Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Linux w instytucjach — no i dostało mi się za moją niewiedzę

Może tytuł nie do końca oddaje to co mam na myśli, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. Do rzeczy więc. Jakiś czas temu na naszym portalu pojawiła się informacja o tym, że Rosjanie rezygnują z Windowsa i palnąłem wówczas gafę na temat Linuxa w Monachium. Postanowiłem przyjrzeć się tej sprawie głębiej (wiem, szybki jestem:)) i wyszło na to, że jednak nie miałem racji. Ale może po kolei.

Chiny były pierwsze

Już na początku nowego tysiąclecia Chińskie władze postanowił, że mają dość używania "imperialistycznego, zachodniego" oprogramowania i zleciły jednej ze swoich uczelni opracowanie własnego systemu operacyjnego. Pierwsza wersja Kylin powstała w 2001 roku i była na podbudowie FreeBSD. 3 lata później powstała wersja 3.0, której bazą był już Linux.

W 2010 roku oficjalnie ogłoszono, że powstanie kolejna wersja Kylin o nazwie NeoKylin, która będzie zastosowana we wszystkich państwowych komputerach. Dwa lata temu Chiny oficjalnie potwierdziły, ze kolejne wydania Kylin będą na podbudowie Ubuntu.

Niestety w przypadku Chin nie ma żadnych oficjalnych informacji co do ewentualnych oszczędności czy ilości komputerów pracujących pod nadzorem tego systemu operacyjnego

Monachium jako protoplasta zachodu

W połowie 2003 roku Microsoft oficjalnie ogłosił, że koniec wparcia dla Windowsa NT upłynie wraz z 31 grudnia 2004 roku. Zaraz po pojawieniu się oficjalnej informacji władze Monachium jako jedne z pierwszych powzięły decyzję, że czas najwyższy zrezygnować z komercyjnych rozwiązań Microsoftu na rzecz otwartych rozwiązań. Jednakże od pierwszego pomysłu do wdrożenia gotowego rozwiązania potrzeba było trzech lat. W tym czasie najważniejszą kwestią był wybór odpowiedniej dystrybucji. Bardzo szybko zorientowano się, ze żadne z obecnie istniejących distr Linuxa nie będzie odpowiadać władzom i należy taką dystrybucje stworzyć samemu. Przez prawie dwa lata władze zmagały się z formalnościami, przetargami innymi sprawami, które umożliwiłyby powzięcie tak radykalnego kroku. W 2005 roku ostatecznie zdecydowano, że podstawą dla dystrybucji będzie Debian. W ciągu następnego roku powstał LiMux i rozpoczęła się mozolna migracja maszyn roboczych z Windows (głownie XP) na LiMux'a.

W tym samym czasie (2006 rok) postanowiono, że formatem biurowym zostanie Open Document Format i przez kolejne 3 lata na wszystkich komputerach z Windowsem pojawił się OpenOffice. Do końca 2008 roku ponad 1200 maszyn pracowało już pod kontrolą LiMuxa'a, a był to dopiero początek. Kolejne lata to mozolna migracja maszyn. Przez następne 4 lata (do końca 2012) wdrożono Linuxa na ponad 9000 maszyn, dając ostatecznie prawie 11000 maszyn działających pod kontrola tego systemu. Kolejne 3 lata to dalsze 4 tysiące maszyn, na których wdrożono LiMux'a. Na chwilę obecną pozostaje jeszcze ok 12 tyś maszyn które będą migrowanie w przeciągu kilku kolejnych lat. Liczy się że do 2020 wszystkie maszyny pracujące w urzędach okręgu Monachium będą pracować na LiMux'ie i Open Office, bądź Libre Office. W tym przypadku władze Monachium nie ograniczają się do jednego rozwiązania, ponieważ obydwa są równie dobre.

Oczywiście tak duża migracja nie przeszła bez problemów, których było od liku. Na początku pewnym problemem były z patentami, później niechęć i przyzwyczajenie użytkowników. Oczywiście media co chwila wróżyły rychły upadek całego projektu pokazując co chwila nowe problemy. Dla przykładu w 2013 roku pojawiła się informacja, że Monachium nie poczynił żadnych oszczędności w związku z migracją. W połowie zeszłego roku pojawił się kolejny news mówiący o możliwości powrotu do Windows, bardzo szybko jednak ten news zdementowano. Podejrzewam, że przez kolejne lata o chwila media będą raczyć nas podobnymi newsami.

Podsumowując. Władze Monachium nie maja najmniejszego zamiaru wycofywać się z Linuxa i żadne lobbowanie przez dużych potentatów ze strefy IT raczej tego nie zmieni. W ciągu 10 lat władze Monachium zaoszczędziły około 10 milionów Euro na samych licencjach na system operacyjny. Kolejne zaoszczędzone 14 milionów to koszty pakietów biurowych. Szacuje się, że do końca migracji suma oszczędności podwoi się. Robi wrażenie.

Informacje zebrane na podstawie:

Francuska żandarmeria

Rok po pojawieniu się pomysłu migracji Linuxa w Monachium francuskie władze postanowiły, że ich żandarmeria również przejdzie na otwarte oprogramowanie. Również w tym przypadku był to proces długi, pracochłonny i co ważne w dalszym ciągu nieukończony. Pierwszy etap był podobny czyli całkowita rezygnacja z komercyjnego pakietu biurowego na rzecz Open Office. Udało się tego dokonać w niecałe dwa lata (2004-2006). Kolejne dwa lata to migracja do produktów Mozilli czyli Firefoxa i Thunderbirda. W 2009 roku postanowiono, że komputery żandarmerii będą pracowały pod kontrolą Ubuntu, jednakże odpowiednie zmodyfikowanego do potrzeb żandarmerii. Tak pod koniec 2009 powstało GendBuntu, które już w połowie 2010 roku pracowało na 20000 nowych komputerów. Kolejne lata to migracja kolejnych maszyn aż do 65000 w zeszłym roku.

Planuje się, że do końca 2016 roku wszystkie 77000 komputerów będzie działało pod kontrolą GendBuntu. Jeśli chodzi zaś o oszczędności to ostrożne szacunki mówią o 50 milionach Euro

Informacje zebrane na podstawie:

Hiszpańska Estremadura

Na zachodzie Hiszpanii znajduje się autonomiczny okręg Estremadura, którego władze kilka lat temu również postanowiły zrezygnować z oprogramowania Microsoftu na rzecz Linuxa. Pierwszy etap był podobny jak w przypadku francuskiej żandarmerii, czyli rezygnacja z pakietu biurowego, przeglądarki internetowej i klienta pocztowego.

Następnie w nieco ponad 2 lata (2012-2014) zmieniono system w prawie 40 tyś rządowych komputerów. W przypadku hiszpańskiego okręgu zdecydowano się na autorską dystrybucję GobEx, który jest lekko zmodyfikowaną i ulepszoną wersją dystrybucji Linex (lub gnuLinex - w zależności od źródeł), z którym Estremadura miała dobre doświadczenia w poprzednich latach. Oszczędności z tytułu migracji wyniosły około 30 milionów euro.

Pisząc o dobrych doświadczeniach mam na myśli, że dystrybucja Linex (GnuLinex), kilka lat prędzej została zainstalowana na ponad 80 tysiącach komputerach pracujących w szkolnictwie i służbie zdrowia. Te 2 wdrożenia są największą na świecie zmianą Windowsa na Linuxa. Sumując w ciągu niecałych 10 lat wdrożono Linuxa na ponad 120 tysiącach komputerów.

Informacje zebrane na podstawie:

I na koniec

Takich przykładów można by mnożyć w nieskończoność jak choćby narodowe - Korea Południowa, Korea Północna, Rosja, Włochy i wiele, wiele innych. Widać więc, że takie migracje są możliwe i jak najbardziej opłacalne. Wystarczy tylko chcieć. Niestety pomimo tego, że widać duże oszczędności nasi urzędnicy nie potrafią tego dostrzec i w dalszym ciągu wszyscy nasi urzędnicy muszą pracować w jedynym słusznym systemie operacyjnym płacąc za licencje krocie. Na koniec jeszcze tylko spis treści mojego blogowania i na dziś wystarczy.

Tak więc przyznaje się bez bicia, że walnąłem głupotę w moim komentarzu w cytowanym na początku newsie.

Acha - grafiki pobrane ze stron cioci wikipedii

Zapomniałem podrzucić link do do mojego blogowania, ale czujni czytelnicy już zwrócili mi na to uwagę. A wie poprawiam się - oto link link do spisu treści mojego blogowania

windows linux oprogramowanie

Komentarze

0 nowych
zyrol81   9 #1 24.06.2015 10:14

A to mnie oświeciłeś. Dobrze wiedzieć co się w cyfrowym świecie dzieje. Również byłem świecie przekonany że Monachium i Hiszpania jednak zostaną przy Windows, a tu proszę... Widać nie taka migracja straszna. Niestety nie dla wszystkich. U nas na słowo "Linux" cześć użytkowników dostaje drgawek, druga część przejawia chroniczny strach, a pozostali wpadają w panikę do tego stopnia, że wolą wyrzucić dobre komputery lub zapłacić duże pieniądze, aby tylko mieć Windows i móc oglądać YouTube. Chore trochę. W administracji również nie widze realnego zastosowania Windows. Pani Krysi do pracy spokojnie wystarczyłby linux z openoffice. Ale nie... Pani Krysia, ani firma w której pracuje nie pozwolą na to, bo przecież Linux to taki trudny, ciężki i do niczego system, a Windows jest taki cudowny i wszystko można w nim zrobić. Generalnie plotki rozsiewane przez ludzi, którzy nigdy Linux na oczy nie widzieli (przyznaje sie, miałem podobnie). Fakty są jednak zdecydowanie inne i wychodzi na plus dla linux. Niestety zamknięcie się na Windows i uzależnienie od ich produktów robi swoje. Do dziś ciężko przekonać kogokolwiek, że w 3/4 świata oficjalnym formatem dokumentów jest ODF a nie DOC. Skoro nawet to nie skutkuje, to nasze podatki idą na rozliczenie programowej strony administracji. Tymczasem zrezygnowanie z licencji windows, zrezygnowanie z MsOffice, rezygnacja za licencje antywirusów to ogromne oszczędności, choć sama migracja to spory wydatek. Niestety Polska to kraj w którym przeciętny niemiec jest bardziej ekonomiczny niż największe polskie mózgi ekonomiczności.

