Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Informatyka w szkole to czarna rozpacz… Czyli wszystko w Twoich rękach

Zacznę od tego, że niebawem ukończę studia. Posiadam już uprawnienia pedagogiczne, które pozwalają mi na nauczanie techniki i informatyki zarówno w podstawówce, gimnazjum jaki i liceum. Niebawem będę mógł również uczyć w szkołach zawodowych i technikach. Okres studiów, a dokładniej wszelkie praktyki jakie byłem ‘zmuszony’ odrobić w szkołach skłoniły mnie do wielu refleksji. Refleksje te są zarówno wynikiem obserwacji jak i bezpośrednich przyczyn. Na samym wstępie powtórzę to, co umieściłem w tytule. Uważam, że informatyka w szkole to czarna rozpacz. Dodatkowo naprawdę nie widzę perspektyw na jakąkolwiek szybką poprawę tej sytuacji. Zachęcam do przeczytania tekstu i wyrażenia opinii zarówno osoby, które proces edukacji mają dawno za sobą jak i osoby nadal uczące się.

Sam pamiętam czasy kiedy uczęszczałem do szkoły. Pominę etap podstawówki i przejdę od razu do gimnazjum. Jak wyglądała informatyka te 10 lat temu? Z tego co pamiętam dominowała praca w Wordzie, co zresztą jest standardem również dzisiaj. Jest jednak zasadnicza różnica. 10 lat temu nie każdy miał komputer, praca z zaawansowanym edytorem tekstu jakim jest Word była dla wielu wyzwaniem i czymś nowym (oczywiście dotyczy to całego pakietu Office czy darmowych jego odpowiedników). To miało wtedy sens. Pomijam fakt jak te zajęcia wyglądały i jakie były warunki. To nie ma znaczenia. Na zajęcia z informatyki szło się wtedy zarówno po to aby się czegoś nauczyć jak i po to aby się nieco pobawić. Nie ma co się oszukiwać, bo tak było. Podobnie było w liceum, gdzie postanowiłem kontynuować naukę. Znowu pakiet Office, ale już pojawiły się na przykład bazy danych, czyli coś nowego. Nauka HTMLa, programowanie w Pascalu. Rzeczy, które dla osoby takiej jak ja (lubiącej informatykę i tematy pokrewne) były niezwykle ciekawe. Jednak również tutaj był czas na zabawę. Niemniej aspekt dydaktyczny był na pierwszym miejscu, a z większości zajęć osoba chłonna i chętna była się wstanie czegoś dowiedzieć. Nauczyciele byli merytorycznie przygotowani i mieli chęci. Pomimo, że warunki były dawniej zdecydowanie gorsze niż są obecnie szkoły była wstanie zapewnić akceptowalny poziom edukacji informatycznej. Dziś z tym jest zdecydowanie gorzej. A powody są dwa.

Ach ci nauczyciele

Pierwszy i chyba ważniejszy to podejście do nauczania informatyki. Coś jest nie tak i to bardzo. Zresztą opowiem Wam jak dzisiaj wygląda niejedna lekcja informatyki w podstawówce. Pominę jednak stan wiedzy nauczyciela i jego przygotowania. Skupię się na tym co wg mnie ważne, czyli przekazaniu wiedzy. Będąc na którychś już kolei praktykach i obserwując lekcję niejednokrotnie byłem świadkiem nieco absurdalnych zachowań nauczycieli. Mianowicie wyobraźcie sobie lekcję o poczcie elektronicznej. Przypominam, że jesteśmy w podstawówce. Dla takich dzieciaków najważniejsze to: wiedzieć, że coś takiego jest, wiedzieć co to i do czego to służy. Znać jakieś przykładowe usługi i w końcu umieć korzystać z takiej poczty. Wiem, że nam wydaje się to przecież proste i naturalne, ale takim dzieciakom trzeba to jakoś wytłumaczyć. Temat i tak jest dość prosty. Dosyć szybko powinno nauczycielowi się udać chwilę o mailach porozmawiać i można by przejść do jakichś ćwiczeń praktycznych, w końcu dzieciaki dzisiaj z obsługa Internetu nie powinny mieć problemu. Tyle w teorii. A jak to wygląda w praktyce? Jak zobaczyłem tą lekcję to zwątpiłem w edukację informatyki w szkole. Serio. Wyglądało to mniej więcej tak. Nauczyciel po wszelkich czynnościach porządkowych, przedstawił dzieciom temat i polecił rozsiąść się do komputerów. Zadaniem uczniów było dowiedzenie się z Internetu czym jest e-mail i sporządzenie krótkiej notatki. Następnie wyrywkowo dzieci były proszone o przedstawienie swoich prac. To co zobaczyłem nie było jeszcze najgorsze. Dzieciaki pracowały przyzwoicie cicho i o dziwo faktycznie były ‘pochłonięte’ zadaniem. Nauczycielowi również tematyka się bardzo spodobała, gdyż przez te 20 kilka minut również pochłonięty był mailami… Prywatnymi. Jak się można spodziewać efekt był mizerny. To co usłyszałem w notatkach budziło we mnie przerażenie. Dzieciaki w swoich pracach używały takich pojęć jak: aplikacja, serwer, SMTP, POP3, IMAP… I tak dalej. Zmierzam do tego, że dzieciaki z bardzo prostej rzeczy zrobiły coś dla nich nie zrozumiałego. I to wcale nie jest ich wina. No bo powiedzcie mi co dziecko w wieku 11 lat może wiedzieć o strumieniowym protokole komunikacji. Co więcej nauczyciel wydawał się dumny, że dzieciaki tak wspaniale poradziły sobie z zadaniem, a im więcej w ich notatkach roiło się od skomplikowanych skrótów i pojęć tym ocena zdawała się być wyższa.

Drugi przykład to już kompletne nieporozumienie i robienie z dzieciaków typowych głupków. Tym razem jesteśmy w gimnazjum. Lekcje prowadzi jeden ze studentów, a temat to powtórzenie wiadomości o Excelu. Student podszedł do tematu poważnie i ambitnie. Lekka powtórka, dużo pytań i prób zaktywizowania uczniów. Dzieciaki przypomniały sobie czym jest wiersz, kolumna, komórka, formuła itd. Następnie praca przy komputerach. Kilka ćwiczeń, zarówno takich prostych, rozgrzewkowych jak i jedno nieco ambitniejsze zadanie, dotyczące zrobienia wykazu książek (średnia wypożyczenia, statystki, formatowanie i kolorowanie tabeli itd.). Z mojego punktu widzenia lekcja jak najbardziej w porządku. Zrobione to co miało być zrobione a jedyne do czego ja mógłbym się przyczepić to zachowanie uczniów, które nie do końca było dobre i można było ich troszeczkę utemperować. Nie mniej merytorycznie jak najbardziej w porządku. Etatowy nauczyciel, który przyglądał się lekcji był podobnego zdania. Lekcja mu się podobała. Postanowił jednak zabłysnąć i podzielić się z nami studentami niezwykle ‘cenną’ radą. Powiedział, aby ciągle powtarzać dzieciakom, że takie rzeczy są na konkursach/olimpiadach informatycznych. I w zasadzie jedyne zastrzeżenie nauczyciela do kolegi studenta było właśnie takie, że ich nie zachęcał mówiąc, że to są zadania ‘konkursowe’. W tym momencie zapaliła mi się lampka ostrzegawcza, że przecież takich rzeczy nie ma na konkursach informatycznych. Akurat byłem w temacie i orientowałem się jakiś czas temu jak wyglądają właśnie takie konkursy informatyczne czy olimpiady. Reakcja nauczyciela była czymś żenującym. Odpowiedział on początkowo ze spokojem, że on doskonale o tym wie. Następnie z szyderczym uśmiechem dodał, że mówiąc im (uczniom) tak, sprawia, że czują oni, że robią coś fajnego. Mi w tym momencie otworzył się nóż w kieszeni. Jak można z uczniów robić takich głupków. Pójdzie potem jeden z drugim na taką olimpiadę czy konkurs, gdzie zgarnie wynik na poziomie 20% i tym samym stanie się pośmiewiskiem wśród innych. A to wszystko za sprawą nauczyciela, który wmawia uczniom, że na jego lekcji zajmują się tylko najważniejszymi rzeczami, takimi, które są na konkursach, a wiedza przez niego przekazywana pozwala na zdobywanie nagród… Żenada. Przez takich nauczycieli tracę właśnie wiarę w sukces informatyzacji młodzieży.

