Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Życie informatyka to nie bajka

Od kilku lat jestem administratorem 4 sieci komputerowych składających się w sumie z 80 komputerów. Jak to bywa w firmach takich jak moja (służba zdrowia) większość sprzętu jest no powiedzmy słusznego wieku (powyżej 4-5 lat). Oczywiście wiąże się z tym ze od czasu do czasu których z tych pięknych sprzętów odmawia posłuszeństwa i tutaj do akcji wkraczam ja. Oczywiście w większości przypadków niedziałającego komputera problemem nie jest niedziałający sprzęt tylko no powiedzmy nieodpowiednio działający użytkownik. I tutaj zaczyna się ciekawa sprawa:
1) Dzwoni no powiedzmy pani Krysia i twierdzi, że drukarka nie działa, pytam więc co ma pani na myśli mówiąc nie działa, ona odpowiada nie działa i tyle, przychodzę patrze a ona jest nie włączona...
2) Wzywa mnie pani, która ma pracować na arkuszu kalkulacyjnym i twierdzi, że arkusz jest pusty, przychodzę, patrzę i wystarczy tylko przesunąć strzałką w bok...
3) Komputer nie chce się włączyć – patrzę a tam jakaś dyskietka siedzi w stacji no i komp próbuje bootowac z niej...
Oczywiście trafiają i się i poważniejsze awarie, które nie obejdą się bez interwencji informatyka, ale takich przypadków, jest ok. 15-20% . Jeśli wśród tego niewielkiego procentu zdarzy się awaria, która wymaga zabrania komputera do serwisu to jest wtedy płacz i zgrzyt zębów bo komputer jest niezbędny i musi być naprawiony już. Jeszcze dobrze nie zdążę zdiagnozować problemu a mam już telefon z narzekaniem że to tak długo trwa.
Takich przykładów można by mnożyć w nieskończoność, ale nie o to mi tutaj chodzi. Chodzi mi o to, że wystarczy troszkę dobrej woli i przynajmniej połowa wszystkich problemów można rozwiązać samemu nie wzywając specjalistów, którzy niejednokrotnie każą sobie płacić bajońskie sumy za serwis. Jednocześnie proszę wszystkich domorosłych specjalistów o rozważne naprawianie komputerów, bo po waszych wizytach błahy problem może urosnąć do dużych problemów.

Niestety praca administratora wcale nie jest doceniana, bo gdy wszystko działa jak należy to nawet pies z kulawą nogą o nas nie zapyta niestety. Dopiero gdy coś się skaszani to słyszy się jaki to informatyk jest fajny i w ogóle. Niestety wielu zwykłych użytkowników nie ma pojęcia, co tak naprawdę robi informatyk. Dla wielu ludzi dzień pracy informatyka wygląda tak:
7.00 – 8.00 – informatyk pije kawę i idzie na papierosa
8.00 – 10.00 – informatyk coś tam naprawi, pogada to tu to tam (w międzyczasie papieros)
10.00 – 12.00 – informatyk je śniadanie i bawi się w internecie
12.00 – 14.00 – informatyk coś tam naprawi lub wdroży/złoży jakiś tam komputer
14.00 – 15.00 – informatyk zastanawia się jakby tutaj szybciej zwiać z pracy
ehh to jest życie
Ile ja bym dał żeby naprawdę tak wyglądał zwykły dzień pracy administratora, a w rzeczywistości to naprawdę ciężki kawałek chleba.
Do tego chciałbym jeszcze przytoczyć krótką anegdotę, usłyszaną gdzieś kiedyś. Do pracy przychodzi nowy kierownik i zadaje pytanie – czy naprawdę potrzebujemy informatyka??? - No ręce opadają.

Jednocześnie tym tekstem chciałbym dać do myślenia wszystkim młodym czytelnikom, którzy marzą o pracy administratora, która nie jest tak słodka jakby się wydawało.

Tekst ten nie ma zamiaru wyśmiewać się z użytkowników mniej zaawansowanych. Jeśli ktoś poczuł się urażony to bardzo przepraszam.

Spis treści całości mojego blogowania znajduje się tutaj

inne

Komentarze

0 nowych
Wolfgar   7 #1 08.03.2011 00:10

2 sprawy
http://xkcd.com/627/ przetłumacz, wydrukuj i przyklej każdemu przy monitorze ;)

http://xkcd.com/705/ <--- nie narzekaj bądź jak ten z komiksu.

A tak naprawdę to chcesz nas zniechęcić, aby nie mieć konkurencji na rynku, przez co łatwiej dostaniesz podwyżkę. ;)

A tak serio serio to ja już się przyzwyczaiłem do wszystkiego co się dzieje w czasie "normatywnych" godzin pracy. Od narzekania, wody w drukarce (bo pani Basia za mocno podlała kwiaty), chamstwa, czy problemów że komuś z robi y i odwrotnie. Najgorzej znoszę jak dzwonią do mnie z firmy o 21 w niedziele, że trzeba zrobić na poniedziałek rano protokoły z badania elektronarzędzi wielkiej wypożyczalni z X oddziałami w Polsce. To jest to co mnie boli nadal.

Kintoki   6 #2 09.03.2011 11:45

Przypomniałeś mi swoim tekstem :)
http://www.youtube.com/watch?v=MIzLAKhvlpI

  #3 09.03.2011 11:49

to co tu piszesz to bardziej help-desk niż administrator sieci/systemów, co do reszty to racja. brakuje jeszcze informacji o kiepskich zarobkach. 4 lata tak pracowałem i na szczęście się wybiłem na programistę

max1910   7 #4 09.03.2011 12:12

@Shaki81: Słuszne słowa. Drukarka nie drukuje i od razu wzywa się informatyka i okazuje się, że brakło papieru. Przykładów nie będę już mnożył, po podałeś w swoich to co najważniejsze. Osoby, które wiedzą, że mają informatyka pod ręką nie próbują nawet sprawdzić czy wszystko zrobiły prawidłowo.

eth0   4 #5 09.03.2011 12:48

@zaba2888t

sSuszna uwaga, że to raczej helpfesk aniżeli administrator.

