, ale "tam same głąby pracują i nic naprawić nie potrafią". Dobra. Sprawdziłem kompa i rzeczywiście nie tylko skrót ale i cały program wyparował. Po półgodzinnym wywiadzie lekarz powiedział, że mu w domu komp nie chciał drukować "bo jakiś sterowników brakowało a Pan przecież instalował" (co prawda do innej drukarki, ale to nie ważne) a na pulpicie był przycisk Recovery, wiec użytkownik uruchomił owy program bo "przecież recovery to naprawa". Jaki jest skutek użycia programu recovery tłumaczyć chyba nie muszę?
Po wytłumaczeni lekarzowi co zrobił ze swoim netbookiem, zostałem zastrzelony pytaniem - "a nie można tego cofnąć bo ja tam ważne dokumenty i zdjęcia miałem? Wytłumaczyłem więc jeszcze raz co zrobił. No i cała robota z poprzedniego dnia poszła na marne. Oczywiście ponowne zainstalowanie programu i drukarki rozwiązało problem, ale użytkownik stracił dane , które tak pieczołowicie gromadził od kilku tygodni.

A jaki mamy z tego morał?

U mnie było to u lekarza, ale dam se głowę uciąć, że nie jeden użytkownik podszedł do naprawiania laptopa właśnie za pomocą narzędzia recovery. Dlaczego dałem tag porady? Bo z tego wpisu płynie jedna ważna porada - nie tykaj oprogramowania, którego nie znasz !!!

Spis treści całości mojego blogowania znajduje się tutaj

porady inne

Komentarze

0 nowych
januszek   18 #1 16.07.2012 11:04

I ten Pan leczy ludzi... ;P

gowain   18 #3 16.07.2012 18:56

Ehh, a niby wykształceni ludzie...

Fanboj O   6 #4 16.07.2012 21:02

Nie rozumiem skąd te utyskiwania. Nie każdy musi znać się na komputerach. Nie każdy musi znać się na wypisywaniu piguł.
Wywyższacie swoją pozycję, bo komputery to wasze (mam nadzieję, że nie jedyne) zainteresowania. Sporo roboczogodzin zmarnowanych na zgłębianie tajników. Dla innych tylko narzędzie, bez jakichkolwiek cech, które miałyby fascynować i popychać do zagłębiania się w szczegóły.
Lekarz nie musi znać się na recovery, zwłaszcza, że to dość świeże zjawisko w komputerach. Nie każdy musi legitymować się etosem Comodore-DOS&NortonCommander-dokładania kostek RAM-stawiania Windy z "palonej instalki" do legalnego windowsa w postaci recovery.
Niskie są wasze wypowiedzi.

A potem zdziwko, że Apple obrasta w tłuszczyk, sprzedając sprzęt, który po prostu działa i jest wygodny.

W razie choroby, zmierzacie do doktora, który najlepiej zna się na komputerach?

@Shaki81
Jesteś "administratorem biegającym z płytkami od komputera do komputera". Nie podejrzewałem, że będziesz się dowartościowywał w ten sposób.

Autor edytował komentarz.
Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #5 16.07.2012 21:16

@Grzechooo - dokładnie :)
@Fanboj O - Aleś mi pojechał, normalnie zamknę się w sobie klucze wyrzucę.
Jakbyś przeczytał i zrozumiał cały tekst to byś takich głupot nie pisał, ale cóż...

Fanboj O   6 #6 16.07.2012 21:40

" Bo z tego wpisu płynie jedna ważna porada - nie tykaj oprogramowania, którego nie znasz !!! "
Głęboka porada. Dla każdego. Bez wyjątku.

"Jakbyś przeczytał i zrozumiał (...)"
Czytałem. Morał z tego taki, że upośledzony informatycznie użytkownik, pseudonim "lekarz", przywrócił sobie system, nadpisując cenne dane. I jeszcze bałwan, dzień wcześniej próbował drukować coś w domu na sterowniku drukarki, którą ma w pracy. Pewnie w mokasynach chodzi, bo sznurówki trzeba ogarniać.

