Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dell — tego się nie spodziewałem

Niemal do ostatniej chwili odwlekałem napisanie tego tekstu. Długo zastanawiałem się nad odpowiednią perspektywą, z której powinienem spojrzeć na dostarczony do testów sprzęt. Wszak mogłem go ocenić jako zapalony nerd, który uważa, że kolory w konsoli to nadużycie lub jako tak zwany

„profesjonalny”
czy też „biznesowy użytkownik”. Postanowiłem tym razem wybrać tą drugą możliwość i skupić się bardziej na wrażeniach dotyczących użytkowania sprzętu, aniżeli na jego parametrach.

Wróćmy jednak do początku, czyli do dwudziestego listopada, kiedy to moje szacowne oblicze pojaśniało po przeczytaniu emaila z informacją, że oto ja, będę mógł przez dwa tygodnie testować zestaw składający się z urządzeń Dell Latitude 7350 oraz Dell Wireless Dock – czyli odpowiednio ciekawe urządzenie 2 in 1 oraz stacja dokująca. Bezzwłocznie potwierdziłem chęć wzięcia udziału w testach, wszak nieczęsto zdarza się taka okazja. Swoją drogą ciekaw jestem, czym sobie zasłużyłem?

Kilka dni później, po powrocie do domu okazało się, że czeka na mnie paczka. Wniosłem sporych rozmiarów pudło po schodach, położyłem na stole i przy użyciu specjalnie w tym celu naostrzonego noża otwarłem karton. Po przekopaniu się przez stertę pianek zabezpieczających, zgodnie z oczekiwaniami znalazłem dwa mniejsze pudełka. Jedno płaskie, a drugie bardzie prostopadłościenne. Już chciałem rozpocząć ich rozszarpywanie, by móc jak najprędzej dostać się do sprzętu, wtem jednak przypomniałem sobie, że warto robić fotki, które wypełnią mój wpis na blogu, kiedy mi zabraknie weny twórczej.

Po dopełnieniu obowiązków zrobiłem to co tygryski lubią najbardziej. Wyciągnąłem laptopa z pudełka i uruchomiłem (nawet nie potrzebowałem do tego instrukcji). Kilkadziesiąt sekund później uraczył mnie przykry widok znienawidzonego przeze mnie jakiś czas temu Windowsa, w swej najgorszej możliwej odsłonie Windows 8. Ponieważ ten OS nie był w stanie zadziwić mnie niczym pozytywnym, przyjrzałem się bliżej jakości wykonania i estetyce.

Na pierwszy rzut oka, w mojej opinii, w podejściu Della do jakości sprzętu przez wiele lat nic się nie zmieniło. Aluminiowo – magnezowa, chłodna obudowa zawsze robi dobre wrażenie. Jest dobrze, pomyślałem. Spasowanie elementów również niezłe, przynajmniej jak na dzisiejsze standardy. W tym miejscu niestety dostrzegłem pierwszy minus komputerka. Mianowicie kiepskiej jakości zawiasy łączące ekran z klawiaturą. Jedynie w układzie kierowniczym samochodu luzy irytują mnie bardziej, aniżeli w sprzęcie elektronicznym. Oczywiście rozumiem, że dostałem egzemplarz wysłużony, ale mój leciwy, „wszędzienoszony” Asus Eee PC po ponad pięciu latach nie ma żadnego luzu, mimo iż jest zrobiony z samego plastiku. Na domiar złego maksymalny kąt rozwarcia pomiędzy ekranem nie jest zbyt ergonomiczny. Jestem stosunkowo wysokim facetem i musiałem opuszczać wysokość mojego siedziska by komfortowo móc coś zobaczyć na ekranie.

Spodobała mi się za to sama matryca. Full HD na trzynastu calach dla mnie wystarcza w stu procentach. Dobre kąty widzenia oraz kontrast również zrobiły na mnie pozytywne wrażenie. Ekran oczywiście szybko się brudzi i palcuje, ale to problem wszystkich

„dotykowców”
więc przymknąłem na niego oko. Sam dotyk również działa według mnie wyśmienicie i naprawdę jest frajda i potencjał w możliwości korzystania jednocześnie z dotykowego ekranu i fizycznej klawiatury.

Także podświetlana klawiatura okazała się dla mnie rewelacyjną sprawą. Zwyczajnie mnie urzekła. Fajne, niemal białe podświetlenie bardzo pomaga przy słabym oświetleniu, zwłaszcza gdy ktoś ma wielkie paluchy nie jest przyzwyczajony do klawiatury mniejszych rozmiarów.

Jak na urządzenie przeznaczone dla użytkowników biznesowych, Latitude nie oferuje wystarczającej ilości portów. Niech Apple mówi sobie co chce, i niech sobie zbiórki pieniędzy robią na urządzenia niszczące USB, ale obecność jedynie dwóch portów tego typu jest dla mnie tragedią. Po podłączeniu myszki i klawiatury pozostaje mi jeden port (o ile mam zestaw). Nie ma już szans żebym w jednym momencie podpiął pendrive oraz, dajmy na to, podgrzewacz do kawy lub telefon. Jeżeli jeszcze posiada się tak archaiczną rzecz jak zewnętrzny czytnik płyt, to już naprawdę nie ma jak sobie poradzić. Sprawę niewiele poprawia obecność HDMI (bo przecież laptop jest wyposażony w technologię WiDi Intela i kable powinni być zbędne) oraz wyjścia audio.