Brakuje informacji o tym, czym autor zarządza, bo dla mnie ilość komputerów w liczbie 80 nie wiele mówi. to samo o ilości sieci, piszesz autorze, że masz ich cztery, ale co za sprzęt,jaka konfiguracja, o tym ani słowem. To ważna kwestia, bo można sieć zrobić na bazie tanich ruterów, prostych przełączników, a można mieć też do czynienia z cisco, zarządzalnymi przełącznikami, tunelami vpn itp... Dla przykładu pracownie szkolne realizowane są w oparciu o sbs 2003 w kilku różnych edycjach, teraz zdaje się wchodzi również edycja oparta o windows server 2008, dodatkowo jest tam IPAT, oaz switch zarządzalny, a liczba komputerów około 11 sztuk, plus te stare spoza domeny, jedna ze szkół w jakiej miałem okazję pracować miałą około 40 komputerów. Więc widzisz rozpiętość umiejętności jakie trzeba posiadać:
- znajomość tcp/ip
-siec lan , okablowanie (bo często gniazdka się uwalały)
-bardzo dobra znajomość sbs2003, z naciskiem na bardzo dobra, bo edycja szkolna jest bardzo specyficzną konfiguracją
-dodatkowo ja w tej pracowni zrobiłęm gateway w oparciu o ipfire, który również dodatkowo dosyć mocno przekonfigurowałem w porównaniu z tym co masz standardowo, więc dochodzi dobra znajomość linuksa w rozwiązaniach sieciowych

Teraz inna bajka, mała sieć radiowa w fazie mocnej rozbudowy, czyli co tydzień przybywa kilka, a czasem kilkanaście klientów i jakiś nadajnik.
Obecnie za gateway służy maszynka z opensuse, na niej dodatkowo uruchomiony jest XEN, poszczególne maszyny to zwirtualizowane serwery www, ftp, na których wisi intranet i kilka publicznych stron. Ipfire nie obsługiwał dynamicznego rutingu, ale opensuse z zainstalowaną quagga już to potrafi i to też musiał byś znać, aby sobie poradzić. Konkretnie korzystam z RIP. Za intranet służy strona oparta o phpfusion z forum, oraz spersonalizowany sugarcrm (odpowiednio przerobiony jeden z modułów), stronę intranetową hostuje apache, zaś pozostałe strony hostuje hiawatha. Skala problemów jakie mnie dotyka jest nieporównywalnie trudniejsza o tej, którą Ty opisałeś, i piszesz że to coś ciężkiego, jak dla mnie to raczej lekkie problemy;) To co wymieniłem to i tak tylko część wszystkiego, co trzeba umieć wykonać, aby taka sieć działała. Nie opisałem monitoringu, zabezpieczenia serwerów, konfiguracji nadajników (tym zajmuje się inna osoba),ja wprowadzam na nadajnikach zmiany związane z rutingiem i firewallem. Wyszło na to, że sam zrobiłeś z siebie początkującego jeśli nie użytkownika, to już na pewno administratora:)

StawikPiast   10 #6 09.03.2011 12:53

niby troche w tym racji jest, ale z drugiej strony trzeba tak sobie zaprojektowac srodowisko zeby nie trzeba bylo ganiac do takich pierdol, a da sie :) I wtedy pytanie "czy naprawde potrzebujemy informatyka?" zaczyna nabierac sensu. jakas tam opieka oczywiscie moze byc, ale nie musi to byc etat a usluga.

przemor25   14 #7 09.03.2011 13:26

- Nie działa komputer i projektor. No jasne że nie działa, bo trzeba włączyć listwę.
- babka nie wie jak wkłada się pena to trzeba jej włożyć

Tak czasami wygląda życie, na szczęście oprócz takich pierdółek, zdarzają się poważne przypadki.

StawikPiast   10 #8 09.03.2011 13:29

@przemor25

"- Nie działa komputer i projektor. No jasne że nie działa, bo trzeba włączyć listwę. "

Coz jak ktos tego nie umie to bedziesz musial pokazac

"- babka nie wie jak wkłada się pena to trzeba jej włożyć "

Pendrive to potencjalne zrodlo wycieku poufnych danych i powinno byc zablokowane. Juz problem odpada w dobrze zaprojektowanym srodowisku.

poczatkujacy_haker   1 #9 09.03.2011 13:43

Ciesz się że robota jest. Na razie skończyłem policealną jako t.informatyk i roboty w poznaniu nie ma. Wszędzie chcą doświadczenie 2-3 lata. A jak chciałem iść na staż to nie bo potem pracodawca musi taką osobę przyjąć, a wspomnę że przez 6 miesięcy stażu pracodawca nie ponosi żadnych kosztów, tylko ja dostaje pieniądze z urzędu pracy. Zastanawiam się nad studiami ale czy będzie łatwej coś znaleźć, wątpię.

A co do pracy informatyków to przez wielu nierobów wyrobiliśmy sobie taką opinie. Sam chodzę do znajomego do szpitala na oddział żeby nową drukarkę zainstalować i coś naprawić bo informatyk szpitalny nie ma czasu.

januszek   18 #10 09.03.2011 13:49

Opisujesz coś co kiedyś zostało fantastycznie nazwane jako PWPKiK czyli Problem Występujący Pomiędzy Krzesłem i Klawiaturą ;)

Co mi przypomina jak wezwała mnie kiedyś Pani Księgowa bo jej "Internet się zepsuł" a okazało się, że położyła kalendarz książkowy na klawiaturze w taki sposób, że ten przyciskał ctrl... ;)

eth0   4 #11 09.03.2011 13:51

@StawikPiast

Dokładnie, od czego mamy narzędzia do zdalnej pracy? Od czego mamy odpowiednie moduły helpdesk w systemach CRM? Rozumiem, że zdalnie nie wyjmie się dyskietki, ale w numerze jak mnie pamięć nie myli 36 Dragonia Magazine jest bardzo ładnie opisane jak dwóch panów wdrożyło szereg technologii open source, w tym właśnie zdalne wsparcie końcowego użytkownika, co przełożyło się na oszczędności w kontaktach z paniami Krysiami, oraz zmniejszyło znacząco ilość przebytych kilometrów po korytarzach. Jest też takie coś jak ITIL, to zbiór dobrych praktyk dla IT, warto poczytać, a jeszcze lepiej spróbować wdrożyć to u siebie. Sam korzystam z Sugar CRM, oraz z szeroko rozumianej zdalnej pracy, są to różne jej odmiany, vnc, ssh, team viewer, a korzystanie z CRM traktuje jako element pomagający w utrzymaniu porządku nad dokumentacją tego co robie, oraz poprawę kontaktów z klientami.

