r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Star Citizen powstaje, bo nie możemy mieć nowego Wing Commandera

Strona główna Aktualności

Chris Roberts, który na przygotowanie swojego kosmicznego symulatora Star Citizen uzbierał już grubo ponad 6 milionów dolarów, kojarzony jest najbardziej z niezapomnianej serii Wing Commander sprzed lat. Nie każdy może się orientować, więc twórca wyjaśnia, czemu nie zdecydował się do niej powrócić — prawa do marki należą obecnie do firmy Electronic Arts, która po wątpliwej jakości dziele z 2007 roku nie ma większych ambicji sagi dalej ciągnąć.

Roberts naturalnie z miłą chęcią odkupiłby odpowiednie licencje, lecz nie zanosi się na to, by EA chciało się z nimi rozstać, nawet mimo tego, że z nich nie korzysta. W przypadku ewentualnej kontynuacji Wing Commandera Chris mógłby być jedynie opiekunem prawnie nie swojego już dziecka, a takie coś go nie interesuje. Żałuje, że tak potoczyły się losy serii, niemniej idzie nowe — Star Citizen ma zadatki na projekt obejmujący coś więcej, niż jedną dużą grę. Ciekawe tylko czy Electronic Arts nie dostrzeże w końcu rosnącego zainteresowania symulatorami kosmicznymi i nie odkurzy wciąż popularnej, przynajmniej z nazwy, marki, tak jak David Braben próbuje z Elite.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.