r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Świat robaków i wirusów

Strona główna Aktualności

Ofiary robaków typu Blaster czy SoBig dopiero po jakimś czasie od ataku zaczynają zastanawiać się, jak pokręcona musiała być psychika człowieka stojącego za tego typu działaniami. Oczywistym wskazaniem wydaje się być hollywodzka sylwetka tzw. script-kiddie, czyli nastolatka bądź młodego człowieka, który decyduje się wypuścić nieudolnie napisanego wirusa o zapożyczonym kodzie by sprawić, czy ten zadziała - demonstrując przy okazji sukcesu swoje umiejętności kolegom ze społeczności podobnych sobie programistów. Eksperci utrzymują jednak, że pomimo aresztowania twórcy Blastera (okazał się nim osiemnastoletni Jeffrey Lee Parson), motywy autorów tak destrukcyjnych narzędzi ulegają powoli zmianie. Co więc staje się motorem ich działań? Od faktycznej ciekawości przez względy ambicjonalne po coraz powszechniejszy gniew, frustrację czy - najgroźniejsze i zyskujące ostatnio szczególne znaczenie - szantaż elektroniczny lub chęć zaprezentowania stanowiska politycznego.

Paradoksalnie, wspomniani script-kiddies nie stanowią wcale największego zagrożenia. Brak doświadczenia w zacieraniu za sobą śladów powoduje, że stosunkowo łatwo ich namierzyć, co przy schematyczności działań daje przewidywalne efekty. Łatwo wyobrazić sobie jednak konsekwencje sytuacji, w której Blaster - zamiast robić dużo szumu - instalowałby się w komputerach nieświadomych niczego użytkowników i w uśpieniu czekał na polecenia. Rodzą się wtedy dwa niepokojące pytania - ile producenci oprogramowania byliby skłonni zapłacić za uwolnienie się od cyberterrorysty, oraz ile podobnych robaków mamy już w swoim oprogramowaniu?

Do sytuacji tej odniósł się w jednym z ostatnich wywiadów Bill Gates. Jak można przeczytać w New York Times, na pytania o skuteczność inicjatywy Trustworthy Computing (Wiarygodne Techniki Komputerowe) w kontekście Blastera ma on pocieszającą odpowiedź: "O tym, że reputacja Microsoftu w tej materii jest bardzo wysoka najlepiej świadczy fakt, że to właśnie od nas - a nie od żadnej innej korporacji - oczekuje się skutecznego rozwiązania tego globalnego problemu". Gates dodał przy tym, że "odpowiednie łatki systemowe dostępne były na długo przed atakiem - naszym głównym zadaniem jest zatem dopracowanie systemu automatycznej aktualizacji oprogramowania". Potwierdził on jednak, że oprócz tych wysiłków Microsoft rozważa także domyślne włączenie firewalla wbudowanego w Windows XP. Wiadomo też, że badania firmy w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa użytkownikom obejmują także wyposażenie systemu w narzędzia antywirusowe z automatycznie aktualizowanymi definicjami nowych zagrożeń - technologia ta testowana jest obecnie w ramach projektu PC Satisfaction.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.