"zrozumiał cały tekst to byś takich głupot nie pisał,"
Tekst trzeba najpierw jakoś sklecić, coby się go dało zrozumieć:
"Jak powiedziałem,lekarzowi, że nie znam tego programu, odpowiedź była prozaiczna - przecież to program jak każdy inny, Ręce opadły."
Cóż. Na komputerach może trochę się znasz, ale ainformatyczny polonista mógłby z twoich zdolności operowania słowem pisanym podrzeć łacha.

Autor edytował komentarz.
januszek   18 #7 16.07.2012 22:14

@Fanboy O: Problem, który poruszył Shak, sprowadza się do tego, czy analfabeta może wykonywać zawód lekarza? Bo czasy mamy takie, że ktoś kto nie radzi sobie z podstawami używania komputera jest w dzisiejszych realiach analfabetą ;)

Fanboj O   6 #8 16.07.2012 22:46

"Problem, który poruszył Shak, sprowadza się do tego, czy analfabeta może wykonywać zawód lekarza? Bo czasy mamy takie, że ktoś kto nie radzi sobie z podstawami używania komputera jest w dzisiejszych realiach analfabetą ;)"
@januszek
Więc i ty zrozumiałeś przekaz w odpowiednio nieodpowiedni sposób?

Gdyby to było takie proste. Dzisiejsze laptopy nie mają nawet instrukcji obsługi, w trosce o papier. Często na dysku poniewiera się jakiś manual w pdf-ie lub coś bardziej interaktywnego. Ale najczęściej przetłumaczone przez analfabetę, lub napisane w taki sposób, że nie nadaje się ani dla ludzi nieobeznanych z komputerami, ani dla zaawansowanych. Więc nie ma sensu ten punkt połajanki, że "Polak po raz kolejny nie przeczytał instrukcji..."
Nie uważam też, że firmowe rozwiązania recovery, to podstawy używania komputera. Nawet nie wiem, które z wielu rozwiązań stosowanych przez poszczególnych producentów są gorsze. Oryginały, czy spolszczone.
Miałem dawno Tośkę z recovery XP. Czarny ekran złowrogo po rozpoczęciu przywracania ostrzegał, że "wszystkie dane z całego dysku tego komputera zostaną usunięte i nastąpi przywrócenie stanu fabrycznego", po czym rozpoczynał czarną robotę wyłącznie na pierwszej partycji. O instrucji obsługi tego supernarzędzia nie wspomnę. Studiowanie poradników w sieci, skończyło się irytacją, bo okazało się, że Toshiba w owym czasie miała ze trzy odmiany tegoż narzędzia. Jedna rzeczywiście czyściła cały dysk doszczętnie. Druga miała przycisk opcji, pod którym użytkownik decydował, czy pierwszą partycję, czy cały dysk sczyścić. Trzecia odmiana, z urzędu zajmowała się pierwszą partycją, ale potrafiła narobić bigosu, gdy był jakiś bardziej zaawansowany podział partycji z innymi systemami plików.
Prościzna. Komputerowe abecadło.

freeq52   8 #9 17.07.2012 09:23

Poniekąd obaj (Shaki81 i FanbojO), macie rację.
FanbojO - głównie dlatego, że lekarz nie musi się znać na komputerach i basta. Nie do niego należy obowiązek obracania się w takich rzeczach, to tak jakby kazać Shakiemu przyjmować pacjentów i wypisywać im odpowiednie dla nich recepty. Nie jest on w stanie podołać temu zadaniu, bo nie jest lekarzem i coś co jest pestką dla doktorka, dla niego jest niemożliwe do wykonania. I vice versa.
Jednak i Shaki ma rację - jeśli ktoś się nie zna, to czemu próbuje zrobić coś, co przerasta jego możliwości? Bo może wyjdzie? W tym przypadku lekarz sam jest sobie winien, bo nie skonsultował się z osobą, która ma na ten temat jakąś wiedzę. I w tym przypadku mnie to dziwi - bo jeśli pacjenci przychodzą do lekarza po radę, bo nie posiadają odpowiedniej wiedzy i możliwości, to i sam doktorek, jednak z wyższym, powinien też spiąć pośladki i skonsultować się z osobą, która odpowiednią wiedzę posiada, w tym przypadku nie na temat medycyny, a informatyki.
Nie każdy na wszystkim musi się znać, ale zamiast sobie pomagać, to wolimy być mądrzejsi od innych...