parasite85   7 #12 09.03.2011 13:52

@Shaki81
Radzę Ci przywyknąć bo to się nie zmieni. Staram się "edukować" użyszkodników na bieżąco i zazwyczaj to Oni sami rozwiązują problemy, a ja stoję z założonymi rękami i instruuje...siadam dopiero jak jest jakiś większy problem, albo jak nie mam czasu (bardzo rzadko). Dzięki temu nie przyzwyczajam ich do wygody. A co do biegania, żeby stwierdzić, że papieru brakło.....uznaj to za jogging i formę relaksu (niewiele pomoże bo biegał będziesz tyle samo, ale Twoje samopoczucie ulegnie poprawie). Ja mam jedną sieć ~130 maszyn i takie "problemy pani Krysi" to na prawdę jest odpoczynek i tylko dzięki temu nie nabawiłem się płaskopupia:P

eth0   4 #13 09.03.2011 14:13

@poczatkujacy_haker

Dałeś się omamić swojej szkole, mam ten sam zawód co Ty, z tym że u mnie w szkole nie ściemniano iż znajdziemy momentalnie pracę, raczej nastawiano nas na to, że w tym zawodzie tj, technik informatyk będziemy musieli założyć w znaczącej większości własne firmy, serwisy komputerowe, albo podnieść swoje kwalifikacje poprzez studia, szkolenia certyfikacyjne etc... Dodatkowym czynnikiem decydującym o tym, że masz problem z praca prócz małego doświadczenia jest ogólnie ciężki rynek pracy, w momencie kiedy ja kończyłem swoją szkołę, a było to w 2008 r rynek pracy był "pracownika" , czyli było więcej ofert niż chętnych (dlatego ja znalazłem pracę po 2 tyg od skończenia szkoły), teraz jest to rynek pracodawcy, jest sporo ofert, ale chętnych na jedno stanowisko są dziesiątki, często z kilkuletnim stażem, po studiach, z certyfikatami, po wielu projektach, którzy masakrują Cię doświadczeniem. Dlatego technik informatyk dziś jest praktycznie skazany na działalność gospodarczą na wlasne ryzyko. A to też szeroki temat. Pracowałem w zawodzie, później odszedłem, od ponad dwóch lat mam taką działalność i to długa, zawiła opowieść:) W każdym razie staraj się rozwijać trochę wyżej niż to co umie serwisant, albo w ogóle się przekwalifikuj jeśli chcesz zarabiać w okolicach 3 tyś netto miesięcznie, założyć i wyżywić rodzinę etc... Zdaje się, że najłatwiej o pracę mają programiści webowi (php, sql, java, flash, xhtml, css ), konkurencja jest ogromna, ale jak jesteś dobry to sobie poradzisz, a co do bycia administratorem, tu liczy się znajomośc sprzętu sieciowego, warto mieć certyfikaty cisco, a jak nie ma kasy to poznać coś w stylu vyatty, i naciskać na znajomośc, ale to dobrą znajomość wszelakich usług jakie są uruchamiane na serwerach: www, ssh, ftp, serwery poczty (postfix i inne), okablowanie strukturalne (miedziane i światłowód, kategoria 5 i 6), tematy związane z tunelami vpn , a więc ipsec , openvpn, jest tego cała masa, dlatego większość pominę, jak nic nie wybierzesz i utkwisz w czyszczeniu komputerów z kurzu, oraz reinstalacji windowsa, to nie licz na jakieś kokosy:) Technik informatyk to taki most pomiędzy laikiem a informatykiem w konkretnej specjalizacji, przykładowo dla administratora sieciowego obecnie jesteś laikiem, na równi z panią Basią, bo to że wiesz co to adres ip, dhcp, i może wiesz jak skonfigurować domowego tp-linka nic nie znaczy, a dla Pani Basi jesteś master, mistrz, informatyk, bo wiesz jak przeinstalować windows;) Być może się mylę, być może umiesz znacznie więcej niż ja, ale przemyśl jakim klientem jest klient indywidualny, a z tymi najczęściej ma do czynienia serwisant, a jakim klientem jest klient firmowy. Ale żeby obsługiwać tych drugich musisz pracować w większej firmie, albo prowadzić swoją działalność i być na dodatek w czymś dobry. Ja zamiast walczyć z usterkami typowych kowalskich wolałem poświęcić swoją parę na administrację sieciami, po to żeby się wyspecjalizować, oraz żeby nie mieć tylu konkurentów.

poczatkujacy_haker   1 #14 09.03.2011 15:06

Co do szkoły to w niej się nic nie nauczyłem. I to że posiadam tytuł TECHNIKA to się tym nie chwale, bo uważam że te szkoły to lekkie nieporozumienie. Można ją skończyć z wiedzą jak się pracuje w Wordzie i nic więcej. Dla większości kolegów skończenie tej szkoły to był problem nie do ogarnięcia. Pomimo iż ja nie miałem z nią najmniejszych problemów to uważam swoją wiedzę na 4 z 10. Mówię szczerze że nie programuję i nie wciągnęło mnie to. Miałem specjalizacje "sieci komputerowe". Coś tam wiem ale nie dużo. W szkole zdobyliśmy jakiś certyfikaty obsługi WS2003 i na konfiguracje Visty, takie badziewia. Cała praktyka opierała się na maszynach wirtualnych: ActiveDirctory, serwer ILS, zabawa Wiresharkiem itp. A jak to by było z praktyką w prawdziwej pracy to nie wiem, być może pierwszy rok by się uczył no ale każdy kiedyś zaczynał, a problem że nikt szansy nie chce dać. Chociaż oferowałem że przyjdę na darmowy staż na 6 miesięcy. ;(

  #15 09.03.2011 15:35

Zamiast narzekać, trzeba było wcześniej pomyśleć i wybrać inny zawód.

eth0   4 #16 09.03.2011 15:37

@początkujący_haker

Jeśli chcesz się uczyć to możesz sam sobie stworzyć odpowiednie warunki chociaż by w swoim domu, wystarczy komputer z 2Gb pamięci i virtualbox. Tym sposobem przerobisz całkiem sporo materiału związanego z siecią komputerową:

-konfiguracja gateway (ipfire, zeroshell, ipcop i inne)
-serwery www, ssh, ftp, poczty, vpn, dns, dhcp (apache, ngnix,hiawatha.postfix, vsftp, openvpn, strongswan, bind)
-systemy CMS, i wszystko co działa na php (joomla, drupal)
-firewall, kształtowanie ruchu,
-monitorowanie sieci (nagios, zennos)

Masz do wyboru mnóstwo świetnego softu, ba nawet w warunkach domowych możesz się uczyć obsługi Cisco, jedyny problem to zdobycie obrazów IOS. To zdecydowanie lepszy początek i w ogóle jakiś początek wybicia się, niż proszenie się o pracę w serwisie za rogiem;) Co prawda, aby poznać niektóre tematy trzeba na żywo popracować z siecią, ale z czasem i do tego dojdziesz. Dobrym wyborem jest jakaś mała sieć radiowa (przeważnie rezyduje tam mikrotik, niby to linux, ale jednak trzeba się naczytać, aby sprawnie go obsługiwać), która nie jest na tyle duża, że się zagubisz w temacie, a dodatkowo możesz ją rozbudować systematycznie pogłębiając swoją wiedzę. Jak by Ci brakowało materiałów dydaktycznych to w większości przypadków dokumentacja dołączana do projektów jest dobrej jakości, wzorcową ma vyatta, równie dobrze prezentuje się sugarCRM, masz też możliwość pobrania numerów Dragonia Magazine, niektórych Linux +, tam też jest całkiem sporo użytecznych wiadomości, jest też mnóstwo tutoriali na youtube, jedyne co trzeba znać to angielski:)

4lpha   9 #17 09.03.2011 15:51

@piotr5315 | 09.03.2011 13:38

Za przeproszeniem to jest g****, a nie optymalizacja pod kątem sprzętu. Optymalizacja pod kątem sprzętu to jest w Gentoo Linux/BSD, etc.

