r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Snap czy Flatpak na uniwersalny format aplikacji? Jak zwykle Linux musi mieć co najmniej dwa standardy

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Co wyróżnia Linuksa spośród innych systemów operacyjnych? Swoboda wyboru. Praktycznie dla każdego ważnego komponentu da się znaleźć alternatywę, i złożyć z nowych klocków też działającą (choć trochę inaczej działającą) całość. To pozwala linuksowej społeczności na toczenie wojen domowych o wyższość/niższość Alsy nad pulsed, vi nad emacsem, GNOME nad KDE, nie mówiąc już o jednej z najważniejszych linii frontu – między systemami zarządzania pakietami. Wojenkę między klasycznymi DEB i RPM zaćmić jednak już niebawem może nowa, taka na nasze bardziej uniwersalne czasy. Co powinno być bowiem jednym, jedynym słusznym standardem bezpiecznych pakietów oprogramowania, które działałyby na wielu dystrybucjach?

W minionym tygodniu Canonical ujawnił swoje ambicje – system paczek snap został przeniesiony na inne dystrybucje, w tym Archa, Debiana, Fedorę i Gentoo. W założeniu idea jest szlachetna. Deweloperzy zamiast męczyć się z budową wielu pakietów w różnych formatach na różne dystrybucje (choć ten proces można dziś całkiem sprawnie zautomatyzować), budują po prostu snapa z aplikacją, który ruszy na praktycznie każdym obsługującym snapy Linuksie. I nie trzeba się przejmować zależnościami, wszystko działa zaraz po instalacji.

Za pięknie by jednak było, gdyby nagle wszyscy linuksowi deweloperzy wzięli się do produkcji snapów. Wczoraj oficjalnie miał premierę drugi system pakietowania oprogramowania dla Linuksa, za swoich eksperymentalnych czasów znany jako xdg-app, a dziś jako Flatpak. I także jest już dostępny na wiodących dystrybucjach, włącznie z Archem, Debianem, Fedorą, Mageią oraz Ubuntu.

r   e   k   l   a   m   a

Flatpak jest przede wszystkim dziełem ludzi związanych ze środowiskiem GNOME, na czele z głównym inżynierem RedHata, Alexandrem Larssonem. Założenia są bardzo podobne do założeń snapa: pozwolić programistom budować oprogramowanie na stabilne platformy uruchomieniowe, dostarczając niezbędne biblioteki i zależności wraz z aplikacjami. Wszystko to w zgodzie ze standardami, całkowitej izolacji aplikacji umieszczonych we flatpakach od siebie nawzajem i od kluczowych elementów systemu operacyjnego.

Aplikacja nie widzi bowiem systemu użytkownika, widzi tylko siebie, swoje pliki, swoje biblioteki i ujawnione interfejsy jądra. Na pewno nie widzi sprzętu, innych procesów, ani plików, można nawet zablokować jej dostęp do sieci. Deweloperzy Flatpaka zapewniają, że zadbali o bezpieczeństwo, szczególnie dla tych, którzy uruchamiają oprogramowanie desktopowe pod kontrolą nowego serwera grafiki Wayland. Tradycyjny X.org z jego modelem uprawnień (a właściwie z brakiem modelu uprawnień) do końca nie jest możliwy do zabezpieczenia, o czym przekonaliśmy się już w wypadku snapów (snap-miś hasła kradł bez trudu).

Lista wspieranych aplikacji przez oba systemy nie jest długa, ale są w niej istotne projekty. Przygotowywane są snapy z Firefoksem, LibreOffice, Kritą oraz pakietem do tworzenia sztucznych inteligencji Mycroft. Z kolei jako flatpaki oferowane mają być LibreOffice, GIMP, Inkscape i Darktable. Samo The Document Foundation wydaje się jednak bardziej wskazywać na flatpaki, oświadczyło, że nowy standard pozwoli lepiej udostępniać LibreOffice i aktualizować je na wielu systemach.

Mimo podobieństw, coś jednak różni snapy od flatpaków. Te pierwsze są generalnie niezależne od desktopowych technologii, mogą działać bez graficznego interfejsu, nadają się też na serwery. Te drugie zaprojektowano z myślą o działaniu w desktopowej sesji, z wykorzystaniem typowych desktopowych usług. Rozwiązanie Canonicala może być wątpliwe pod względem licencyjnym, trzeba na coś się zgadzać i coś podpisywać, by nad nim pracować. Rozwiązanie społeczności GNOME jest w pełni otwarte, każdy może z nim zrobić co zechce.

Tak więc, choć to Canonical był pierwszy ze swoim formatem, to właśnie ta ostatnia kwestia może pozwolić na upowszechnienie się flatpaków na innych dystrybucjach. Choć z drugiej strony, możliwy jest jeszcze jeden scenariusz – po prostu dystrybucje będą musiały obsługiwać oba formaty, które może z czasem osiągną jakiś poziom interoperacyjności, tak jak się to stało z GNOME i KDE dzięki inicjatywie Freedesktop.org.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.