Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Specjalista ds. teleinformatycznych - e-WUŚ cz. 30

Szymon Majewski w porannym programie Radia Eska myślał, że e-WUŚ to nowa pracownica, w jego przychodni, u której należy się rejestrować do lekarza. Niestety (dla niego) okazało się, że jest to ogólnopolski system Informatyczny, gdzie skatalogowane są dane osobowe wszystkich Polaków, którzy są ubezpieczeni. Jest to chyba największy katalog danych osobowych w Polsce. Dla zwykłego pracownika służby zdrowia cały ten e-WUŚ (czyli elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców - też se nazwę znaleźli :)) to jeszcze jeden wrzód na tyłku, bo to dodatkowa praca, czyli wklepywanie peselów do systemu.

Będzie e-WUŚ - hurra

Gdzieś w połowie roku w mediach pojawiły się pierwsze informacje na temat ogólnopolskiego systemu ewidencji osób ubezpieczonych. W moim szpitalu byłą wówczas totalna cisza. Gdzieś, ktoś o czymś słyszał, ale dokładnie o co chodzi czy jak to ma działać. Jak zwykle cisza. Na wszelkie moje pytania była tylko jedna odpowiedź - "poczekamy, zobaczymy, jest jeszcze dużo czasu i nie powinienem być nadgorliwy". No cóż, poczekam.

e-WUŚ co raz bliżej - już nie takie hurra

W połowie października pojawiły się pierwsze informacje o systemie. Dowiedziałem się, ze system ma być uruchomiony od 1 stycznia 2013 i ma to być "w formie strony internetowej" (cokolwiek wtedy miało to znaczyć). W ciągu dwóch ostatnich miesięcy będzie kilka szkoleń, gdzie dowiemy się wszystkiego na ten temat. Szkolenia mają być organizowane przez wojewódzkie oddziały NFZ'tu. Pierwsze szkolenie i pojechała młoda pracownica zajmująca stanowisko młodszego statystyka, nikt więcej. Po co ją wysłano, nie mam bladego pojęcia. System będzie obsługiwać jakieś 30-40 osób i nikt z nich nie pojechał. Oczywiście informatykowi wiedza na temat tego systemu nie potrzebna. Ale co tam, będą kolejne.
Koniec listopada - drugie szkolenie, pojechało kilka osób nie związanych bezpośrednio z systemem. Te osoby po kilkugodzinnym szkoleniu będą uczyć obsługi e-WUŚ'ia (pierwszy raz dowiedziałem się jaką nazwę będzie miał ten system) wszystkie osoby zainteresowane. Oczywiście informatyk nie pojechał, bo po co? Trzecie i ostatnie szkolenie w NFZ było w połowie grudnia, gdzie pojechało kilka osób, które będą odpowiadały za poprawność działania systemu. Pierwszy raz na szkolenie pojechały osoby kompetentne. Informatyk, czyli czarna owca szpitala nie pojechał. W międzyczasie dowiedziałem się od osób, które były na szkoleniach o co chodzi z tym całym e-WUS'iem. Uzbrojony w tą wiedzę czekałem na początek roku.

Jeszcze tydzień, jeszcze dwa

Żeby nie było aż tak fajnie i różowo moje kierownictwo nie dało mi dostępu do wersji testowej programu, który był dostępny dla testów od początku grudnia. Jasne, informatyk zobaczy jak to działa już po wdrożeniu. Do tego okazało się, że potrzeba przynajmniej 10 kolejnych komputerów bo w chwili obecnej nie ma możliwości płynnego i sprawnego sprawdzenia wszystkich pacjentów, którzy przychodzą do przychodni. A więc wszyscy krzyczą, że muszą mieć komputery na już. A że komputerów brak to już problem informatyka.
Mam nadzieje, że władze innych placówek medycznych nie potraktowały w ten sposób swoich specjalistów od komputerów, bo jednak informatyk jasnowidzem nie jest.

Mamy e-WUŚ'a dwa tygodnie i co z tego... w sumie nic, no może więcej roboty.

Jak obiecałem pod newsem Xyrcon zobaczmy jak to działa w praktyce.

NFZ udostępnił stronę (screen powyżej), gdzie podajemy dane placówki i konkretnego użytkownika (w sumie trzeba podać 5 różnych danych) potrzebnych do zalogowania się do portalu. Tam już wystarczy wpisać pesel i pojawia się informacja o tym czy pacjent jest ubezpieczony czy nie. Po sprawdzeniu każdego pacjenta należy pobrać potwierdzenie sprawdzenia, a to daje jakieś 4 kolejne kliknięcia. Dla niedoświadczonego użytkownika komputera cała operacja zajmuje ok. pół minuty. Przy 500 pacjentach dziennie daje to jakieś 4 godziny klikania (w zaokrągleniu).
Potwierdzenia mają być przechowywane (jak długo, jeszcze nie wiadomo) a więc pojawił się problem, gdzie mają być one przechowywane. Każde potwierdzenie to niewiele bo niecałe 2 KB, ale przy 500 robi się 1 MB (oczywiście każde potwierdzenie to 1 plik, czyli dziennie tworzy się 500 plików), roczne daje jakieś 400 MB niepotrzebnych danych (które mamy obowiązek przechowywać). Przychodni mamy 2, oraz są jeszcze dwa szpitale, całkowita ilość zapytań wzrasta do ok. 1500 dziennie, co daje ponad 1 GB (ponad pół miliona plików) niepotrzebnych danych. Aby było ciekawiej to każdy pacjent, który przebywa w szpitalu kilka (lub więcej) dni musi być codziennie sprawdzany (oczywiście wraz z wygenerowaniem potwierdzenia). Po co? Nie mam bladego pojęcia.

