Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Moje trzy grosze do piractwa.

Ostatnio moja żona rozmawiała z człowiekiem który pytał się w jaki sposób może się zabezpieczyć przed kradzieżą filmów swojej produkcji.

Człowiek ten za pośrednictwem Allegro sprzedaje usługę montażu filmu ze zdjęć. Za ok. 50 PLN użytkownik Allegro wykupuje od niego film, który on utworzy na bazie zdjęć klienta. Pan ten nagrywa filmy na płycie DVD aby można je było łatwo wszędzie odtworzyć. Niby zadanie proste (i cena niska) ale jest jedno małe ale. Ponieważ towar jest sprzedawany przez Internet to kupujący ma prawo odesłać towar w przeciągu 10 dni.

I okazało się że bardzo często jest tak iż wysyła płytę (pieniądze ma już u siebie na koncie) i powiedzmy za 2-3 dni ma informację że super film bardzo się podoba. Dwa dni później przychodzi kolejna wiadomość że film beznadziejny i żądają zwrotu pieniędzy.

Dla tych co jeszcze się nie domyślili podpowiem że w te dwa dni jakiś znajomy „pomógł” zaoszczędzić 50 PLN poprzez skopiowanie filmu na drugą płytę. Szanowny allegrowicz odsyła Pana płytę i otrzymuje z powrotem 50 PLN. No i według sporej grupy osób udzielających się tutaj niby nic się nie stało. Przecież te osoby nie okradły tego Pana. Ma swoją płytę z powrotem, nie zabrano mu jej.

A jednak jest stratny swoją pracę nad stworzeniem filmu. Proceder ten jest tak nagminny że człowiek szuka już rozwiązania tego problemu, bo jest najzwyczajniej w świecie stratny.

Sporo osób nie rozumie wciąż że pobranie filmu z Internetu czy gry to dokładnie to samo i wypisuje tutaj jakieś informacje o zarobkach artystów i inne dziwne stwierdzenia mające stworzyć złudzenie że ściągnięcie z Internetu to nie kradzież. Jak dla mnie jest to właśnie zwykła kradzież i tak należy to traktować.

PS. Jedyna różnica pomiędzy tym Panem a jakąś wielką firmą fonograficzną jest taka, że tego Pana nie stać na wynajęcie firmy w stylu RIAA żeby za niego ścigała osoby pobierające pliki z Internetu czy kopiujące płyty.
 

Komentarze

0 nowych
  #1 17.09.2010 16:29

Bardzo spodobał mi się ten wpis. A jednak... chyba nie na temat. Przytoczona historia to zwyczajne oszustwo.
Postaram się to wyjaśnić.

Mamy pirata, który pobrał płytę zespołu X, której nigdy nie zamierzał kupić.

Mamy klienta [A], który zawarł indywidualną umowę na wykonanie usługi (tej czy innej) ze sprzedającym [B] i reklamuję tę konkretną usługę. Słowem - wyrolował sprzedającego w wyrachowany sposób.

Piractwo w tym wypadku byłoby w sytuacji, gdyby inna osoba [C] weszła w posiadanie płyty stworzonej przez sprzedającego [B].
Osoba [C] nie jest powiązana z transakcją i w żaden sposób nie wpływa na jej przebieg. Korzystając z historii opisanej we wpisie - osoba ta dostaje materiał poniekąd bezwartościowy (stworzony nie dla niej, tylko dla kogoś innego).

Przytoczona historia to nic innego jak _zwyczajna_ kradzież (nie elektroniczna).
Metoda może nieco bardziej wyrafinowana, lecz wciąż mamy tu do czynienia z fizycznym nośnikiem i konkretną, spersonalizowaną usługą.

Nie wyżywajcie się na mnie - wiem, że piractwo musi być be, inaczej wiele firm ratujących głodujących artystów musiałoby zwinąć manatki.
Skończyłem, bo chyba się pogrążam ; )

Meszuge   16 #2 17.09.2010 16:35

Ciekawy problem natury prawnej.
Rozumiem, że chodzi mu o to, żeby zaistnieć na Allegro, ale nie podlegać warunkom takim, jakie obowiązują pozostałych sprzedawców. Możliwe, że dałoby się zrobić coś takiego, prezentując na Allegro swoje usługi w Oferii (http://oferia.pl/). Tam zdaje się można doprecyzować warunki.