  #2 24.06.2015 11:13

Wydaje mi się że koszt windowsa i offica to nic jeżeli idzie o inne koszty. Po pierwsze koszty szkoleń dla pracowników. Następnie koszty przepisania oprogramowania dziedzinowego na inny system. Do tego koszt roboczogodzin jeżeli idzie o przygotowanie SWIZ no i jeszcze pewnie korzystano z zewnętrznych firm doradczych, które też swoje skasowały. Koszty można optymalizować kupując grupową licencję na ofica i winidowsa. Na ogół w dużych instytucjach koszt windowsa i offica jest pomijalny. Wiecej płaci się za licencje serwerowe Lotusa, Oracla, AIXa.

Roman Brzeszczyszczykiewicz   7 #3 24.06.2015 11:52

W ramach uzupełniena, to Andaluzja ma swój system narodowy :

http://distrowatch.com/table.php?distribution=guadalinex

jako użytkownik "zabawki" chromebooka, który też jest tzw. linuksem i zaczyna on mieć również zastosowanie w biznesie. Tutaj przykład hoteli :

http://www.tnooz.com/article/how-google-is-making-inroads-into-hotels-with-its-c.../

Autor edytował komentarz.
corrtez   12 #4 24.06.2015 11:54

""Wystarczy tylko chcieć. Niestety pomimo tego, że widać duże oszczędności nasi urzędnicy nie potrafią tego dostrzec i w dalszym ciągu wszyscy nasi urzędnicy muszą pracować w jedynym słusznym systemie operacyjnym płacąc za licencje krocie.""

Ktos placi urzednikom by takie decyzje nie byly podejmowane, sorry lobbuje.

duffee   11 #5 24.06.2015 11:59

moze i oplacalne, ale co z dokumentami, skoro kazdy pakiet zapisuje w innym formacie i nie ma jedngeo standartu - poza pdf , a odf czy to co mialo byc lepsze od worda to jakos upadlo

bystryy   10 #6 24.06.2015 12:01

Jeśli o małe firmy chodzi, antylinuksowym "ruchem oporu" są starsze panie z sekretariatu/księgowości/BOKu, ktore przyzwyczaiły się, że na swoich windowsowych maszynach mają prawa admina. Instalują sobie same Gadu Gadu, słuchają muzyki z pendrive'a, przynoszą zdjęcia swoich dzieci na CD, by pokazać koleżankom...a tu nagle jakiś wredny informatyk przychodzi i wrzuca im tego Linuksa "na którym nic się nie da zrobić", bo informatyk wyłączył automatyczne montowanie nośników i nie zostawił hasła roota, by mogły instalować sobie swoje rzeczy i jeszcze chamsko pognębił waleczne dziewoje wycinając im fejsbuka na firewallu ;)

dr.boczek   8 #7 24.06.2015 12:05

wystarczy powiedzieć urzędasom, że na linuxie też jest pasjans.

Roman Brzeszczyszczykiewicz   7 #8 24.06.2015 12:08

@duffee: Niekoniecznie, ODF obowiązuje chyba już w Anglii mimo usilnego lobbingu Microsoft.

http://techrights.org/2014/05/11/against-odf-and-free-softwar/

duffee   11 #9 24.06.2015 12:16

@Roman Brzeszczyszczykiewicz: i to tylko jeden kraj a co z reszta ? pdf nadal jest popularny , a przez takie zamieszanie coraz trudniej bedzie ustalic jeden wspolny format dla plikow txt, a co arkuszami kalkulacyjnymi i cala reszta ?

Astraltrooper   6 #10 24.06.2015 12:19

No cóż to nie jest do końca tak że wdrożenie Linuksa w polskiej administracji jest niemożliwe. Tak się składa że mam z tym problemem bezpośredni kontakt i z powodzeniem udało mi się wdrożyć w jednostce 3 komputery z Linuksem (tak wiem słabo 30 maszyn a tylko 3 z linuksem), Są naprawdę różne przyczyny dla których jest to często trudne a nawet niemożliwe. Pierwszy problem to brak odpowiedniego prawa które regulowało by kwestię jakich formatów plików używać w Administracji. W tym zakresie panuje prawdziwa "wolna amerykanka" i generalnie pliki wychodzą i wchodzą do urzędu w różnych formatach. Gdyby na kilku stanowiskach nie było zwykłego office-a od Microsoftu bardzo ciężko było by odczytać wiele zapisanych dokumentów, które jakże by inaczej przychodzą zapisane w .docx. Druga sprawa wysłanie z urzędu czegokolwiek zapisanego w .odt to generalnie samobój bo oczywiście przysłowiowa "pani Krysia, pan Zenek" po drugiej stronie nie potrafią tego "odczytać". Amba fatima dokumentu ni ma... Kolejna sprawa to organy decyzyjne w urzędzie które są strasznie nieświadome możliwości jakie oferuje linuks. I generalnie w głębokiej D...e mają oprogramowanie open source. Ma działać tak jak ja chce... ma być tam windows... office... a nie jakieś tam linuksy nie wiadomo co... Kolejny problem to oprogramowanie dziedzinowe do prowadzenia rozmaitych ewidencji i rejestrów. Generalnie pisane jest tylko dla windows a często opiera się na elementach które dodatkowo trzymają je przy tej platformie (MsSQL server, .Net framework itd. itp.). Kolejna kwestia to sami użytkownicy i wbrew pozorom największym zagrożeniem migracji wcale nie są starsi pracownicy tacy jak przysłowiowa "pani Krysia i pan Zenek" bo ich argumenty bardzo łatwo obalić i przekonać szefa że ma się jednak rację. Największym problemem jest młodsza kadra w wieku od 30 do 40 kilku lat, oni są swoistym koniem trojańskim który niszczy takie projekty od środka. Posługują się różnymi złośliwymi zagraniami byle by nie musieli się uczyć niczego nowego. Celowo sabotują różne elementy systemu byleby tylko dostać to co chcą. Nie raz byłem świadkiem celowej próby zniszczenia jakiegoś sprawnego sprzętu byle by dostać nowy np. drukarka z automatycznym dupleksem bo pan/pani obok w pokoju taką ma.... Czasami po prostu brakuje sił na takie zachowanie...

Berion   14 #11 24.06.2015 12:36

"Niestety pomimo tego, że widać duże oszczędności nasi urzędnicy nie potrafią tego dostrzec i w dalszym ciągu wszyscy nasi urzędnicy muszą pracować w jedynym słusznym systemie operacyjnym płacąc za licencje krocie."

Nie potrafią dostrzec bo po pierwsze nic ich to nie obchodzi i za nic nie odpowiadają, a po drugie siedzą w kieszeni lobbystów.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #12 24.06.2015 12:45

I bardzo dobrze. Moim zdaniem we wszelakich instytucjach, urzędach i innych jednostkach sektora publicznego, wszelkie kalkulacje możliwych eliminacji kosztów, powinny rozpocząć się właśnie od oprogramowania.

Jeśli tylko jest techniczna możliwość na użytkowanie Linuxa jako oprogramowanie klienckie lub/też serwerowe - to powinno się właśnie iść tą drogą. Jak widać w wymienionych przez @Shaki81 przypadkach - zyski z tego tytułu są bardzo długie :-)

A na czym są największe pieniądze? Na licencjach...

  #13 24.06.2015 12:57

W Polsce największym problemem jest fakt, że masa oprogramowania niezbędnego w firmach i instytucjach działa tylko w Windows np. niesławny Płatnik, programy księgowe, wtyczka e-deklaracje dla Adobe Reader (ostatecznie można korzystać z wersji e-deklaracje desktop dla Adobe Air, ale jest to problematyczne w systemie z Pingwinem).

januszek   19 #14 24.06.2015 12:58

O ile dobrze rozumiem, Monachium ma problem, którego sedno tkwi w kadrach ;)
http://www.techrepublic.com/blog/european-technology/mayor-of-city-that-threw-ou.../

pocolog   12 #15 24.06.2015 13:47

Pierwszą i najważniejszą rzeczą do zmiany w prawie jest obowiązkowe użycie otwartych formatów plików do komunikacji z urzędami. Co to ma znaczyć żebym musiał kupić pakiet komercyjnego oprogramowania biurowego za grube stówki aby wypełnić jakiś formularz.

bystryy   10 #16 24.06.2015 14:09

@pocolog: Formularze powinno się wypełniać online, a ewentualne druki (jak ktoś nie chce przez sieć) udostępnione w formacie pdf.

McDracullo   17 #17 24.06.2015 14:16

Może mnie ktoś oświecić co było takiego złego w ogólnodostępnych dystrybucjach, że nie można było ich użyć, tylko na ich podstawie budowano inne? I co to tak naprawdę znaczy to modyfikowanie?

pocolog   12 #18 24.06.2015 14:18

@bystryy: hmm może się coś zmieniło, bo pobieżnie przeglądnąłem właśnie stronę policji (na której nie tak dawno pobierałem doc), oraz um warszawa i wszystko jest w pdf. Dalej nie chce mi się drążyć dla samej obrony wcześniejszego komentarza, bo zapewne na stronach mniejszych gmin i miast znalazły by się różne kwiatki.

pocolog   12 #19 24.06.2015 14:20

@McDracullo: Pewnie łatwiej stworzyć własną dystrybucję z odpowiednim oprogramowaniem i skonfigurowaną pod firmę niż instalować popularną i dopiero po instalacji dostosowywać do stanowiska.

McDracullo   17 #20 24.06.2015 14:29

@pocolog: ale dla mnie to nie jest tworzenie własnej dystrybucji, tylko konfigurowanie obecnej. Czy jeśli zmienię sobie GNOMa na KDE to mam już nową dystrybucję?