januszek   18 #10 17.07.2012 10:27

@Fanboj O: Do długopisu też nikt nie dodaje "Abecadła" z kursem czytania i pisania. Skoro gość nie umie pływać to nie powinien skakać na głęboką wodę tylko zacząć od kursu pływania. Komputer jest urządzeniem bardziej zaawansowanym w obsłudze niż samochód - nie powinno więc nikogo dziwić, że przed rozpoczęciem użytkowania trzeba poświęcić trochę czasu na poznanie tego narzędzia...

  #11 17.07.2012 10:44

Całkowicie zgadam się z Fanboj O. Bez przesady, że gość zrobił straszną rzecz aby robić o tym wpis choć rozumiem, że jest sezon ogórkowy również na blogu... Jeśli Ty przez nieostrożność złapiesz jakąś chorobę to lekarz leczy, nie opowiada innym jaki to ten pacjent jest głupi. Więc idź i rób swoje bo za to Ci płacą. Pozdrawiam

Demagog   4 #12 17.07.2012 12:04

Ludzie. Jestem podobnego zdania co @Fanboj O. Nie wszyscy muszą być alfami i omegami.
Was gdyby zapewne spytać co to są hormony i co robi np. chociażby serotonina, czy na jaki kolor barwią papierek lakmusowy kwasy zapewne nie mielibyście pojęcia, jeśli coś by się stało to dostając w ręce choćby stetoskop bylibyśmy ciemni jak tabaka w rogu. To nie powód by na lekarza najeżdżać. Co innego jak lekarz miałby coś koło 30. Wtedy żarty były by wskazane.
To tylko powód by wytłumaczyć komuś coś i pomóc.

Podwójny facepalm należy się zdecydowanie wam. Panowie, czy gdyby zadać wam pytanie x lat temu, gdy komputer znaliście tylko z widzenia, czym jest np. Basic (zakładając, że macie te 2 krzyżyki), albo jak działa stos, czy wielowątkowość, czy choćby podłączyć drukarkę to raczej nie bylibyście wiele lepsi

  #13 17.07.2012 12:24

Niektórzy tutaj mają typowe stanowisko nerda - "To przecież oczywiste, ja wiem, inni nie, ale z nich głąby ha ha". Radzę szerzej spojrzeć na świat, a nie tylko przez pryzmat pudełka z procesorem.

MaXDemage   17 #14 17.07.2012 12:36

Demagogu i FanbojuNajlepszejOpery - Sytuacja: boli was głowa. Czy znajdując pigułkę wyglądającą jak Apap w waszej apteczce... weźmiecie ją? Bo ja nie. Ba, czytam przeciwwskazania nawet jeśli wiem, co to za lek.

Komputer dla wielu stał się czymś tak powszednim i normalnym, że traktujemy go trochę jak mikser, który ma tylko dwie funkcje. Uruchom i stop. Prawda jest jednak taka, że to wciąż skomplikowane narzędzie. Proste w czynnościach prostych jak facebook, ale skomplikowane w czynnościach skomplikowanych jak odzyskiwanie plików.

