Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Specjalista ds. teleinformatycznych — chyba starczy tego chorowania cz.56

Ja to chyba jakiś dziwny jestem. Przez dwa miesiące chorowania codziennie marudziłem, że chcę z powrotem do pracy, teraz gdy już pracuje to najchętniej rzuciłbym to wszystko w diabły bo czasami odechciewa mi się takiej pracy. Mówią, że kobieta zmienną jest, ale przez ostatnie kilka tygodni to chyba jak taka zmienną kobieta jestem, bo co chwila coś mi nie pasuje. No ale może po kolei.

Wielki powrót do pracy

Ostatnia dawka antybiotyku ... nie dała żadnego (no prawie) skutku. Po tygodniowej kuracji moja pani doktor powiedziała, że zastosujemy na kilka dni niekonwencjonalną metodę, a mianowicie nowy antybiotyk i won do pracy. Za trzy dni do kontroli. Ostatnia kuracja była strzała w 10. Po kilku dniach okazało się, że to pomogło i mogłem z czystym sumieniem (i gardłem oczywiście) wrócić do pracy. No a tutaj już tak wesoło nie było. Na początek tydzień wycieczek do Wrocławia w sprawie dopięcia ostatnich szczegółów sporego projektu informatycznego, jaki ma zaraz być rozpoczęty w naszej jednostce. O samym projekcie jeszcze kiedyś coś opisze bo na chwilę obecną to wszystko jest jeszcze w powijakach. No dobra, zobaczmy co w końcu dzieje się w mojej firmie, a tu o dziwo nie jest tak źle. Najgorsze sprawy ogarnąłem pomiędzy kolejnymi zachorowaniami, Na teraz zostało tylko przygotowanie danych do zestawienia Z-12, przeprojektowanie drugiej serwerowni oraz przygotowanie głównej serwerowni do przyjęcia nowych serwerów.

No to jedziemy - przebudowa głównej serwerowni

Przygotowanie głównej serwerowni było co prawda zajęciem monotonnym, ale w miarę łatwym i przyjemnym. Pamiętacie wpis z przed pół roku (kurde to już prawie rok minął). Niestety taka sytuacja utrzymała się aż do teraz. Ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze, a wiec po tygodniu ostrej pracy we dwóch efekty są aż miło.

Kurcze, normalnie podoba mi się wykonana praca. W sumie odbyło się się bez większych problemów, no może poza jednym przewodem, który dla Deadlyblonde będzie śnił się po nocach:).

Z-12, GUS, Probit i kilka nowych siwych włosów

Formularz Z-12 jest to formularz informujący o "o strukturze wynagrodzeń według zawodów". W sumie prosta sprawa do wykonania, bo w teorii wystarczy aby system kadrowo-płacowo-księgowy (w naszym przypadku to Probit) wygenerował plik CSV z odpowiednimi danymi, które następnie należy zaimportować do specjalnie przygotowanego przez GUS programu, wykonać losowanie, przesłać dane i "po ptokach". Tyle w teorii. Cała sprawa powinna zmieścić się w godzinie, no może dwóch.

Rzeczywistość jest jednak brutalniejsza, Na początek okazało się, że nasz system kadrowo-płacowo-księgowy nie wyświetla danych nowych pracowników. Pomyślałem sobie OK, 10 pracowników to można ręcznie wprowadzić do pliku CSV i to był mój błąd, bo podczas dopisywania danych okazało się, że ręczne ich wydobycie nie było takie proste. Po kilku dniach walki udało mi się te dane jednak wydobyć. Zaimportowałem dane do programu i otrzymałem kilka błędów, z którymi jednak uporałem się w niecałe pól godziny. W pierwszym etapie program Z-12 stwierdził, że wszystko jest w porządku, jednakże po wykonaniu drugiej części programu "wykonaj losowanie" program wyrzucił mi kilkaset błędów, lekko spanikowany chciałem i te błędy poprawić, zwłaszcza, że po zmianie jednej funkcji w pliku CSV ilość błędów znacznie spadła. Niestety dalej było już tylko gorzej. Po kolejnych kilku dniach zorientowałem się, że moja praca z trzech ostatnich tygodni jest bezcelowa, bo system kadrowo-płacowo-księgowy wygenerował niekompletne dane. Teraz to już tylko pomoc techniczna naszego systemu będzie w stanie coś z tym zrobić. No niestety okazało się, że pomoc techniczna tez miała problemy, ale mam nadzieje, że w końcu coś z tego będzie:).

Przeprojektowanie drugiej serwerowni

Niestety temat projektu drugiej serwerowni został znacznie oddalony w czasie, ale i tam w końcu coś się będzie działo. Po krótce sprawa wygląda tak: W drugim szpitalu otrzymałem niewielkie pomieszczenie, w którym póki co ulokowałem dwa komputery, które obsługują szpital i przychodnie w tym mieście (składowanie pobranych potwierdzeń e-wuś, dysk sieciowy, póki co szczątkowy backup danych, monitorowanie i nagrywanie rozmów telefonicznych, zarządzanie ewidencją czasu pracy i kilka pomniejszych zadań).

Planujemy tam umieszczenie dwóch serwerów w obudowie desktop (jeden serwer już mamy, drugi pojawi się niedługo), które przejmą zadania tych dwóch starych komputerów, Oprócz tego instalacja dysku NAS do backupu i wszystko powinno hulać jak należy. Brzmi łatwo, prosto i przyjemnie, ale pewnie wyjdzie jak zwykle kupa problemów i jeszcze więcej radości jak to wszystko w końcu zacznie działać prawidłowo.