GBM MODERATOR BLOGA  20 #21 24.06.2015 14:35

@McDracullo: Imho związane jest to ze skonfigurowaniem pod kątem potrzeb i preferencji danej instytucji, a także blokad, zabezpieczeń i innych tego typu zagadnień :-)
Łatwiej jest zrobić własną dystrybucję i mieć nad nią kontrolę niźli używać ogólnodostępnej i co rusz napotykać jakieś problemy z tytułu niedostosowań dla warunków "firmowych".

A dostosowywanie samo w sobie, to działania oparte na "stałej" konfiguracji kernela, czy np. reguł SELinux, iptables itp. itd. A może też nawet ustawienia na "stałe" danego środowiska graficznego :P

Autor edytował komentarz.
AlbatrosZippa   11 #22 24.06.2015 14:40

Mogli by zrobić distro dla polskich gmin i urzędów, które by było użyteczne i dało sprawną migracje z Windows XP (gminy niektóre jeszcze używają) na te distro

McDracullo   17 #23 24.06.2015 14:43

@GBM: Rozumiem po co - ale co takiego zmieniono. Bo konfiguracja systemu to jeszcze nie nowa dystrybucja.

dawidd6   8 #24 24.06.2015 15:01

Dobrze prawicie Waszmościowie. Polać Wam! :)

dr.boczek   8 #25 24.06.2015 15:08

ja myślę, że to trochę sztuka dla sztuki z tym tworzeniem dystrybucji. Windows używają z jakimiś reklamami w przeglądarce i zabezpieczenia nie są potrzebne, chyba że rzeczywiście jakieś specyficzny soft jest potrzebny ale wątpię. Tworzenie dokumentów, wysyłanie poczty i obsługa drukarek. Nic więcej przeciętnemu urzędnikowi nie jest potrzebne.

mulp   4 #26 24.06.2015 15:12

@McDracullo:
Chodzi o to zeby miec wlasne repo pakietow, czyli jak cos sie zmienia w systemie (sa aktualizacje) to juz zatwierdzone sprwadzone przez "wlasnych developerow" a nie z ogolnego garnka - gdzie np nie wiesz czy komus nie przyjdzie do glowy zmienic jakiegos pakietu w taki sposob ze cos ci przestanie dzialac ...

mikolaj_s   14 #27 24.06.2015 15:49

@Shaki81 Bardzo mi się podoba ten artykuł.
Chciałbym jednak sprostować sprawę dystrybucji używanej przez Monachium. Opisywałem to już w swoim wpisie: http://www.dobreprogramy.pl/mikolaj_s/Jak-Monachium-zmigrowalo-15000-komputerow-...
Wybranie Debiana i tworzenie na jego podstawie nowej dystrybucji było według wdrażających błędem, który wygenerował spore koszty i był powodem problemów. Po pewnym czasie zrezygnowano z czystego Debiana i oparto się o Kubuntu, a więc pakiety z Ubuntu i tak jak od początku wykorzystano KDE. System jest standardową dystrybucją z własnymi dodatkami. Wymyślanie koła od nowa jest kosztowne, lepiej korzystać z tego co jest, a to co doda od siebie oddawać z powrotem do dystrybucji.

Nasze władze nie mają żadnych wizji dotyczących funkcjonowania państwa. Byle od wyborów do wyborów. Dopiero jak na zachodzie Europy wdrożą wszędzie Linuksa to zaczniemy się zastanawiać czy musimy odprowadzać pieniądze za ocean.
Problem też polega na tym, że kadry IT w instytucjach państwowych są słabo opłacane. Zaś jak wskazuje przykład Monachium migracja jest bardzo trudnym procesem dla instytucji, która od wielu lat wykorzystuje oprogramowanie działające na Windows. Źle przemyślana i przeprowadzona na hura migracja mogłaby spowodować generację olbrzymich kosztów i zablokowanie pracy niektórych instytucji publicznych. Tym niemniej warto to robić, ponieważ oprócz zaoszczędzenia owych 10 mln euro okazało się, że utrzymanie systemu jest tańsze i generuje mniej zgłoszeń serwisowych. Po drugie biorąc pod uwagę, że w momencie migracji musiano by migrować na XP, to zaoszczędzono na następnej migracji, w której musieliby przejść na nowszy Win7, a za pięć lat na Win10. I tak w kółko. Tymczasem obecnie nie ma jakiegoś specjalnego terminu migracji z jednej wersji Kubuntu na inną, a sama zmiana z jednego LTS na drugi co 4 lata nie jest już takim poważnym wyzwaniem. W sumie w długim okresie zyski są dużo większe. Ma się do tego niezależność od jednej firmy i jej widzimisię. Do tego jeszcze w trakcie migracji dali zarobić firmom lokalnym. Działanie władz zachęca też firmy w Monachium do migracji i o ile się orientuję to Allianz też migrował większość komputerów na Ubuntu.

@AlbatrosZippa:
"Mogli by zrobić distro dla polskich gmin i urzędów, które by było użyteczne i dało sprawną migracje z Windows XP (gminy niektóre jeszcze używają) na te distro"

No właśnie, że mogłoby to być źródłem porażki przy wdrażaniu. Nawet wielkie Chiny wolą się oprzeć o coś co działa i dodawać tylko elementy, których brakuje. Powtarzanie tej samej pracy przez każdego wdrażającego Linuksa jest bezsensem.

Autor edytował komentarz.
  #28 24.06.2015 15:52

@dr.boczek: I tu się mylisz. Widać Twoją małą wiedzę w temacie. W urzędach używa się wielu specjalistycznych programów o których w życiu nie słyszałeś. Napiszę to jeszcze raz bo coś nie widzę swojego poprzedniego wpisu: W dużych instytucjach koszt licencji na system i offica jest pomijalnie mały. Tam dużo wydaje się na Oracla, VMWare, Aixa, Lotusa itp. Migracja na linuksa może przynieść tylko więcej szkody i zamieszania niż jest tego warta.

LordRuthwen   6 #29 24.06.2015 16:16

@@Shaki81:
A teraz o tym dlaczego coś takiego nie przejdzie jeszcze dłuuuuugo w Polsce.
Dobry znajomy jest kierownikiem działu IT w jednym starostwie powiatowym w Polsce. On już od dawna chciałby zaoszczędzić na licencjach na Office, ale nie może. Pomimo tego, że oficjalnym standardem dokumentu w naszym kraju bynajmniej nie jest docx, wszystkie dokumenty jakie przychodzą z województwa są właśnie w docx. A dokument musi być otwarty tak, żeby nie było strat w formatowaniu, żeby się nie rozjeżdżał, żeby nie było najmniejszych wątpliwości, że jest tak jak było wysłane.
Co za tym idzie MsOffice jeszcze dłuuugo będzie królował w tego typu urzędach, co za tym idzie również i Windowsy.

gowain   19 #30 24.06.2015 17:30

@GBM: "A na czym są największe pieniądze? Na licencjach..." - po przejściu na Linuxa będą na supporcie ;)

nintyfan   11 #31 24.06.2015 17:32

Warto wspomnieć, że odnotowano spadek wezwań pomocy technicznej w działach, które zmigrowano na Linuksa. Można to przetworzyć w kolejne oszczędności.

nintyfan   11 #32 24.06.2015 17:44

@duffee: O czym ty piszesz? ODF upadło? Dlaczego porównujesz standard zapisu dokumentów do procesora tekstu? Nie rozumiem.

pocolog   12 #33 24.06.2015 17:54

@gowain: I bardzo dobrze bo zarobi polski GBM, a nie amerykański John. Czyli koniec końców dalej dla państwa wyjdzie taniej bo pieniądze będą krążyć w lokalnej gospodarce generując podatki.

gowain   19 #34 24.06.2015 18:04

@pocolog: Zależy, czy polski GBM sobie poradzi i zależy ile to będzie kosztowało ;) Ja wyznaję zasadę racjonalności - jeżeli przejście na Linuxa w okresie, dajmy na to, 5 lat przyniesie oszczędności to jak najbardziej migrujemy, ale jeżeli koszty całościowe (support, dodatkowe moduły/aplikacje/rozwiązania) będą wynosiły więcej niż przy systemach i oprogramowaniu własnościowym, to nie ma co na siłę się wpychać.

pocolog   12 #35 24.06.2015 18:07

@gowain: No tak, niektórzy dalej pamiętają pięcioletnie plany ZSRR :D

  #36 24.06.2015 18:18

Jak kiedyś byłem na stażu w pewnej firmie zauważyłem pewnego dnia jak jeden z pracowników biurowych męczył się z otworzeniem jakiegoś dokumentu. Jak podszedłem do niego z pomocą to okazało się, że próbował otworzyć .pdf w word 2003 :D
@gowain, lepiej by doszło do powstania wielu mniejszych i większych firm świadczących linuksowy support dla urzędów i firm niż żeby microsoft dalej zarabiał na windows i office. Korzyści z tego są niezaprzeczalne: nowe miejsca pracy, nowe firmy, pieniądze idą do polskich pracowników, itd.

jmmzon   9 #37 24.06.2015 18:19

@gowain: Jeżeli jest napisane, że zaoszczędzili - to znaczy, że zaoszczędzili, więc po co szukać dziury w całym. Po za tym piszesz tak, jakby Microsoftowe wsparcie było w pełni darmowe.

gowain   19 #38 24.06.2015 18:38

@jmmzon: "Jeżeli jest napisane, że zaoszczędzili - to znaczy, że zaoszczędzili" - hehe, tak, tak - czyżbyś zapomniał, że dane (zwłaszcza finansowe) można podawać na 50 różnych sposobów - raz możesz pokazać, że są oszczędności, a w rzeczywistości są straty, a innym razem możesz specjalnie wykazywać straty, a tak naprawdę masz zyski. Do tego trzeba założyć optymalny okres czasowy - wg mnie min. to 5 lat, żeby cokolwiek móc wyrokować.

gowain   19 #39 24.06.2015 18:44

@Biurowe nieuki (niezalogowany): Nie łudźmy się - support w placówkach publicznych zazwyczaj jest świadczony przez takie firmy jak Asseco, Comarch czy Sygnity - idę o zakład, że przy wyborze rozwiązań otwartych, te same firmy nadal obsiadałyby administrację publiczną. Jakie pieniądze idą do pracowników z tych firm - chyba nie trzeba mówić.