Panu lekarzowi powinna zapalić się czerwona lampeczka w momencie odzyskiwania "sterowników", gdyż na pewno zanim dokonało się Recovery kilka razy system zgłosił informacje, iż robi coś istotnie niszczącego i ważnego. Ale kto teraz czyta to co wyświetlają programy... prawda?

gowain   18 #15 17.07.2012 13:17

@MaXDemage - dokładnie - ikonka Recovery to nie tylko kliknięcie i już system się przeinstalowuje - tam musiało być kilka komunikatów, w tym na pewno wyraźne o utraceniu danych. Także tłumaczenia, że może się nie znać są naciągane. Jak nie znam się na obsłudze maszyny cnc to nie biorę się za eksperymentowanie.

Kpc21   9 #16 17.07.2012 13:20

Winny jest producent laptopa, który umieścił na pulpicie ikonę "Recovery" bez żadnego opisu. Gdyby wyświetlił się komunikat, że uruchomienie tej opcji poskutkuje usunięciem danych z dysku (w tym wypadku nawet po angielsku, choć powinien być przetłumaczony), lekarz wykonałby sobie kopię.

Choć może tutaj odpowiedni komunikat był, tyle że lekarz miał wyrobiony nawyk klikania "Next" bez czytania komunikatów... Tutaj trzeba edukować. Zanim klikniesz "OK" czy "Next", czytaj co potwierdzasz. Jeśli nie wiesz co potwierdzasz (bo jest np. w języku którego nie znasz) - nie potwierdzaj.

januszek   18 #17 17.07.2012 17:11

@Kpc21: Taki nawyk, o którym piszesz mnie kojarzy się z bezmyślnością...

xomo_pl   20 #18 17.07.2012 18:09

nie wierzę, że recovery całego systemu (dysku) zaczęło się od razu po kliknięciu na ikonę bez żadnego ostrzeżenia...

Miałem już trochę laptopów w ręku i zawsze wyświetla się komunikat, że zawartość dysku będzie przywrócona do stanu pierwotnego (lub podobny) i zapytanie czy na pewno kontynuować...

do autora: poleciłeś lekarzowi jakiś program do robienia kopii zapasowej?
przy jego zdolności może być przydatna taka kopia gdzieś w chmurze/ innej partycji/dysku

kamil_w   10 #19 18.07.2012 08:13

... a ja w tym szpitalu się leczę. ;/

command-dos   17 #20 18.07.2012 10:58

@zomo_prl - dokładnie. Cóż za analfabeta wypisuje recepty. Czytać nie umie? Żadne usprawiedliwienie lekarza nie jest tu na miejscu. Jeśli mam z czymś do czynienia, na czym się nie znam/nie mam zielonego pojęcia, to wykonuję to tak, jak sobie tego producent zażyczy.
[teoria spiskowa begin] Tutaj problem polega chyba na czymś innym: doktorkowi wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadał i zna się na wszystkim - instrukcje i komunikaty wyświetlane przez dużo głupszą maszynę go nie dotyczą [teoria spiskowa end] :)

kamil_w   10 #21 18.07.2012 11:31

@command-dos
Swego czasu będąc na studiach zarządzałem kompleksem sal na uczelni. Wśród moich obowiązków było m.in. monitorowanie stanu klimatyzacji. Zdarzało się np., że w mroźne, zimowe dnie profesorowie doktorzy habilitowani uważając się za alfę i omegę próbowali na własną rękę podnieść temperaturę w sali przy pomocy klimatyzacji. Kończyło się na tym, że w sali zamiast 22'C było 11'C, a co gorsza po takich interwencjach uczonych ludzi (z wykształceniem technicznym) klimatyzacja w ogóle przestawała działać i studenci musieli marznąć w takiej sali przez kilka tygodni.

Ot zarówno historię z mojej uczelni i ze szpitala Shakiego można zakwalifikować jako dowód na to, że inteligencja i mądrość nie zawsze idą ze sobą w parze.

Aleks7   3 #22 18.07.2012 12:48

przytrafiło kilka temu
Dni, lat czy czego?

