r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Sobota Linuksowca - The Battle for Wesnoth

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Kiedy wspominam znane mi turowe gry strategiczne nie za bardzo przychodzi cokolwiek do głowy. Może dlatego, że nigdy nie przepadałem za tego typu produkcjami. Z pewnymi wyjątkami oczywiście, w końcu seria Heroes of Might & Magic to kult - choć tutaj mechanika różniła się dość mocno od odkrytego przeze mnie ostatnio Battle for Wesnoth. Z początku nastawienie do tej darmowej pozycji miałem raczej sceptyczne, bo wizualnie skromnie, świat też jakby już gdzieś widziany. Jednak po odpaleniu tytułu czekały mnie tylko miłe zaskoczenia, tak od strony grywalności, jak również i ogólnie kreatywności społeczności graczy.

Battle for Wesnoth jest produkcją kompletnie otwartą i nie odnosi się to wyłącznie do licencji, na której ją wydano. Sam tytuł to w praktyce jedynie oprawa nadająca typ rozgrywce, grafiki, jednostki, plus multiplayer. Kampania nie ma spójnej opowieści, składa się z różnorakich scenariuszy stworzonych przez fanów, czy programistów, a każdy opowiada własną historię. Spokojnie - nie zostajemy zmuszeni do żmudnego szukania ich po Internecie. Wraz z grą dostajemy kilkadziesiąt ciekawych zestawów misji, zaś wszystkie posiadają opis ułatwiający dobór czegoś dla nas: widać poziom trudności, zalążek wątku fabularnego, czy ilość rozdziałów. Całość spaja jednak jeden świat fantasy (choć często w jakiś sposób zmodyfikowany) oraz rozgrywka prowadzona w turach. Warto przy okazji zaznaczyć, że gra dostępna jest już w ponad 44 językach, w tym także po polsku.

Zależnie od scenariusza, czy jego rozdziału, spotkamy różne cele misji: zgładzenie wroga, przejęcie terenu, ocalenie określonej jednostki itp. Utrudnieniem może niekiedy być limit ruchów oraz upływający czas. Walczyć przyjdzie na morzu, w lasach, na polanach, pustyniach, w zamkach - jest tego sporo, a dodatkowo przeplata się, dzięki czemu nie zanudzimy się ciągłym widokiem tej samej scenerii. Bitwy potrafią zając od minut kilku aż do parudziesięciu, gdy gramy na tych bardziej rozbudowanych planszach i przy większym skomplikowaniu założeń. Za każde starcie nasza armia otrzymuje doświadczenie, zaś co za tym idzie wpadają kolejne poziomy rozwoju zwiększające jej siłę, prędkość, zasób czarów oraz wiele więcej… Zawarte w grze elementy RPG są dobrze przemyślane i z pewnością nie można ich nazwać czymś mało istotnym. Stopień rozwoju jednostek zostaje zachowany do następnego rozdziału – oczywiście o ile nie jest to w jakiś sposób niezgodne ze scenariuszem.

r   e   k   l   a   m   a

Mimo dowolności twórczej autora przy układaniu kampanii, pewne elementy składające się na świat zostały narzucone przez głównych deweloperów, co w pewien sposób upraszcza tworzenie kolejnych historii. Jednostek dostępnych w grze jest ponad 200, do tego dochodzi sześć zróżnicowanych frakcji, o których warto wspomnieć jako że są ważną częścią rozgrywki multiplayer. Lojaliści to strona ludzka i jak to bywa w tego typu grach są wypadkową wszystkich innych. Na Buntowników składają się elfy specjalizujące się w walkach w lesie. Dalej mamy Nieumarłych charakteryzujących się wysoką obroną na ataki fizyczne, lecz dość podatnych na magię. Smoki to smoki - mogą walczyć praktycznie wszędzie, bo latają, ich szczególną cechą zaś jest obrona w każdym terenie na poziomie 30-40% oraz niestety podatność na magię wody. W czarach niezłe są akurat Ludy Północy, wielce liczebna frakcja magicznych potworów. Stawkę zamyka Sojusz Knalgański – układ powolnych krasnoludów, acz mogących poszczycić się sporą ilością unikalnych jednostek.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.