Kolejna sprawa - Jeżeli system "stwierdzi", że pacjent nie ma ubezpieczenia, a zainteresowany będzie twierdził, że jednak ma, to należy wypełnić specjalny formularz, w którym pacjent stwierdza, że jednak jest ubezpieczony. Wypełnienie takiego formularza to minuta, ale w przypadku starszych osób operacja taka zajmuje nawet 5 minut, a kolejka rośnie:). Z ciekawości 2 stycznia sprawdziłem swój Pesel i okazało się, że jestem nieubezpieczony. Dopiero 4 stycznia po południu system stwierdził, że jednak jestem ubezpieczony.

Żeby nie było tak całkiem różowo, to w ostatnim tygodniu starego roku, gdy system działał testowo kilkakrotnie zdarzyły się wyłączenia konserwacyjne trwające po kilka godzin. Na szczęście każde takie wyłączenie było poprzedzane odpowiednim komunikatem na stronie portalu. Po nowym roku takie włączenia są rzadsze i trwają po kilkanaście minut, ale informacji o tych wyłączeniach brak. No tak, po co informować.

Póki co radzę jednak brać pacjentom dowód ubezpieczenia. W razie przerwy w działaniu ewis'ia czy innego kataklizmu proces rejestracji do lekarza będzie sprawniejszy.

Spis treści całości mojego blogowania znajduje się tutaj

oprogramowanie inne

Komentarze

0 nowych
gowain   19 #1 14.01.2013 11:49

"Dla zwykłego pracownika służby zdrowia cały ten e-WUŚ to jeszcze jeden wrzód na tyłku, bo to dodatkowa praca, czyli wklepywanie peselów do systemu." - ale mnie wkurzają takie stwierdzenia... a czy dla lekarza/pielęgniarki to jest taki wielki problem wklepać kogoś pesel do komputera? Z takim podejściem to my nigdy nie wyjdziemy z tej czarnej dziury jaka panuje w służbie zdrowia. To jest jeden z kroków służących uszczelnieniu systemu i wg mnie jest bardzo dobry. Trzeba tylko zmienić podejście do tego wszystkiego, bo ja mam wrażenie, że lekarze/pielęgniarki do wszystkiego co nowe i uszczelniające system podchodzą negatywnie. Przez ostatnie 2-3 miesiące dotarło do mnie tyle absurdalnych sytuacji ze szpitali, że powoli zaczynam tracić nadzieję, że kiedykolwiek z tego marazmu wyjdziemy. Informatyzować tą całą służbę zdrowia - to jedyna szansa.

underface   14 #2 14.01.2013 12:19

ostatnio (jakiś tyd. temu) widziałem jak w jakimś szpitalu "święto" bo na różnych oddziałach zaczęli stosować kolorowe bransoletki z nr pesel i kodem kresowym. bo można, szybciej, łatwiej etc. problem w tym, że jakaś pielęgniarka się wypowiedziała, że i tak te kody sprawdzają wzrokowo, bo nie mają czytników kodów kresowych. a przecież w takim kodzie QR można dużo więcej treści zawrzeć.
moja mam która pracuje już dobrych kilkanaście lat, mówiła wówczas, że u nich takie bransoletki już od co najmniej 7 lat są. więc bez rewelacji.
no ale pochwalić się trzeba

corrtez   12 #3 14.01.2013 12:29

@Shaki

A po co ci to wiedziec :D ? W naszych kochanych urzedach w tym i sluzbie zdrowia najbardziej zaintersowani dowiaduja sie ostatni... Niestety.

Semtex   18 #4 14.01.2013 12:32

A ja myślę że powinni iść w model "niemiecki", karty z chipem (obecnie już ze zdjęciem), zunifikowany system, podchodzisz do rejestracji, dajesz kartę, czytnik i tyle. Żadnego klepania w przychodniach, szybko i bez problemu.

Over   9 #5 14.01.2013 12:39

@semtex
Polakom do Niemców jest taka przepaść jak podczas 1 wojny światowej Niemcy mieli czołgi a Polacy łuki, to samo się dzieje w PL a już nie wspominając o służbie zdrowia w UK tam antybiotyki to w ostateczności anie jak tutaj, tam to leczą naturalnymi bardziej metodami an żeli tutaj... no ale co zrobić jaki kraj tacy ludzie i masowo się tego nie zmieni...

Semtex   18 #6 14.01.2013 12:55

@Overclocker

Problemem nie jest jakaś przepaść, tylko błędy decyzyjne i ZUS sam w sobie, pochłania miliardy nic nie dając pacjentom. To już kolejny raz gdy kasa zostanie utopiona w "nowy/stary" system, zamiast robić to 10 razy powinni raz a porządnie...

""... tam antybiotyki to w ostateczności anie jak tutaj, tam to leczą naturalnymi bardziej metodami an żeli tutaj...""