Ach ci uczniowie

A co z sytuacją kiedy trafi się szkoła z odpowiednim zapleczem i nauczyciel z pasją? Wydawać by się mogło, że pewnie nie ma problemu. Nic bardziej mylnego. Drugim właśnie problemem jest druga strona barykady, a mianowicie uczniowie. Dobitnie się o tym przekonałem w zeszłym, miesiącu, kiedy przebywałem na praktykach w technikum informatycznym. Miejscu, gdzie nie powinno być przypadkowych osób. Niestety. Szkoła mała, ciasna, ale jeżeli chodzi o zaplecze techniczne jest bardzo dobrze. Widziałem dwie pracownie komputerowe i jedyne co mogę złego o nich powiedzieć, że były ciasne. Dodatkowo nauczyciel. Człowiek z pasją i ogromną wiedzą. Ktoś komu zależy na tym, aby uczniowie (prawie dorośli ludzie, bo to w końcu technikum) czegoś się nauczyli. Dodatkowo nauczyciel starał się kłaść nacisk jak najczęściej na stronę praktyczną problemu. Czyli tak naprawdę na tę stronę ważniejszą, a nawet jeśli nie zawsze, to na pewno ciekawszą. Niestety dzisiejsi uczniowie to osoby pozbawione jakiejkolwiek pasji. Owszem zdarzy się kilka osób na całą szkołę, które się wyróżniają, ale to przede wszystkim ich własna zasługa. To oni sami chcą się czegoś dowiedzieć i uczą się na własną rękę. Pozostali to tylko statyści. Nie potrafię ich inaczej nazwać. Prowadziłem kilka lekcji. Rozmawialiśmy o płytach głównych i chipsetach. Starałem się im przekazać wiedzę, o która prosił mnie nauczyciel. Z racji tego, że to technikum, dużo było schematów, porównań rozwiązań itd. Generalnie dużo technicznej paplaniny czasem przypominający bełkot marketingowy, ale rzeczy niezbędnych. Kiedy w końcu można było przejść z części ‘wykładowej’ do tej praktycznej byłem przekonany, że w końcu lekcja nabierze odpowiedniego rytmu. Doszedłem bowiem do części, która jest na pewno ciekawsza. Uczniowie dostali płyty główne, mogli pomontować procesory, chłodzenie. Nadarzyła się okazja by porozmawiać z praktycznego punktu widzenia o odprowadzaniu ciepła. Przypominam również, że umiejętności składania komponentów na płycie głównej jest czymś co uczeń technikum powinien umieć, wszak będzie to prawdopodobnie robił na egzaminie zawodowym. Niestety uczniowie nie byli kompletnie zainteresowani. Rzekłbym nawet, że byli zawiedzeni. Myśleli bowiem, że skoro wyczerpany został temat to będą mogli rozsiąść się do komputerów i zagrać w Counter Strike’a, który chyba jako jedyna niesystemowa aplikacja był dostępny na każdym stanowisku. Naprawdę nie wiem co się dzieje z tą młodzieżą. Na pytanie czemu wybrali technikum informatyczne a nie na przykład liceum ogólnokształcące dostałem odpowiedź w stylu: w liceum jest jeden-dwa przedmioty przy komputerach, a w techniku pięć –sześć. Masakra.

Kolejna lekcja o chispetach i znowu powtórka z rozrywki. Jeszcze się dobrze lekcja nie zaczęła a już dostaję z sali pytania czy gram w CS’a czy mam Steama itp. Aby nawiązać jakiś kontakt, odpowiedziałem, że gram. Na kolejne pytanie czy zagram z nimi, musiałem ich szybko spławić. Odpowiedziałem im, że nie będę z nimi grał, żeby im wstyd nie było, że są tacy słabi ;). To nieco rozluźniło atmosferę i pozwoliło mi przeprowadzić część lekcji teoretycznej w nieco lepszej niż ostatnio atmosferze. Mówiąc o chispetach i szynach FSB, HT, QPI itp. nadarzyła się okazja aby porozmawiać o podkręcaniu komputerów. Gotowy nawet byłem na pokaz praktyczny. W Sali był komputer z Pentium Dual Core E2140, który potrafił podwoić swoje taktowanie bez zbędnego wysilania się. Generalnie same ciekawe rzeczy. W końcu mogliby zobaczyć teorię w praktyce. Pomiar napięć (nawiązanie do lekcji o płytach głównych i ich zasilaniu), odprowadzaniu ciepła (lekcja o montażu procesorów) czy na koniec manipulacja FSB i mnożnikiem (lekcja o chipsetach). No i smaczek w postaci darmowej mocy obliczeniowej. Jak widzicie są to rzeczy, za które nie jeden z nas dałby sobie palec uciąć kolokwialnie mówiąc. Na uczniach nie robiło to większego wrażenia. Skutecznie zniechęcony sprawę postanowiłem odpuścić i dać im nieco więcej luzu pod koniec lekcji. Dałem i kilka problemów, nad którymi się muszą zastanowić i mogą skorzystać z Internetu. Nie ukrywam, że byli zachwyceni. Naprawdę nie mogę czegoś zrozumieć. Myślałem, że skoro wybiera się technikum informatyczne to dlatego, że naprawdę mnie to interesuje. Że mam chęć się czegoś nauczyć. Czasy te chyba minęły. Obecne pokolenie młodzieży jest nastawione typowo na rozrywkę za pomocą techniki i informatyki. Wydaje mi się, że dawniej słowo informatyka wiązało się mocno w rozumieniu uczniów z słowem technika/technologia/nauka. Dzisiaj młodzież widząc słowo ‘infromatyka’ czyta je jako zabawa/rozrywka.

Możesz więcej niż myślisz

To wszystko sprawia, że jeśli ktoś ma zamiar zostać informatykiem, w naprawdę szerokim tego słowa znaczeniu, musi się naprawdę solidnie przyłożyć. Edukacja informatyczna to kpina i w dużej mierze to zasługa nauczycieli, którym po zrobieniu dodatkowej kwalifikacji wydaje się, że nauczanie informatyki to pilnowanie by dzieciaki nie popsuły komputerów. To również walka z samym sobą i swoim otoczeniem. Ze szkoły uczeń nie jest wstanie wynieść czasami niezbędnej wiedzy. To duży problem, z którym sami uczniowie nie walczą. Im jest to na rękę. Dla nich to fun. Dlatego też, kieruję te słowa w szczególności do młodszych, wszystko w Waszych rękach. Pasja jest najważniejsza. Szkoła wcale nie musi być miejscem, gdzie zdobędziesz odpowiednią wiedzę. Często będzie Ci nawet przeszkadzać w jej uzyskaniu. Jeśli jednak będziesz miał tylko ochotę to Internet stoi przed Tobą otworem. A jak to powtarzał jeden z nauczycieli: gimnazjum ma nauczyć ucznia korzystać z Internetu w taki sposób, aby umiał wydobywać tylko te najcenniejsze informacje. Dlatego też moja rada jest jedna. Patrz na siebie i działaj, jeśli tylko masz ochotę.

To co powyżej napisałem z założenia ma prowokować. Chciałbym jednak aby zmusiło też choć część osób do dyskusji. Jak to widzicie Wy, ze swojej perspektywy czasu. A może problem nie istnieje i jest on tylko wyimaginowanym problem dydaktyka, który ma spaczone spojrzenie na edukację?

_______________________________

Grafika pochodzi z serwisu CMS2CMS 

sprzęt inne

Komentarze

0 nowych
Jusko   13 #1 07.06.2014 17:59

Lekcje informatyki, które ja pamiętam? Cóż, miałem dwóch nauczycieli, gdyż jeden przestał mnie uczyć. Za tego pierwszego to oczywiście P90MHz i "kto stawia serva?!" oraz naparzanka przez 45 min w Quake I :-) Oczywiście było coś tam z Worda czy PowerPointa, z Pacala pisałem jako jeden z dwóch w klasie, dobrowolnie, z ambicji. Przy drugim jednak nauczyłem się co nieco pojęć jak WWW, HTML, ale nic więcej - był za to Mac Userem i dostałem od niego za darmo Macintosha Classic ;-) Także facet otworzył mi jeszcze bardziej głowę na inne systemy operacyjne :-) Niemniej żaden nauczyciel nie otworzył mnie na IT, bo i tak nic nie pamiętam z tamtych lekcji prócz gry w Quake I :-)

@autor wpisu: "To wszystko sprawia, że jeśli ktoś ma zamiar zostać informatykiem, w naprawdę szerokim tego słowa znaczeniu, musi się naprawdę solidnie przyłożyć. "

Tak i nie. Jest wiele specjalizacji zawodu i można być informatykiem-webmasterem, który nie musi znać warstw sieciowych ani zasady działania procesora (w teorii będzie miał to na zajęciach wyłożone, ale do pracy nieprzydatne). Niemniej jeśli chce się uczyć dzieciaki, warto coś tam z tego kumać, choć to nadal zbyt skomplikowane, aby podstawówka czy gimnazjum to zakumało.

Jusko   13 #2 07.06.2014 18:10

Inna sprawa, że niektórzy nauczyciele IT w szkołach są z epoki, kiedy swoje programy zaliczeniowe w Fortranie pisali (znam takich) i dla nich komputery są nadal gdzieś pomiędzy tamtymi czasami a obecnymi ;-)

Mało tego - w obecnej erze komputerów domowych, która odchodzi coraz bardziej od samych komputerów zastanawiam się, na ile jeszcze informatyka jest potrzebna w podstawówkach czy gimnazjach. Znaczy - potrzebna jest, tylko program trochę skostniały i zamiast uczyć się w podstawówce o wymarłych językach typu Pascal, przydałyby się lekcje dotyczące bezpieczeństwa na Facebooku lub w internecie. Bądź większy nacisk na świadomość alternatyw webowych bądź FLOSS a nie przyspawanie do Windows i MS Office kiedy mamy tyle systemów mobilnych oraz stacjonarnych.

Pytanie, czy coś z tym da się zrobić właśnie. Dla mnie - głową muru nie przebiję i do czasu, aż program nauczania nie zostanie zaktualizowany do AD 2014, tak długo informatyka w szkole podstawowej/gimnazjum nadal będzie abstrakcją, takim zapychaczem na 45 min. Patent w tym, że ten program nauczania nie zostanie jakoś szczególnie bądź w ogóle zaktualizowany.