Jednak z drugiej strony trudno zakładać, że usługobiorca będzie mógł wykonać dowolnego knota, a usługodawcy będzie się to musiało podobać i nie będzie mógł w żaden sposób zrezygnować z usługi żałosnej jakości.

borzole   4 #3 17.09.2010 16:43

Może tak: niech wysyła tylko próbkę, a jeśli się podoba to robi cały produkt bez możliwości zwrotu o ile jakość końcowego produktu nie jest gorsza niż próbki. Przykładowo album ma końcowy wygląd, ale zawiera 3 fotki zamiast 300.
Może być taką umowa?

  #4 17.09.2010 16:45

Mam na to rozwiązanie, choć będzie trzeba się więcej nagimnastykować. Skoro wiele osób wykorzystuje kruczki prawne dlaczego on nie miałby postępować tak samo :). Niech sprzedaje film ze znakiem wodnym w niskiej jakości a po 10 dniach dosyła "GRATIS" lepszą jakość bez znaku wodnego. Niech ktoś zweryfikuje czy to jest prawnie OK :)

oprych   13 #5 17.09.2010 17:15

Tak się zastanawiam nad inną kwestią, to co robi w tej chwili Twój znajomy, to nie sprzedaż.
Tak w zasadzie jest to umowa rezultatu, czyli umowa o dzieło.
W weekend nie mam czasu, ale w poniedziałek z ciekawości spojrzę, czy w przypadku umowy o dzieło obowiązuje zasada 10 dni, gdyż w sumie przepisy te różnią się od przepisów dotyczących sprzedaży

JanStefan   6 #6 17.09.2010 17:23

Niech, ukazuje poszczególne elementy swoich prac, i niech nie sprzedaje produktu, a usługę... Z takiej usługi, dana osoba będzie mogła zrezygnować, nie otrzymując produktu, lub jak realizacja usługi dojdzie do finiszu, to oddaje produkt, ale dostaje kasę za poświęcony czas, a wtedy nie ulega on zwrotowi. Piractwo to to nie jest, a oszustwo...

  #7 17.09.2010 17:28

10 dni dotyczy sprzedaży internetowej NIE AUKCJI.
Także nie wierze w tę bajkę.

  #8 17.09.2010 17:35

A czy czasem prawo zwrotu nie działa na płyty cd po usunięciu oryginalnego opakowania?

Extraordinarykid   6 #9 17.09.2010 17:39

Osoba zlecająca przesyła materiał, z którego ma otrzymać film, tak ?

To proste.
Wystarczy przesłać klientowi sample z efektami zastosowanymi w produkcji.
Sam klient wie, jaka jest zawartość, bo sam robił zdjęcia.
Otrzyma dziesięciominutowy klip na podstawie którego może stwierdzić, czy jakość jest zadowalająca.

Jak nie, to won i tyle.

MaRa   8 #10 17.09.2010 18:12

W przypadku programów, nośników audio-video i towarów/pracy wykonywanych na zlecenie NIE obowiązuje możliwość zwrotu towaru!!!
Przepisy są jasne.

Klient nie może zwrócić, jedynie żądać wymiany samego nośnika na pozbawiony wad, jeśli okaże się że takie wystąpią (np. jest nieczytelny).
Czasem licencja na program umożliwia zwrot, ale to nie wynika z przepisów tylko dobrej woli licencjodawcy.

Jeśli klient jest niezadowolony z usługi, albo została wykonana niezgodnie z umową, to może co najwyżej żądać jej poprawienia, ale jeśli się nie da to zwrotu części pieniędzy w związku z nienależytym wykonaniem umowy (jednak nie wszystkich).