Ja nie neguję samego przechodzenia na Linuxa, neguję sytuację, w której rachunek ekonomiczny mówi, że to bezsensowne, ale ktoś dla samej zasady próbuje takie działania wdrożyć, bo nie zapominajmy, że to my, obywatele, płacimy.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #40 24.06.2015 18:53

@pocolog: +1 :) (polski GBM, z początku myślałem, że zrobiłeś byka i chodziło Ci o IBM, ale po przeczytaniu treści komentarza już wiedzialem o co kaman :P)

@gowain Byle informatyk po szkoleniach (lub nie) powinien sprostać zadaniu ogarnięcia Linuxów, skoro zazwyczaj ogarniają Windowsy. Z drugiej strony, jaką sztuką jest stworzenie obrazu dysku i przywracani go za pomocą np. CloneZilli?

Poza tym outsourcing już funkcjonuje dla urzędów i instytucji publicznych - a przecież pracują na Windowsie i de facto to Microsoft powinien ten support zapewniać... ;)

gowain   19 #41 24.06.2015 19:13

@GBM: "Byle informatyk po szkoleniach (lub nie) powinien sprostać zadaniu ogarnięcia Linuxów" - ale zdajesz sobie sprawę, że to nie byle Linux i byle soft siedzi i będzie siedział w urzędach? Tylko zazwyczaj dedykowane, specyficzne oprogramowanie? Ja bym był daleki od twierdzenia, że "byle" informatyk sobie da radę. Support istnieje - głównie w postaci tych firm, o których wspomniałem i podejrzewam, że te same firmy (z racji powiązań...) świadczyłyby support dla Linuxa - a to mogłoby się źle skończyć :P

jmmzon   9 #42 24.06.2015 19:35

@gowain: To twoje hehe jest strasznie denerwujące. Zawsze się tak zachowujesz, jakbyś pozjadał wszystkie rozumy?

  #43 24.06.2015 19:35

Panstwo powinno narzucić otwarte formaty w urzędach. To rozwiąże problem docx.
Druga sprawa, zapisać w ustawach że każde oprogramowanie tworzone dla administracji musi być niezależne od platformy. Problem z softem tylko pod win rozwiązany. W przeciągu kilku lat mamy niezależność i zysk dla polskich firm świadczących support.

dr.boczek   8 #44 24.06.2015 20:02

@jmmzon: nie poradzisz :)
Kolega @gowain na pewno wyjaśni jakie to dedykowane i specyficzne oprogramowanie potrzebują polskie urzędy. Obsługuje kilka od strony informatycznej i nie zauważyłem nic nadzwyczajnego.

mikolaj_s   14 #45 24.06.2015 20:29

@gowain: " raz możesz pokazać, że są oszczędności, a w rzeczywistości są straty, a innym razem możesz specjalnie wykazywać straty, a tak naprawdę masz zyski. Do tego trzeba założyć optymalny okres czasowy - wg mnie min. to 5 lat, żeby cokolwiek móc wyrokować."
Nawet obecny burmistrz, jak się określił "fan Microsoftu" nie zakwestionował sprawozdania finansowego swoich obecnych podwładnych. A sprawozdanie to obejmowało tylko tę jedną migrację. To, że rok temu musiano by migrować znowu z XP, nie zostało uwzględnione. Przykład Monachium pokazuje, że nie ma kwestii opłacalności, szczególnie na dłuższą metę. Jeśli po Twoich pięciu latach w szóstym roku trzeba wywalić drugie tyle to co nie warto tego uwzględnić w szacowaniu kosztów? ;)
Problemem pozostaje fakt, czy da się uniezależnić od programów Windows Only i to nie zamykając na kilka lat działalności urzędu.

Color Mint   9 #46 24.06.2015 20:46

A co powiecie na rozwijanie całego potrzebnego oprogramowania dla administracji jako projektów opensource koordynowanych przez grupę specjalistów? Dokładnie tak jak OpenPKW http://osworld.pl/openpkw-pierwszy-otwarty-spolecznosciowy-system-do-obslugiwani.../

Oprogramowanie multiplatformowe, niezależne od systemu czy architektury sprzętowej. Na początku może działać pod Windows a z biegiem lat system może być zmigrowany na Linux'a tam gdzie nie ma przeciwwskazań. Z czasem może nawet chodzić na procesorach ARM , które powstaną w polskiej fabryce. Robiliśmy już i nadal robimy procesory.

Oczywiście państwo powinno narzucić otwarte formaty jako obowiązujące w administracji publicznej.

Oczywiście wciąż pozostanie 20% zastosowań gdzie pracowały będą Windowsy oraz specjalistyczne oprogramowanie komercyjne i nie trzeba z tym walczyć.

Własne oprogramowanie niezbędne do pracy to potęga! Własne czyli nasze, każdego Polaka a nie firmy X z 90% kapitału zagranicznego, która wypompuje całą kasę z budżetu tylko dlatego że tak prowadzi wdrożenia żeby do końca życia projektu być od niej zależnym. Można to osiągnąć w administracji publicznej znacznie prościej niż w firmach gdzie często wymagane są niezwykle skomplikowane specjalistyczne aplikacje. Od takiego oprogramowania bym zaczął a sprawa systemu przyjdzie naturalnie.

Autor edytował komentarz.
dhor   9 #47 24.06.2015 21:08

Żeby pogrążyć przeciwników opłacalności takich migracji, uzupełnię wpis zacnego Kolegi o inne wdrożenia, które się odbyły lub odbywają - na połowę ubiegłego roku wyglądało to mniej więcej tak http://404.g-net.pl/2014/08/zaszczedzic-36-milionow-euro/

A takie rzeczy dzieją i działy się również w innych miejscach - jak choćby kolejne regiony Hiszpanii (Andaluzja http://404.g-net.pl/tag/andaluzja/, Walencja http://404.g-net.pl/2013/07/lliurex/), itp.

Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że choć niekiedy migracja robi wrażenie (WOW, 70 000 pecetów z Linuksem), to nadal jest to kropla wśród korporacyjnych smyczy z uwieszonymi na nich marchewkami. Przykłady udanych migracji pokazują, że tego nie da się zrobić na hura, z miesiąca na miesiąc, bez odpowiednio opracowanej strategii. U nas migracja wyglądała by tak - pracownicy z dnia na dzień zobaczyliby nowy pulpit, na dodatek w ogóle nie zmodyfikowany pod ich potrzeby. Przez miesiąc gubili by się wśród ikonek i pozycji w menu (bo po co robić szkolenie). Po tym czasie ogłoszony by przetarg, by wrócić do stanu sprzed migracji. Koniec kropka.

Color Mint   9 #48 24.06.2015 21:24

@dhor: Zgadza się, na dziś dzień projekty "na hura" zabijają takie inicjatywy. To jest właśnie powód tego, że kupuje się drogie gotowe rozwiązania z supportem firm za, nie pójmy się tego powiedzieć, olbrzymie trudne do wyobrażenia dla statystycznego Kowalskiego, pieniądze. Dokładnie to brak możliwości stworzenia czegokolwiek w ramach własnego zespołu słabo opłacanych informatyków w połączeniu z decyzyjnymi przełożonymi, którzy skupiają się na tym żeby się "nachapać" przy korycie. I to się musi zmienić.

dr.boczek   8 #49 24.06.2015 21:29

@urzedasmiast (niezalogowany): konkrety a nie pieprzenie od rzeczy.

  #50 24.06.2015 21:37

Denerwują mnie Ci fani linuksa, którzy jakoś bezkrytycznie wierzą politykom z Monachium. Przecież oni się w życiu nie przyznają, że coś poszło nie tak. Poleciałyby wtedy głowy. Teraz proponuję uruchomić kalkulator i liczymy: zaoszczędzono 10mln euro na licencjach na system operacyjny dla 20000 komputerów czyli 10 000 000 podzielić przez 20 000 równa się 500. 500 euro za licencję na windowsa, biorąc że euro kosztuje 4 zł to daje w przeliczeniu 2 000 zł za licenję na windowsa. W sklepie koszt takiej licencji za wersję Pro to 650zł. Jako że na tyle maszyn można pewnie kupić taniej to naprawdę nie rozumiem zachwytu. Gdybyśmy mięli wgląd do wszystkich faktur to coś czuję, że okazałoby się że to przedsięwzięcie nie miało większego biznesowego sensu.

Darth_Paulus   3 #51 24.06.2015 22:05

Chociażby w skarbówce masz systemy Poltax, Poltax2B, Egapoltax, Biblioteka Akt, E-kancelaria, Kir Ognivo (które wymaga formatu pliku xlsx do importu danych), SERCE, Hurtownia Danych Whtax, CERBER. Wszystkie te specjalistyczne programy są właściwymi narzędziami pracy. Pakiet biurowy jest uruchamiany rzadko, wiele wystandaryzowanych pism generuje się od razu z aplikacji, nie jest "pisanych" w procesorze tekstu (nota bene używamy LibreOffice, tak jak i Firefoxa i Thunderbirda). Teraz migruj to wszystko na Linuxa ;)

ciemnowidz   6 #52 24.06.2015 22:08

Jak żyję to jeszcze nie widziałem Worda czy Excela użytego zgodnie z przeznaczeniem. Wielotysięczne wydatki na pakiet biurowy a pani podlicza kolumny na kalkulatorze i wpisuje do arkusza. Albo zwykłe tabulacje tworzy spacjami. Nie mówiąc już o stopkach, polach tekstowych czy numeracji stron. Za głupotę trzeba płacić. Ale niech to nie będzie podatnik. Jeśli można wszystkie administracyjne czynności wykonać na darmowym oprogramowaniu to tak powinno być. Pani z księgowości jeśli chce podliczać kolumny na kalkulatorze i wpisywać do Excela to niech sobie kupi Excela za swoje pieniądze i robi to w swoim wolnym czasie. Jak ktoś jest bystry to ogarnie - jak nie - to kurs lub do zwolnienia. Czasem ktoś mnie prosi żebym zainstalował mu MS Office - instaluję mu LibreOffice i facio nawet nie widzi różnicy. Ech, ile takiej kreciej roboty już wykonałem. I każdy jest święcie przekonany, że ma MS Office.

gowain   19 #53 24.06.2015 22:19

@Darth_Paulus: Nie licz na to, że skłonisz dr.boczka do refleksji - on przecież obsługuje "kilka stron od strony informatycznej" ;)

@mikolaj_s ale jeszcze raz powtarzam, nie neguję przykładu Monachium - tylko podejrzewam, że w Polsce by to tak różowo nie wyglądało. W urzędach jest mnóstwo zamkniętego oprogramowania. Znając polskie realia pewnie zrobiliby otwarte, ale z możliwością supportu przez jedną, jedyną właściwą firmę ;)

  #55 24.06.2015 22:31

@ciemnowidz: No to mało widziałeś kolego. Pewnie jak większość myślisz że urzędasowi wystarczy wordpad albo notatnik.