Szuri21   17 #3 07.06.2014 18:25

@Jusko
Zgadzam się z Tobą. Ale jak sam zauważyłem trochę Twojej ambicji, trochę pasji nauczyciela (do Maca) i czegoś nowego można się było dowiedzieć.

Co do drugiej sprawy to też coś w tym jest. Choć i tak uważam, że nauczyciel z 'epoki' będzie zdecydowanie bardziej wartościowy niż pani od biologii z kwalifikacją informatyki... No i również racja co do treści, które należy uczniom przekazywać. Tylko tutaj moja drobna uwaga, że mowa o podstawie programowej :)

Jusko   13 #4 07.06.2014 18:28

@autor wpisu: "Myślałem, że skoro wybiera się technikum informatyczne to dlatego, że naprawdę mnie to interesuje. Że mam chęć się czegoś nauczyć. Czasy te chyba minęły. Obecne pokolenie młodzieży jest nastawione typowo na rozrywkę za pomocą techniki i informatyki. Wydaje mi się, że dawniej słowo informatyka wiązało się mocno w rozumieniu uczniów z słowem technika/technologia/nauka. Dzisiaj młodzież widząc słowo ‘infromatyka’ czyta je jako zabawa/rozrywka."

O rety, kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie można edytować komentarzy. Napiszesz, opublikujesz i nie możesz nic już dodać, musisz pisać następny komentarz :-/ REDAKCJO! :-P

Widziałbym to nieco inaczej - technikum to etap pozwalający bardziej zazębić się z komputerem, sprawdzić, czy to na pewno to. Jeśli kogoś to pociągnie, to studia są etapem do zrozumienia trudniejszych aspektów.

Obecne rozpowszechnienie komputerów spowodowało, że to już produkt tak samo normalny jak komórka, rower czy mikrofalówka. Tylko pasjonatów interesuje działanie procesora, podkręcanie itd, bo ta zwykła część ludzi komputery wymienia a nie zastanawia jak tu coś z tego wycisnąć, nie te czasy.

Dziś ta "ludzka" część IT poszła w atrakcyjną produkcję treści - tworzenie stron internetowych, pisanie programów czy gier, grafikę komputerową czy efekty specjalne, komunikację social-media. Te kwestie są właśnie dla nich atrakcyjne a nie zanudzanie o ALU, bo sam na tym zasypiałem oraz wolałem kółko i krzyżyk (granie w to przynosiło więcej korzyści - szarady umysłowe). Podobnie programowanie - jakieś wałkowanie matematyki a ja chciałem pisać programy, te prawdziwe, które coś robią użytkowego, mają prawdziwe zastosowanie a nie "liczą silnię pierwiastkową z całki poddanej ułamkowi" ;-) To najszybsza droga do zniechęcenia nastolatka co spotkało i mnie - C++ nigdy więcej mimo lat już nie ruszyłem a widząc praktyczne efekty mej pracy na monitorze uśmiecham się tylko na myśl, jak mało przydatne okazały się nauki o ALU i spółce ;-)

Dlatego też nieco przestawiłbym się mentalnie - ludzi zazwyczaj interesuje ta atrakcyjna część, a działanie procesorów, etapy uruchomienia systemu operacyjnego, cała logiczna strona IT jest już bardziej dla "naukowców" i "doktorów" IT bądź na studiach, których to interesuje. Dla młodego człowieka te naukowe pierdołki są zbyt nudne - lepiej nauczyć go pisać takie Counter-Strike i szybciej złapie do tego bakcyla niż "nudne nauki o procesorach" ;-) Dlatego moim zdaniem obecny program nauczania jest bardzo nieżyciowy, wręcz mija się czasem z obecnymi realiami, ucząc anachronizmów zarezerwowanych dla wybranych na studia.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #5 07.06.2014 19:14

Niestety, póki program nauczanie będzie taki jaki jest, to nic nie zmieni lekcji z komputerami. Można tu narzekać (lub chwalić) na uczniów i nauczycieli, ale jednak całokształt pracy na takich przedmiotach wyznacza odpowiednie Ministerstwo, a to chyba jeszcze nie dorosło do dzisiejszych czasów i mamy efekty jakie mamy.

Piesek64   9 #6 07.06.2014 19:28

W przyszłości planuję zostać informatykiem, lecz teraz w szkołach lekcje informatyki nic nie uczą. Ciągle praca w wordach i nazywanie przeciągania tekstu programowaniem. No ja nie wiem czy przeciąganie zdań to programowanie. Przecież tak zamiast nauczenia się programowania to się go oduczysz i nawet nie będziesz mógł załapać łatwej linijki importującą klasę. W mojej szkole jedynymi rzeczami, które nawet nic nie uczą na lekcji informatyki to to pseudo ,,programowanie" i pisanie w wordzie. Ale kogo to obchodzi czy się nauczą czy nie. Jakieś 3/4 osób (a nawet więcej) gra po skończeniu zadania, albo nawet przy robieniu go. Żeby tylko to. Nauczyciel nawet nie powie co to jest ,,HTML" albo nawet jak programować. ,,Mistrzowie programowania"...konkurs, który jest w mojej szkole...znów robienie animacji, które po sekundzie od uruchomienia się zawieszają i wykańczają PC'ta. Ale co to ma wspólnego z programowaniem? Nic, chyba że mówimy o ich własnym ,,programowaniu". A chwila zostało wyposażenie klasy? Cóż...5 komputerów pod jedną ścianą, na każdym minecraft, counter strike i 900 aplikacji, które albo są wirusami, albo toolbarami albo nie działają. Na komputerach vista, xp...bez service packów. System włącza się 40 minut, czyli prawie całą lekcję, uruchomienie przeglądarki jest prawie nie możliwe. Są nawet tacy, co nie potrafią włączyć komputera! I nie można zapomnieć o tym, że nie ma prac domowych, a po co... 9 komputerów nawet nie ma sterowników! Jeszcze na pokładzie milion kont użytkownika...z czego 999 999,99 nie działają, bo są zaśmiecone. Zapytaj się w ogóle czemu ten ekran jest taki mały, a nauczyciel już mówi coś w stylu "Bo sterowniki nie działają", "Bo taki ma być" lub "Bo nie ma KARTY GRAFICZNEJ". Gdyby nie było karty graficznej, nawet czarnego ekranu byś nie zobaczył. Dyski chyba z jedenastego wieku, bo zapis to 1kb/s (odczyt: 1 bajt na sekundę (srsly?)). Nauczyciel zwraca uwagę, by uczeń przestał grać w minecrafty, counter striki lub inne. Drugi, trzeci, czwarty i odpuszcza, a żeby było mało. Podwyższa ocenę za nic. Jak wygląda przykładowa rozmowa?
- A jak zabezpieczyć komputer?
- Wgraj milion antywirusów
- A co to antywirus?
- Taki program co blokuje programy. (srsly?)
- A co to program?
- System
- A co to system?
- Yyyyyyyyyyyy, warzywo! (srsly?)
- Aaaaaaaaaa, to wgram tego antywirusa, nie będę musiał jeść systemów...ale będę musiał jeść antywirusy... (srsly?!)
Po prostu, chce się wymiotować...
Nie można normalnie wytłumaczyć? A nieee, bo od razu w powerpoincie jest praca "bezpieczeństwo w internecie" i nikt jej nie potrafi zrobić, nauczyciel mówi co ma być w pracy...płyta główna, procesor... No załamałem się jak widziałem, że ktoś napisał w pracy cpu, ddr, sterownik, ramsomware, a nawet nie wiedział co to jest, to samo nauczyciel! A co do ostatniego, to ktoś napisał, że to program...który wyświetla reklamy dotyczące zakupu [ekhem, ekhem, cutted], obejrzenia pornografii dziecięcej lub pobrania fałszywego antywirusa...czyli pobrania fałszywego warzywa (srsly? nie można w normalny sposób wytłumaczyć?????)...

sosen86   5 #7 07.06.2014 19:43

Technikum informatyczne to trochę inna bajka bo tutaj nawet te bardziej nudne rzeczy trzeba przyswoić w mniejszym lub większym stopniu ale... jeśli być o tym samym mówił w LO? Czy to musi każdego zainteresować? Nie sądzę. Powinno się raczej pokazywać to co jest modne w danym czasie i jak to wykorzystać z praktyce. Druga sprawa to nawet jeśli będzie się stawać na głowie to wszystkich nie zainteresujemy nie ważne co by się nie robiło.

Według mnie w szkole brakuje łączenia informatyki z innymi dziedzinami wiedzy. Zastosowanie informatyki w nauczaniu matematyki, biologii, chemii, przedsiębiorczości itp. Tego niestety u siebie nie widziałem i raczej nie wydaje mi się aby coś się zmieniło. Szans na zmianę raczej nie ma.

pablito24   9 #8 07.06.2014 20:09

W podstawówce było coś o worldzie, powerpointcie i exelu z czego nic nie pamiętam, a exel to nadal czarna magia:-D Były też macintoshe na których grało się w Tony Hawk. Teraz jestem w 2 gim, a informatyka jest dopiero w 3 klasie. Ale chodzę na kółko informatyczne. Na wszystkich kompach jest xp oczywiście w wersji w jakiej był instalowany po 1giga ram. Pani mówi, że nie ma szkoła kasy na nowy sprzęt. Na razie chyba niczego się nie nauczyłem w szkole tylko z internetu. Planuje iść do technikum informatycznego. Zobaczymy jak tam będzie. W przyszłości chciałbym zostać programistą i wyjechać z tego kraju.

xomo_pl   21 #9 07.06.2014 20:13

@sosen86 a no niestety nie ma żadnego łączenia informatyki z innymi dziedzinami wiedzy... no może poza prezentacjami w power point ;)

prawda jest taka, że całe szkolnictwo w Polsce od podstawówki po studia włącznie jest po prostu skostniałe i nie przystaje do realnych potrzeb XXI wieku a na zmiany się nie zanosi bo to co jest, jest dla dużej części osób jest wygodne: nauczyciel bo nie musi się wysilać, uczeń/student bo względnie ma łatwo zdać, ministerstwa też tego nie zmienią bo po co itd.