Natomiast samo zabezpieczanie przed kopiowaniem nie ma żadnego sensu, zawsze znajdzie się sposób na skopiowanie a mogą być problemy z niektórymi odtwarzaczami.
Zabezpieczenie sprzedawanych w sklepach jest tylko po to, by mnie rozgarnięci klienci nie rozdali znajomym, a przede wszystkim (w niektórych krajach, np. w USA) jest prawny zakaz obchodzenia zabezpieczeń, jakichkolwiek jeśli tylko są, nawet jeśli ich obejście jest tak banalne jak wyłączenie autoodtwarzania w Windows (ktoś miał problemy, bo podał sposób, czyli wciśnięcie Shift przy wkładaniu płyty).

MaRa   8 #11 17.09.2010 18:21

"Zgodnie z Ustawą z 2 marca 2000r. „ O ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny” (Dz.U. z dnia 31 marca 2000 roku, z późn. zm.) Klient może zrezygnować, bez podania przyczyny, z zakupionego produktu w terminie 10 dni od dnia jego dostarczenia. Zasada ta nie dotyczy programów komputerowych, nagrań muzycznych ani video oraz świadczeń o szczególnych własnościach określonych przez Klienta w zamówieniu."

januszek   19 #12 17.09.2010 19:50

Tak, w tym przypadku Odbiorca nie może skorzystać, z odstąpienia od Umowy.

  #13 17.09.2010 21:58

Nie zgodzę się z autorem - to nie ma żadnego związku z piractwem i nie jest żadną analogią do niego. Gdyby to odbywało się tak, że zamawiający kupuje ten film, a potem po zakupie go rozpowszechnia (wśród znajomych) to wtedy byłoby to dobre porównanie.

Xelosu   4 #14 18.09.2010 03:51

Tak jak kilku kolegów już zauważyło, w tym przypadku zasada 10 dni nie obowiązuje. Nie mamy do czynienia ze sprzedażą internetową, a z aukcją i obowiązują odrębne przepisy. Każdy kto korzysta z allegro zgodził się i potwierdził, że zapoznał się z zasadami portalu, ale co i rusz wychodzą takie kwiatki..

Kolega przed rozpoczęciem działalności powinien się zainteresować jakie przepisy prawne obowiązują w tego typu sytuacji. A ponieważ jak 90% obywateli tego kraju, postanowił to "olać", to został oszukany.
Parafrazując autora "jak dla mnie sam się o to prosił".

Na koniec mała uwaga odnośnie tego fragmentu:
"Jak dla mnie jest to właśnie zwykła kradzież i tak należy to traktować."

Pomijam już to, że opisana sytuacja ma się nijak do tego do czego autor pije w tym zdaniu, niemniej pozostają dwie inne kwestie.
Po 1. Dla mnie palenie w miejscu publicznym to :"narażanie drugiego człowieka na utratę zdrowia lub życia", czyli powinno być przestępstwem ściganym z urzędu. Ale ponieważ ja nie jestem interpretatorem tego prawa, to to co mi się "wydaje" nikogo nie interesuje.
Po 2. To, że Kowalski może sobie coś skopiować oznacza, że posiada urządzenie które mu na to pozwala np. nagrywarkę DVD. Otóż kupując nagrywarkę Kowalski poniósł tzw. "opłatę kasetową", która to ma rekompensować różnorakim RIAA i ZAiKS-om to, że kowalski sobie może coś nagrywać. A teraz jakiś pan Henio mówi mu, że jest złodziejem, bo korzysta z urządzenia które zakupił LEGALNIE..

Kopiowanie nie jest tym samym co kradzież. Gdyby było to wszyscy uczniowie w szkole, którzy nie mają licencji na spisywanie z tablicy byliby przestępcami.. Wszyscy malarze, którzy kopiowali słynne dzieła siedzieli by w więzieniach.. A największym piratem w dziejach okazałby się kościół powszechny, który kopiuje Biblie w miliardach egzemplarzy na przestrzeni dwu tysięcy lat bez oficjalnej zgody autora..

Jestem zdania, że trzeba jakoś rozwiązać problem "piractwa", ale na pewno nie na silę podciągając je pod istniejące struktury ignorując wszystkie oczywiste różnice. Internet jest czymś stosunkowo nowym i do jego "okiełznania" trzeba zastosować nowe podejście.