Maxi_S   4 #23 18.07.2012 14:10

Najgłupsi w całej historii są szeroko pojęci programiści/informatycy. Wygląda bowiem na to, że Pan Doktor miał uprawnienia administratora, a twórcy Recovery chyba nie bardzo zadbali o to by było trudniej - program nie jest "idioto-" i "dziecioodporny". No i jeszcze ikonka na pulpicie (!). Przypomina mi to starą rysunkową historyjkę, na której pani sprzątaczka odkurza pulpit sterowniczy w jakiejś Tajnej Bazie USA. Widzimy ekran komputera z napisem "Nuclear war?" i dwa przyciski na pulpicie: "Yes"/"No" oraz panią beztrosko machającą nad nimi szmatką.

--> MaXDemage
Znam takich co po przeczytaniu ulotki leku natychmiast rozwijają szerokie spektrum objawów ubocznych jeszcze przed zażyciem leku :).

telebin   2 #24 18.07.2012 15:21

Tyyyle komentarzy - nie chce mi sie ich wszystkich czytac jednak wyczytalem tyle ze:
"Nie każdy musi znać się na komputerach."
błąd. Jesli komputera uzywa to powinien umiec to robic. Zgadzam sie z MaXDemage i dodam jeszcze ze samochody tez sa bardzo popularne, jezdza nimi prawie wszyscy, ale czy to znaczy ze moze nimi jezdzic ktokolwiek bez uprzedniego treningu? Niestety ludzie sa jacy sa i sie tym nie przejmuja, dlatego zdarzaja sie wypadki drogowe, a z komputerow znikaja dane...

  #25 18.07.2012 16:53

chrzanicie tak jakbyście nigdy nie zrobili niczego głupiego na komputerze i od razu urodzili się z tom widzą. A morał jest zupełnie inny niż ten zaproponowany przez autora a mianowicie: człowiek uczy się na błędach i dlatego studia medyczne trwają 6 lat a inż z informatyki 3,5

yuwo   7 #26 18.07.2012 17:35

Niestety Shaki81 prezentuje mentalność urzędniczego biurwy. Odwróćmy nieco role. Przychodzi Shaki do urzędu i chce coś załatwić, a tu biurwa mówi mu, że jak to można nie wiedzieć, że formularz H87 musi być wypełniony w części A i R, a P i K musi być pusta! Przecież to oczywiste! Każdy debil wie, jak wypełnić formularz H87, a taki Shaki nie wie :-)

Niestety, to co jest opisane w tym artykule, a w zasadzie przemyślenia autora, stawiają go na jednym poziomie z taką urzędniczą biurwą. Autor popełnia błąd, myśląc, że to co robi jest najważniejsze na świecie i tak oczywiste, że wszyscy muszą się na tym znać, a jak się nie znają, to są zwykłymi debilami.

Ale młodzi tak mają. Wydaje im się, że są najważniejsi, a na starość i tak pielucha w gaciach zamiast zgrywania gieroja...

gowain   18 #27 18.07.2012 17:57

@yuwo widać, że nie czytałeś ze zrozumieniem, a Twój przykład jest już w założeniu błędny. Jeżeli Shaki przyszedłby do urzędu, nie wiedząc co zrobić z formularzem i zapytałby jak to wypełnić to już mamy etap PYTANIA! Po za tym błędne wypełnienie nie powoduje żadnych skutków. A tutaj lekarz beztrosko klika myszką jak oszalały, myśląc może, że to taka zabawa: "Wciśnij 5xTAK, a wygrasz pralkotoster"... na prawdę nie widzisz różnicy, czy tylko nie chcesz widzieć, sprowadzając całą sytuację do głupiego porównania?

gowain   18 #28 18.07.2012 17:58

@Anonim no ja tam się urodziłem z "tom wiedzom"...