Deadlyblonde   10 #10 07.06.2014 20:20

Smutna prawda. Sam uczęszczałem do technikum informatycznego i na 21 osób było kilka, których ta informatyka interesowała. Większość wybrała ten profil kierując się tym, że będzie dużo zajęć z komputerami, dzięki którym będą mogli się rozerwać, co efektem było, że egzamin zawodowy zaliczyło kilka osób, reszta go dosłownie olała. Może młodzi kierują się tym, że jest to łatwy profil w końcu to tylko komputery więc co może być w tym trudnego. Trafiają się tacy co kojarzą ten profil z czasem na partyjkę w CS-a. Nie powiem, sam nie byłem zainteresowany np. programowaniem ale były zagadnienia, które mnie pochłaniały i sprawiły, że mam teraz wiedzę jaką mam.

Nauczyciele to druga strona medalu, bo trafiają się lenie, którzy każą przez całą godzinę pisać notatki z wiki gdy sami siedzą i załatwiają jakieś zaległe sprawy, a są tacy którzy potrafią podejść uczniów i ich jakoś zainteresować.

Pipes   6 #11 07.06.2014 20:20

Na studiach jeszcze trafiają się ludzie mocno przypadkowi, leniwi i nieskorzy do jakiejś pracy w domu...

Szuri21   17 #12 07.06.2014 20:20

Widzę, że uważacie za główną przyczynę słabej edukacji informatyki w Polsce niedostosowaną do współczesnych czasów podstawę programową. Specjalnie pominąłem te kwestię w swoich refleksjach, choć również uważam, że to czego się wymaga jest nieco archaiczne. Natomiast jakie to ma znacznie gdy trafimy na nieodpowiedniego nauczyciela. Wg mnie nie wiele to zmieni. Zdaję sobie sprawę, że potrzebne jest komputerowe wspomaganie w dydaktyce (ogólnie), ale bez odpowiedniej współpracy z obu stron nici z tej edukacji. Doszliśmy do etapu gdzie lekcja informatyki to raj w szkole. Zarówno dla uczniów, którzy traktują informatykę jako zabawę, niezależnie od tematu zajęć jak i dla pseudo nauczycieli, którzy siedząc za biurkiem i przeglądając Internet nawet nie wiedzą kiedy minęło 45 minut lekcji...

Over   9 #13 07.06.2014 20:24

Niema to jak skonczyć szkołę, posiadać tytuł technika informatyki i nie wiedzieć jak sie rozbiera laptopa albo jak wygląda HDD w laptopie....
Wtedy myślałem że to tylko taki przypadek mi sie trafił teraz kumam że takich tzw "debili informatycznych" jest więcej, ale co poradzisz :)
Lepiej i tak pograć w CSa .....

  #14 07.06.2014 20:38

Do technikum informatycznego przychodzą osoby, które nie mają kompletnego pojęcia i zainteresowania komputerami. 75 % takich przychodzi na lekcje informatyki tylko po to by pograć w Counter Strike'a ... Niestety.

  #15 07.06.2014 20:39

@Over - cóż, niestety w starym programie nic o tym nie ma mowy, dopiero nowy wprowadził rozbieranie komputerów.

  #16 07.06.2014 20:50

A i jeszcze jeden przypadek - na komputerach w szkołach instalowany jest zazwyczaj śmieć który nazywa się NetOp - nauczyciele blokują internet myśląc, że zainteresuje lekcją uczniów.

Michalk001   7 #17 07.06.2014 21:34

@Over Jednak niektóre laptopy czasem nie tyle co ciężko, co źle się rozbiera(jednak fajnie jest mieć małe łapy).

Na 20-pare osób, które chodzą zemną do klasy, na nauczeniu się czegoś związanego z zawodem zależy może 10-14 osobom(według mojej oceny). Wiadomo, ktoś może nielubi programowania, czy systemów operacyjnych, ale żeby nie poświęcić w domu max 0,5-1h, aby pouczyć się tego co nauczyciel powiedział, że będzie na 100%, to czyste lenistwo.
Oczywiście, wiele zależy również od nauczyciele. Sam mam niższą motywacje do nauki, gdy nauczyciel ściąga jakiegoś gotowca z internety i dosłownie dyktuje nam go, szczytem było, gdy przedyktował nam kawałek Wikipedii(nie dotyczy schematów układów scalonych). Również nastawienie dyrekcji jest bardzo ważne.
Prosty przykład. Chcemy w ramach zajęć wymienić procesory, nie mamy jednak pasty termo-przewodzącej. Szybko idziemy do dyrekcji, objaśniamy sytuacje i dostajemy nakaz pójścia do sklepu i kupno na szkołę.

Co do podstawy programowej, to należy rozróżnić nową oraz starą podstawę. W nowej zostały usunięte tzw. Specjalizacje. Zamiast tego jesteśmy kształtowani na szeroko pojęte sieci oraz administracje nimi.

kam193   7 #18 07.06.2014 21:35

Na wstępie... czym jest wspomniany SMPT, o którym rozmawiają w podstawówce? ;)

A wracając do sedna: to, co pamiętam z podstawówki, to faktycznie masakra informatyczna. Pomijając fakt, że lekcji informatyki więcej nie było niż były, to faktycznie nie było tam prawie nic, nie pamiętam, czy przez trzy lata zdołaliśmy w ogóle dojść do PowerPointa (chociaż w równoległej grupie, z innym nauczycielem, podobno było trochę lepiej). Rysowanie w Paincie, zabawa w Wordzie ("wstaw tyle świecących, kolorowych, obrazkowanych elementów, ile się da"). Plus taki, że zwykle pani najpierw pokazywała na rzutniku i tłumaczyła, co robimy, potem dopiero robiliśmy sami.

Tyle w podstawówce, teraz - uwaga, szok! - od gimnazjum nie mam właściwie jak merytorycznie narzekać na nauczycieli informatyki (mimo wszystko wybór szkoły w tym zakresie swoje zrobił), trochę gorzej z uczniami. W gimnazjum moja informatyka była* podzielna między dwóch informatyków: semestr programowania (snake w konsoli w c++, to działało, chociaż niestety ostatecznie 90% klasy miało kod od pozostałych 10%; ale podstawy na pewno jakieś były), drugi semestr programy biurowe, podstawy grafiki (Inscape, Gimp), podstawy HTML itd (ok - tu miałem zastrzeżenia, od kodu oczy bolały, a i strona nie była o wiele lepsza; ale rolę podstaw spełniło, lepiej się chyba nie dało w takim czasie). Minusem była ogromna intensywność zajęć, szczególnie semestru programów użytkowych - nawet dla mnie, grafika, o której nie miałem zielonego pojęcia, była o wiele za szybko robiona. Z resztą nie miałem problemów, bo i nic nowego się nie dowiedziałem - dla innych wszystko było nowością. Z kolei ogromnym plusem było - według mnie - bardzo porządne rozwiązanie kwestii programów biurowych. Word to nie było klepanie na dziko w klawiaturę, tylko porządne formatowanie tekstu tak, jak sformatowany być powinien. Niestety, po części przez pewnie zbyt dużą prędkość, po części przez małe zaangażowanie/chęci, niewielu osobom zapadło to w pamięć - co szczególnie widać przy tragicznie sformatowanych pracach. Paradoksalnie pewnie sporo by zyskało, gdyby kilka tematów pominąć (było sporo ciekawych, ale nie niezbędnych), a za to zrobić resztę nieco wolniej. Niemniej, faktycznie pokazano nam, jak korzystać z Worda, Excela i PowerPointa porządnie, zapewne nawet wiele osób przez całe życie nie skorzysta z tylu dostępnych w nich funkcji, co my na kilku godzinach.

W liceum z kolei właściwie jedyne, co mogę zarzucić nauczycielce, to to, że za mało nas ciśnie. ;) Jestem na mat-inf-fizie, nie mam ani co narzekać na poziom merytoryczny nauczyciela, ani na to, co robimy. Można byłoby trochę narzekać na uczniów, w tym pewnie mnie samego, ale to już nie to samo - grupa nie jest przypadkowa, dodatkowo informatyka podzielona na dwie grupy zaawansowania, i wiemy, po co tu jesteśmy. Co nie zmienia faktu, że granie też się zdarza... ale dwie godziny CS'a w ciągu roku nie wystarczyły nawet, żeby mnie nauczyli w to grać. ;) Dla porównania wiem, że w nieodległym technikum informatycznym jest zdecydowanie inaczej.

*Teraz się to zmieniło. Nauczyciel jest jeden, z wiedzą na pewno na odpowiednim poziomie, ale podobno na lekcje trochę narzekają - ale zaznaczam, że sam nie miałem okazji sprawdzić.