Powiem Ci jako ojciec dwójki małych dzieci jak to wygląda w Niemczech, ich "naturalne" metody leczenia są G$@#& warte. Czasem przez te metody moje dzieci chodzą zakatarzone przez miesiąc jak nie dłużej, chodzę z nim do lekarza, ten popatrzy, stwierdzi no katar, pewnie sam przejdzie i zawsze dają jakieś homeopatyczne świństwo, dzieci się męczą a my z nimi.

Ja wiem że antybiotyk to nie lekarstwo na wszystko ale czasem trzeba go podać, ewentualnie zastosować inne leki, które działają a nie udają, że pomagają.

  #7 14.01.2013 13:08

System ok, ale z powodu słabo pracujących urzędników, można być nieubezpieczonym w ewuś a mieć opłacone ubezpieczenie, kasę ze składek mendy biorą śmiało, ale dopełnić formalności to gdzie im się chce, czy przejście z biura do biura i klikniecie parę razy enter jest takie trudne, aż takie to skomplikowane, a nie lepiej sobie pogadać a kogo obchodzi ubezpieczony niech się leczy sam.
ZUS i KRUS trzeba zlikwidować albo wywalić zbędnych urzędników, im więcej ich jest tym większe kolejki, żaden system nie zrobi wszystkiego za ludzi. Ten cały system ubezpieczeń społecznych wali w twarz tekstem wyjedź z tego złodziejskiego kraju, gdzie jesteś potrzebny by płacić a jak dasz kasę to won stąd.

Rewolucją byłoby zwolnienie i przekwalifikowanie zawodowo tych 450 tys. urzędników.

toszt   2 #8 14.01.2013 13:13

Czemu w naszych dowodach zamiast super-hiper czipów, których nie ma, nie mogli w kodzie kreskowym (że nie wspomnę o 2d) naszego pesela wrzucić?... skan, klik klik, następny skan, klik... ech... Bo to jeden eWUŚ z tego by korzystał?

gowain   19 #9 14.01.2013 13:14

@semtex wystarczyłby dowód osobisty z podpisem cyfrowym, można by też tam zawrzeć prawo jazdy, zamiast mnożyć ilość kart w portfelu powinno to dążyć w drugą stronę. Zresztą jeszcze za czasów Kasy Śląskiej dostawaliśmy karty chipowe, które działały tak jak mają działać. Nie było problemu... potem zaczęły się reformy, reformy reform i powstał jeden NFZ, który nie panuje na sytuacją, ale "komuś" jak widać jest to na rękę.

gowain   19 #10 14.01.2013 13:20

U nas głównym problemem są niekompetentni urzędnicy, a także firmy takie jak Asseco, które obsadziły się na państwowym garnuszku i uzależniają administrację od ich rozwiązań, nie dając możliwości wygrania kontraktu przez inne firmy, bo rozwiązania okazują się być zamkniętymi i bez udziału firmy Asseco nic nie da się zrobić.

Polecam artykuł sprzed pół roku o poczynaniach Asseco (zwłaszcza akapit zatytułowany: "Struganie ubezpieczenia"): http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12326372,PZU_faworyzowal_Amerykanow_w_przeta...

Autor edytował komentarz.
Semtex   18 #11 14.01.2013 13:27

@gowain
Twój pomysł ma zalety ale też jedną podstawową wadę, taki dowód/prawko/ubezpieczenie w jednym gdy zgubione może dostarczyć wielu problemów ;)

Reszta Twojej wypowiedzi na temat kart w Śląskim potwierdza wspólny nasz wniosek ;)

gowain   19 #12 14.01.2013 13:42

@semtex, a jak gubisz to czy nie gubisz raczej całego portfela niż pojedynczej karty? :)

Tak jak zgubisz dowód będący "all in one" dzwonisz tylko do jednej instytucji, żeby zgłosić zgubienie/kradzież. W przypadku kilku kart musisz dzwonić wszędzie po kolei... :)

Autor edytował komentarz.
mWilQ   5 #13 14.01.2013 13:47

Może kiedyś będzie wyglądało to inaczej...
Chciałbym mieć swoje konto (nawet bez możliwości zarządzania kasą), na którym bezpiecznie byłyby gromadzone składki. W systemie, niech to będzie ewuś, chociaż podobają mi się inne kobiece imiona. po wpisaniu danych, placówka zobaczyłaby, czy jestem ubezpieczony i czy w ramach mojej składki mogą przyszyć mi nogę. Dodatkowo jakbym był nieprzytomny, a znaleźli by mnie leżącego i okradzionego przy drodze (pesel chyba należało by sobie wytatuować), w bazie na szybko sprawdzili by jaką mam grupę krwi, jakie zdrowotne problemy, czy jestem na coś uczulony itd. Można by wtedy pominąć czasochłonne testy i ograniczyć ryzyko.

Dla mnie centralna baza i wymogi rejestrowania diagnozy i przepisanych lekarstw daje nadzieję, że lekarze, do których trafię pomyślą, zanim odeślą do apteki po paracetamol. Niestety lista takich przypadków zarówno u mnie, jak i moich bliskich jest długa. Nie ma problemu jak życie nie jest zagrożone, ale jak już ignorancja lekarza łasego na kasę prowadzi do takich zaniedbań, że pacjent umiera, a ten sam w sobie nie bierze odpowiedzialności, za swoje czyny to już mnie przeraża.