Mój znajomy jest informatykiem w starostwie w moim mieście. Roboty ma czasem mniej, czasem więcej, ale ok. 50% roboty to "jak zrobić tabelkę w Wordzie", itp.

eth0   4 #18 09.03.2011 15:59

@sunbeam96

"Za przeproszeniem to jest g****,..."

Zapewne użytkownika windows g*** obchodzi to jak bardzo można zoptymalizować Gentoo/Bsd :)

fragman78   4 #19 09.03.2011 16:33

@subeam96
"Mój znajomy jest informatykiem w starostwie w moim mieście. Roboty ma czasem mniej, czasem więcej, ale ok. 50% roboty to "jak zrobić tabelkę w Wordzie", itp."

Widocznie taki z niego specjalista.

fragman78   4 #20 09.03.2011 16:45

Co do pracy, w teksie nie sprecyzowales kim naprawde jestes, help deskiem, adminem czy jakims innym. Robota ktorą się zajmujesz, jak widze to raczej help desk wiec nie ma sie co dziwic, bo masz bezposredni kontakt z uzytkownikami a jacy potrafia byc kazdy to wie. Sam nazywasz sie informatykiem, wedlug mnie jest to najbardziej nietrafiona nazwa na zawod jaki wykonujemy. W Polsce informatyk zajmuje sie wszystkim od instalacji drukarki po zarzadzanie AD i bazami danych (przynajmniej z punktu widzenia pracodawcy). Osobiscie nie lubie jak ktos nazywa mnie informatykiem, bo zle mi sie to kojarzy. Bardzo latwo zrobic tutaj porowanie z lekarzem, jak masz problem z oczami to nie idziesz do chirurga. Ktos kto zna sie na wszystkim, nie zna sie na niczym.
Poprzednicy wspomnieli tutaj o narzedziach ktore mozna wdrozyc i optymalizacji procesow, ktore napewno ulatwia prace z uzytkownikami i przyspiesza proces supportu.
Napray na telefon i wizyty u klientow, wedlug mnie to juz historia. Mamy VPN'y, mamy zdalne narzedzia, kontakt bezposredni powienien byc ograniczony do minimum ze wzgledu na marnowanie swojego czasu i czasu klienta/uzytkownika.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #21 09.03.2011 18:20

He dzięki za słowa uznania i krytyki.
Co do pytań postawionych w poprzednich postach postaram się odpowiedzieć a wiec:
1) W umowie mam specjalista ds. teleinformatycznych, czyli jestem panem od komputerów i telefonów. Moim głównym zadaniem jest utrzymanie w pełnej sprawności 4 sieci komputerowe (przewodowe) oraz 3 sieci telefoniczne (przewodowe).
2) Sprzęt komputerowy ok 60 komputerów to Athlon 2200+ (1,7 Ghz, 256 MB RAM, grafika i muzyka zintegrowana na płycie, czytnik CD-ROM, dysk twardy 40 GB Windows XP )
3) Najtańsze swithe (niestety)
4) Wszystkie komputery spięte w sieć.
5) Zdalna administracja zainstalowana prawie na wszystkich komputerach.
6) W głównym budynku 2 serwery na sbs 2003

Uważam więc, że to raczej helpdesk nie jest :)

Co do ludzi z wykształceniem informatycznym to jakiś czas temu firma zgodziła na zatrudnienie pomocnika dla mnie (głownie do kładzenia kabli), zażyczyłem sobie kogoś z takim wykształceniem i na jedno miejsce za 1000 zł. na rękę zgłosiło się 25 osób. No szok. Niestety taki mamy rynek pracy.

eth0   4 #22 09.03.2011 19:08

@Shaki81

1) Osoba o dużej wiedzy na temat sieci telefonicznej jest raczej rzadka na rynku, jeszcze w mojej starej pracy baardzo długo szukali odpowiedniego kandydata i nie znaleźli go, zajmował się tym pewien inżynier, ale on przyznawał szczerze, że wie sporo na ten temat, ale nie tyle co powinien.

2) Dołóż ramu i nic więcej do pracy biurowej nie potrzeba
3) Jeśli po kablach nie puszczają dużo danych i nie korzystasz z vlanów to po co Ci droższe switche? Jak te dają radę, to znaczy że są wystarczające;)
4) a jaką masz topologie?
5) w oparciu o RDP, czy też vnc?
8) jeśli możesz przedstaw co się dzieje na tych serwerach:) Oba zarządzają domenami, czy też jeden pełni np.: funkcję zapasowego kontrolera domeny, który serwer robi za gateway, czy w ogóle robi za gateway, czy też może masz tam jakiś osobny router, w jakim stopniu korzystasz z active directory, jak Ci się spisuje ISA (jak na firewall to mi bardzo przypadł do gustu), masz do czynienia z vpn, usługą wsus, intranetem? Bo tak jakoś bardzo skromnie opisałeś swoje działania administracyjne:) Zapomniał bym spytać, czym monitorujesz swoją sieć i jak wygląda kwestia kopii zapasowych?

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #23 09.03.2011 19:58

Proszę bardzo, skoro kogoś to interesuje to można ciągnąc temat dalej:).
1) Oj coś ja czuje, że końcówka tego opisu to o mnie - "wie sporo na ten temat, ale nie tyle co powinien"
2) Też mi się tak wydaje ale 60x30 zł = 1800 zł i słyszę tekst tekst tyle pieniędzy che Pan wydać na komputery ??
3) W sumie do tego co mi potrzebne dla użytkowników to te swithe spełniają swoją rolę wyśmienicie.
4) Każda siec w topologi gwiazdy - 3 lub 4 swithe w każdej sieci
5) VNC
6) Z tymi dwoma to wygląda tak: jeden służy do wymiany danych o wykonanych świadczeniach leczniczych pomiędzy szpitalem a NFZ-tem. Wg umowy serwerem tym zarządza firma z zewnątrz i nie mam prawa instalowania żadnych innych aplikacji czy zadań na tym serwerze System SBS2003. Drugi SBS2003, tam mam zainstalowany program finansowo-kadrowy oraz do rozliczeń z ZUS'em. Mam jeszcze 2 serwery. Trzeci to Win7 - serwer plików, serwer WWW, w przyszłości serwer poczty (prace jeszcze trwają), gateway oraz 4 serwer WIN XP do Backupu (pełna kopia katalogów moje dokumenty i pulpit każdego użytkownika raz w tygodniu)

Z active directory nie korzystam, intranetu też brak.
Więcej mogę powiedzieć (choćby nazwy programów, czy platformy) ponieważ obowiązuje mnie tajemnica niestety :(.
Pozdrawiam