PS. Wspominacie o podstawie programowej itd. - cóż, fakt faktem, największym wrogiem polskiej edukacji są jej ministerialne władze, reformy co dwa lata i rokroczne okrajanie podstawy (podobno wyrzucili w tym roku z matematyki w gimnazjum nawet kąty w kole - może w ogóle zatrzymajmy się na tabliczce mnożenia, ale nie przed drugą gimnazjum, co by się za dużo nie nauczyli). Ale to nauczyciel uczy, nie podstawa. Podstawa jest tylko czymś, z czego rozliczają nauczyciela: jeśli chce i wie, co robi, oleje podstawę i nauczy uczniów czegoś normalnego. Podstawę zrobi się mimochodem.

PS2. Reasumując, zaginam rzeczywistość - dobrzy nauczyciele informatyki też istnieją!

PS3. Zabijam za niewyjustowany tekst. I boli mnie, że nowa odsłona DP nie ma justowania wiadomości. <- to apropo formatowania dokumentów

Jusko   13 #19 07.06.2014 21:40

@Over #13: Być informatykiem nie oznacza być tym panem od sprzętu, który swój gabinet ma zawalony od góry do dołu podzespołami. Przykład z jeden z firm, w której pracowałem (popularna, pisząca oprogramowanie biurowo-księgowe) - Pani między 40-50 lat, programistka bardzo dobra i od assemblera zaczynała, główna podpora działu programistycznego. Z komputerem była jednak tak oblatana, że to ja musiałem wymieniać jej dysk, dostawiać RAM i stawiać tamtejszego wtedy Win XP na nogi, bo kobitka się gubiła. Także można być informatykiem lecz być w specjalizacji, gdzie wcale nie musisz tego pudła z jednostką tykać (co najwyżej przycisk Power albo Reset). Podstawy sprzętowe technik musi znać, ale nie musi być tym kolesiem od sprzętu, bo nie każdy informatyk jest serwisantem czy administratorem, który w głowie dopasuje sprzęt idealny pod kątem wydajności i obecnych trendów. Przykładowo nie widzę przymusu u świetnego webmastera czy grafika, aby musiał rozkręcać laptopy i grzebać w sprzęcie (mimo, że miałby tytuł technika).

PS: należy też zapytać, czy w technikach informatycznych masz w ogóle lekcje z rozbierania laptopa ;-) PC tak, jednak laptop niekoniecznie trzeba znać (ponownie, bo nie każdy informatyk musi babrać się w podzespołach).

Frankfurterium   10 #20 07.06.2014 21:41

Jeżeli uczniowie technikum olewają kształcenie i oblewają egzamny, to imo wszystko jest ok. W końcu nie można odbierać ludziom możliwości zmarnowania na własne życzenie czterech lat życia...

A reszta edukacji - może zamiast kiepskiego programu realizowanego przez miernych nauczycieli w ogóle zlikwidować przedmot i zostawić ogólnodostępne pracownie i koła naukowe dla chętnych?

Berion   14 #21 07.06.2014 21:43

Z moich przykrych doświadczeń z zakładów utylizacji odpadów, szkołami bowiem trudno je nazwać, wynika że zatrważająca większość uczniów nie interesuje jakakolwiek nauka, a pozostałym przy nich trudno się czegokolwiek nauczyć (trudno im nawet zacząć chcieć). Czemu sprzyjają prawo i mentalność nauczycieli (część z nich to niezdrowi pasjonaci, ludzie o niespełnionych ambicjach, sadyści lub Ci całkiem normalni, ale bezradni). Nie bez znaczenia jest też przymusowe i bezprawne marnowanie czasu uczniom w domach.

Postępuje jak ja to nazywam, głupotyzacja społeczeństwa.

Zachodzę tylko w głowę skąd pomysł na nauczanie w szkołach. Równie dobrze mógłbyś wbiec z szalikiem Polonii na stadion Legii z jakimś barwnym hasłem na ustach.

barylka1986   4 #22 07.06.2014 21:44

@Szuri21 Rozumie, że kończysz studia podyplomowe uzupełniające z tego zakresu? Jak oceniasz osoby, które trafiają na takie studia? Czy są to w większości nauczyciele aktualnie uczący innego przedmiotu np. "pani od biologii" ucząca w klasach 1-3 czy jednak są to ludzie, z zaangażowaniem i z pasją?

  #23 07.06.2014 21:56

Przecież nie każdy musi być informatykiem, podstawy powinny wystarczyć, onaczej smiało można tez zacząc uczyć medycyny, prawa i kilku innych rzeczy. Niech młodzi obeznaja się po prostu z komputerem. Nie każdy umysł jest "scisly" Inaczej zabraknie nam poetów, artystów, gdzie umysł działa całkiem inaczej

sosen86   5 #24 07.06.2014 22:00

Niestety to są skutki naszego systemu. Człowiek wiedzę ogólną powinien zdobywać w podstawowej szkole i ewentualnie w gimnazjum. W średniej powinien być już ukierunkowany na coś konkretnego.

Szkoła średnia nie powinna być przechowalnią uczniów tylko powinna uczyć. Po pierwsze technik informatyk nie powinien zakuwać historii czy siedzieć na religii. Ale niestety. Szkoły muszą istnieć i robi się wszystko albo liczba uczniów się zgadzała i trzyma się nawet takich co jedynym ich zadaniem jest przeszkadzanie innym którzy chcą się czegoś nauczyć.

Państwo wydaje pieniądze na sprzęt informatyczny dla szkół (laptopy, tablety itp) które są zamknięte w szafach pancernych i nikt nie wie jak je wykorzystać.

Mówimy o tym jaka to beznadziejna sprawa uczenia się pakietu Office. Wcale nie. Taki np. Excel to tysiące możliwości ale pod warunkiem, że będzie nam o nim mówił ktoś kto używa tego w praktyce i pokaże do czego coś takiego może służyć. Wykorzystanie ale nie w szkole na lekcji a wykorzystanie w finansach, statystyce, raportowaniu itp. Rzeczy których można uczyć już spokojnie w gimnazjum. Jest to wiedza która może się przydać każdemu bez względu na to co będzie robił w życiu. Pytanie czy szkoły mają nauczycieli którzy mogą tego typu rzeczy przekazać.

wobes   4 #25 07.06.2014 22:23

Marudzicie na poziom informatyki w gimnazjach i szkołach średnich (słusznie), ale jak się widzi kto przychodzi na studia informatyczne, to nie ma się co dziwić, że później układane są takie programy nauczania, lekcje są nudne, całkowicie niepraktyczne, materiał jest nieaktualny itp. Jako że prowadzę zajęcia ze studentami na uczelni mogę powiedzieć, że z całego roku może 50% zwiąże swoją przyszłość z informatyką z prawdziwego zdarzenia, z czego mniej niż połowę z tych 50% można nazwać naprawdę dobrymi, którzy widać że mają powołanie do bycia specjalistami z różnych dziedzin informatyki. Resztę to najchętniej bym od razu wywalił ze studiów: będą z nich co najwyżej naprawiacze laptopów, sprzedawcy w sklepie komputerowym, pisarze prymitywnych stron www lub właśnie... nauczyciele. Z tej lepszej połowy w zasadzie nie zdarza się żeby ktoś uczył później w szkole. A ci co pójdą do szkół będą tworzyć programy nauczania i uczyć tak jakby wszyscy byli tacy jak oni - taki nauczyciel nie potrafi dać szansy tym uczniom, którzy są naprawdę dobrzy.

Sam program nauczania w gimnazjach i szkołach średnich też trudno nazwać informatyką. Poprawniejszą nazwa to "Podstawy technologii informatycznych". Co gorsza wiedza typu "gdzie w Wordzie [tu jakaś stara wersja] znajduje się przycisk [tu jakaś funkcja, której nikt nie używa]" jest później potrzebna na maturze. Nie neguję sensu nauki obsługi komputera czy edytora tekstu, bo na studiach już nigdy nikt do tego nie wróci i się po prostu zakłada, że student to umie, a jak ktoś na studia nie pójdzie to też nikt go już tego nie nauczy, ale obok tego powinien być przedmiot, na którym uczniowie poznają podstawy programowania i algorytmiki (są narzędzia pozwalające uczyć programowania już w pierwszych klasach podstawówki), zrozumieją działanie sieci, poznają najważniejsze usługi sieciowe i ich zastosowanie, budowę komputera, czy nowe technologie mające wpływ na kształt obecnej informatyki.

Banan   10 #26 07.06.2014 22:32

Właśnie powoli kończę pierwszą klasę technikum informatycznego, jestem drugim rocznikiem z nową podstawą programową. Muszę przyznać, że w porównaniu do tego co robili koledzy z trzecich i czwartych klas, to podstawa przeskakuje o lata świetlne i ląduje w teraźniejszości. Wybrałem technikum, bo wiedziałem, że będę miał dużo przedmiotów zawodowych, na których będę miał szansę nauczyć się czegoś nowego. Poza tym nie cierpię ogólnych przedmiotów, które i tak miałem, na szczęście tylko w pierwszej klasie. Teraz te przedmioty masowo się kończą i ocena z historii, fizyki, geografii, biologii, BHP, EDB, informatyki WoSu oraz trzech zawodowych przedmiotów oprócz świadectwa po pierwszej klasie, będzie również przepisana na świadectwo ukończenia szkoły. W pierwszej klasie mam 5 przedmiotów zawodowych, których łącznie jest 7,5 godziny tygodniowo. W klasie mam aż 35 osób i niektóre przedmioty, również zawodowe mamy podzielone na grupy. W pierwszej klasie było dość dużo lekcji teoretycznych, ale widziałem już co robiła druga klasa, w której nie będę miał wreszcie zbyt wielu ogólnych przedmiotów, które są tak bardzo przeze mnie znienawidzone. W zamian dostanę mnóstwo godzin przedmiotów zawodowych i praktyczne zajęcia, a nawet cały dzień spędzony na pracowni, bo cały dzień będzie jedna lekcja. Gdy zaczynałem technikum to jeszcze trwały prace nad nowymi pracowniami. W pierwszych tygodniach nauki zostały ukończone i trafiły tam stoły do serwisowania, maty antystatyczne, szafy krosowe oraz sprzęt w zależności od lekcji, od stacjonarek, przez laptopy i tablety w szafie, po różne mierniki, kable i nie wiadomo co jeszcze. Ta szafa jakby dna nie miała. W szkole mamy również akademię CISCO, możemy zdawać EDCLa, ale wracając do klasy, nauczycieli i w ogóle.

