r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Symantec o bezpieczeństwie i cenie kart kredytowych

Strona główna Aktualności

Symantec opublikował raport poświęcony złośliwemu oprogramowaniu w okresie od 1 lipca do 31 grudnia ubiegłego roku. W ponad stustronicowym raporcie stwierdzono, że większość ataków pochodzi z USA. Nie jest to nic nowego, ale już dość ciekawie przedstawia się ranking dostawców telekomunikacyjnych - Telekomunikacja Polska zajmuje tam wysokie, szóste miejsce. Z jej łącz zanotowano 3% ataków na świecie. Z Polski pochodzi też 3% światowego SPAMu, co daje nam niechlubne piąte miejsce (o dwa miejsca wyżej, niż w poprzednim raporcie).

Z raportu wynika także, że najszybciej pojawiały się łatki wydawane przez Microsoft. Znacznie skrócony został średni czas patchowania - z 18 dni w pierwszej połowie roku (dla 38 poprawek) do 6 dni w drugiej, opisywanej w raporcie i uwzględniającej 22 poprawki. Drugie miejsce zajął Red Hat ze średnim czasem 32 dni (o 4 dni krócej). To znacznie więcej, niż w przypadku Microsoftu, ale należy zaznaczyć, że o ile Microsoft wydał tylko 2 poprawki dla oprogramowania firm trzecich, tak Red Hat wydał ich 226 spośród wszystkich 227 łatek. W raporcie uwzględniono jeszcze firmy Sun, Apple oraz HP, ale od liderów dzieli je znaczna różnica.

W raporcie warto zwrócić szczególną uwagę na jeszcze jedną kategorię - znalezione luki w pluginach do przeglądarek. Symantec sprawdził pod tym kątem Adobe Acrobat, Flash, Quicktime, ActiveX, Windows Media Player oraz rozszerzenia Mozilla. Kto wygrał? Nietrudno się domyślić, że najwięcej - aż 79% usterek - znaleziono w kontrolkach ActiveX. Mimo tego zanotowano jednak spadek tej wartości o 10% w stosunku do pierwszej połowy roku. Prawdopodobnie ma to związek z coraz większą liczbą użytkowników Windows Vista, gdzie w wprowadzono w tym zakresie bardziej restrykcyjne zabezpieczenia. Zwiększyła się za to liczba problemów zabezpieczeń w modułach QuickTime oraz Java - w Javie aż o 250%.

Zbadano również kwestie związane z kradzieżą tożsamości. W raporcie znalazły się między innymi uaktualnione orientacyjne ceny takich "zdobyczy" na czarnym rynku. Przykładowo dane konta bankowego warte są od 10 do 1000 dolarów, a karty kredytowej od 40 centów do 20 dolarów. Pełna tożsamość (wszystkie najczęściej wymagane dane osobowe) są warte od 1 do 15 dolarów - najdroższe są konta na eBayu.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.