Z innej strony jak jeden z drugim będzie miał dostęp do bazy, to obawiam się, że wyłączy to poniekąd funkcję myślenia. Chyba, że diagnoza wystawiona przez jednego doktora będzie dostępna dopiero po zarejestrowaniu wizyty i np po wpisaniu jego opinii lekarskiej.

Cieszę się z rozwoju, ale dość często mam wrażenie, że działania na dużą skalę są albo nie przemyślane, albo przekombinowane.

  #14 14.01.2013 13:51

@semtex:
Jeśli by wydawał je jeden organ i istniała baza, w której można by sprawdzić te same dane po podaniu imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania, to nie widzę problemu.

Problem jest taki, ze wydaje się grube miliony na zabawki z poprzedniej epoki i płaci pseudo-specjalistom za ich skrypty. Natomiast taki "gówniarz" zwany Mark Z zrobił system, który ogarnia znacznie więcej ludzi i do tego za darmo, a używany jest co dziennie przez miliony ludzi... Wiem, że FB nie działa za darmo, ale chodzi mi tutaj o czas w jakim stworzono tak wydajny i rozbudowany system. O elektronicznej identyfikacji i kasowaniu biurokracji trąbi się od poprzedniego wieku, ale nadal jesteśmy w lesie, by nie powiedzieć w d... ;]

AndrzejG   10 #15 14.01.2013 13:57

Czekałem na ten wpis :-) Ewidentnie zarząd twojego pracodawcy żyje w alternatywnej rzeczywistości, opartej na serialach SCiFi, gdzie informatycy-magicy stawiają skomplikowane systemy na nogi w ciągu kilku minut.

Kiedy wspomniałeś o największej bazie danych osobowych, natychmiast w mojej głowie powstało pytanie: "Czy te dane są bezpieczne?"
Okazuje się, że pomyślał już o tym GIODO: http://www.giodo.gov.pl/1520162/id_art/5921/j/pl/

Semtex   18 #16 14.01.2013 14:04

@ULLISSES

Ja nadal odnoszę się do modelu "niemieckiego", z nim mam styczność na co dzień, tu nie ma jednego scentralizowanego "ZUS", jest kilka kas chorych, odprowadza się do nich składki na leczenie, każda wydaje "swoją" kartę, łączy je jeden czytnik i centralny rejestr ubezpieczonych, działający u każdego lekarza. Sprawa wyboru kasy jest prosta, zdrowa konkurencja i lepsze warunki ;)

kamil_w   11 #17 14.01.2013 14:13

W ogóle służba zdrowia to u nas jedna wielka porażka, a co do szpitala, w którym pracujesz, to bardzo mnie rozbawiły żółte papierowe karteczki na ekranach komputerów lekarzy z loginami i hasłami. ^^

CzarnyMisio   4 #18 14.01.2013 14:37

Relacja z wdrażania eWUSia u mnie.

Na szczęście mam HIS, czyli zinformatyzowany ruch chorych (pacjent jest wklepywany w rejestracji i na izbie przejęć do systemu komputerowego i tam weryfikowany) .
Mój szpital to około 250 łóżek, 2 izby przyjęć (jedna obsługiwana przez położne, druga przez rejestratorki), c.a. 12 poradni (w tym dwie zamiejscowe, bez dostępu do internetu) obsługiwanych częściowo przez rejestrację poradni (częściowo, gdyż niektóre muszą mieć własną rejestrację), 1 ambulatorium.

Ogólnie rzecz ujmując, działający eWUŚ, w połączeniu z HIS, to nawet całkiem fajne narzędzie.
Ale są pewne "Ale". Wystąpiły pewne problemy różnorakiej natury.