Oczywiście bywają lekcje, że nauczyciel gdzieś pójdzie albo siedzi i nic się nie dzieje, albo co chwilę dzwoni mu telefon i idzie na drugi koniec szkoły, bo coś tam. Jednak często cała lekcja jest dokładnym omówieniem danego tematu. Nawet na UTK po temacie z algebry Boole'a, nauczyciel wprowadził nam siatki Karnaugh, których nie ma w podstawie programowej, tylko po to, żeby nam było łatwiej. Ale oczywiście siatek też wymaga. Trochę wkurzające kartkówki robi, bo tak mota, że większość nie wie o co mu właściwie chodzi i czasami w trakcie zmienia treść zadania, a później mówi, że skąd taka ocena. Jednak co do wiedzy to potrafi ją przekazać i na prawdę można się nauczyć. Przedmiotów zawodowych uczy nas 3 nauczycieli. Z POiUK nawet dobrnęliśmy do Linuxa. W książce Linux jest przedstawiony na Kubuntu. Nauczyciel zachęca też do zainstalowania u siebie wybranej dystrybucji i w ogóle oprócz podstawowych tematów można też się dowiedzieć nieco historii, wspominając pracę na DOSie i w ogóle. Szkoła planuje kolejne zakupy, ponoć ma być spawarka światłowodów, a nauczyciele marzą o wewnętrznej sieci światłowodowej. Mamy w klasie 5 dziewczyn i widać wzrost w liczbie kobiet na kierunkach informatycznych, co mnie bardzo cieszy. W klasie drugiej jest tylko jedna dziewczyna. Raczej się uczymy, no chyba, że nauczyciel pomiesza z zadaniami na kartkówce =P Można by jeszcze długo opowiadać...

flaszer   10 #27 07.06.2014 22:40

Czy kiedyś było lepiej? Nie powiedziałbym. Pamiętam jeszcze jak dziś lekcję informatyki na której miałem "wykazać się" na szóstkę, ucząc klasę podstaw HTMLa. I nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że razem z klasą uczył się i robił notatki sam nauczyciel - no cóż, chociaż miał chęci...

wobes   4 #28 07.06.2014 22:49

@Banan

No widzisz, Banan, jak nauczyciele chcą to się da, szkoda tylko, że takie szkoły są nieliczne. W znacznej części techników nadal naprawia się komputery młotkiem, a nauczyciele prezentują poziom, jakby ich własne dzieci obsługi komputera nauczyły.

Over   9 #29 07.06.2014 23:04

@Jusko
Nie mowie ze jest to obowiazek ale jak ktos czuje klimat IT to powinien to mieć w małym palcu a nie tylko na papierze.
Wiadomo specjalizacja specjalizacja nie oczekuje od programisty aby znał sie na sprzęcie bo ta dziedzina jest na tyle rozlegla ze nie w sposob wszystkiego zapamietac.

sosen86   5 #30 07.06.2014 23:06

@Banan smutne w tym co piszesz jest to, że taka szkoła nie jest czymś normalnym... niestety

Norbitor   8 #31 07.06.2014 23:14

Ja pozwolę sobie podzielić się moimi przemyśleniami na temat edukacji informatyki. Pominę kwestię podstawówki i gimnazjum, gdyż tam bardziej byłem administratorem pracowni, aniżeli uczniem. Natomiast jeśli chodzi o technikum, które właśnie ukończyłem...

Nie mam właściwie na co narzekać, jeśli chodzi o większość przedmiotów zawodowych. No, poza Oprogramowaniem Biurowym - nie wiem, może nie da się tego zrobić ciekawiej, ale ja te zajęcia pamiętam jako 90-minutowe klikanie i stukanie pozbawione celu + na dodatek nauczyciel, który się gubił w programie, gdy tylko wyskoczyło nie te okienko, co trzeba. Czułem się jak stereotypowy pracownik biura w stereotypowej korporacji. Na plus zapisało mi się natomiast Programowanie Strukturalne i Obiektowe. Nauczyciel, który prowadził te zajęcia przygotował mnie do rozszerzonej matury z Informatyki bardzo dobrze. Co ciekawe, podobno już w pierwszym miesiącu pierwszej klasy wiedział, że będę ten egzamin zdawać. Pozostałe przedmioty były prowadzone lepiej lub gorzej. Szkoda tylko, że stara podstawa nie stawiała na naukę praktyczną takich przedmiotów jak Urządzenia Techniki Komputerowej. W moim wypadku, na szczęście załatwiły to praktyki zawodowe.

Co do uczniów, z mojej 26-osobowej klasy z Informatyką chce związać się (razem ze mną) 5 osób. Reszta przyszła: z nacisku rodziców, żeby mieć zawód w razie czego, bo kompy i gry lub po prostu, myśleli, że to będzie dla nich, jednak rzeczywistość okazała się inna.

dzikiwiepsz   12 #32 07.06.2014 23:32

U mnie w szkołach informatyka ograniczała się do napisania czegoś w wordzie oczywiście na sprzęcie muzealnym który tego worda opalał z pół godziny a przy więcej niż jednej czynności naraz była zawiecha, no było też symbolicznie coś o bosie, coś tam o boot etc nawet linux został wspomniany raz, więcej się sam nauczyłem niż na tych "informatyki w szkole"
Kiedyś w liceum na lekcji kolo chciał pokazać gdzie jest folder "Temporary Internet Files" ale oczywiście nie wiedział gdzie go znaleźć :D

neXt___   12 #33 07.06.2014 23:40

Ostatni rok starej podstawy, tzw. zajęcia fakultatywne (3 rozszerzenie) w LO. Wróć, fakultety odbywały się przez dwa lata, w klasie 2 i 3 - 2 godziny w tygodniu. Na nich "informatyk uczący informatyki" przekazał nam trochę wiedzy na temat Accessa, podstawy C++ i trochę wiedzy teoretycznej o Internecie. To wszystko, nic więcej. Absurd, zmarnowane dwie godziny w tygodniu - więcej nauczyłem się sam, w domu. Żałuję, bo mogłem w tamto miejsce wziąć kolejne godziny rozszerzonego angielskiego, z których wyniósłbym nieporównywalnie więcej.

Mam nadzieję że moi młodsi koledzy, będą mieć więcej szczęścia, a podstawa programowa w LO będzie zrobiona bardziej sensownie.

Michalk001   7 #34 08.06.2014 00:00

@Banan 36 osób w klasie to strasznie dużo, współczuje. U mnie jest 28 i jest na styk. Jesteśmy podzieleni na 2 grupy po 14 osób i akurat każdy może pracować na jednym stanowisku. Co do CISCO to certyfikaty zdawane w szkole to śmiech na sali. Wciągu godziny zdawaliśmy po 2-3 etapy( ok 12 etapów na każdy coś koło godziny czasu według CISCO)mając już dobre odpowiedzi. Jeżeli ktoś nie przyszedł to egzaminator zaliczał mu na 70-100%.
Jestem również po egzaminach zawodowych(2 klasa), to dopiero jest śmiech na sali. Egzamin rozbity na ponad tydzień. W każdy dzień te same pytania.

Banan   10 #35 08.06.2014 00:08

@Michalk001

Jak jesteśmy podzieleni na grupy to dla każdego spokojnie wystarcza komputerów. Jest nas 35 osób, nie 36 jak napisałeś. Natomiast z CISCO było tak, że raz na tydzień były zajęcia z CISCO i wszystkie tematy zostały omówione i wytłumaczone, były też zajęcia praktyczne. Egzaminy każdy mógł zdawać w dowolnym terminie, byle nauczyciel był. Nawet jeśli miał z kimś lekcje to można było przyjść i na jednym komputerze pod jego okiem zdawać. Jednak najczęściej przychodziliśmy po 8 czy kilka osób i zdawaliśmy np. jak miał okienko. Co do egzaminów zawodowych to nie wiem nic na ten temat.