  #24 09.03.2011 21:21

Pozwolę się niezgodzić z kolegą fragman78 co do napraw na telefon i wizyt u klientów. Uważam, że jeżeli klienci znajdują się w tej samej lokalizacji co naprawiający to czasami lepiej pofatygować się osobiście. Pomijając typowo towarzyskie powody nie raz zdarza się, że oprócz rzeczy zgłoszonej dochodzi coś jeszcze, o czym dana osoba lub osoby siedzące w tym samym pomieszczeniu zwyczajnie nie zgłaszają. Jeżeli chodzi o klientów zewnętrznych i praca jest rozliczana nie na ryczałt ale na godziny, to nie raz taka wizyta powoduje właśnie przez dodatkowe rzeczy generowanie faktur na wyższe kwoty.

eth0   4 #25 09.03.2011 22:01

@Shaki81

No to za bardzo sobie nie poszalejesz w tej swojej sieci jak Ci ucięli dostęp do jednego z serwerów, a że nie korzystasz z zalet i możliwości active directory to masz przez to więcej biegania:) Z tego co wiem i tak musicie mieć wykupione CAL-e skoro masz tam soft finansowo-kadrowy, z którego pewnie korzystają inne komputery, no chyba że też nie macie kasy na licencje dostępowe, więc miłego biegania:) Bez active directory jest ciut więcej pracy przy konfigurowaniu stacji roboczych.. Nie wiem czy miałeś styczność, ale np.: w szkołach w pracowniach z lat 2008 dołączają takie coś jak IPAT, integruje się to z domeną i pozwala na całkiem wygodne zarządzanie zdalną instalacją systemów na poszczególnych stacjach, ale ma jedną wadę, potrafi mocno zirytować jak się rozsypie konfiguracja. W ogóle jak sobie pomyśle, że Ty na 80 maszynkach musisz wszystko robić oddzielnie, każdą pierdołę osobno konfigurować dla danej stacji....Nie no ja bym mocno walczył o ten activ directory, bo tu nawet skacząc od stacji do stacji po vnc nie chciało by mi się;)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #26 09.03.2011 23:06

No cóż takie życie trochę biegania, ale w sumie lubię tą robotę.

  #27 10.03.2011 07:52

Z tego co napisałeś to raczej pełnisz rolę pracownika helpdesku.

"Jeśli wśród tego niewielkiego procentu zdarzy się awaria, która wymaga zabrania komputera do serwisu to jest wtedy płacz i zgrzyt zębów bo komputer jest niezbędny i musi być naprawiony już."
A o Active Directory słyszałeś? Gdyby profile nie były lokalne to nie byłoby tego problemu. Pani Krysia skorzystałaby po prostu z komputera obok.

Odniosłem wrażenie, że jednak masz nikłe pojęcie o informatyce.
Z drugiej strony pracodawca również nie wydaje się zbyt wiarygodny.

  #28 10.03.2011 08:22

eth0 uważam że przy 80 stacjach aż tak dużego biegania na codzień nie ma. Ale jeżeli gdzieś na korytarzu postawimy jakiś nowy kombajn do drukowania to wtedy już tak.

  #29 10.03.2011 09:11

@bitx
No właśnie nie. Jak postawisz kombajn na korytarzu to zabierasz drukarki lokalne. Odpada problem "kabelki, sterowniki, papier, toner, udostępnianie itd."

Wystarczy po postawieniu takiego kombajnu zrobić 15minuteowe szkolenie a później powiesić planszę z podstawową obsługą urządzenia i masz 80% roboty mniej jeżeli chodzi o obsługę druku w firmie.

eth0   4 #30 10.03.2011 09:53

@bitx

Jeśli mądrze zaplanuje się środowisko informatyczne i skorzysta się ze wszystkich zalet chociażby active directory to faktycznie nie ma dużo bieganiny, ale w przypadku grupy roboczej...No daj spokój, każdy komputer z osobna konfiguruj, ogólnie przywykłem do maksymalnego automatyzowania pracy wszędzie tam gdzie to jest możliwe. Dla mnie uciążliwością było konfigurowanie grupy roboczej składającej się z 30 stacji (była to szkoła), a konfiguracja polegała na odpowiedniej konfiguracji kont uczniowskich, oraz konta nauczyciela, to co w domenie robię raz i efekty widać na wszystkich klientach, to w grupie roboczej trzeba powtarzać z osobna dla każdej ze stacji. Owszem możesz powiedzieć, że raz skonfigurujesz i masz spokój, no ale i tak 80 maszynek to moim zdaniem jest przy czym biegać:) Wyobraź sobie, że pada Ci 10 stacji na raz jednocześnie, i trzeba przeinstalować system, i co? W przypadku tej pracowni, w której miałem okazje konfigurować wszystko od podstaw instalacja systemów na stacjach roboczych polegała na uprzednim skonfigurowaniu IPAT, stworzeniu sobie obrazu maszyny wzorcowej, dwa kliknięcia i system instaluje się równocześnie na 11 maszynach. No ale to trzeba wiedzieć, że istnieje coś takiego jak PXE. Dobrze, żeby korzystać z IPAT trzeba mieć płyty główne intela, bo sama technologia pochodzi od intela, pozwala zdalnie zarządzać stacjami w obrębie domeny tj.: restart, włączenie, wyłączenie, oraz instalacja systemu z obrazu. Ale jest jeszcze RIS, oraz jego następca serwer usług wdrażania windows, który pozwala na automatyzację instalacji systemów na stacjach klienckich. W ogóle mieć windows serwer 2003 i nie korzystać z AD tylko jechać na grupie roboczej to tak trochę dziwne;)
A tu taka ciekawostka dla @Shaki81 :

http://tnij.org/ktab

Jak widać można zrealizować instalację po lanie bez sbs2003 ;)

  #31 10.03.2011 15:21

eth0 statystycznie nie możliwe, a właściwie mało prawdopodobne jest padnięcie 10 stacji na raz jeżeli mamy 80 sztuk. Co do szybkiego stawiania konfiguracji od zera to jest jeszcze Ghost lub (jak ktoś nie lubi płacić) to np. Clonezilla.
czytacz - mnie chodziło o to że trzeba podejść do każdej maszyny i podłączyć tą drukarkę jeżeli komputery są w grupie roboczej.

  #32 10.03.2011 17:09

Oj coś widzę, że mój następny krok to będzie wdrożenie active directory.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #33 10.03.2011 17:11

Oj coś ja widzę, że mój następny krok w rozwoju sieci to będzie wdrożenie active directory.