1. Brak kompletnej wiedzy szkoleniowców z NFZ i samego NFZ. Na każde szczegółowe pytanie odpowiadali, że nie wiedzą, ale się dowiedzą. Duża część wiedzy zdobywana jest w praktyce, tzn. gdy pacjent jest już w domu, wypisany i "uzdrowiony", dowiadujemy się, że powinniśmy jeszcze zebrać takie i takie dane, często w zasadzie jest to niemożliwe (zwłaszcza jak jest się w miejscowości turystycznej, gdzie obsługuje się pacjentów z całego świata). Co więcej z jedną rzeczą wprowadzili nas szkoleniowcy w błąd,ale już to wyłapaliśmy ;)
2. Genialny termin wdrożenia: 01.01.2013, po "długim weekendzie", gdy nie ma wielu pracowników zarówno w NFZ, jak i w szpitalach i firmach IT. Dodatkowo po sylwestrze, gdy ambulatorium i SOR jest najbardziej zawalone, a przecież to tam są najbardziej wrażliwe na szybkość i sprawność wprowadzania danych komórki. Nie mówiąc już o tym, że sam 01.01 to dzień wolny od pracy (a wyobraźcie sobie nagle awarię wszystkich łączy internetowych takiego dnia :) )
3. Dostosowanie systemów informatycznych do eWUSIa. W teorii były (u mnie stosowne aktualizacje pojawiły się w ostatnim tygodniu grudnia), potem okazało się, że część rzeczy nie działa tak jak powinno, część jest niefunkcjonalna i trzeba na szybko łatać, co powodowało przez pierwsze dni ciągłe pady systemu i ciągłe zmiany (weźcie w takich warunkach szkolcie personel gdy rano na szkoleniach system wygląda tak, a wieczorem już inaczej).
4. Problemy z działaniem w ostatnich dniach grudniach - czyli konserwacje. Wtedy gdy idą ostatnie testy produkcyjne, gdy kończy się szkolenie personelu, etc. Bravo!!!
5. Zmiany organizacyjne wymuszone przez eWUŚ. W niektórych komórkach pacjenci byli zapisywani do zeszytu, a następnie przepisywani. Wynikało to z różnych powodów (technologia+mentalność+ilość pracy) i tak być musiało (walczyliśmy, kombinowaliśmy, dzielnie polegliśmy). Wprowadzenie konieczności weryfikacji wywróciło do góry nogami tam pracę. By zapewnić sprawną obsługę trzeba tam zatrudnić dodatkowy personel na 24h 7 dni w tygodniu (czyli c.a. 5 dodatkowych etatów rejestracji).
6. Konieczność codziennej weryfikacji pacjentów na szpitalu. Po prostu chore. Automat do systemu dostałem dopiero w zeszły piątek. Do tego czasu codziennie bawiłem się w "wyklikiwanie" pacjentów. 3 godziny dziennie w plecy (sobota i niedziela też).
7. Konieczność zapisywania przez szpital kodów autoryzacyjnych. Po co? Przecież NFZ i tak je przechowuje. Po jaką ch****rę dokładać to jeszcze szpitalom?
8. Jednodniowa trwałość elektronicznych potwierdzeń. Przecież jeśli ktoś jest emerytem to wiadomo, że ma "dożywotnio" ubezpieczenie. Albo wyobraźcie sobie sytuację, że ktoś ma mieć operację. Dziś jest ubezpieczony. Przed 24 zostaje uśpiony. Operacja ma być następnego dnia, którego okazuje się, że nie ma ubezpieczenia i co teraz? Wybudzić go, by podpisał oświadczenie, albo zgodę na płatność?
Czysta głupota. Weryfikacja powinna być przy przyjęciu do szpitala i co najwyżej przy wypisie, tak by poinformować pacjenta, że będzie musiał NFZowi oddać pieniądze, lub niech kombinuje np. zgodę burmistrza na płatność (często się zdarza).
9. Problem z dodzwonieniem się do jakiejś pomocy w NFZ w weekend.
10. Blokowanie kont. Często zdarza się(a w każdym razie dotąd zdarzało się), że nagle konto pracownika było zablokowane z informacją, że za 15 minut zostanie odblokowane. Frustrujące jak ma się przed okienkiem 200 kaszlących,połamanych, narzekających, obolałych pacjentów, nieraz emerytów lub matki z niemowlakami.
11. Baza danych jaką dysponuje NFZ. Nie chodzi nawet o procent ubezpieczonych w bazie,ale o kompletność informacji. Jeżeli masz dwa imiona, to nagle się okazuje, że NFZ zna tylko jedno. Zgodnie z prawem musisz poinformować pacjenta, by skontaktował się z NFZ celem poprawy danych. W NFZ robią "głupią minę" - bo oni mają takie dane i już i odsyłają do ZUS. Czy to ważne, że brakuje drugiego imienia? Spróbujcie podpisać jakikolwiek notarialny akt tylko jednymi imieniem, a byle prawnik podważy taki dokument przed sądem.

Jak coś mi się przypomni to dopiszę.
Teraz czekam na elektroniczne karty medyczne też będzie wesoło (jakby nie można było ich funkcjonalności dołączyć do elektronicznego dowodu, ale cóż, parę set milionów w tą, parę set milionów w tamtą; w końcu bogatym krajem jesteśmy :) mądrzy, piękni i zdrowi u nas ludzie to możemy sobie pozwolić :) ).

lubicz   4 #19 14.01.2013 14:38

Ostatnio byłem w mojej przychodni, efekt: znam hasło do komputera, i dwa do ewuś. Kobiety na głos notowały i sprawdzały hasła zaś ja stałem w okienku i czekałem na rejestrację.

oprych   13 #20 14.01.2013 14:56

Właśnie byłem ciekaw Twojej opinii na temat ewusia :)
I teraz mam pytanie czy system działa pod każdą przeglądarką czy tylko pod IE?