Na uznanie zasługują za to głośniki wbudowane w laptopa. Oczywiście nie możemy od nich oczekiwać koncertowych wrażeń, ale spokojnie dałem radę posłuchać filmiku oraz pogadać komfortowo przez skype. Musze w tym miejscu nadmienić, że jestem osobą mającą ubytek słuchu, wprawdzie niewielki, ale skutecznie utrudniający życie. Dodatkowo nosze również aparaty słuchowe w celu korekcji tej wady, więc komfort słyszenia naprawdę potrafię docenić.

Wróćmy jednak do snucia opowieści. Po kilku godzinach zabawy w tym ohydnym Windows 8 poszedłem spać. Następnego dnia, po pracy zdecydowałem się zrobić upgrade do Windows 10. Przecież nie ma co płakać nad ósemką, skoro jej lepszy następca króluje od jakiegoś czasu. W tamtym momencie nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego, co nastąpi.

O dziwo sama instalacja przebiegła szybko i bezproblemowo. Przez dłuższy czas bawiłem się całym oprogramowaniem, zarówno w trybie laptopa jak i w trybie tabletu, i muszę stwierdzić, że całkiem przyjemnie się pracuje w obu. Sprzęt nieźle współdziała z OS, miałem wrażenie płynności i ciągłości pracy. Czy to gdy pisałem dokumentację, czy też brałem tablet na spotkanie z klientem bezproblemowo mogłem wykorzystać sprzęt według oczekiwań.

Przyszedł jednak ten nieszczęsny moment, że zapragnąłem skorzystać z stacji dokującej. Po podpięciu jej do telewizora okazało się, że laptop za nic ma moje zachcianki i najzwyczajniej w świecie nie chce jej wykryć. Pomyślałem – to pewnie kwestia restartu. Użytkownik biznesowy jest w stanie zresetować komputer, więc nie ma problemu. Jednak nic to nie dało. Aktualizacja sterowników również nic nie dała. Update BIOS też nie pomógł, jak i przesiedzenie trzech dni na forach w sieci. Ponoć na Windows 8 działa bez problemu, problem tylko w tym, że ja ani nie przepadam za tym wydaniem, ani nie mam ochoty korzystać ze staroci. W tym miejscu kończę część dotyczącą Laptopa, gdyż już mam odpowiedź na pytanie, czy warto go kupić.

Nie zrozumcie mnie źle. Zwyczajnie uważam, że jak ktoś chce wydać sześć tysięcy na laptopa to ma prawo wymagać, żeby wszystkie elementy działały. Oczywiście ktoś powie, że laptop był z Windowsem 8 i nikt nie obiecywał, że na Windows 10 wszystko zadziała. Ja jednak przytoczę tu znowu mojego Eee PC 1201 za 1800 zł. Na nim dziesiątka śmiga aż miło, a po wymianie dysku na SSD pośmiga pewnie kolejne rok czy dwa i w pełni zadowoli moją żonę. Inna osoba powie, że może po prostu za mało się starałem i nie mam odpowiedniej wiedzy, żeby to wszystko skonfigurować. Oczywiście, zgadzam się z tym, ale myślicie, że osoba która jest w targecie do jakiego kierowany jest ten sprzęt wie więcej ode mnie? Nie, ona będzie męczyła sprzedawcę za to, że dostała bubel.

Dlatego krótko podsumowując. Za 6000 PLN można kupić niezłego laptopa, fajnego tableta i jeszcze żonę zabrać do SPA, a i jakieś piwko przy tym wypić. Na sam koniec zamieszczam jeszcze fotkę Dell Wirless Docka, który być może jest niezłym urządzeniem. Chcę także podziękować redakcji Dobrych Programów za możliwość przetestowania sprzętu. Naprawdę nieźle się bawiłem :-)

 

sprzęt urządzenia mobilne inne

Komentarze

0 nowych
  #1 19.12.2015 12:00

" że osoba która jest w targecie do jakiego kierowany jest"- jak będzie to zdanie brzmiało w języku polskim?

Poza tym, zgadzam się z Twoją opinią, za taką kwotę należało by się spodziewać wypieszczonego, do absurdu, sprzętu wysokiej jakości.
Pozdrawiam, Paweł

Jim1961   7 #2 19.12.2015 12:09

Te dwa słowa to nie są cytaty. Cudzysłów nie wystarczy do pokreślania ich znaczenia w zdaniu, czy tekście?

  #3 19.12.2015 19:29

Czy ta stacja jest tylko "wireless",czy można ją połączyć kablem z lapkiem?

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #4 19.12.2015 21:31

A wystarczyło rzucić okiem na moje wpisy i byś wiedział, że ten zestaw nie za bardzo lubi Windowsa 10. Z drugiej jednak strony miałem nadzieje że się coś w tej materii poprawi a tu widzę lipa ciąg dalszy.

foreste   14 #5 20.12.2015 09:44

Fajna recka aco do win 10 to win 8 kilkoma bajerami które na dłużą metę nikomu nie są potrzebne :).

Sidhmor   7 #6 20.12.2015 10:25

@Shaki81: Na ta czesc twojej recki zwracalem szczegolna uwage, miałem nadzieje, że znajde jakiś trop :)

Sidhmor   7 #7 20.12.2015 17:00

@Jim1961: nie, nie wystarczy.

Autor edytował komentarz.
  #8 20.12.2015 23:03

Chcąc tyle wydać na sprzęt mobilny który ma bądź co bądź zwiększać produktywność postawiłbym na ThinkPada X250 bądź któregoś z współczesnych Latitude. Mogą być macalne, niekoniecznie konwertowalne ;]

  #9 01.01.2016 23:43

"osoba która jest w targecie do jakiego kierowany jest ten sprzęt" języczniej (poprawniej językowo) jest po prostu: "docelowy użytkownik sprzętu".