  #56 25.06.2015 00:23

gowain: Niestety, ale często tak to dokładnie wygląda. Duża ilość zamkniętego oprogramowania, którego obsłużyć inaczej niż pod Windows się nie da. Jeżeli jakiś lokalny urząd decyduje się na migrację na Linuksa, to często spotyka takie bariery. I tego zamkniętego oprogramowania niestety łatwo zastąpić się nie da, bo jest odgórnie narzucona przez organy administracji centralnej. I dziwnym "zbiegiem okoliczności", spora część rozwiązań dostarczana jest przez "jedyne słuszne firmy", które od lat wygrywają zamówienia w administracji.
Aczkolwiek nie wszyscy pracownicy wykorzystują tego typu soft - część stacji można byłoby przemigrować. Z tym, że to też nie jest taka prosta sprawa - należy odpowiednio przygotować serwery, usługi katalogowe i inne oprogramowanie do zarządzania infrastrukturą IT, nic na hurra.

Co do LibreOffice, OpenOffice itp. - można spokojnie używać w administracji publicznej, sprawdzone w Polsce na żywym organizmie. Co prawda nie udało się całkowicie wyeliminować MS Office (zawsze jakaś niewielka część licencji dalej okazywała się potrzebna), ale to zawsze i tak spore oszczędniości.

Virruil   5 #57 25.06.2015 00:29

@Shaki81 To kiedy kolejne próby wdrożenia Linuksa? :)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #58 25.06.2015 00:34

@Virruil: Na razie zawieszone. Póki co próbuje gdzie się da wdrożyć Libre Office, na początek wystarczy.

ttomas   11 #59 25.06.2015 00:54

@Shaki81: gdzie się da jest uwarunkowane chęciami personelu?

z doświadczenia wiem że nawet młodzi ludzie mają grube klapki na oczach skierowane tylko w stronę MS Office i jak nie przedstawi się twardych faktów ekonomicznych tego wyboru i nie pokaże się palcem że to samo można zrobić w np OpenOffice zamiast Ms Office to sami nie poszukają w google :).

Zapewne tak jak mikolaj_s w wpisie Open Source w edukacji – cz.1, opisywał problem oświecenia OpenSource.

W sumie zastanawiałem się czy zamknięte oprogramowanie jest forsowane w edukacji nie zależnie na jakim poziomie - z powodu tego że kadra nauczająca tak została przygotowana podczas swojej edukacji czy szkoły/uczelnie otrzymują jakieś granty aby wypuszczać przyszłych doradców/wdrożeniowców itp z konkretnym nastawieniem.

  #60 25.06.2015 01:28

Okiem praktyka od kilkunastu lat zatrudnionego w administracji (i osobiście od kilkunastu lat używającego Linuksa jako podstawowego systemu, obecnie jest to Fedora 22): możemy sobie pisać jaki to Linux jest fajny, że w sumie potrafi to samo, że są to oszczędności publicznych finansów ...

No fajnie że sobie popiszemy tylko co można zrobić na szczeblu powiatowym skoro "góra" uznaje docx, xlsx, pptx jako jedynie słuszne formaty plików w załącznikach do poczty? Niestety OpenOffice/LibreOffice (pomimo że dość zaawansowany) bardzo często nie trawi tych wypocin. Kończy się na MS Office bo jako jedyny pakiet potrafi to obsłużyć.

Co więcej - nasza góra ma wspaniałe pomysły - od kilku lat funkcjonuje informatyczny system obsługi budżetu państwa TREZOR którego podstawą jest "rozszczelnienie" i tak już dziurawego Internet Explorera (wymaga między innymi wyłączenia filtra XSS, dla zainteresowanych mogę podesłać oficjalną instrukcję jak należy "posolić" IE by wogóle TREZOR ruszył) a podstawą do zatwierdzania i podpisywania dokumentów jest kontrolka wykonana w technologii ActiveX od której już sam Microsoft powoli się odżegnuje! Ba, to odmawia nawet współpracy w systemach 64-bitowych :P

Podobnie kolejny "system" BuZa (Budżet Zadaniowy) opłacony z funduszy unijnych - to nic innego jak arkusz Excela z makrami których OO czy LO nie obsłuży, co więcej z roku na rok wymagający coraz nowszych wersji Excela.

Przykłady można mnożyć tylko nie ma to większego sensu. Niniejszym więc przyznaję się do zakupu w tym roku 20 licencji na Microsoft Office 2010 w wersji dla administracji publicznej ... bo urząd musi pracować a ja mam to zapewnić.

Color Mint   9 #61 25.06.2015 07:56

@Darth_Paulus: "Poltax, Poltax2B, Egapoltax, Biblioteka Akt, E-kancelaria, Kir Ognivo": zgadza się że jest sporo oprogramowania napisanego pod Windows, dlatego uważam, że najpierw powinno się położyć nacisk na oprogramowanie niezależne od platformy. Nowo powstające oprogramowanie to już obowiązkowo musi być napisane w standardach zapewniających przenośność. System jako kolejny etap i to nawet nie musi być Linux.

Tymczasem zaczyna się od tyłu, od zmiany systemu na taki na który nic nie ma. Użytkownik powinien być przyzwyczajony do programu, który jest napisany z wykorzystaniem otwartych rozwiązań i dobrych praktyk jeżeli idzie o multiplatformowość. Wtedy zmiana systemu będzie łatwa i dla użytkownika prawie niezauważalna.

Nie śledzę dokładnie wdrożeń, ale myślę że duże miasta które przeszły na otwarte oprogramowanie najpierw zadbały o to żeby napisać całe niezbędne do pracy w tych urzędach oprogramowanie.

Dlaczego migrować? Bo można, bo jest to fajne, bo otwiera możliwości, uniezależnia, bo buduje bazę oprogramowania.

Autor edytował komentarz.
  #62 25.06.2015 08:15

hasełko : oderwać linuxa os ... angielskiego
nadać fragmentom systemu i programom identyfikatory
pojęciom "komunikacyjnym" nadać numery a tym na stosownych podstronkach kodowych językowe odpowiedniki
i problem lokalizacji sprowadzał by się juz tylko do tłumaczenia podstronek kodowych

za normę uznać bezinstalacyjność programów użytkowych
(każdy niech korzysta z 50 programów, niech każdy program ma wymaganych do swego działania 100MB pakietów - obciazenie HDD 5-ma GB to zaden problem a jaka prostota użytkowania)
amen

nintyfan   11 #63 25.06.2015 08:23

@duffee: Nie rozumiem. PDF to otwarty standard, i administracja powinna publikować dokumenty w PDF-ie, a nie ODF. Powinna jedynie publikować dokumenty wymagające edycji w ODF i przyjmować w ODF. Nie mam nic przeciwko, by dodatkowo administracja mogła przyjmować dokumenty w DOC-u, jednak do od wysyłającego zależałoby, który format wybierze.

bystryy   10 #64 25.06.2015 08:40

"Użytkownik powinien być przyzwyczajony do programu, który jest napisany z wykorzystaniem otwartych rozwiązań i dobrych praktyk jeżeli idzie o multiplatformowość. Wtedy zmiana systemu będzie łatwa i dla użytkownika prawie niezauważalna. "

100%. Tak kolega przekonał się do Linuksa właśnie - najpierw pod Windowsem używał Thunderbirda, LibreOffice i Firefoksa. Jak usłyszał, że może nadal ich używać pod innym systemem, że łatwo jest przenieść aktualne profile na inny system i do tego jeszcze, że nie będzie wirusów, po kwadransie mówi do mnie "zainstaluj mi tego pingwina" :)

bystryy   10 #65 25.06.2015 08:42

@ttomas: "W sumie zastanawiałem się czy zamknięte oprogramowanie jest forsowane w edukacji nie zależnie na jakim poziomie - z powodu tego że kadra nauczająca tak została przygotowana podczas swojej edukacji czy szkoły/uczelnie otrzymują jakieś granty aby wypuszczać przyszłych doradców/wdrożeniowców itp z konkretnym nastawieniem."

Po każdych wyborach parlamentarnych w Polsce przyjeżdża do Polski CEO Microsoftu (dotychczas Gates i Ballmer, ale idę o zakład, że za parę miesięcy zawita i Nadella) z niby to wizytą prywatną, a spotyka się z przedstawicielami rządu... Jak myślisz, w jakim celu? ;)

bystryy   10 #66 25.06.2015 08:44

@gowain: "W urzędach jest mnóstwo zamkniętego oprogramowania. Znając polskie realia pewnie zrobiliby otwarte, ale z możliwością supportu przez jedną, jedyną właściwą firmę ;)"

Niestety, jest to 100% prawda. Po części wynika pewnie z tego, że firma świadcząca takie usługi musi mieć wielu pracowników, by być w stanie obsłużyć duża ilość państwowych placówek. Sprawdza się zasada, że duży może więcej (znów muszę dodać: niestety).

bystryy   10 #67 25.06.2015 08:49

@pocolog: Niestety, w wielu urzędach dalej docx - sprawdź formularze Urzędu Patentowego chociażby ;)

dr.boczek   8 #68 25.06.2015 08:56

@gowain: ok, więc proszę wejść do Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu lub też do Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu i pokazać ten dedykowany soft. 15 lat temu został wdrożony system obsługi korespondencji działający wtedy na Mandrake linuxie. Co prawda nie był to najlepszy wybór i linux na desktopie był niezbyt stabilny ale system działał i działa nadal, zresztą działa nie tylko na linuxie. Systemów US nie znam ale życie pokazało, że okazały się wielką wtopą i można je w każdej chwili przepisać od nowa bez ingerowania w zgromadzone dane. Urzędy Gmin również mają dedykowane oprogramowanie, które trzeba by było przenieść na nową platformę ale... większość urzędników jednak korzysta tylko i wyłącznie z pakietu biurowego - przynajmniej tych, z którymi ja się spotykam. I nikt nie powiedział, że migracja na linuxa byłaby super łatwa i przyjemna. A już na pewno nie byłaby ona darmowa - bo żadna inwestycja nie jest darmowa. Zyski byłyby widoczne dopiero po kilku latach co nie jest żadną tajemnicą.