Pytam w nawiązaniu do Twojego wpisu o migracji części komputerów na Linuksa

CzarnyMisio   4 #21 14.01.2013 14:59

@gowain
Co do informatyzacji służby zdrowia:
1. Gdzie się udała pełna informatyzacja?
2. Zatrudnianie lekarzy i pielęgniarek w roli sekretarek to głupota i strata pieniędzy.
3. Ilość dokumentacji jaką muszą pielęgniarki wypełniać jest cholernie duża (wiem bo zaczynam z nią walczyć próbując przepisać na wersje elektroniczną) i sam nie wiem jak one będą ją wypełniać, nie mówiąc już o ilości kompów, w które trzeba je zaopatrzyć (zastanawiam się przy okazji gdzie je postawić, tacy lekarze mają z reguły gabinety, gdzie mogą stać, ale pielęgniarki?)
4. Ilość personelu: lekarzy już jest mało, pielęgniarek powoli zaczyna brakować. Personel się starzeje, a nowego brak, bo ten który się kształci ucieka za granicę, gdzie pracują za dużo większe pieniądze, w lepszych warunkach i mając większe poważanie (u nas sam byłem świadkiem jak lekarz "Starej daty" opierniczał pielęgniarkę, bo przewiesiła stetoskop przez szyję, a to WOLNO TYLKO LEKARZOWI).
5. Standardy co z tego, że masz DICOM, HL7, ICD9 i 10, etc. jak każda firma inaczej go traktuje/implementuje bo jest za mało precyzyjny, lub po prostu głupi. Np. wg ICD możesz mieć złamanie palca ręki, ale której ręki i którego palca tego już nie przewiduje.
6. Koszty sprzętu medycznego. Np. taki tablet medyczny ceny zaczynają się gdzieś 5-6 tyś netto za podstawową funkcjonalność. Komputer medyczny, który możesz wstawić do gabinetu zabiegowego lub na salę operacyjną to koszt około 50k. Zwykłych sprzętów NIE WOLNO wprowadzać na salę chorych. Musi to być sprzęt, który można zdezynfekować np. przy każdym wyjściu z sali chorych.
7. Schemat pracy służby zdrowia. W wielkiej brytani jest np. coś takiego jak pielęgniarka lekowa. Chodzi za lekarzem zbiera informację co podać pacjentowi, potem podaje to i wklepuje wszystko do kompa. Nie robi nic więcej. U nas ta praca jest rozdzielona na lekarza, pielęgniarkę i jeszcze często sekretarkę. Angażuje się kupę osób i po co? Albo kwestia dyktafonów. W normalnych świecie, dane medyczne są dyktowane przez lekarza na dyktafon, potem sekretarki przeklepują to do systemu inf. Lekarz zajmuje się swoją pracą, a nie bawi się w sekretarkę (wyobraźcie sobie sekretarkę, która zarabia nawet 200 - 300 zł na godzinę, bo tyle potrafi lekarz rzadkiej specjalności zarobić). Jak mój ABI się dowiedział, że lekarze chcą dyktafonów, to myślałem, że żyła mu pęknie. Rzucił od razu kilka paragrafów i powiedział, że w żadnym wypadku. Inny przykład głupoty to kto może generować dane medyczne? Tylko lekarz i pielęgniarka, no i informatyk :) A co z ratownikami, opiekunkami, terapeutami, psychologami, etc.

CzarnyMisio   4 #22 14.01.2013 15:00

Mi ewuś działa pod firefoksem, ie oraz domyślną przeglądarką w moim sony xperia j :)

CzarnyMisio   4 #23 14.01.2013 15:05

@semtex
Model niemiecki jest chyba mniej więcej u nas wdrażany.
Trzeba tylko przypomnieć, że jak niemcy wdrażali swój system (z m.in. ICD) to prawie im szpitale popadały. Takie były problemy, a przypominam, że już wtedy składka zdrowotna w niemczech była znacznie większa niż u nas i to procentowo, nie mówiąc już o realnych mareczkach. Przy okazji oni muszą za sprzęt medyczny i oprogramowanie płacić tyle samo co my, bo to w końcu globalne firmy robią, więc takie rzeczy obciążają nasze szpitale bardziej niż ich.

gowain   19 #24 14.01.2013 15:24

@CzarnyMisio ja nie mówię, że gdzieś się udała pełna informatyzacja, ale, że jest dobry krok, żeby było lepiej. Problemy zawsze na początku będą, niby prosta sprawa, w skrócie zapytanie do bazy, otrzymujemy 0 (nieubezpieczony) lub 1 (ubezpieczony) - ale to jest baza z 38mln ludzi. Problemy będą, ważne, że coś się dzieje - jeszcze jak dojdzie do tego systemu historia jakie leki były przepisywane itp, to ukróci praktyki niektórych lekarzy, którzy przepisują na lewo leki na refundację, na jakiegoś emeryta, który ma kartę, ale kilka lat nie był u lekarza. Tylko system niezależny od człowieka gwarantuje poprawę w tej materii.

CzarnyMisio   4 #25 14.01.2013 15:34

@gowain
Jest tylko jeden problem: czas.

Na zachodzie systemy budowali od lat 70, przy większych nakładach finansowych, przy prostszym prawie i bardziej naturalnie.

My musimy robić to szybko i przy bałaganie organizacyjnym, a z doświadczenia powdrożeniowego w moim szpitalu wiem, że najpierw trzeba uporządkować system "analogowy", by móc wdrażać na niego cyfrowy, nie odwrotnie. Bo jeżeli tak zrobimy, to nagle się okaże, że będziemy musieli użyć masę "protez", "tymczasowych - a wiecznych" rozwiązań, będziemy mieli przerzucanie się odpowiedzialnością za wykonanie firm, podfiremek, etc. I zrobi się większy b*rdel niż był.