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #29 18.07.2012 18:24

@rrew (niezalogowany) - wpis ma być przestrogą przed takim użytkowaniem komputera, a sezon ogórkowy, wpis znalazł się na głównej więc porusza jakby nie patrzeć ważny temat, no ale cóż... Ty wiesz lepiej
@yuwo -" Ale młodzi tak mają." No cóż skoro Ty jesteś stary i bardziej doświadczony a co za tym idzie nieomylny i doskonały - to moje uznanie. Ale wiesz co. Dzięki jeszcze nikt mnie nigdy do biurwy nie porównał. Dzięki.

yuwo   7 #30 18.07.2012 19:02

@Shaki81
Widzę, że się nie zrozumieliśmy. Nie kwestionuję prawdziwości tezy: nie wiesz, nie klikaj. Nie podoba mi się jednak prześmiewczy ton w stosunku do osoby, która nie orientuje się w sprawach technicznych tak dobrze, jak Ty. Problemem jest to, że osoby, które "wychowały" się z komputerem nie rozumieją ludzi, którzy się dopiero uczą jego obsługi. Poza tym takie osoby (jak Ty) często uważają, że jak się nie wie "oczywistych" rzeczy o kompie, to przejaw głupoty. Wiem, bo obserwuje takich młodych "informatyków" w firmie. Nosy zadarte do góry, a wszyscy poza nimi to idioci.

Młodym trudno zrozumieć, że dla ludzi w średnim wieku i starszych, to co widzą na ekranie przypomina chińskie znaczki. Gdyby takiego geniusza jak Ty posadzić przed klawiaturą z chińskimi znakami i kazać pracować na systemie w języku chińskim, to nie mając dostępu do Google, nic mądrego by nie wymyślił. A te znaczki zna 1 mld chinoli, a taki Shaki81... Cóż... Tak właśnie czuje się osoba, która nie jest obeznana z kompem. Shaki81 jest obeznany z kompem, a jest tłukiem bo nie zna chińskiego, którym mówi ponad 1 mld ludzi na ziemi. Sorry za osobiste wycieczki, ale czasami tak trzeba.

  #31 19.07.2012 09:32

@Shaki
Nie jest to ważny temat tylko Twoje przemyślenia przedstawione w dość prześmiewczy sposób jak już ktoś wcześniej zauważył. Jeśli dla Ciebie wyznacznikiem jakości wpisu jest to czy zdobędzie główną to gratuluje i życzę samych super tematów pokroju tego wyżej.

  #32 19.07.2012 11:08

Przecież większość programów do Recover-ów i Backup-ów ma oprócz ustawień zaawansowanych wbudowanego kreatora - dla tych normalnych, tzw. "zielonych" użytkowników... warunek jest jeden, dla wszystkich, trza umieć angielski techniczny podstawowy.
Pozdrawiam

PeJo   8 #33 19.07.2012 11:11

sorki za Anonim;) nie zalogowałem się...
"Przecież większość programów do Recover-ów i Backup-ów ma oprócz ustawień zaawansowanych wbudowanego kreatora - dla tych normalnych, tzw. "zielonych" użytkowników... warunek jest jeden, dla wszystkich, trza umieć angielski techniczny podstawowy.
Pozdrawiam"