Życie pokazuje, że migrację można przeprowadzić sprawnie i z głową - i to może być największa przeszkoda w naszym kraju.

GrzesiekZeWsi   2 #69 25.06.2015 09:26

@gowain: Ale support musi być świadczony lokalnie. Zarobią więc miejscowi specjaliści.

  #70 25.06.2015 09:53

Niedawno nasza firma realizowała przetarg na dostawę sprzętu oraz oprogramowania do placówki podlegającej samorządowi. Finansowanie z budżetu państwa (czyli z naszych pieniędzy). I co m.in. było przedmiotem zamówienia? Otóż komputery z preinstalowanym win 8 oraz koniecznie ms office 2013. O ile koszt komputerów z zainstalowanym systemem nie był znacząco wyższy niż ich koszt bez systemu, to koszt licencji na komercyjne pakiety biurowe był horrendalny. Jeszcze w trakcie realizacji, wystąpiłem zatem do zamawiającego, z zapytaniem dlaczego musi być ms office, skoro do potrzeb takiej placówki wystarcza w pełni, darmowy open office albo libre office. Przywołałem również zapisy ustawy mówiące, że w SIWZ nie powinny znajdować się nazwy konkretnych programów, konkretnych producentów. Jeśli natomiast specyfika programu to uniemożliwia i trzeba podać taką nazwę, powinien jej towarzyszyć zapis "lub równoważny". Tego zapisu oczywiście nie było. Pan powiedział mi, że producent tego programu jest liderem rynku i tworzy najlepsze oprogramowanie tego typu, stąd podany ten konkretny program w SIWZ. Pan próbował mnie przekonać, że w przypadku microsoftu, który jest liderem na rynku, śmiało można używać ich nazwy w SIWZ. I proszę sobie teraz wyobrazić ile instytucji w całym kraju organizuje przetargi w podobny sposób marnotrawiąc publiczne pieniądze? Sami już kilkakrotnie realizowaliśmy takie dostawy. Nikt nikomu nic nie zrobi. Polecam odnalezienie artykułów o nieprawidłowościach zamówień publicznych w MON, kilka lat wstecz- analogiczna sytuacja za grube miliony. Pan płaci, pani płaci...

  #71 25.06.2015 10:16

@dr.boczek: No to co powiesz na programy do kosztorysowania, do edycji pdf, do rozpoznawania teksu, oprogramowanie do oświaty (poza SIO), AutoCad, do sprawozdań budżetowych, do gospodarki przestrzennej, do rozliczania z projektów unijnych, do zarządzania procesami, do zarządzania projektami, do zarządzania centralą i kolejką telefoniczną. Nazw nie będę podawał oprócz Autocada, aby nie robić niepotrzebnej reklamy. No i jeszcze bym zapomniał o Kalkulatorze Wyborczym.

gowain   19 #72 25.06.2015 10:51

@dr.boczek: "Systemów US nie znam ale życie pokazało, że okazały się wielką wtopą i można je w każdej chwili przepisać od nowa bez ingerowania w zgromadzone dane." - nie no padłem...

@GrzesiekZeWsi a jaki problem dla dużych firm stworzyć regionalnych opiekunów? Tak to działa w wielu firmach.

  #73 25.06.2015 11:15

@gowain: boczek nic nie wie co się dzieje w urzędach. Coś tam widział przez okienko i tyle. Informatycy z urzędów nie instalują wifi w szkołach, a boczek to robi. Nie jest więc pracownikiem urzędu.

pocolog   12 #74 25.06.2015 12:30

@gowain: Czego ty tak bronisz jak niepodległości? Przez takie podejście urzędasów jakie ty prezentujesz karmimy hamburgerami amerykanów zamiast rozwijać własną branżę IT.
Co to za wymyślne programy specjalistyczne własnościowe posiadacie że nie można ich przepisać? Jakieś tajne schematy maszyn, sterowników, kosmiczna technologia? Założę się że wszystkie te programy to fronendy dla baz danych, a w takim wypadku nie wmówisz mi że taki kraj jak polska nie potrafi napisać formularzy, żeby podatki zliczało. To tylko kwestia budżetu, ale gdyby nawet przejście na otwarte oprogramowanie okazało się droższe to i tak wyjdzie z pożytkiem dla gospodarki - jeszcze raz to powtarzam.
Kurczowe trzymanie się tego co znamy bo tak jest łatwiej, bo nie trzeba się niczego nowego uczyć, bo to nie jest ryzykowne do niczego pozytywnego nie prowadzi.

Color Mint   9 #75 25.06.2015 12:36

@lnx (niezalogowany): "win 8 oraz koniecznie ms office 2013": zgadza się tak to działa, zamawiane jest takie oprogramowanie jakie już funkcjonuje administracji. Zamawiający nie ryzykuje nie wychyla się. Płaci podatnik więc zamawiający woli kupić coś co zapewni mu spokój.

To nie jest w kwestii zamawiającego żeby iść pod prąd, wystawiać się i wymuszać u siebie oprogramowanie inne od tego które funkcjonuje w całej Polsce, tylko w kwestii rządu żeby, tak jak pisałem powyżej, odgórnie narzucić rozwój niezbędnego oprogramowania w formie otwartej i przenośnej. Zadaniem rządu jest również narzucenie otwartych formatów i wtedy jest jasność, nie ma gadania. Kolejnym zadaniem rządu jest zorganizowanie dobrze opłacanych zespołów koordynujących te prace i tworzących otwartą bazę wiedzy dostępną dla administratorów lokalnych oraz dla firm, które zechcą odpłatnie świadczyć support.

Autor edytował komentarz.
  #76 25.06.2015 13:00

@Color Mint: Wszystko się zgadza, tylko że jak wspominałem, w ustawach o zamówieniach już w tej chwili funkcjonują zapisy, które powinny eliminować tego typu zamówienia "ja chcę bo tak lubię i nieliczę się z kosztami, i już". Niestety w praktyce wygląda to tak jak wygląda... więc trochę jest problem z egzekwowaniem prawa a nie tylko z samym prawem, choć i ono oczywiście wymaga zmian.

dr.boczek   8 #77 25.06.2015 13:42

boczek widział wystarczjąco dużo (pracując 8 lat w urzędzie wojewódzkim) by stwierdzić, że zdecydowanej większości pracowników starostwa powiatowego, urzędu wojewódzkiego czy gminy wystarczy LibreOffice do pracy + pasjans oczywiście. No i w ostatnich latach przeglądarka internetowa do czytania ustaw.

bystryy   10 #78 25.06.2015 14:27

@dr.boczek: Typowej pani z biura obsługi klienta owszem, ale kolegom zapewne chodziło o specjalne wydziały (np. geodezyjny, morski, architektoniczny), gdzie używa się oprogramowania do obliczeń, symulacji, projektowania itp.

Color Mint   9 #79 25.06.2015 15:09

@bystryy: "najpierw pod Windowsem używał Thunderbirda, LibreOffice i Firefoksa...": dokładnie o to chodzi :)

GrzesiekZeWsi   2 #80 25.06.2015 15:25

@gowain: "a jaki problem dla dużych firm stworzyć regionalnych opiekunów? Tak to działa w wielu firmach."
Myślę, że nieduży ale co to zmienia? Nadal ktoś fizycznie musi wykonać tę pracę.
W dodatku mam wrażenie, a jaki problem dla dużych firm stworzyć regionalnych opiekunów? Tak to działa w wielu firmach. cena usługi w korporacji zawsze będzie wyższa niż usługa z małej firmy. Przeciwnie do ceny licencji - tu niższą cenę zawsze dostaje ten który więcej kupuje.

  #81 25.06.2015 16:18

@lnx (niezalogowany): Tu wystarczy chyba moja wcześniejsza wypowiedź dlaczego tak się dzieje.

pocolog   12 #82 25.06.2015 16:38

@bystryy: Raczej nie chodziło im o ten margines specjalistów bo to oczywista sprawa że całego specjalistycznego oprogramowania nie stworzymy swojego od zera.
Ci specjaliści to jakiś pomijalny promil wśród całych zastępów szeregowych urzędników.

  #83 25.06.2015 16:51

@dr.boczek: Bzdura, z urzędu wojewódzkiego, marszałkowskiego, oraz najnaczelniejszego dostaję pliki których nie łyka MSO 2000 z pakietem "zgodności". Chyba już pożegnałeś administrację i to dobre 2..3 lata temu (jeśli tak to brawa bo też noszę się z tym zamiarem po prawie dekadzie) bo obecne minimum w urzędzie to MSO 2007 i nie ma zmiłuj bo bez tego nie otworzysz większości załączników (tak! PDF to zło! tego się praktycznie nie używa).

Virruil   5 #84 25.06.2015 17:10

@pocolog Migracja na Linuksa i otwarte oprogramowanie, ograniczenie kosztów licencji, rozwój rodzimego rynku IT - piękna idea, popieram ją z całego serca. @gowain wnosi trochę sceptycyzmu - i słusznie. Jak najbardziej warto do tego dążyć, ale wymaga to zmian na szczeblu centralnym. Często lokalne urzędy mają narzucone z góry oprogramowanie, napisane na zlecenie np. ministerstwa. W zależności od specyfiki urzędu może to być mniejsza lub większa ilość pracowników. W obecnej sytuacji wygląda to tak, że np. jednostka podległa miastu migruje np. na Linuksa, a za rok dostaje pismo ws. "wdrożenia nowego systemu obsługi klientów urzędu". Aplikacja oczywiście działa tylko na Windows i tylko na nim uruchamiana posiada wsparcie producenta. I co teraz ma począć informatyk w takim urzędzie? Rozpisać przetarg na wdrożenie Windows!