Semtex   18 #26 14.01.2013 15:49

@CzarnyMisio
Wiem i masz rację, nie ma róży bez kolców (choć z doświadczenia zawodowego wiem że są bezkolcowe gatunki :D ), Niemcy mieli spore problemy, pokonali je i działają dosyć sprawnie. W tym wypadku Polska jest w lepszej sytuacji, można wyciągnąć wnioski i starać się nie popełniać "niemieckich" błędów. Masz całkowitą rację, nie od razu Rzym zbudowano, czas jest czynnikiem kluczowym jednak najważniejsze jest podjęcie odpowiednich i dobrych decyzji na szczeblach rządowych, niestety z tym może być spory problem. Ludzi utalentowanych, mogących wprowadzić/stworzyć odpowiedni system w Naszym kraju nie brakuje, jednak do sprawy trzeba podejść odpowiedzialnie i powinna ta odpowiedzialność zacząć się na samej "górze", niestety, nie widzę tego kolorowo...

gowain   19 #27 14.01.2013 15:54

@CzarnyMisio widać też dokładnie jaki jest opór materii, już chyba z 4 lata jest przekładany termin wdrożenia dowodów z chipem. Co chwile jakieś afery, niezgodności, przesunięcia. Ja tam jestem zawsze optymistą i wierzę, że jednak uda się przepchnąć te rozwiązania. Dobrą rolę pełni tu też UE, dofinansowanie to jedna rzecz, ale wszystko co się wiąże z UE podlega dużo lepszym kontrolom, a to cieszy, bo gdyby sami Polacy mieli by kontrolować wydawanie pieniędzy na informatyzację to byłoby blado, natomiast UE poniekąd gwarantuje "rozważniejsze" poczynania :)

CzarnyMisio   4 #28 14.01.2013 16:26

@gowain
Te kontrole z UE to raczej dotyczą dokumentacji i księgowości.

wajdzik   6 #29 14.01.2013 18:25

Szpitale narzekają na konieczność codziennego sprawdzania czy pacjent jest ubezpieczony, a przecież wystarczy prosty skrypt który automatycznie co rano sprawdzi wszystkich pacjentów i jeśli u któregoś wyświetli zmianę statusu ubezpieczenia do dopiero wtedy wyrzuci poinformuje w recepcji lub innym odpowiednim miejscu.

CzarnyMisio   4 #30 14.01.2013 19:17

@wajdzik
Tak, ale:
Ja na np. mam HIS, do którego dostęp do bazy jest mocno ograniczony. Dane pozyskuje się "pośrednio" przez jakiś mechanizm xml. Także pozyskanie listy pacjentów nie jest takie proste, do tego potrzeba jeszcze zaciągnąć kody autoryzacyjne i podpiąć w HISie do pacjentów, by potem można było zakodować świadczenia do tych ubezpieczeń.

djfoxer   18 #31 14.01.2013 19:36

Każda zmiana niesie za sobą pewien opór osób, które mają z tego korzystać. Nic nowego i można powiedzieć, że naturalna rzecz. Mam kontakt z osobami z administracji, które przestawiają się z modelu "analogowego" na nasz system. Na początku jest pewna nawet niechęć, ale w późniejszych etapach, osoby zauważają jakie olbrzymie korzyści niesie dla nich nowa technologia i jak ułatwia i przede wszystkim usprawnia pracę. Myślę, że i w tym omawianym przypadku będzie podobnie.

clubber84   5 #32 14.01.2013 19:55

No pięknie, czekałem tylko aż Shaki opisze ten system na blogu.
Co prawda sprawdziłem poprzez znajomą kilka dni temu czy jestem na zielono u eWUŚ-i (i na szczęście jestem), ale na opisanie tego systemu identyfikacji od drugiej strony warto było czekać (i podziękowania należą się również użytkownikowi CzarnyMisio, za opisanie działania i dodania swoich wrażeń przy codziennym użytkowaniu).

Pozdrawiam

Autor edytował komentarz.
Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #33 14.01.2013 21:00

No i niestety tak to wygląda. Ja HIS'a nie mam (jak CzarnyMisio), a wieć teoretycznie mam łatwiej, ale póki co to tylko się przygląda i co chwile załamuje ręce. Prze tego ewusia to od miesiąca za nic innego wsiąść się nie mogę. A to zawieszone konto, a to śmieszne przerwy konserwacyjne, a to dokładanie nowych stanowisk komputerowych. Ale co tam, przynajmniej mam pracę.

CzarnyMisio   4 #34 14.01.2013 21:58

Shaki,ale wież że musisz się szykować na HIS, bo dokumentacja elektroniczna powoli (ale szybciej niż się spodziewamy) się zbliża.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #35 14.01.2013 22:20

Oj wiem, wiem :)

xomo_pl   21 #36 14.01.2013 23:17

zamiast wprowadzać EWUŚ czy jakieś nowe systemy same w sobie wystarczyłoby jakby rozszerzyli na cały kraj to co było od ok 99r w województwie śląskim - karty chipowe które służyły do rejestracji- świetne rozwiązanie, którego NFZ nie udało się wprowadzić w reszcie kraju....

Maxi_S   4 #37 15.01.2013 00:42

Wystarczyłoby po prostu zdecentralizować ubezpieczenia, a pacjentowi wręczyć coś na wzór karty płatniczej i wówczas sam mógłby wybrać zakres ubezpieczenia i standard leczenia - po prostu płaciłby tą kartą za wizytę czy badania, a szczególne przypadki byłyby objęte "pakietem" ubezpieczenia. Sądzę, że w przypadku "uwolnienia" rynku ubezpieczeń i zniesienia obowiązkowej składki, ZUS+NFZ musiałyby się zreformować i powalczyć o klienta. Skończyłoby się wymyślanie bzdur typu eWUŚ, druków, płatników itp. Każdy miałby wybór - wykupujesz ubezpieczenie albo płacisz z własnej kieszeni. Ten system po części już funkcjonuje - ubezpieczamy się w podróży zagranicznej, niektóre zakłady wykupują pracownikom dodatkowe ubezpieczenie i możliwość "prywatnego" leczenia, a większość korzysta z płatnych wizyt u dentysty.

