Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Apple way - cześć 3 - Errata

Dopiero po przeczytaniu komentarzy pod moim ostatnim tekstem i dłuższym zastanowieniu dostrzegłem, jak bardzo „wsiąkłem” w MacOSX. Lata pracy z tym systemem przytępiły moją zdolność postrzegania pewnych cech systemu w konfrontacji do podobnych cech innych systemów. Tak bardzo przyzwyczaiłem się do zachowań specyficznych dla środowiska MacOSX, także tych, które sam sobie dostosowałem lub uruchomiłem, że teraz z pewnym zaskoczeniem odkrywam odmienność tego systemu już nawet na podstawowym poziomie. Nie jest to odmienność krytyczna, ale ktoś korzystając co dzień z funkcjonalności np. Windows po przesiadce na MacOSX może czuć się bardziej zagubiony niż mi się to wydawało jeszcze kilka dni temu.

Nie wiem ilu jest kierowców wśród czytających ten tekst, ale przykładowo przesiadka z Peugeota do Hondy obciążona jest podobnymi konsekwencjami. Dwa samochody, oba jeżdżą, trąbią i świecą światłami, kierownica jak należy i trzy pedały w podłodze. Więc w czym problem? W niczym poza... nawykiem. W jednym włączamy światła ciągnąc wajchę do siebie, w drugim akurat odwrotnie, podobnie z wycieraczkami, spryskiwaczem i zerowaniem licznika dziennego. Drobnych różnic są całe stada i przystosowanie się do nowych warunków wymaga nieraz sporo czasu. Jednak po dłuższej chwili o poprzednich nawykach po prostu zapominamy, wiemy, że coś tam robiło się inaczej, ale w naszej obecnej sytuacji nie ma to już żadnego znaczenia.

Ja już zapomniałem, jak w Windows wykonuje się pewne nawet podstawowe operacje, braku niektórych w MacOSX nawet nie zauważyłem. Ale to ja - moje zachowania nie są wykładnią zachowań wszystkich, a nawet większości użytkowników. Dlatego przyjrzałem się raz jeszcze cechom użytkowym Windows XP i postaram się teraz opisać ich formę i rolę w MacOSX. Skupię się tylko na tych cechach, które uznałem za ciekawe i przydatne większej grupie użytkowników.

Jednak na początek krótkie wprowadzenie z ideologią w tle. Nikogo nie muszę przekonywać, że Apple jest firmą specyficzną. Może to się podobać, można też firmy nienawidzić, wszystko zależy od punktu widzenia. Jednak na szacunek zasługuje jej konsekwencja we wdrażaniu własnych wizji oraz niesamowita zdolność do przekonywania użytkowników, że są to także ich wizje. Pod tym względem Apple jest mistrzem świata. Wizją pierwotną, jeszcze z końca lat 70-tych ubiegłego wieku była wizja systemu dostępnego nawet dla technologicznych ignorantów - dla pisarza, emeryta, gospodyni domowej i naukowca. I to takich, których będzie stać na wywalenie wiaderka zielonych papierków w zamian za brak stresów i niebezpieczeństw w pracy z komputerem. To właśnie ten brak stresów stał się celem głównym na początku historii znanej do dzisiaj pod hasłem Macintosh. A najciekawsze w tym jest to, że nie użytkownicy określają, co jest lub może być takim stresem lub niebezpieczeństwem. Niestety, niektórych pociągnięć Apple nie da się w żaden sposób wytłumaczyć.

1. Funkcja „Wytnij” („Cut”) w Finderze

W Windows przy zaznaczonym pliku w Explorerze możemy nacisnąć Ctrl-X następnie otworzyć okno katalogu docelowego i przez Ctrl-V wkleić wycięty plik przenosząc go w ten sposób do nowej lokalizacji. W MacOSX takiej możliwości nie ma i nie można z takiej funkcjonalności skorzystać nawet po magicznych sztuczkach.

Rozwiązanie:

Wycinanie i wklejanie obiektów w Finderze możliwe jest po zainstalowaniu dodatkowych programów np. PathFinder.
Przenoszenie plików (odpowiednik Ctrl-X Ctrl-V) można przeprowadzić jak zwykłe kopiowanie Drag’n’Drop z wciśniętym klawiszem Command w oknie katalogu docelowego.
Ciekawą cechą Findera są tzw. „spring loaded folders” - chwytamy plik do skopiowania lub przeniesienia, przeciągamy go nad folder docelowy i po chwili (lub natychmiast po naciśnięciu spacji) folder ten automatycznie się otwiera. Tą metodą możemy zagłębiać się w kolejne foldery w drzewie, aż do osiągnięcia interesującego nas miejsca. Jeżeli docelowy folder jest na tej samej partycji co źródłowy, to plik zostanie przeniesiony, jeżeli jest na innej, to plik zostanie skopiowany chyba, że przed zwolnieniem przycisku myszki naciśniemy klawisz Command, wtedy plik zostanie przeniesiony.

Dlaczego?:

Apple tę funkcję zalicza do niebezpiecznych (unsafe), tak było zawsze i podobnie są traktowane wszystkie funkcje, które potencjalnie mogą usuwać lub niszczyć dowolne obiekty w systemie plików. Wymusza to korzystanie z innych, bezpieczniejszych metod.

2. Pokazywanie ukrytych plików

W Windows wyświetlanie plików ukrytych możemy włączyć poprzez Opcje Folderów w menu Narzędzia dowolnego okna Explorera. W MacOSX Finder wprost nie pozwala na taką operację.