Odnośnie pracy w LibreOffice, na Linuksie itp. Jak użytkownik chce, to może. Większość urzędników (nie wszyscy) i tak ogranicza się do uruchamiania aplikacji z pulpitu (dla niektórych Menu Start jest za trudne w obsłudze) i podstawowej obsługi pakietów biurowych (czy to MS Office, czy Libre i tak wszyscy używają enter do przejścia na nową stronę :P)

Autor edytował komentarz.
Color Mint   9 #85 25.06.2015 17:15

@pocolog: Dokładnie, specjaliści powinni pozostać przy swoich programach, chyba że na prawdę jest jakiś godny uwagi zamiennik opensource, który przy tym nie spowolni pracy x10. Specjalistyczne oprogramowanie branżowe dla projektantów, architektów, geodetów, które rozwijało się przez lata potrafi być niezwykle wydajne w pracy i często trudno je zastąpić.

Chodzi właśnie o zastępy zwykłych pracowników o których wspominasz. Tu jest pole do popisu.

Autor edytował komentarz.
Virruil   5 #86 25.06.2015 17:17

@Shaki81: I prawidłowo, do celu małymi kroczkami. I tak masz dużo na głowie :)

  #87 25.06.2015 18:32

@Virruil: "Często lokalne urzędy mają narzucone z góry oprogramowanie, napisane na zlecenie np. ministerstwa."

Nie często a praktycznie zawsze. OD oprogramowania jedynie słusznej firmy nie da się praktycznie uciec na stanowiskach roboczych, na serwerze jeszcze da się zaoszczędzić czasu, kosztów i rwania włosów z głowy i tu jest jeszcze miejsce dla Linuksa.

Skoro już się rozpisałem to kolejne anegdoty z życia IT w administracji publicznej:

Potrzebny był system kadrowo-płacowy, najlepiej zintegrowany, najlepiej z możliwością pracy mobilnej, księgowa optowała za firmą X, zapoznałem się z ofertą na stronie (uwzględniali Linuksa jako serwer bazodanowy!) więc przyszedł czas na kontakt telefoniczny, tu nastąpiło kilka zwrotów akcji: najpierw okazało się że Linux = Oracle Linux lub RHEL ("bo na innych nie ruszy Oracle Database XE"). Kwadrans mi zajęło zainstalowanie OD XE na CentOSie co w niczym nie przekonało prowadzącego i wylądowałem u pani kierownik d/s wdrożeń.
- Co to jest CentOS?
- (wtf, zamarłem)
- Dlaczego nie RedHat Enterprise Linux albo SLES?
- Bo kosztują a ja nie zamierzam marnować pieniędzy mając darmowe odpowiedniki.
- Dlaczego nie Windows Server 2008?
- To żart? (wtf)
- Czy ja mogę porozmawiać z pana przełożonym? Bo może niekoniecznie upiera się Pan przy swoim systemie?
- (szantaż? panna ma mi dyktować co mam mieć na serwerach?, wtf)

Na szczęście mój przełożony uważa że sprawa architektury informatycznej jest kwestią tylko i wyłącznie informatyka i żadne szantaże, prośby, groźby i obietnice ("ale my wdrożyliśmy ten system w kilkunastu urzędach w województwie na Windows Server 2008 i sprawuje się rewelacyjnie") nie zrobiły na nim żadnego wrażenia.

Co więcej - próba uruchomienia w międzyczasie wersji demo pokazała że owszem to prawie działa ale niekoniecznie mobilnie (sztywne przypisania IP do klientów bazy - zupełnie nie wiem dlaczego). Ponoć firma nad tym pracuje ale jeśli tak jak wychodzi z kontaktów telefonicznych to nie wróżę im sukcesów.

Ostatecznie w dość chłodnej atmosferze pożegnałem firmę X i zakupiłem oprogramowanie w firmie Y w którym podstawą jest serwer Firebird działający zarówno pod Windowsem jak też Linuksem. Księgowa ubolewała początkowo że to nie o to jej chodziło ... do czasu aż zdalnie (będąc na szkoleniu) skorzystała z VPN-a, wygenerowała poprawki do listy płac i puściła przelewy (a informatyk dostał +100 do swoich punktów zarąbistości)

KR60   8 #88 25.06.2015 18:49

@rozsaddek (niezalogowany): Ty to masz czuja!!!

  #89 25.06.2015 19:29

@la_linea (n) (niezalogowany): Ale o co chodzi? :D Przecież wszystkie szanujące się projekty używają gettexta :D Edytujesz .po, spalszczasz komunikaty, generujesz .mo i masz apkę po polsku! Po co ta recepta na dziwactwo?

KR60   8 #90 25.06.2015 19:55

@McDracullo: "Może mnie ktoś oświecić co było takiego złego w ogólnodostępnych dystrybucjach, że nie można było ich użyć"


Wstęp:
-------------
Pod koniec ubiegłego roku niemiecki podatnik zapłacił stokilkadziesiat tys. euro za przedłużenie wsparcia MS dla systemu XP w Bundestagu.
Po pół roku okazało się że sieć Parlamentu sąsiadów jest zarażona trojanem niewiadomego pochodzenia. (redakcja DP pomimo mojego molestowania sprawę całkowicie olała). Przez media i Bundestag przetoczyła się dyskusja na temat bezpieczeństwa.

W tej dyskusji padało także pytanie "a może Linux?"

Tutejsi specjaliści twierdzą jednak że Linux sam w sobie na zaawansowane ataki odporny nie jest.
--------------------

Komentarz, a właściwie moje domysły:

Może tak być że ogólnodostępne dystrybucje rzeczywiście nie mają wystarczającej ochrony przed zaawansowanym atakiem (np.NSA/KGB).

Niby kod otwarty jest, ale jego analiza może być kosztowniejsza i ryzykowniejsza niż napisanie tego i owego od nowa.

Może być tak że jakieś moduły zawierają pozostawione furtki -choćby dla celów serwisowych. Pamiętaj że amerykańskie firmy są zobowiązane do "udzielania pomocy" ich służbom. Jaką masz gwarancję że w używanej przez Ciebie dystrybucji nie ma "śpiocha"?

Dla nas to duże zagrożenie nie jest ale dla francuskiej żandarmerii jak najbardziej. Może chcą mieć kontrolę już na poziomie kodu a nie tylko uprawnień?

Dziś we Francji wrze bo opinia publiczna dowiedziała się że USA podsłuchiwały francuskich prezydentów. Francuskie służby musiały coś wiedzieć wcześniej, niemieckie o podobnych praktykach wiedziały a nawet pomagały. Może zatem istnieją jakieś wewnętrzne niejawne zalecenia dot. bezpieczeństwa IT odradzające proste wzięcie towaru z półki ?

Oczywiście, mogą mieć również inne powody.

  #91 25.06.2015 21:05

@@pocolog
A czy ja mówię, że migracja wszytko jest niemożliwa? Teoretycznie jest ale musisz zacząć wdrażać od końca, nie on przesiadki z Windowsa na Linuxa tylko od przepisania aplikacji specjalistycznych. Nie wiem jak jest w urzędzie wojewódzkim ale w skarbowe większość urzędników pracuje na aplikacjach specjalistycznych, a nie w pakiecie biurowym. Pisma o standardowej treści są generowane wprost z Egapoltaxu lub Poltaxu a nie ttworzone w procesorze tekstu. Zresztą jeśli chodzi o pakiety biurowe to generalnie stoimy na LibreOffice. Mamy MS Office na kilku komputerach na potrzeby Hurtowni Danych Whtax, która chodzi na Oracle Desktop Discoverer który współpracuje tylko zz Exelem oraz na potrzeby komunikacji z resortem finansów bo oni działają na MS Office i wszystkie tabele do sprawozdań przychodzą w xlsx i się rozjeżdżają w Libre.

mikolaj_s   14 #92 25.06.2015 21:22

@KR60: "Tutejsi specjaliści twierdzą jednak że Linux sam w sobie na zaawansowane ataki odporny nie jest. "

Jest czy nie jest to trudny temat i raczej akademicka dyskusja. Jak mówią nie ma odpornych bokserów, są tylko źle trafieni ;) Podobnie jest z systemami. Tyko, że niektóre trudniej trafić, a niektóre same w sobie nie są na tyle popularne żeby duża rzesza złoczyńców czyhała na jego bezpieczeństwo, bo po prostu się nie opłaca. Patrząc pragmatycznie jeśli chcemy mieć mniejszą szansę aby nas zaatakowano używamy Linuksa, a jeszcze lepiej BSD ;)

  #93 25.06.2015 21:25

@Color Mint: Tylko nie zapominaj, że najgorsze do zarządzania w sferze informatycznej jest różnorodne środowisko. Ciężko byłoby zarządzać 1200 stacjami z windows i 800 z linuksem. W dużych środowiskach stosuje się AD lub odchodzący NetWare, a linuksa ciężko byłoby namówić do współpracy i wykorzystania potencjału tych rozwiązań.

KR60   8 #94 25.06.2015 21:50

@mikolaj_s: Zgoda ale to dotyczy tzw zwykłych użytkowników lub firm niewielkiego ryzyka. Ja pisałem w kontekście instytucji, które powinny mieć dobre i pewne zabezpieczenia. Tu moim zdaniem Linuks jest dobry ale wymaga autorskiego dostosowania.

Poza tym, ja pracowałem z systemami Netware....

Autor edytował komentarz.
Roman Brzeszczyszczykiewicz   7 #95 25.06.2015 22:20

@KR60: "Zgoda ale to dotyczy tzw zwykłych użytkowników lub firm niewielkiego ryzyka. Ja pisałem w kontekście instytucji, które powinny mieć dobre i pewne zabezpieczenia. Tu moim zdaniem Linuks jest dobry ale wymaga autorskiego dostosowania. ".