CzarnyMisio   4 #34 19.07.2012 13:31

Miałem ciekawą historię nawiązującą do : "nie tykaj programów, których nie znasz".
Znajoma ma restauracje, a w niej program do zarządzania. Kupiła drukarkę laserową, która miała zastąpić starą atramentową. Jej, bodajże, bratanek, przyszły informatyk(mądry chłopak, ale jeszcze brak doświadczenia i wykształcenia), próbował podłączyć, ale program jej nie widział, więc uczciwie chłopak się poddał. Zawołali jakiegoś "speca" z sąsiedniego sklepu komputerowego. Gostek nie znając programu, nie robiąc kopii bezpieczeństwa zedytował konfiguracyjne pliki BINARNE programu w NOTATNIKU (odszukał stare nazwy drukarek i pozamieniał je na nowe) i rozpie***ł program do końca. Znajoma zawołała mnie, co prawda też nie znałem tego programu, ale cóż rydzyk fidzyk + to że w życiu bawiłem się już szerooookim spektrum programów :) Oczywiście pierwsza rzecz: GDZIE JEST INSTRUKCJA!!! (znaleźli, ale okazało się, że nieaktualna) druga: KOPIA BEZPIECZEŃSTWA!!! trzecia: telefon do serwisu z przedstawieniem co się stało(w zasadzie poprzedzony dokładnym sprawdzeniem stanu zastanego, czyli czy są kopie, co gostek zrobił i jak, czy da się to jakoś odtworzyć z instalki/starych kopii, czy da się w jakimś PsPadzie binarnie naprawić config, etc.).
Efekt: parę stówek za przyjazd i wgranie nowego programu na kompa przez serwis.
Na drugi dzień, po wizycie serwisu,ustawiłem starego Cobiana(bodajże 8) do kopii bezpieczeństwa. Potem na działającym programie sztuką dedukcji oraz indukcji wspomaganą nieaktualną instrukcją ustawiłem nową drukarkę i parę bajerów (typu np. drukowanie faktur, zamówień).

artistio   2 #35 31.08.2012 22:55

Hmm... to zapewne dlatego, że producent zdublował funkcjonalność narzędzie wbudowanego w Windowsa 7 służącego właśnie do tworzenia obrazu systemu, kopi zapasowej i dysku naprawy systemu ( bez praw administratora raczej nie można zrobić takim narzędziem krzywdy chyba, że siedzisz na koncie admina to co innego). Przywracanie to jest jeszcze prostsze, bo z z poziomu systemu z wbudowanego narzędzia a z obrazu to z dysku instalacyjnego Windowsa, którego posiadam z powodu posiadania laptopa z Fujitsu lub z innego źródła. A tak to jest niby wygodne a trzeba taki komputer jeszcze oczyścić z producenckiego syfu.

Murphy   3 #36 02.04.2013 16:10

Przeczytałem te wszystkie komentarze i jakoś mi się o oko nie odbiło nic na temat tego, że sam system nie wspomaga odseparowania systemu od danych użytkownika. Mało tego, niektóre firmy zakładają tylko jedną partycję, więc odseparowanie danych użytkownika (dokumentów i ustawień programów) nie jest możliwe. W takim układzie proces przywracania systemu nie jest protestu do realizacji. Choć jak by się dostawcy sprzętu postarali to mogli by zrobić partycję systemową i danych, przenieść zawartość katalogu "dokumentów i ustawień" i zrobić dowiązanie. Tyle, że nie każdy program trzyma ustawienia użytkownika w jego katalogu "domowym", więc po przywróceniu z re covery osobiste ustawienia najczęściej szlag trafia. I tego właśnie po systemach Windows już przestałem trawić. Nie wiem czy to wina programistów programów trzecich że robią taki śmietnik, czy też systemu że nie wymusza trzymania porządku. Faktem jest, że po przywróceniu systemu dopiero wychodzi kto napisał swój program przyzwoicie a kto na byle jak i na skróty. Teraz o ile tylko mogę to szukam programów przenośnych które siedzą sobie na partycji z danymi, więc po przywróceniu systemu ustawienia mi nie giną.
Kolejna sprawa to przez to że programy najczęściej pisane są niechlubnie, ciężko jest potem zmusić je do działania z konta ograniczonego użytkownika. Wynikiem tego jest nawyk pracy z konta administratora, bo inaczej jest ciężko.

I ostatnia rzecz, to kto myślący zostawia na stole nabity pistolet (ikona re covery) jak pobliżu mogą kręcić się dzieci (czyt. użytkownik o słabej znajomości komputerów)? Takie rzeczy powinny być do użytku przez administratora i z podmenu a nie ikony z pulpitu.


Wniosek jest taki, że cały ten temat nie był przemyślany ani przez producenta systemu, producenta sprzętu, jak też i użytkownikowi ignoracji nie zabrakło.