Rozwiązanie:

Uruchomić Terminal i w linii komend wpisać polecenie: defaults write com.apple.finder AppleShowAllFiles TRUEPo następnym logowaniu wszystkie pliki łącznie z ukrytymi będą widoczne w każdym katalogu, także na Biurku.
Dla nielubiących CLI w sieci jest co najmniej kilka programów umożliwiających włączenie tej i innych ukrytych funkcji Findera za pośrednictwem interfejsu graficznego (np. Onyx).

Dlaczego?:

Wyświetlanie plików ukrytych w MacOSX może być rzeczywiście niebezpieczne. W takich plikach m.in. przechowywane są dane związane z pracą Fidera i systemu, np. plik .DS_store przechowuje w każdym katalogu informację o jego wyglądzie, układzie ikon itd. Przypadkowe usunięcie tych plików grozi poważnymi konsekwencjami dla stabilnej pracy systemu. Ukrywanie pliku następuje zgodnie z zasadami POSIX przez dodanie kropki (.) na początku nazwy, ale możemy to zrobić w Terminalu komendą mv lub z pomocą dedykowanego programu. W Finderze dodanie kropki na początku nazwy pliku/katalogu kończy się komunikatem błędu.

3. Tworzenie nowego pliku

W Windows pod prawym klawiszem myszy mamy w menu pozycję Nowy z dostępem do różnych typów plików, które możemy utworzyć jako puste dokumenty w dowolnym katalogu. W MacOSX takiej możliwości nie ma, ale jest za to możliwość tworzenia nowych katalogów przez skrót klawiaturowy Command-Shift-N - bardzo wygodne.

Rozwiązanie:

Trudno mi wskazać uzasadnienie dla tej funkcji, nigdy nie miałem potrzeby takiego postępowania. Najprostszym rozwiązaniem jest uruchomienie aplikacji obsługującej dany typ plików, otworzenie w niej nowego dokumentu i zapisanie we wskazanym katalogu. Można także skorzystać z języka AppleScript i gotowy skrypt z pomocą Automatora przypisać do skrótu klawiaturowego lub do menu kontekstowego. Skrypt może wyglądać np. tak:

try tell application "Finder" to set the this_folder to (folder of the front window) as alias on error set the this_folder to path to desktop folder as alias end try set thefilename to text returned of (display dialog „Utwórz plik o nazwie:” default answer „bez tytułu.txt”) set thefullpath to POSIX path of this_folder & thefilename do shell script "touch \"" & thefullpath & "\""

Ostatnia linijka tekstu wskazuje, że nowy plik możemy też utworzyć bezpośrednio w Terminalu komendą touch.

Dlaczego?:

Nie mam pojecia.

4. Zmiana rozmiaru okna

W Windows rozmiar okna może być regulowany poprzez przesuwanie każdej krawędzi okna w pionie i w poziomie, oraz przez przesuwanie narożników okna. W MacOSX rozmiar okna można zmienić tylko przesuwając uchwyt zlokalizowany w prawym dolnym rogu okna. Rozwiązanie z Windows jest zdecydowanie wygodniejsze.

Rozwiązanie:

Tylko przez instalację dodatkowej aplikacji zmieniającej funkcjonalność Findera. Jednak sam nigdy nie widziałem potrzeby instalowania tego typu wynalazków.

Dlaczego?:

Nie mam zielonego pojęcia.

5. Podpowiedzi (tooltips)

W Windows najechanie kursorem na dowolny obiekt w oknie Explorera powoduje po chwili wyświetlenie pod kursorem żółtego okienka z podstawowymi informacjami o tym obiekcie. W MacOSX nie jest to możliwe, a szkoda. Wyświetlane są tylko podpowiedzi związane z funkcjami interfejsu lub podpowiedzi programów.

Rozwiązanie:

Nie znam, ale nie szukałem.

Dlaczego?:

Nie wiem.

Ponadto irytujący jest np. brak informacji w pasku stanu o objętości łącznej plików zaznaczanych w oknie, a także ubogi zestaw metadanych możliwych do wyświetlenia przy przeglądaniu katalogów w stylu szczegółowej listy. Być może takich jednoznacznych różnic mogących być uciążliwymi jest jeszcze więcej. Ba, na pewno jest więcej, ale te powyższe są chyba najbardziej odczuwalne. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - Finder oferuje w zamian kilka unikalnych funkcji, z których „spring loaded folders” już opisałem (bardzo przydatna i wygodna funkcja), a sami użytkownicy zadbali o stworzenie wielu dodatków do systemu, które poprawiają to, co Apple trochę zaniedbało. Będzie jeszcze okazja o tym poczytać.

Dla ciekawych:

Apple Human Interface GuidelinesMac vs. WinEveryMac.comMac OS X Keyboard Commands 

Komentarze

0 nowych
tomimaki   6 #1 05.05.2010 19:58

Z tą funkcją "Wytnij" to się zgodzę, że jest trochę ryzykowna. Licho wie, co może się stać podczas przenoszenia dużego pliku. Lepiej skopiować i później usunąć z pierwotnej lokalizacji.

Dobry wpis, tak jak poprzednie.

  #2 13.05.2010 08:37

Jakoś w Windows nigdy mi się nie stało nic podczas przenoszenia plików, zresztą fizycznie jest on najpierw kopiowany a dopiero potem usuwany z pierwotnej lokalizacji.

  #3 07.06.2010 11:24

@ pegaz_mk
A na Win XP mi podczas przenoszenia dużego katalogu z plikami wysiadł prąd - katalog zniknął z katalogu źródłowego ale nie pojawił się w docelowym tylko wylądował w koszu. Dlaczego? Nie mam pojęcia