Zgadza się, za przedostatniego francuskiego Ministra Gospodarki Montebourga, notabene zwolennika Open Source opracowywano system narodowy FranceOS ze specjalnie dostosowaną przeglądarką na bazie Firefoxa. Niestety minister musiał ustąpić i zamysł umarł. Ciekawostką jest tu jeszcze jak firma sondażowa Statcounter podawała udziały linuksa we Francji za tego ministra. W okresie letnim przez dwa miesiące linux nagle skoczył z 2 na 4% a gdy minister odszedł, notowania wróciły do stałego poziomu 2%. To się nazywa rzetelność !

http://korben.info/franceos.html
http://imgur.com/Kq4c6IE

Autor edytował komentarz.
KR60   8 #96 25.06.2015 23:22

@Anonim (niezalogowany): Ach, ktoś to wreszcie powiedział: NetWare !

Mój ukochany system!

Novell wypuścił linuksowego klienta dla NetWare ale nie testowałem to nie powiem.

Autor edytował komentarz.
  #97 26.06.2015 07:06

Przyznam się, że nie czytałem komentarzy, ale prawdopodobnie nikt nie napisał o tym, że w Lasach Państwowych na najniższym szczeblu ich struktury, tzn. w leśnictwach pracujemy na Knoppisie.
System jest zainstalowany na pendrivie, niemodyfikowalny przez użytkownika (oprócz dokumentów).
W Polsce mamy 430 Nadleśnictw, w każdym po ok. 12 leśnictw, gdzIe pracują dwie osoby, z których każda ma swój system (stacja robocza jest jedna na dwoje pracowników), co daje razem ok. 10320 Knopiksów :).

Color Mint   9 #98 26.06.2015 07:31

@Anonim (niezalogowany): " Ciężko byłoby zarządzać 1200 stacjami z windows i 800 z linuksem.": Zgadza się, jest to problem. Dlatego mówię, że należy najpierw rozwijać własne otwarte oprogramowanie, które działa pod Windows oraz innymi systemami. W Windows potrafi korzystać z dobrodziejstw autoryzacji przez AD ale również nie obcy mu inny LDAP. Dziś czasy i narzędzia sprzyjają temu, żeby pisać multiplatformowo.

Jeżeli baza oprogramowania będzie już stabilna, dobre praktyki wypracowane, to można myśleć o zmianie systemu na jeden z tych na wolnej licencji. To jest proces, który nie następuje w rok czy dwa.

Dla przykładu proces wdrażania własnego oprogramowania w Monachium trwa już 8 lat. Monachium od razu wyrzuciło Windows i zastąpiło go własnym Linuksem. Na początku na pewno było im trudno ale teraz coraz bardziej czerpią z własnej siły i to jest fajne. U nas wyrzucenie Windows w pierwszym kroku by nie przeszło i gdybym był decyzyjny to bym tego nie zalecał, ale rozwój własnej bazy oprogramowania na otwartej licencji - tak. To dobry początek.

@lnx: "problem z egzekwowaniem prawa a nie tylko z samym prawem": no niestety, dobre przepisy i egzekwowanie to znowu jest zadanie dla rządu i oni powinni się tym zajmować.

VVirVir@Virruilbecnej sytuacji wygląda to tak, że np. jednostka podległa miastu migruje np. na Linuksa, a za rok dostaje pismo ws. "wdrożenia nowego systemu obsługi klientów urzędu". Aplikacja oczywiście działa tylko na Windows": Myślę że obecnie świadomość informatyczna decydentów jest bardzo niska. Co i jak będzie działać decydują inżynierowie na ostatnim etapie czyli w firmie, która wygrała przetarg. Nie kierują się oni dobrem narodowym tylko własnymi pobudkami i interesami kapitału zagranicznego. Pewne rzeczy po przedyskutowaniu i przemyśleniu muszą być narzucone odgórnie a następnie dobrze wspierane i finansowane. Naszym zadaniem, ludzi interesujących się technologią, jest uświadamianie tego tym, którzy są decyzyjni ale na technologii się nie znają.

Autor edytował komentarz.
  #99 26.06.2015 07:55

@Color Mint: Kto ma to otwarte oprogramowanie rozwijać ? Chyba nie urzędy za pieniądze podatnika ? W administracji państwowej rozpisuje się przetargi. Startują firmy którym pewnie lepiej, szybciej i taniej jest napisać oprogramowanie pod windows. Może linuksiarz zaklinać rzeczywistość, planować zamach na Gatesa ale takie są fakty.

pocolog   12 #100 26.06.2015 11:15

@Anonim (niezalogowany): Poczytaj wcześniejsze komentarze zamiast wyskakiwać anonimowo jak pól d.... zza krzaka.

Color Mint   9 #101 26.06.2015 11:52

@Anonim (niezalogowany): Zespoły programistów do tego powołani i opłacani przez państwo albo firmy które wygrały przetargi, ale z warunkiem że oprogramowanie ma być wieloplatformowe i kod ma należeć do Państwa Polskiego albo być otwarty tak jak monachijskie oprogramowanie do formularzy - WollMux, które jest na European Union Public Licence (EUPL). Niedotrzymanie tych warunków powinno skutkować karą.

Jeżeli uważasz że taniej jest zamówić zamknięte oprogramowanie z góry na dół kontrolowane przez firmy uzależniające tysiące stanowisk od licencji i ciągłej potrzeby wydawania na nowe wersje, ponieważ wszystko jest tak pomyślane, żeby utrzymywać korpracje, to nie jesteś osobą zainteresowaną tym o czym tu dyskutujemy.

Nie jestem za tym, żeby (przynajmniej w najbliższych latach) zmieniać system Windows, o czym powyżej pisałem (polecam przeczytać), tylko za tym żeby państwo nie musiało za wszystko i na każdym kroku płacić, tak jak to ma miejsce obecnie, gdy płacimy za wszystkie fanaberie producentów w ukłonach i z podziękowaniem.

Da się, jeżeli sprawą zajmą się właściwi ludzie, którym zależy, a nie karierowicze. Brak ludzi wiedzących jak, to jest obecnie największa słabość i to jest w pierwszej kolejności do naprawy.

Autor edytował komentarz.
  #102 26.06.2015 16:54

A może ktoś popatrzy na Lasy Państwowe? Tam przeważnie jest knoppix.

  #103 26.06.2015 18:25

@Ano ja (niezalogowany): te "dziwactwa" po to by wreszcie WSZYSTKO było w jezyku który sobie upatrzymy jako formę komunikacji
a jak dotychczas, zawsze gdzies, skadś angielszczyzna wyłazi ładnie sobąodstraszając

ciemnowidz   6 #104 27.06.2015 18:33

Anonim (niezalogowany): Tego nie napisałem. Potrzebny jest jeszcze Excel i kalkulator.

Sinngel   4 #105 29.06.2015 02:28

@bitx (niezalogowany): Jakich szkoleń?Można przygotować tak Linuksa że użtkownik kapnie się w momencie,gdy będzie chciał uruchomić plik exe.

  #106 30.06.2015 10:36

@rozsaddek (niezalogowany) #50: Hm, w swoich obliczeniach nie uwzględniłeś cen licencji na MS Office oraz oprogramowania antywirusowego.

  #107 24.08.2015 11:39

Ilekroć odwiedzałem lekarza w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, widziałem na monitorze jakiegoś Linuksa z XFCE i ich wewnętrznym oprogramowaniem napisanym prawdopodobnie w Javie.

  #108 10.09.2015 21:46

Ostatnio czytałem że można linux'a spotkać w karabinach, o łodziach podwodnych czy kosmosie niewspominając

  #109 14.01.2016 22:23

@Color Mint: Akurat Poltax chodzi na linux'e i jest na PC dostępny w przeglądarce WWW

  #110 06.09.2016 11:49

@zyrol81: " przeciętny niemiec jest bardziej ekonomiczny niż największe polskie mózgi ekonomiczności"

Ale tu raczej nie chodzi o to że Polacy nie widzą zysków z potencjalnego przejścia. Bym był raczej skłonny przychylić się do teorii że urzędnicy którzy mają realny wpływ na takie decyzje są opłacani pod stołem przez zainteresowaną firmę, przez co Linux nie może się przebić.

A dlaczego tak myślę? Oczywiście dowodów nie mam , ale jest to całkowicie zgodne ze długofalowym schematem działania owej firmy, który można bardzo łątwo rozpracować po lekturze różnych przekrętów i nieuczciwych praktyk tej korporacji.

Zresztą to dotyczy praktycznie wszystkich dużych korporacji, korupcja wględem urzędników/polityków jest tam powszechna, i dotyczy to nie tylko IT.
W branży produktów medycznych jest jeszcze gorzej pod tym względem.

oto przykład:
http://natemat.pl/13519,informatyczne-giganty-zamieszane-w-afere-korupcyjna-czy-...

Takich spraw jest mnóstwo.
I w taki oto sposób Linux nie może się przebić w Polsce do administracji, bo "za uczciwy" ;)

woyka   5 #111 06.09.2016 15:37

@urzedasmiast (niezalogowany):
Trochę sprostowania - odnośnie Twojego stwierdzenia.
O ile wiem - to sam Oracle pracuje na Linux, VMWARE też chyba nie można opisać jako antylinuksowego. Jeśli piszesz dalej - AIX i Lotus - to już grzech nie wspomnieć - że pierwszy to odmiana Uniksa -a drugi posiada wersję serwerową i klienta z powodzeniem używanego na Linux.
Do każdego z wymienionych znajdziesz bez problemu wersje linuksowe - więc to nie jest problemem.

Problemem są narzędzia do konkretnych wąskich zastosowań lub nie mające konkurentów na rynku, czego najlepszym niestety przykładem jest Płatnik. Problemem jest podobno (nie używałem) stosowanie i ograniczona dostępność technologii autoryzacji za pomocą kart inteligentnych na platformie GNU/Linux - ale nie mam tu doświadczenia - więc może ma ktoś więcej informacji.

  #112 11.09.2016 21:37

@LordRuthwen: W firmach jest to samo. Office'a kupuje się tylko po to by móc wypełnić jakiś formularz (doc/docx), poprawić jakąś umowę (doc/docx), itp.

Tak jest w mojej firmie. Nawet nasz prawnik pracujący na Macu ma Office'a, choć nienawidzi produktów Microsoftu, bo musi wymieniać dokumenty z innymi (bez strat w formatowaniu).