Sasni   3 #34 10.03.2011 20:52

Kolega musi nie lubić swojej pracy skoro pisze w ten sposób. Odniosłem wrażenie, że kolega minął się z powołaniem, i zamiast robić coś ciekawego - haruje jak wół przy komputerach. Ktoś, kto lubi to co robi (np. ja) bym tego tak nie opisał...

eth0   4 #35 10.03.2011 21:36

@Sasni

Z tym wpisem jak dla mnie wyszła zabawna historia. Jak rozumiem autora jaki miał cel, chciał pokazać, że praca administratora, czy informatyka nie jest wcale przyjemna i łatwa, a wręcz przeciwnie, jest upaćkana różnorakimi trudnościami losu, a użytkownicy komputerów w głównej mierze tylko podkładają kłody pod nogi. I ja się z tym zgodzę, praca którą opisał autor faktycznie nie wygląda na przyjemną. Innym wątkiem jaki wyszedł później w komentarzach jest fachowość autora, oraz to jakim mianem go określić, serwisanta, czy administratora, czy informatyka. Autor miał pecha nie przewidzieć faktu, że ten portal jednak czytają ludzie, którzy mają różne doświadczenie, czasem są to osoby biorące udział w dosyć poważnych projektach, czasem amatorzy, ale jak widać autorowi ciężko szła polemika nawet z takim amatorem jak ja:) Plus tego jest taki, że autor dowiedział się o zaletach AD (być może dowiedział się, że w ogóle istnieje coś takiego jak AD) i zamierza wdrożyć to u siebie w firmie.

wacek   16 #36 10.03.2011 21:45

"7.00 – 8.00 – informatyk pije kawę i idzie na papierosa
8.00 – 10.00 – informatyk coś tam naprawi, pogada to tu to tam (w międzyczasie papieros)
10.00 – 12.00 – informatyk je śniadanie i bawi się w internecie
12.00 – 14.00 – informatyk coś tam naprawi lub wdroży/złoży jakiś tam komputer
14.00 – 15.00 – informatyk zastanawia się jakby tutaj szybciej zwiać z pracy"

Ha a mój dzień właśnie tak wygląda :)
Jak to powiedział mój kolega z komórki nadrzędnej - "Jeżeli administrator siedzi i nic nie robi to znaczy, że jest zajebisty" :]

eth0   4 #37 10.03.2011 21:53

@bitx
Chyba nie powiesz, że możliwość zdalnej reinstalacji systemu w takiej sieci to zbędna rzecz? Clonezilla służy troszeczkę do innej rzeczy. Znam tą dystrybucje dosyć długo:) Nawet kiedyś opisywałem ją na swoim blogu...

wacek   16 #38 10.03.2011 21:55

A teraz na poważnie.

Autor wygląda mi na pracowniki firmy państwowej :)
Jeżeli tak jest to niestety całe wasze "porady" i wytykanie błędów kolegi na nic.

Niestety w Państwówce przepis goni przepis (tego nie można, tego też nie).

I przez to:
1. Nie można konfigurować systemów jak się chce.
2. Nie można zakpić jakiegoś sprzętu od tak (przetargi itp.)
3. Nie można naprawić sprzętu od tak (bo skąd niby części zamienne, a jak wchodzi w grę jakiś serwis zewnętrzny to znowu papierkowa robota)
4. Wszystkie "Panie Krysie" mają zerowe pojęcie o komputerze i to nie jest ich wina ("ojjj nie" - ironia) tylko informatyka, że nie umie im szybko wytłumaczyć.

Jedynie to mogę zgodzić się z jednym zarzutem: Tak ludzi nauczyłeś to masz za swoje.
Trzeba radykalnie zmienić swój stosunek - "Pani Krysiu nie przyjdę bo mam swoją robotę (przecież w CV chwaliła się Pani znajomością pakietu Office - to niech się Pani wykaże)

KONIEC :)

Wolfgar   7 #39 11.03.2011 00:05

@fragman78 - Nie przychodzenie do "klienta" może się źle skończyć. Polecam filmik http://www.youtube.com/watch?v=-nsPE9rxndY

Wolfgar   7 #40 11.03.2011 00:10

Filmik który wcześniej wrzucił Kintoki ;)

eth0   4 #41 11.03.2011 10:12

@wacek4

1) Z opisu autora wynika, iż tak jest tylko z jednym serwerem sbs, drugi ma dla siebie, ponadto ma cztery serwery na xp, z tego wynika, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby je mógł konfigurować jak mu się podoba, albo zależnie od posiadanej wiedzy wsadzić tam linuksa, czy też jakieś inne rozwiązania.

2) Przetargi są od określonej kwoty, często spotykałem się z sytuacją, że to właśnie informatyk decydował co ma być kupione na podstawie jego opinii, bo to on zajmuje się rozbudową infrastruktury i powinien mieć nakreślony plan rozbudowy sieci o dane urządzenia i technologie.
3) Piszesz o tzw. outsorcingu, ok sam świadczyłem i świadczę tego typu usługi, fakt czasami umowa serwisowa zabrania samodzielnej ingerencji nawet jak dana osoba miażdży wiedzą serwisanta, ale z mojego doświadczenia wynika, że to zmartwienie firmy zewnętrznej, aby dany sprzęt działał jak należy, w końcu po to jest umowa. Poza tym w przypadku np.: pracowni szkolnych gwarancja jest tylko na sptzęt, zaś oprogramowaniem zajmuje się albo sam nauczyciel wyznaczony do roli opiekuna pracowni, albo wynajmują kolejną zewnętrzną firmę, sam tak pracowałem i miałem okazję współpracować z firmą, która wdrażała pracownie w całej Polsce, za reinstalację sbs2003 liczą sobie około 500zł netto, plus dalsze koszty konfiguracji....
4) Panie Krysie bywają denerwujące, ale jak się ma odpowiednie podejście i sposoby to nawet przyjemnie się współpracuje, miałem do czynienia z różnymi osobami i jakoś nie miałem wielkich kłopotów z wykonaniem swojej pracy, jak ktoś przeszkadzał, to zwyczajnie wypraszałem z biura, albo prosiłem, żeby komputer był wolny w tej i tej godzinie, zawsze się na to zgadzali, bo nie mieli wyjścia, bez tego nie wykonał bym swojej pracy, zresztą oni również, bo w końcu miałem im naprawić sprzęt.

Czasami trzeba trochę pewności siebie i stawiać twardo na swoim, to w końcu Pani Krysia jest informatykiem czy ja? Zdaje się, że ja wiem lepiej co należy zrobić z jej komputerem:) Inną postawą pokazuje się tylko uległość.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #42 11.03.2011 18:10

Zaraz, zaraz, a gdzie ja powiedziałem, że nie lubię swojej pracy. Robię to co lubię i mi to odpowiada. Wpis ten nie miał na celu wyżalić się na ten straszny świat, tylko uzmysłowić ludziom, że wystarczy troszkę dobrej woli, że komputer nie gryzie. A tu w komentarzach czytam, że minąłem się z powołaniem, nie znam się na komputerach, pracuje w jakiś helpdesku. Zaraz się okaże, że na komputerach to ja się nie znam. Szkoda, że szanowni czytelnicy zamiast ustosunkować się do mojego wpisu próbują obrazić moja osobę. Takie odniosłem wrażenie czytając kilka ostatnich wpisów niestety.