  #15 18.09.2010 12:46

Ja widzę proste rozwiązanie tego problemu. Niech płytę z filmem sprzedaje za zł, a koszt wysyłki ustawi na 49zł. Jeśli klientowi płyta się nie spodoba i mu ją odeśle, to zwrócić będzie musiał tylko 1zł.

MaRa   8 #16 18.09.2010 17:41

@Xelosu - to nie kwestia aukcji. Pewne typy materiałów, w tym nagrania audio-video, z zasady nie są objęte możliwością zwrotu, nawet przy sprzedaży przez Internet. Inaczej każdy by sobie kupił, przegrał, z powrotem zafoliował i odesłał.

@Pirx - niezupełnie tak jest. Osoba montująca nabywa prawa autorskie do swojego dzieła. Nie ma praw autorskich do samych fotografii, ale do tego co zrobi z nimi. Podobnie jest z tworzeniem strony internetowej na zamówienie.
Wyjściem z tej sytuacji jest umowa, która zawiera również zapis o przeniesieniu praw autorskich na zleceniodawcę.

GL1zdA   12 #17 18.09.2010 18:01

Pomijając aspekt prawny (MaRa wskazał odpowiednie artykuły), to podziwiam bezczelność licytujących. Oszukać człowieka na 50 zł - bezcenne...

M@ster   17 #18 18.09.2010 18:12

Mnie by się nie chciało bawić w zwroty, pakowanie, wysyłanie tylko po to by kogoś zrobić na 50zł.. pomijam już same wyrzuty sumienia. Ludzie to jednak są bezczelni.

A tak btw. jak już parę osób mówiło, nie można zwrócić usługi... to to jakby ktoś poszedł na solarium a potem chciał zwrócić towar ;) Ten Pan pobiera płacę za prace jaką wykonał a nie nośnik finalny, więc jego zwrot nie jest zwrotem usługi - dziwię się że w ogóle takie przyjmuje.

przemo_li   11 #19 18.09.2010 21:32

To jest złamanie umowy.

"Piractwo" to nie kradzież, a naruszenie praw autorskich.

Nie możesz ukraść praw autorskich!

Xelosu   4 #20 19.09.2010 15:38

@MaRa, wyraziłem się może nieprecyzyjnie, ale o 4 am. wiec czuje się usprawiedliwiony.
Nie mamy tu do czynienia z umowa typu kupno-sprzedaż, bo przedmiotem aukcji nie jest towar, tylko usługa. W tym przypadku zostaje zawarta umowa o dzieło.

AndrzejG   10 #21 19.09.2010 19:15

Fakt, kupujący postępują niezbyt uczciwie ale czy sam sprzedawca gra tak bardzo fair? Brać 50 zł (to jest niska cena?!) za coś co można zrobić samemu w mniej niż 10 minut za pomocą darmowych narzędzi (pomijam już fakt, że w windows jest wbudowany specjalny program do tego właśnie celu stworzony - windows dvd creator czy coś takiego...)? Taki "zadowolony" kupujący uświadomiony przez kogoś obytego z komputerami w trymiga orientuje się, że został nabity w butelkę i odsyła płytkę. Taką cenę mógłbym zrozumieć, gdyby to było np. żmudne skanowanie a następnie dopiero montowanie :P Nie wiem jaki jest efekt tej "pracy" - na ile profesjonalny, ale gdybym nie wiedział, że mogę sobie coś takiego zmontować sam za darmo na pececie a potem ktoś mnie by uświadomił o mej durnocie, to czułbym się oszukany, nawet jeżeli ten film zmontowany przeze mnie własnoręcznie był by "słabszy" w efekty. Podsumowując: może ten klient wcale nie skopiował płyty, tylko zrobił własną.

M@ster   17 #22 19.09.2010 19:52

@AndrzejG
No litości, mamy wolny rynek, nie odpowiada Ci cena? nie kupuj produktu/usługi. To że domniemanie przepłacił nie uprawnia go do okradania sprzedającego. Idąc tym tokiem może się okazać że wszystkie usługi powinny być za darmo bo być może znalazł by się jakiś biedny student co każdą robotę zrobił by za 1zł. Prawo popytu/podaży się kłania.