Chyba na dziś starczy

Ostatni miesiąc był dla mnie morderczy, Nie dość, że człowiek osłabiony po długiej chorobie i może wejść na swoje obroty, to jeszcze noga nie jest do końca sprawna, a tu taki ogrom pracy włożony. No nic dalej to już będzie tylko lepiej:) Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić do czytania moich kolejnych wpisów i oczywiście podrzucam link do strony ze spisem treści mojego blogowania. 

inne

Komentarze

0 nowych
GBM MODERATOR BLOGA  20 #1 15.04.2015 20:54

ee, Shaki, ale te kable na serwerze to do poprawki :P

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #2 15.04.2015 20:57

@GBM: Brakło jednego dnia:) Mam mały problem z jednym przewodem, ale jutro wszystko będzie OK, a więc mała aktualizacja będzie:)

GBM MODERATOR BLOGA  20 #3 15.04.2015 21:01

@Shaki81: hehe, spoko loko :-)

msnet   19 #4 15.04.2015 21:08

@Shaki81: Przyznaj się - brakowało Ci tego wszystkiego. Tych kabli, serwerów, problemów itp. itd. ;)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #5 15.04.2015 21:21

@msnet: Oj brakowało jak cholera. Dopiero teraz po tak długiej nieobecności uświadomiłem sobie, że jestem uzależniony od takiej pracy

  #6 15.04.2015 22:34

Hej widzę TP Orange rządzi router ADSL CellPipe 7130 ;)

Jac0b   6 #7 16.04.2015 07:28

@Shaki81 a po co traciłeś czas na walkę z tym plikiem CSV skoro oprogramowanie, które go generuje jest firmy trzeciej i to oni powinni taką funkcjonalność Wam zapewnić jak mniemam?

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #8 16.04.2015 08:45

@Jac0b: Bo nadgorliwość gorsza od faszyzmu i chciałem sam to zrobić.

marson1   13 #9 16.04.2015 09:04

a serwery na? Windows 2003? ;) a tak serio to co wam robi za te serwery w szpitalach? Jakieś składaki czy profesjonalne serwery?

Azi   11 #10 16.04.2015 14:05

@Shaki81: Sam się zastanawiam, czym to edytowałeś... chyba nie Excel-em? :)

Axles   17 #11 16.04.2015 14:21

To ile ty właściwie szpitali obsługujesz, bo nigdy nie udało mi się po wpisie tego ogarnąć :) No to pozostaje życzyć zdrowia bo antybiotyki pewnie osłabiły organizm, ale w końcu masz wokoło siebie wykwalifikowaną kadrę lekarską :)

squeet   13 #12 16.04.2015 15:44

Fajnie się czytało, @Shaki81. Co do tego, że kobieta jest zmienną - facet, któremu skaczą hormony również może być labilny - do endokrynologa! Druga rzecz to mała pierdoła, ale skoro wpis na głównej, to warto poprawić: piszemy SPRZED pół roku, nie Z PRZED. Pozdrawiam.

Jac0b   6 #13 16.04.2015 17:21

@Shaki81 czasem nie warto tracić czasu ... :)

jarodebombel   7 #14 16.04.2015 20:51

miło, że "znowu nadajesz" :)

  #15 17.04.2015 19:12

Fajne są te Twoje opowieści (taka adminowska odmiana "W kamiennym kręgu"), choć zbyt krótkie. Ale (wiem, że zdania nie zaczyna się od 'ale', ALE w tym przypadku, jest to narzędzie dramatyczne) - gdyby doliczyć reklamy, wyszłoby to standardowe 40-50 minut bez problemu. Lubię poczytać, choć absolutnie nie wiem, jak można wytrzymać (w sensie przymusowej współpracy z ludźmi z innego wymiaru) na tak abstrakcyjnym stanowisku, jak Twoje (oczywiście, rozumiem, że trzeba z czegoś żyć, a nagromadzone w takim baśniowym środowisku diświadczenie, jest bezcenne).
Mam jednak pewną 'nieczasową' uwagę-pytanie: Jakim cudem ludziom z dawnych epok (np. sprzed 30-40 lat) udawało się prowadzić szpitale, bez pomocy przewspaniałej, niezastąpionej i AbsolutnieDoIstnieniaKoniecznej obecności komputerów i ich admionistratorów..?!!! I, podobno, jakoś to , kurde, działało..! Moja świętej pamięci Mama, była - między innymi - szefową Działu Kadr i czegoś tam jeszcze w miejscowym ZOZ (Zespół Opieki Zdrowotnej) i sam byłem świadkiem Jej heroicznych bojów administracyjnych (nawet sam Jej pomagałem, wypełniając W DOMU sterty papierów, pod dyktando). Zawsze wychodziła z tych bojów zwycięsko, choć nigdy nie miala do pomocy żadnego , choćby najmniejszego, komputerka...
Moje skromne zdanie jest takie: W Polszcze, nawet prawa fizyki obowiązują tylko mniej więcej (Lem), a co dopiero ich wszelakie implementacje...

  #16 18.04.2015 00:15

Opowieść fajna, czytam od samego początku. Interesujące są takie nowinki ze świat administratora sieci szpitalnej. Szaki! Oby tak dalej :) Piszesz w ciekawy sposób, do tego jest co czytać ;)