Co do jednego z powyższych wpisów to pracuje w budżetówce w służbie zdrowia, która u nas jest jaka jest.

Mantarak   3 #43 12.03.2011 22:20

@Shaki81
Piszesz: "Zaraz, zaraz, a gdzie ja powiedziałem, że nie lubię swojej pracy. Robię to co lubię i mi to odpowiada. Wpis ten nie miał na celu wyżalić się na ten straszny świat, tylko uzmysłowić ludziom, że wystarczy troszkę dobrej woli, że komputer nie gryzie." a jednak z Twojego artykułu ja również odniosłem wrażenie, że się żalisz. Po prostu Twój artykuł nie odzwierciedlił dokładnie tego co chciałeś przekazać. Ale nie przejmuj się, gdyby każdy z nas umiał idealnie przelać na papier swoje myśli to zabrakłoby kasy na pisarskie nagrody Nobla:)
Artykuł przeczytałem z zaciekawieniem, gdyż wykonuję bardzo podobną pracę tyle, że w szkolnictwie i spotykam się dokładnie z tymi samymi problemami co Ty.
Nasza praca wymaga nawiązania dobrych relacji z "użyszkodnikiem", gdyż wtedy dużo skuteczniej takiej osobie przekazujemy wiedzę o prawidłowej obsłudze komputera. Aby jednak mieć te dobre relacje sami musimy systematycznie rozwijać naszą osobowość. Według mnie w tej pracy 60% to skuteczna komunikacja a 40% umiejętności techniczne. Z techniką dużo łatwiej sobie poradzić niż z ludźmi. Ale jeśli potrafimy sobie poradzić z ludźmi to życie informatyka stanie się bajką.

  #44 12.03.2011 23:07

@Shaki81
Może i na komputerach się znasz, ale na informatyce to nie za bardzo ;-).

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #45 13.03.2011 19:32

@Mantarak Widzę, że zrozumiałeś o co mi chodzi w tym wpisie i o to chodzi:) No cóż, ze mnie literat jak z koziej .... , ale po prostu chciałem uzmysłowić zwykłym użytkownikom, że wystarczy troszkę dobrej woli z ich strony.
@Anonim mam wrażenie, że chyba nie zrozumiałeś testu, który napisałem, skoro twierdzisz, że na informatyce to ja się nie znam, to może uświadomisz mnie dlaczego tak uważasz.

Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie komentarze.

ste-fan   11 #46 13.03.2011 22:39

@wacek4
"...
"Pani Krysiu nie przyjdę bo mam swoją robotę (przecież w CV chwaliła się Pani znajomością pakietu Office - to niech się Pani wykaże)
..."
tak tak takie słowa dużo naprawią, lecz po kilkudziesięciu tłumaczeniach się przed szefem, iż tam nie poszedłem no i po takim wykazaniu się p.X często gęsto jest co naprawiać :)
...to już wole pójść i poświęcić czas i mieć p.X z głowy i nie naprawiać kompa

  #47 13.03.2011 22:40

zależy jakie produkty wdrażasz i czym się zajmujesz, jeżeli to jest wybieranie sprzętu i instalacja oprogramowania + podłączenie drukarki pani jadzi to nuuuuuuuuuudy.

  #48 13.03.2011 22:40

Prawda jest taka, że jeśli administrator nie ma nic do roboty to znaczy, że bardzo dobrze wykonuje swoją pracę heh

  #49 14.03.2011 10:04

To Ty masz luzy. Jak będziesz miał porządny i rozbudowany(podejrzewam,że masz system zakupiony ok 2000 roku z programu banku światowego) system to dopiero zobaczysz i zatęsknisz za czasami gdy Twoja praca to było czyszczenie kompów i drukarek, oraz budowa sieci.
Sam jest adminem w szpitalu. ok. 130 końcówek+ok. 40 drukarek(połowa to sieciowe). System Webowy. 3 duże serwery (2xlinuch,1 win2008) + kilka małych (serwer raportujący, systemu laboratoryjnego, plików, kopi bezpieczeństwa,...), 3 bramy na ipcopie. Mam HIS, laboratorium, Aptekę Centralną, i FK-GM-KP. Wkrótce dojdzie mi Diagnostyka Obrazowa i Obieg Dokumentów. Wszystko zsynchronizowane i w miarę możliwości zwirtualizowane. Gdzie się da ładuje OpenSource by ciąć koszty (a niestety systemy w branży medycznej kosztują i to POTĘŻNE pieniądze - zarówno ich zakup jak i serwis).
Serwer pocztowy mam w outsourcingu (bezpieczniej i sprawniej,a koszty jakieś nie powalające).
Jak wygląda moja praca? Robienie dokumentacji pod lekarza (czasem to małe rzeczy, dodanie słownika jakiegoś w danych miejscu, dodanie/modyfikacja pola opisowego,a czasem całkowita zmiana całego dokumentu - całkiem fajna zabawa na styku programowania i baz danych,ale czasochłonna). Robienie statystyk z bazy danych(raportów pre definiowanych jest sporo,ale zdarzają się nietypowe zlecenia z RUMU,działu organizacyjnego,statystyki i trzeba posiedzieć; jak da się zrobić narzędziami zaszytymi w systemie,ale czasem trzeba odwołać się albo do zewnętrznych narzędzi, albo wprost do bazy danych).
Konfiguracja sieciowych drukarek w cupsie (zwykłe drukarki sieciowe to nie problem,ale lokalne udostępnione to jest zabawa, z jednego cupsa lokalnego do drugiego centralnego;często zrywa połączenia, czasem personel przenosi na chwile i po cichu drukarkę, i wtedy znów jest zabawy-najczęściej tak jest jak zabraknie tonerów, bo umowa na zaopatrzenie się kończy, a przetarg się wydłuża i personel musi jakoś drukować,a adminów nie mogą złapać by podpięli im drukarkę).
Zabawy z dokumentacją: instrukcje,procedury,protokoły zapotrzebowań, zapotrzebowania roczne, półroczne,raporty dla szefostwa, specyfikacje przedmiotowe do zamówień,etc. - kiedyś to stanowiło może z 10 roboczych dni w roku, teraz z połowę czasu spędzam w pracy na tym paskudztwie.
Naprawy kompów: tu jest całkiem luzik, mam w większości około dwu letni sprzęt dobrej markowej firmy i ani jednej awarii. Kompy mają jakieś mechanizmy czyszczące więc się mocno nie brudzą (nawet na Urazówce – kto w temacie ten zrozumie :) ).
Backupy – luzik, robią się automatycznie.
Zabawy z siecią – raz na jakiś czas wymienić switch, dorobić patchcordzik, przeciągnąć kabelek, przy wdrożeniu było z tym kupę pracy, teraz sporadycznie coś robię.
Zabawa z serwerami i bazami: od czasu do czasu zrobić jakiś skrypcik coś robiący, dodatkowa kopia bazy dla księgowych bo coś chcą wypróbować,skilować jakiś procesik co to zadużo hapie na serwerze, od czasu do czasu aktualizacje wgrać i potestować.
Routerki: Dość ostro filtruję więc zabawy jest sporo,czasem się proxy zapcha i trzeba przeczyścić, czasem serwer czasu się zawiesi i restarcik trzeba puścić.
Błedy/bugi/usterki: czyli zgłoszenia do serwisów - nawet do 40% czasu mojego, zwłaszcza przy oprogramowaniu NFZ, chyba jedynej instytucji która może wymagać jakichś zmian wstecz i to nawet na długo po tym jak już zapłacą. O niedostosowaniu systemu NFZ do własnych rozporządzeń i braku serwisy testowego (przez co NFZ testuje zmiany w swoim oprogramowaniu na żywym organizmie) wspominać nie będę. No i integracja różnych systemów. Niby jest dicom, niby hl7,ale i tak firmy programistyczne mają z tym problemy.
Pracy jest tyle że starczy na 4 adminów przy dość mocnym obciążeniu (znaczy takim, przy którym jestem w stanie wypić w ciągu dnia kawę i zjeść śniadanie), choć jak masz jakieś wdrożenie to niestety boli, bo trzeba ostro zasuwać i być 24h/dobę pod telefonem (chyba że spaprasz i pozwolisz firmom wdrożeniowym zrobić wszystko za Ciebie,wtedy: a) nie poznasz dobrze swojego systemu; b) z każdą pierdołą będziesz dzwonił do serwisu,a niestety ilość godzin serwisowych jest ograniczona, a dodatkowe sporo kosztują; c) sam się nie rozwiniesz, a wdrożenie to najlepszy sposób by zdobyć wiedzę i kwalifikację, ŻADEN kurs, ŻADNE studia nie dadzą Ci takiej wiedzy i umiejętności; d) mniejsza wiedza-mniejsza władza-mniejsza kasa; e)każda modyfikacja,zmiana w systemie będzie DUŻO kosztować, a prawda jest taka, że część rzeczy możesz zrobić sam).


