Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Koniec obowiązkowej integracji Gmaila z Plusem

Trudno jednoznacznie stwierdzić czy Google są jeszcze korporacją czy już czymś znacznie groźniejszym. Wydawać by się mogło, że w tej chwili Google „dzieli i rządzi” całą siecią, na szczęście jednak nie jest to jeszcze prawdą.
Kilka dni temu Google po cichu zaczęło się wycofywać ze swojej polityki zmuszania użytkowników Gmaila do zakładania jednocześnie kont Google Plus. Pomimo, że stało się to bez rozgłosu, fakt ten jest jednak dosyć istotny.

Dlaczego Google Plus jest tak bardzo istotny dla Google?

Czy chodzi jedynie o integrację wszystkich usług? Nic podobnego. Chodzi o jednoźródłowe dane na temat zachowania użytkowników. W czasach, kiedy jedna osoba używała jednego stacjonarnego komputera, powiązanie zachowania użytkownika z jego komputerem było proste. Obecnie, kiedy każdy z nas używa internetu zmieniając urządzenia (komputer stacjonarny w domu i pracy, laptop, tablet, telefon itd.) powiązanie wszystkich działań z jednym użytkownika jest niezwykle trudne. Tak rozczłonkowane dane są mało wartościowe z punktu widzenia rynku reklamy internetowej.
Google jednak jest właścicielem platformy reklamowej Doubleclick, bazującej na danych jednoźródłowych. Zasada zbierania takich danych jest niezwykle prosta - wystarczy, że tylko raz zalogujemy się na każdym ze swoich urządzeń, a system jest w stanie śledzić nasze zachowanie bez względu jak często zmieniamy nasze urządzenia. Właśnie dlatego, aby można było zebrać na nasz temat ścisłe dane, dzięki którym stajemy się nieświadomym przedmiotem handlu na rynku reklamowym, musimy wiązać nasze urządzenie posiadające Androida ze swoimi danymi osobowymi.

Google Plus

W 2011 roku firma Google uruchomiła nową platformę, działającą pod przykrywką serwisu społecznościowego, a więc Google Plus. Dla Google jest to wygodna metoda przyciągania do siebie internautów, którzy z własnej woli oddają informacje o sobie. W typowym serwisie społecznościowym podajemy swoje dane, takie jak na przykład wiek, płeć, stan cywilny, orientację seksualną, miejsce urodzenia i zamieszkania, członków rodziny, historię wykształcenia, historię zatrudnienia, ulubione filmy, ulubione książki, ulubione gry, ulubioną muzykę, autorytety, poglądy polityczne, wyznanie religijne lub jego brak, i wiele innych. Czynnie działając w serwisie zdradzamy miejsca pobytu, spożywane jedzenie wraz z jego oceną, odwiedzane i lubiane strony internetowe, i znowu wiele innych. Te wszystkie dane stają się podstawą naszego profili demograficznego. Obecnie wykorzystywanego już nie tylko w w systemie Doubleclick, ale nawet w darmowej usłudze Google Analytics (dane statystyczne na temat demografii użytkowników odwiedzających nasz serwis pochodzą między innymi z Google Plus).

Rozwiązania siłowe

Założenie profilu Google Plus było obowiązkowe dla użytkowników Gmaila od 2012 roku. Decyzja taka była elementem taktyki siłowego lansowania popularności Google Plus. Rok później zlikwidowano usługę komunikacyjną Google Talk, a właściwie zastąpiono ją Hangout’ami wbudowanymi w Google Plus.Następnie komentarze w serwisie You Tube zostały definitywnie zintegrowane z Google Plus.
Oficjalnie Google Plus miał być osią integrująca wokół siebie wszystkie usługi Google. Internauci jednak bardzo negatywnie przyjmowali wymuszaną formę integracji, ponieważ to co dobre dla Google niekoniecznie było dobre dla internautów. Ograniczenie prawa do anonimowości, wrzucanie różnych grup użytkowników (segmentowanych przez usługi) na jedną platformę, siłowe wymuszanie korzystania z całej platformy, a nie tylko wybranych usług, wreszcie zamykanie usług nie przynoszących bezpośredniego dochodu (czyli nie pozwalające na publikacje reklam jak np. Google Reader lub Notatnik Google) powodowały coraz bardziej alergiczne reakcje użytkowników.
Reakcje te wyrażały się już nie tylko masowymi komentarzami na You Tube w rodzaju „F...ck google+” ale nawet petycją o przywrócenie starego systemu, pod którą podpisało się ponad 215 tys. ludzi. Niestety, Google całkowicie zignorowały internautów, w dalszym ciągu siłowo lansując Google Plus.

