r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Stephen Elop nowym szefem Microsoftu?

Strona główna AktualnościBIZNES

Spekulacje na temat przejęcia Nokii przez Microsoft pojawiały się od dawna, a mimo to dzisiejsza wiadomość uderzyła niczym grom z jasnego nieba. Razem z nią musiało paść pytanie: skoro rozmowy w tej sprawie rozpoczęły się w lutym 2013 r., a więc na długo przed gruntowną reorganizacją Microsoftu i zapowiedzią rezygnacji Steve'a Ballmera, czy Stephen Elop zajmie jego miejsce?

Dla nakreślenia tła sytuacji warto zacząć od tego, co wiemy na pewno. Microsoft całkowicie przejął dział Nokii zajmujący się urządzeniami mobilnymi (tym samym zdobywając prawa do marek Lumia i Asha), a dodatkowo wykupił na 10 lat ponad 8500 patentów, które są z nimi ściśle związane. Co więcej, Microsoft w ciągu najbliższej dekady będzie mógł korzystać z nazwy Nokia podczas produkcji „ficzerfonów”. Wszystko to oczywiście przy założeniu, że transakcja dojdzie do skutku, bo na drodze do połączenia firm stoją jeszcze urzędy antymonopolowe. Finowie zresztą zabezpieczyli się na taką ewentualność — jeśli Microsoftowi nie uda się zdobyć wszystkich niezbędnych pozwoleń, będzie musiał wypłacić im 750 mln dolarów odszkodowania.

Najciekawsza w przejęciu może być pozycja Elopa, który nagle znalazł się niemal na szczycie hierarchii organizacyjnej. Były CEO Nokii (równo za tydzień obchodziłby trzecią rocznicę objęcia stanowiska) wrócił do Microsoftu, skąd odszedł w 2010 roku. Elop nie objął jednak starej posady szefa Business Division, która za czasów jego ponad dwuletniej kadencji wypuściła na rynek chwalonego Office'a 2010. Zamiast tego stanął na czele szeroko pojętego działu urządzeń, do którego zostanie „doklejona” produkcja smartfonów. Tym samym Elop dość niespodziewanie stanął wyżej w hierarchii niż Julie Larson-Green, sprawująca od lipca funkcję szefowej grupy Devices and Studios Engineering. To właśnie ona jest odpowiedzialna za premierowe gry na Xboksa One i przyszłość tabletów Surface. Gdy tylko transakcja z Nokią zostanie domknięta, Larson-Green przyłączy się do zespołu Elopa — podział obowiązków między nimi pozostaje tajemnicą, ale Steve Ballmer wyraźnie podkreślił, że były szef Nokii będzie składał raporty bezpośrednio przed CEO Microsoftu. Widać więc jak na dłoni, że Elop od razu wskoczył na bardzo wysoką pozycję, a posada dyrektora generalnego koncernu jest dosłownie na wyciągnięcie ręki.

r   e   k   l   a   m   a

Żadna z firm nie komentuje tych doniesień, ale awans Elopa zdaje się dość logicznym posunięciem. Jeśli bowiem zakres obowiązków jego i Larson-Green nie zostanie sztywnie rozgraniczony (tak, by każde z nich zajmowało się tym samym obszarem, co dotychczas), stanowisko szefa rozszerzonego działu wygląda na zrobione na siłę lub najwyżej tymczasowe. Dodatkowo nastroje podsycają doniesienia informatorów AllThingsD, którzy w ubiegłym tygodniu wsławili się potwierdzonym przeciekiem o odejściu Hugo Barry z Google. Ich zdaniem kandydat na miejsce CEO zostanie wybrany raczej wcześniej niż później. Ważne jest, by sytuacja wyklarowała się tak szybko, jak to możliwe — twierdzi jeden z nich. Elop, który powraca do firmy niczym syn i to bynajmniej nie marnotrawny, pasuje do tej roli jak ulał. W ciągu minionych trzech lat dowiódł swojego zaangażowania w rozwój mobilnego systemu Microsoftu, a także chęci ciągłej współpracy. A przecież specjalna komisja, która ma wyłonić nowego szefa, wyraźnie zaznaczyła, że rozważy wszystkie kandydatury firmowe i z zewnątrz.

No właśnie, komisja. Stephen Elop — człowiek „z zewnątrz”, ale jednak wewnątrz Microsoftu — jest kandydatem niejednoznacznym. Z jednej strony zaprezentował się jako godny zaufania partner, który nie próbuje wychodzić przed szereg, ale równocześnie potrafi podejmować trafne z biznesowego punktu widzenia decyzje (jedną z nich jest przygotowywanie własnych aktualizacji dla Lumii, rozbudowanych w stosunku do kodu otrzymanego z Microsoftu). Bez wątpienia nie brakuje mu też odwagi, czego dowiódł próbując zatrzymać ogromną machinę wypluwającą ze swoich trzewi blisko 432 mln telefonów rocznie (dane z 2009 r.) i przenieść nacisk na smartfony, przez co produkcja spadła do niecałych 336 mln sztuk (2012 r.). Nie można jednak nie zauważyć, że Elop nie potrafi utrzymać pieniędzy w firmie — wartość majątku i płynnych aktyw całej Grupy Nokia systematycznie malała z 12,275 mld euro w 2010 r. do 9,909 mld w 2012 roku. W tym samym czasie cena akcji na nowojorskiej giełdzie NYSE spadła z blisko 9 dolarów do niecałych 4 dol. za sztukę.

Zwłaszcza ten ostatni wskaźnik nie wróży mu najlepiej — w końcu radzie dyrektorów i akcjonariuszom zależy na tym, by nowy szef pomnażał majątek, a nie go trwonił.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.