Michalk001   7 #36 08.06.2014 00:27

@Banan Choćby 35 osób, co jeszcze przy przedmiotach zawodowych jest ok(jak sam wspomniałeś podział na grupy), to przy matematyce 35 osób obniża jednak wartość merytoryczną lekcji(mniejsza szansa na rozwiązanie zadania przy tablicy itp).
Wracając do CISCO, to jeżeli miałbym zdawać w 3 klasie certyfikat to zdałbym bez problemu. Na normalnych lekcjach z sieci robimy zagadnienia, które CISCO daje na egzaminie.

floyd   15 #37 08.06.2014 00:40

Na szkołę narzekało się kiedyś, narzeka się dziś i będzie narzekało się jutro.
Rolą szkoły nie jest przygotowanie do konkretnego zawodu, ale danie bardzo ogólnej wiedzy poszerzającej horyzonty jak się to szumnie mówi. Szkoła ma uświadomić uczniom do czego się nadają, ale i do czego się nie nadają.
Dużo osób pisze o tym , że uczy się rzeczy niepotrzebnych. Idąc tym tokiem myślenia. to należało by w ogóle zlikwidować szkołę. Jesli przeanalizujemy wszystkie przedmioty, to nauczane tam rzeczy są z praktycznego punktu widzenia niepotrzebne. Tw. Pitagorasa, sinusy, logarytmy, kto z tego korzysta w praktyce. Z fizyką jest chyba jeszcze gorzej: Prawo Archimedesa, termodynamika itd itp. O Chemii czy biologii to nawet nie ma co wspominać. Przydawki, zaimki, przyimki, komu potrzebna wiedza na ten temat.
A, co z literaturą? Uczestniczka teleturnieju po maturze nie umiała wymienić ani jednej książki napisanej przez Sienkiewicza.
Warto może przy okazji wiedzieć, że nawet ukończenie specjalistycznych studiów nie tworzy automatycznie z absolwenta specjalisty wysokiej klasy. Specjalistą zostaje się na skutek samodzielnej cięzkiej pracy w poszerzaniu swojej wiedzy i umiejętności.
A, tak przy okazji, to narzekamy nie tylko na szkoły. Narzekamy na polityków, lekarzy, leniwych pracowników, i chciwych pracodawców, sportowców i aktorów itd, itp. Narzekają wszyscy na wszystkich. Żeby się o tym przekonać wystarczy spojrzeć w popularne serwisy internetowe.
Chyba jednak trochę przesadziłem bo na szczęście bywają jeszcze ludzie którzy zamiast z nic nie wnoszącego narzekania próbują coś robić, nie oglądając się na innych.
Wracając do tematu szkoły, to większość jej mankamentów wynika z powszechności nauczania, niestety.
Nie na darmo Korwin Mikke mowi, że gdyby on doszedł do władzy, to zlikwidował by obowiązek szkolny. Szkoły według niego powinny być wysoko płatne i tylko dla tych którzy mają odpowiednie zdolności czy chęci, a reszta do terminu, czyli praktycznej nauki zawodu. Nawet jeśli jest w tym trochę racji, to osobiście nie popieram takich poglądów. Moim skromnym zdaniem szkoła, nawet taka jaka jest poszerza w jakimś tam stopniu możliwości człowieka i daje szanse każdemu. Nie wyobrażam sobie, że w XXI wielu moglibyśmy cofnąć się do średniowiecza.

K.C.   2 #38 08.06.2014 00:54

Z lekcji informatyki z podstawówki to pamiętam tylko jedno - Quake :).

wobes   4 #39 08.06.2014 01:05

@floyd

Owszem, szkoła czy studia nie uczą zawodu, ale co innego wykorzystać ten czas na naukę czegoś, co może stanowić punkt wyjścia dla dalszej nauki, zdobyć informację czym warto się zajmować, a czym nie itp., a co innego tracić czas na jałowe siedzenie na lekcjach, na których uczy często rzeczy ekstremalnie przeterminowanych, zupełnie nieżyciowych, bez jakiegokolwiek znaczenie praktycznego i teoretycznego. Narzeka się nie tyle na szkoły, co na ich nienadążanie za postępem nauki i zmianami w społeczeństwie.

A Korwin wiele rzeczy mówił, często równie nieżyciowych jak obecne programy nauczania. Co by było gdyby nie było obowiązku szkolnego? Ano część by do szkoły poszła, a część nie (bo mi się nie chce, bo nie jest to potrzebne, bo rodzice nie doradzili lub ich nie posłuchałem...). I co by mieli z życia ci co nie poszli do szkoły? Ano nic, od biedy mogą zostać niewolnikami i pracować za 1zł/h albo za darmo. Co w takiej sytuacji mogą zrobić? Albo zostać przestępcami i nie żyć w biedzie - ci lepiej myślący i kombinujący, albo stoczyć się na dno i stać się żulami - ci gorzej myślący, bo chętnych na stanowisko niewolnika raczej nie będzie. Ktoś jest chętny do życia w społeczeństwie, gdzie połowa to kryminaliści lub żule?

Szuri21   17 #40 08.06.2014 07:58

Nie spodziewałem się aż takiej dyskusji, ale miło zobaczyć co sądzą o tym inni.

@barylka1986
Kończę studia uzupełniające magisterskie. Posiadamy 2 specjalności nauczycielską i nie nauczycielską. U nas są osoby, które zaczęły ten kierunek od samego początku lub przenieśli się z informatyki. Nie ma zatem sytuacji, ze 'pani od biologii' zrobi sobie dodatkową kwalifikację aby nabijać sobie godziny w szkole na innych przedmiotach. Jesteśmy zatem grupa młodych osób i jedno wiem na pewno. Nie wielu z nas łączy przyszłość z byciem nauczycielem tak samo jak nie każdy z nas się do tego nadaje. Nie mniej fakt obracania się w tej otoczce techniki i informatyki sprawił, że na pewno mamy na informatykę spojrzenie nieco bardziej świeże i aktualne.

@wobes
Masz rację co do studentów. Sam zresztą znam osoby mnie otaczające i o ile co do niektórych nie mogę powiedzieć, że są pasjonatami, ale tez nie mogę powiedzieć, że się nie starają, to jest grupka osób, którzy technikę i informatykę to kojarzą chyba tylko z z nazwy. Trzeba sobie jednak zdać sprawę, że to, iż studenci reprezentują taki a nie inny poziom to właśnie zasługa poprzednich etapów edukacji. A najbardziej widoczne jest to właśnie w przypadku informatyki, techniki i tematów pokrewnych. Tematów, które jak już wspominałem są lekkie zarówno dla nauczycieli, którzy spędzają lekcję przeglądając Internet jak i dla uczniów, którzy zamiast przeliczać adresy IP, maski, systemy liczbowe (szlifując w ten sposób umiejętności z matematyki) wolą siedzieć na FB bądź grać w gry. Zdaje mi się, że wszelkie profile informatyczne są wybierane przez uczniów ponieważ to takie wakacje w szkole, o ile można to tak nazwać. Spójrzcie sobie np na mechanika. Idą tam ludzie, w większości przypadków, którzy wiedzą czego chcą. Ewentualnie tata ma warsztat i będę mu pomagał, albo na wsi będę naprawiać traktory.

@Banan
I to ma sens. W końcu jesteś w technikum informatycznym. Ty (i nie tylko) masz chęci, nauczyciel pomaga i tak to powinno wyglądać. Powinieneś się tylko z tego powodu cieszyć. Zdaję jednak sobie sprawę, że pewnie i znajda się marudziarze, którzy dobrze merytorycznie i ciekawie przeprowadzone lekcje nazwą nadmiarem i znęcaniem się nauczyciela. Szkoda tylko, że taki stan jak opisujesz to rzadkość a nie norma.

Macie też rację, że na szkołę narzekało się dawniej i narzeka i dziś. Będzie się na nią narzekało również w przyszłości. Nie mniej najwięcej kontrowersji wg mnie wywołuje właśnie technika i informatyka. Na prawdę pomijam już kwestie wyposażenia wielu pracowni i szkół. Ale całość nie zmierza tam gdzie powinna. Jak się idzie na matematykę to można narzekać, że pitagorasy, talesy całki itd. Ale się idzie, siada i słucha nauczyciela, który musi coś wytłumaczyć, a potem się biorą wszyscy do zadań. Natomiast dopóki uczniowie i nauczyciele nie zrozumieją, że informatyka to nie jest siedzenie przed komputerem, tylko dużo matematyki, wiedzy technicznej i praktycznej to żadne reformy czy zmiany w podstawie programowej tego stanu rzeczy nie zmienią.

Też bym sobie życzył aby lekcje był bardziej życiowe. Bezpieczeństwo w sieci to temat rzeka, a szkole o ile nauczyciel jest ogarnięty poświęca temu parę chwil. Wiem, wiem, przecież to nie potrzebne. Prawa autorskie? A co mi tam, jestem piratem, bo mam filmy na dysku. Guzik prawda. Ale nie trzeba o tym wiedzieć, w końcu było o tym wspomniane przez 45 minut, ale nadal nie wiadomo po co. A może w końcu Word, gdzie ludzie na studiach nadal maja problemy z obsługą jego podstawowych funkcji? Na końcu tego łańcuszka są studia, ale to jest opowiastka na całkiem inną historię. Pamiętam tylko jedne z moich zajęć z systemów baz danych, gdzie na zaliczenie robiliśmy bazę danych. Bazę wykonałem, pokazałem prowadzącemu a on nie będąc pewny moich umiejętności kazał usunąć wszelkie kwerendy i zrobić kilka nowych. Jak kazał tak zrobiłem. Nie był usatysfakcjonowany i stwierdził, że zamiast robić je od nowa to przywróciłem je sobie CTRL+Z :D