Zmiany na YouTube

Zmiany wprowadzone na You Tube oficjalnie miały gwarantować wyższy poziom dyskusji. Stało się jednak dokładnie odwrotnie. Przyglądając się liście zmian, trudno oprzeć się wrażeniu, że albo ktoś tej decyzji nie przemyślał, albo cel był zupełnie inny. Te zmiany to: obowiązkowa integracja z Google Plus, nielimitowana długość komentarzy, możliwość wklejania linków, brak możliwości odpowiedzi na komentarze zostawione bez Google Plus oraz wybór prezentowanych (rzekomo atrakcyjnych dla Ciebie) komentarzy przez Google. Chyba każdy widzi tutaj po prostu zaproszenie dla wszelkiej maści trolli i spamerów.
Gwoździem do trumny dla komentarzy na You Tube był wylew tzw. ASCII-art’ów, ze sztuką nie mających nic wspólnego, ale głównie promujących pornografię. Google nie radzi sobie z tym zalewem spamu i to właśnie, a nie niezadowolenie użytkowników jest powodem kosmetycznych zmian, które zaczyna wprowadzać Google w swoich serwisach.
Pierwszym ich zwiastunem jest przywrócenie możliwości założenia Gmaila bez zakładania konta Google Plus. Nie łudźcie się jednak - to tylko kosmetyczne zmiany wymuszone sytuacją. Trudno sprzedaje się reklamę produktów dla rodziców w portalu przesyconym pornografią. W tym przypadku chodzi jedynie o kasę, a nie o dobre samopoczucie użytkowników. 

internet bezpieczeństwo inne

Komentarze

0 nowych
budda86   9 #1 22.09.2014 09:39

"[Google Plus] to wygodna metoda przyciągania do siebie internautów, którzy z własnej woli oddają informacje o sobie [...] Te wszystkie dane stają się podstawą naszego profili demograficznego"

Czyli zupełnie inaczej niż na Facebooku ;)

Szern   7 #2 22.09.2014 09:55

@budda86: A jednak inaczej. :D Na Fejsie dane te są wykorzystywane głównie na Fejsie, natomiast dane zebrane w G+ trafiają do Doubleclicka, który ma ambicje być największym centrum reklamy online, i korzystają z nich domy mediowe oraz więksi klienci na wszystkich rynkach. IMHO Fejs handluje tymi danymi jawnie, a Google niejawnie.

budda86   9 #3 22.09.2014 10:07

@Szern: OK, zgodzę się, że "Na Fejsie dane te są wykorzystywane głównie na Fejsie"... Tylko co z tego? Ludzie spędzają na FB coraz więcej czasu, ta platforma wchodzi coraz głębiej w życia. To reklama na FB może z biegiem czasu stać się najskuteczniejszą i najbardziej opłacalną formą działań marketingowych w internecie.

Nie chcę wybielać Google'a, ale też nie można go przedstawiać jako jedynej siły zła, która handluje naszymi danymi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę znikomą popularność Google+.

Natomiast ja nie czuję tego podziału, że "Fejs handluje tymi danymi jawnie, a Google niejawnie". To wszystko jest opisane w różnych regulaminach i politykach prywatności, więc i tu, i tu musisz klepnąć, że zgadzasz się na wszelkiego rodzaju wykorzystywanie udostępnianych przez ciebie informacji.

Szern   7 #4 22.09.2014 10:30

@budda86: " To reklama na FB może z biegiem czasu stać się najskuteczniejszą i najbardziej opłacalną formą działań marketingowych w internecie." - z tym akurat twierdzeniem kompletnie się nie zgadzam (generalnie jestem specjalistą od marketingu IT), ale to temat na inną dyskusję.
Skala działań (zasięg, liczba danych itp) Fejsa i Google dzieli przepaść. G+ to tylko bardzo niewielki wycinek ekosystemu Google.
Jeśli chodzi o politykę prywatności, to pewnie zauważyłeś, że Google ma w związku z tym coraz większe problemy w Europie, gdzie prawo jest ciut bardziej restrykcyjne pod tym względem.
Według mnie zasadnicza różnica pomiędzy FB a Google jest taka, że "na Fejsie" może mnie nie być, a z usług Google nie sposób nie korzystać (są obecne w niemal każdym sektorze sieci - wyszukiwarka, Android, mapy, Chrome, Picassa i dziesiątki innych miejsc).
Zaznaczam, że to tylko moje subiektywne zdanie. ;)

Autor edytował komentarz.
budda86   9 #5 22.09.2014 10:47

@Szern: OK, na marketingu się nie znam więc wierzę na słowo.

"z usług Google nie sposób nie korzystać"

Owszem, ale korzystanie z wyszukiwarki, map, przeglądarki Chrome czy oglądanie filmów na YouTube w ogóle nie wymaga zakładania konta. Nawet jeśli to konto założysz (w tym G+), to nadal nie musisz uprawiać tam żadnego ekshibicjonizmu ani podawać swoich danych.

"Skala działań (zasięg, liczba danych itp) Fejsa i Google dzieli przepaść."

Jasne, ale moim zdaniem inaczej patrzysz na reklamę czegoś, co "polecają" znajomi, a inaczej na randomowy box reklamowy w wyszukiwarce. Skoro jednak ustaliliśmy, że ja się na tym nie znam a ty się znasz, to czekam na jakiś wpis na ten temat :)

Szern   7 #6 22.09.2014 10:54

@budda86: Zupełnie nie chodziło mi o to, że się znam (po prostu z racji pracy mam większy kontakt z tematem i oczywiście... skrzywienie zawodowe, więc nie jestem obiektywny). A już na pewno, w żaden sposób nie mogę stwierdzić na czym się znasz, a na czym nie. :)