Poza tym przy dużych/skomplikowanych systemach zapomnij o zabawie w informatyka, bo nie ma kogoś takiego jak informatyk. Jesteś albo adminem,albo webmasterem,albo programistą, albo bazodanowcem, albo grafikiem. Jak ktoś jest od wszystkiego to jest od niczego. Może w małych firmach z paroma/paronastoma kompami możesz mieć czas bawić się w robienie prezentacji, obrabianie grafik, robienie jakiś baz danych w excelu/calcu (jeszcze parę lat temu tak miałem, ehhh piękne czasu, pamiętam jak musiałem tłumaczyć moim współpracownikom kto to jest informatyk, bo panowało przekonanie typu: informatyk-ten od komputerów, znaczy potrafi robić magiczne sztuczki, znaczy potrafi robić wszystko na nim, naprawiać, instalować soft,ale też pracować w programie architektonicznym, czyli projektować budynki(„W końcu to jest program komputerowy, a pan jest komputerowcem, to musi Pan umieć w nim pracować”), rysować w programach graficznych (tja. Zwłaszcza na wypalonym monitorze, z darmowym oprogramowaniem robić rysunki do drukarni i najlepiej w formacie Corela).etc.)

  #50 14.03.2011 22:39

to jest wszystko ok ale to sa typowe i znane programy i większość kompetentnych informatyków sobie z tym radzi, natomiast ja pracuję na branżowym programie i jak się coś spie***** to żaden nie ma pojęcia ,dla przykładu gość handlujący sprzętem HP nie miał zielomego pojęcia jak podłączyć swój ploter żeby drukował he he ,w końcu stwierdził że się sterowniki gryzą

  #51 15.03.2011 09:30

HIS,LIS,RIS ,etc. to są właśnie branżowe programy. Bo nie powiesz mi że w każdej normalnej firmie masz spięte analizatory medyczne z systemem LIS,a ten z HISem i masz pełną akwizycje danych i przesyłanie zleceń, całość zaś na najwyższym poziomie bezpieczeństwa bo to w końcu dane medyczne.
Prawda jest taka, że w każdej branży masz specyficzne systemy, niedostępne dla normalnego śmiertelnika, o których nie uczą na studiach,a poznajesz dopiero w pracy. Systemy których nie kupisz w "sklepie za rogiem". Albo urządzenia tworzone na zamówienie, z sterownikami pod wyspecjalizowane systemy operacyjne, o których człowiek z poza branży nie ma zielonego pojęcia.

  #52 15.03.2011 17:03

@poczatkujacy_haker | 09.03.2011 15:06 :
Zgadza się. Też ukończyłem technikum i skończyłem z mniejszą wiedzą niż zacząłem. Do tego jeszcze totalny brak czasu. Próbowałem czytać na zajęciach z informatyki lektury, bo naprawdę nie było co robić, a wszystko kończyłem w 2/9 czasu przeznaczonego na zajęcia, jednak miałem z tego tytułu problemy. Na lekach właściwie nic się nie robiło, tylko zajmowało własnymi sprawami. Ważne, że nie można było czytać lektur na j. polski, jak również zajmować się innym przedmiotem.

  #53 15.03.2011 17:44

@wacek4 | 10.03.2011 21:45 :
Całkowicie się z tym powiedzeniem zgadzam. Administrator powinien siedzieć w domu, nie myśleć o pracy, a gdy coś trzeba będzie w pracy zrobić, to powinien włączyć komputer u siebie w domu.

  #54 26.03.2011 22:11

administrator != informatyk

  #55 27.03.2011 22:21

"~ (niezalogowany) | 26.03.2011 22:11 #55
administrator != informatyk"

Nie do końca. Raczej każdy administrator to informatyk, ale nie każdy informatyk to administrator.

  #56 16.04.2011 11:46

Dlatego co raz bardziej myślę o przekwalifikowaniu się. Może to u mnie akurat wypalenie zawodowe, za dużo sobie wyobrażałem, widząc to co miałem na kursach CISCO. Nie mam wykształcenia typowo informatycznego bo jestem po informatyce i ekonometrii, dlatego zastanawiam się iść w stronę analizy finansowej/biznesowej...

  #57 08.08.2011 01:50

Co to drukarek - kiedyś wzywa mnie moja Pani Dyrektor że drukarka jej nie drukuje. Po rozebraniu ze środka wyleciały kasztany!. W całym gabinecie było ich pełno to i wpadły do drukarki.
Pozdrawiam.

  #58 20.09.2012 17:41

co robi informatyk?