ToMaS-11   3 #23 19.09.2010 21:09

Nie rozumiem problemu. To jest zwykła usługa - klient płaci za jego wiedzę, czas i pośrednio za nośnik i przesyłkę a nie za twórczość (kompozycję, pomysł itp.). Nie wiem na jakiej zasadzie zwraca kasę - nie ma takiego obowiązku, chyba, że usługa jest źle wykonana. Skoro odbiorca jest zadowolony to jego późniejsza zmiana zdania nie ma żadnego znaczenia, chyba że nośnik się zepsuł albo był słabej jakości - wtedy wysyła się następny a nie zwraca kasę za wykonaną pracę. Jak mi malarz pomaluje farbą którą mu dostarczyłem ścianę, to nie mogę mu zarzucać że kolor jest do bani.

TheBlackMan   7 #24 19.09.2010 23:29

@Autor

Tak jak było napisane wcześniej - sytuacja, którą przedstawiłeś nie ma nic wspólnego z "piractwem" w potocznym rozumieniu. To jest zwyczajne oszustwo, niedotrzymanie warunków umowy sprzedawca-klient...

Piractwo byłoby wtedy, gdyby osoba trzecia, nie powiązana ze sprzedawcą i kupującym, weszła w posiadanie sprzedawanego produktu. I faktycznie WTEDY, nie można udowodnić że sprzedawca zanotował jakąkolwiek stratę.

W omawianym przypadku natomiast, sprzedawca stracił czas stworzony na dokonanie transakcji z kupującym, a także wykonanie usługi, a jak wiadomo - CZAS to PIENIĄDZ. Istnieje więc fizyczna strata w tym przypadku.

TheBlackMan   7 #25 19.09.2010 23:30

ERRATA - powinno być:

"Piractwo byłoby wtedy, gdyby osoba trzecia, nie powiązana ze sprzedawcą i kupującym, weszła w posiadanie _KOPII_ sprzedawanego produktu"

AndrzejG   10 #26 20.09.2010 09:08

@M@ster Ja to rozumiem i się zgadzam, tylko chciałem prześledzić tok myślenia tych nieuczciwych klientów.

AndrzejG   10 #27 20.09.2010 09:08

@M@ster Ja to rozumiem i się zgadzam, tylko chciałem prześledzić tok myślenia tych nieuczciwych klientów.

AndrzejG   10 #28 20.09.2010 09:08

@M@ster Ja to rozumiem i się zgadzam, tylko chciałem prześledzić tok myślenia tych nieuczciwych klientów.

  #29 26.09.2012 10:38

Drogi autorze proponuje, przed następnym popełnieniem wpisu w blogu, dotyczącym zagadnień natury prawnej, proponuję poszukanie w OGÓLNODOSTĘPNYCH źródłach prawa, właściwych przepisów.

Zrozum, nieznajomość prawa szkodzi, i jakby ten znajomy Twojej żony, udał się do dobrego prawnika, to w momencie startu usługi wiedziałby co napisać w ofercie.

Opisali to dobrze MaRa i Xelosu

  #30 26.09.2012 10:46

@Xelosu

Po 1. Dla mnie palenie w miejscu publicznym to :"narażanie drugiego człowieka na utratę zdrowia lub życia", czyli powinno być przestępstwem ściganym z urzędu. Ale ponieważ ja nie jestem interpretatorem tego prawa, to to co mi się "wydaje" nikogo nie interesuje.

Przepis prawny brzmi tak (kodeks karny):

Art.160. §1.Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§2.Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§3.Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§4.Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
§5.Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Gdzie w samym paleniu papierosów w miejscu publicznym widzisz narażenie na BEZPOŚREDNIE niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu??? Mogłoby tak być jakby palący bezpośrednio wdmuchiwał wydychany dym papierosowy do dróg oddechowych pokrzywdzonego, ale byłoby to cokolwiek dziwne...