CzarnyMisio   4 #38 15.01.2013 09:05

A tak BTW jak u Ciebie wygląda paskowanie pacjentów. Bo słyszałem o różnych wynalazkach. A obowiązek ruszył razem z eWUŚiem.
W jednym szpitalu w okolicy zafundowali sobie opaski z kodem kreskowym i smartphony z czytnikiem kodów.
W innym piszą na opasce imię i nazwisko, a następnie odwracają ją na drugą stronę.
Ja mam numer ks gl + datę urodzenia, inicjały i numer w systemie informatycznym.
Słyszałem, że gdzieś mają kody kreskowe, ale bez czytników :)

  #39 15.01.2013 13:43

@Pytanie do osób które mają dostęp do e-WUŚ-a.

Czy system podaje tylko informacje o stanie naszego ubezpieczenia (ubezpieczony / nie ubezpieczony), czy także przez jaki podmiot/firmę (np. pracodawcę, firmę w której pracujemy itp.)?

CzarnyMisio   4 #40 15.01.2013 14:09

System podaje imię nazwisko pesel i status ubezpieczenia.

mp_exe   2 #41 16.01.2013 14:04

@CzarnyMisio
W szpitalu w którym pracuję jest w kodzie paskowym wyłącznie MIP.
Ze względu na ochronę danych osobowych trzeba uważać z umieszczeniem na opasce informacji, które osobom niepowołanym umożlwiłyby identyfikację pacjenta.

Ustawa z dnia 15.042011 o działalności leczniczej na podstawie której wprowadzono obowiązek stosowania opasek mówi w art.36 ust.5 że:
"Znak identyfikacyjny, o którym mowa w ust. 3, zawiera informacje pozwalające
na ustalenie imienia i nazwiska oraz daty urodzenia pacjenta, zapisane w sposób
uniemożliwiający identyfikację pacjenta przez osoby nieuprawnione."

Oznacza to, że z punktu widzenia przepisów, nie wolno tam wprost umieszczeć danych osobowych (np. imię i nazwisko czy PESEL pacjenta).
Mało tego, dane te nie powinny być też zakodowane kodem kreskowym na opasce, bo dzisiaj każdy kto posiada smartfona jest w stanie odczytać kod kreskowy.

CzarnyMisio   4 #42 16.01.2013 17:17

@mp_exe
Dobrze, że znak identyfikacyjny nie jest wprost określony, co oznacza, że równie dobrze może to być kod QR jak i kod alfanumeryczny (jak u mnie).
Wydaje mi się, że tak naprawdę wystarczy dowolny numer + lista dla lekarzy i pielęgniarek z przypisanymi do numerów pacjentami. Koszt najniższy.

  #43 16.01.2013 21:25

Po co roztrząsacie i mnożycie problemy? To jest kolejna wersja "Misia" Barei. A może radarki i jeszcze kilka nowych instytucji inwigilujących? Ilość tych ostatnich dobiega setki. Sprawdźić nietrudno.

gabrychu   4 #44 17.01.2013 07:59

W "naszej" przychodni w programie, w którym się rozliczamy sprawdzamy ewusia i jeśli pacjent jest ubezpieczony program sam sobie zapisuje do bazy potwierdzenia. Nic więcej nie musimy zapisywać.

Nie wyobrażam sobie zapisywania tych plików potwierdzeń. Później i tak pliki muszą być zaczytane do programu bo inaczej się nie rozliczycie. To samo tyczy się składania oświadczeń, które muszą być wpisane do systemu :)

Od 2 tygodni zajmujemy się praktycznie tylko ewusiem, zakładaniem i odblokowywaniem kont itd..

Co do testów to już mieliśmy to uruchomione w grudniu żeby sprawdzić jak to cudo działa.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #45 19.01.2013 20:53

@gabrychu - sam z siebie system nie zapisuje. Chyba, że masz odpowiedni skrypt, który sam musiałeś zapisać.

Autor edytował komentarz.
  #46 20.01.2013 19:00

Asseco - Infomedica
Zapisuje wszystko. Działa na 1 (zalecają 2) użytkowniku. Nie ma najmniejszego problemu z działaniem, ani nie wymagało to od nas praktycznie żadnej pracy.

Największy problem z eWUŚ zrobiły niestety media,które trąbiły że jest to jedyny sposób potwierdzania ubezpieczenia. Prawda jest taka że cały czas można powierzać ub. po staremu.

drobok   14 #47 20.01.2013 22:37

Ta, szczególnie jeśli pójdziesz na śląsku do przychodni. A tam każą ci dać kartę która nie działa od pół roku a której nie poszło się podmienić do zus bo przecież miał być nowy system ;s

gabrychu   4 #48 27.02.2013 10:24

@Shaki81 - mMedica zapisuje :)

O ile się orientuje pozostałe programy do rozliczeń również.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #49 28.02.2013 20:19

@gabrychu - no to się dogadaliśmy jak głuchy z niemową:)
Chyba każdy system do rozliczeń zapisuje potwierdzenia, natomiast na stronie, która służy tylko do weryfikacji trzeba ręcznie zapisywać potwierdzenia. Tak więc oboje mamy rację :)