command-dos   18 #41 08.06.2014 08:59

@Szuri21 - "A może w końcu Word, gdzie ludzie na studiach nadal maja problemy z obsługą jego podstawowych funkcji?" - właśnie nie tędy droga :) nauka ma polegać na wskazaniu do czego może być program, a nie jego konkretnych funkcji. Uczenie się worda (BTW, nie przypominam sobie, bym musiał z tego programu korzystać od 15lat) na zasadzie: jak wkleić obrazek: menu, edycja, wstaw obiekt, grafika, z pliku, jest totalnym bezsensem. Za rok wprowadzą wstążkę i cała procedura + zapiski w zeszycie pójdą na marne. Oczywiście to przykład tylko nieszczęsnego worda... Życiowe byłoby, gdyby taki człek siadając przed kawałkiem elektroniki zdawał sobie sprawę, że tam jest coś a'la pamięć RAM, kawałek ograniczonego miejsca na przechwywanie tych jego zdjęć, jakiś procesor, że są różne formaty plików, różne programy (edycja tekstu, grafiki, gry), systemy operacyjne, żeby korzystając z komunikatora wiedział, że są jakieś protokoły, że komunikacja sieciowa może być szyfrowana, że są jakieś tam serwery, kilka pojęć odnośnie zagrożeń: wirusy, antywirusy, ataki, phishingi - wszystko ogólnie, ale wszystko to, czego nam brakuje kiedy patrzymy jak korzystają z komputerów niektórzy nasi znajomi, rodzice ;) Jak wkleić sweet-focię do worda, to każdy sobie wyszuka w pomocy - o ile będzie wiedział, że program oferuje taką funkcję i będzie wiedział, że coś takiego jak "help" istnieje. Zamiast ryby daj wędkę... Oczywiście mówię o początkowej nauce - potem tych bardziej zainteresowanych możnaby było ukierunkowywać.

Szuri21   17 #42 08.06.2014 09:53

@command-dos

Mówiąc o Wordzie mam również na myśli wszelka pracę z tekstem. Jego formatowanie, twardą spację, znaki białe, miękki enter, akapity, nagłówki itd. Ludzie mają z tym problemy, a uwierz mi, że nie ma nic bardziej żenującego niż praca dyplomowa, w której jedynym zabiegiem poprawy tekstu było jego wyjustowanie...

Faktycznie trzeba byłoby podejść do zagadnień bardziej życiowo, ale niestety uczniowie tego nie ułatwiają. Oni są przyzwyczajeni, żę na lekcjach biologii, polskiego czy matematyki siedzą i słuchają i podobnie chcą być przyzwyczajani na informatyce. Z tą tylko różnicą, że jak są zajęcia blokowe 2 razy po 45 minut to na pierwszej lekcji owszem słuchamy, ale na drugiej fragi i headshoty...

xomo_pl   21 #43 08.06.2014 09:58

@command-dos " nauka ma polegać na wskazaniu do czego może być program, a nie jego konkretnych funkcji. Uczenie się worda[...] na zasadzie: jak wkleić obrazek: menu [...] jest totalnym bezsensem. Za rok wprowadzą wstążkę i cała procedura + zapiski w zeszycie pójdą na marne. "

oczywiście, że tak.
"to każdy sobie wyszuka w pomocy - o ile będzie wiedział, że program oferuje taką funkcję i będzie wiedział, że coś takiego jak "help" istnieje". I w tym cały problem, że ludzie nie wiedzą, że jest pomoc....

Dlatego zamiast dokładnego uczenia programu na pamięć powinni w szkołach uczyć jak korzystać z pomocy wbudowanej do programów. Dość często jestem na mikroblogu wykop.pl w "tagu informatycznym" i nieraz pytania jakie tam padają pokazują, że ludzie nie wiedzą jak używać pomocy- bo mniej więcej to co wpisują na forum/stronie/mikroblogu znajda przy odpowiednim nazwaniu w pomocy Worda z dokładną instrukcją jak to zrobić podpartą zrzutami...

Tak samo w szkołach nikt nie uczy jak korzystać sensownie z wyszukiwarek i wielu innych narzędzi....

remarc   6 #44 08.06.2014 10:06

Przebrnąłem przez cały wpis oraz komentarze :) Ja pamiętam to tak:
- podstawówka (12 lat temu) - w pracowni mieliśmy 2 komputery z Windows 98 (jeden z nich podłączony do Internetu - jeżeli można tak nazwać obecność modemu 56k :)), 1 komputer z Windows 95 i (chyba) 5 komputerów z DOS (graliśmy w diggera :D). Co prawda taki stan istniał tylko rok podczas 3-letniej nauki 'informatyki', komputery z DOS zostały wymienione na Win98 ;) Jeżeli chodzi o wartość merytoryczną zajęć: Paint, Word i ... i w zasadzie to tyle. Jak ktoś chciał, mógł przyjść na kółko informatyczne w sobotę i polizać HTML w notatniku.
- gimnazjum - Word, Excel, jakieś podstawowe algorytmy, Internet (poczta e-mail) - tyle nas nauczono przez 3 lata. Większość czasu spędziliśmy w Internecie - czasy Czaterii i Ogame.
- liceum - Excel (~5 zajęć), Access (~2 zajęcia), Power Point (~2 zajęcia) + jakieś wprowadzające zajęcia na temat "z czego składa się jednostka centralna". Przez pozostały czas (prawie 2 lata) młóciliśmy w CS'a lub Quake 3 naprzemiennie :P
- studia - nie chcę tutaj zbytnio wchodzić w szczegóły - studiuję na Politechnice Warszawskiej, obecnie kończę 4 rok, kierunek nie związany bezpośrednio z informatyką. Na dwóch semestrach mieliśmy zajęcia z 'informatyki'. Na początku był Excel + pisanie makr w VBA, później Pascal, następnie rozwinięcie poprzedniego tj. Delphi i na końcu HTML + PHP w notatniku... Cały materiał, który przerobiliśmy, średnio ogarnięta w temacie osoba mogłaby pojąć w tydzień.

Podsumowując - było źle i z tego co słyszę nadal jest źle (no może poza tym, że sprzęt się poprawił). Ciekawe ile będziemy musieli czekać na poprawę tego stanu. Jedyne co na prawdę mnie w..... irytowało.. to ten Pascal i Delphi 7 na uczelni wyższej. No sorry, ale kto dzisiaj korzysta z Pascala? Zamiast tego moglibyśmy to zrobić w c++/c#, javie czy pythonie które są na czasie. No ale to moja osobista opinia, która raczej niczego w tej sprawie nie zdziała :)

command-dos   18 #45 08.06.2014 10:35

@zomo_prl - "Dlatego zamiast dokładnego uczenia programu na pamięć powinni w szkołach uczyć jak korzystać z pomocy wbudowanej do programów." - to mniej więcej chciałem powiedzieć + to, że trzeba uczyć się odnaleźć a nie klepania na pamięć
"Tak samo w szkołach nikt nie uczy jak korzystać sensownie z wyszukiwarek i wielu innych narzędzi...." - otóż to. Tylko w tym (i innych też) przypadku dochodzi dodatkowa kwestia: brak standardów: każdy program/wyszukiwarka/cokolwiek ma standardy narzucone przez producenta, a ten chcąc uzależnić użytkownika od swoich produktów, miewa swoje rozwiązania niekoniecznie obecne w produktach konkurencji... Tak samo jest z wordem, corelem i co tam jeszcze w szkołach jest uczone... Generalnie temat na osobny wpis ;)

@remarc - "...ten Pascal i Delphi 7 na uczelni wyższej. No sorry, ale kto dzisiaj korzysta z Pascala?" - ja czasami, ale fakt i słuszna uwaga: na pewno nikt normalny ;)

Zopsesen   4 #46 08.06.2014 10:36

Pewien nauczyciel powiedział mi kiedyś, że gdyby był ekspertem w tym, czego uczy, pracowałby w branży, a nie był nauczycielem. :D W tej branży dużo się zmienia, a te zmiany trzeba przyswoić.

Gdy kończyłem technikum, przy jakiejś okazji zebrano wszystkich z mojej specjalizacji (aplikacje internetowe). Tylko parę osób powiedziało, że chce mieć cokolwiek wspólnego z informatyką w przyszłości. Reszty to nie interesowało.

Nie chce mi się zastanawiać za dużo nad szkolnictwem. Mnie to już nie dotyczy, nauczycielem w szkole nie chcę być. Wiem tylko, że aby być w czymś dobrym, trzeba samemu tego chcieć. W przypadku informatyki (i nie tylko) internet to świetne źródło wiedzy. Żadna biblioteka ani żadna szkoła nie daje dostępu do tak ogromnej wiedzy.

Zawsze chyba pozostaną ludzie, którzy będą udawali, że się uczą, oraz tacy, którzy będą udawali, że uczą. To problem bardziej polityków lub ekonomistów niż ludzi związanych z IT.

Róbmy swoje. :)

  #47 08.06.2014 10:44

Uczę się w liceum i mam rozszerzoną informatykę. Nie wygląda ona tak jakbym chciał. W 1 klasie robiliśmy coś prawie na każdej lekcji, w pierwszym semestrze 2 klasy też, ale teraz nie robimy prawie nic. Bardzo rzadko zdarzy się jakaś lekcja na której się uczymy. Każdy robi co chce. A szkoda, bo chciałem się czegoś nauczyć. Co prawda na lekcjach na których uczyliśmy się, poznałem wiele nowych rzeczy, ale przez te na których nie robimy nic moglibyśmy nauczyć się jeszcze więcej.

Berion   14 #48 08.06.2014 12:33

@command-dos
Teoretycznie Pascal uczy porządku. Chociaż też uważam, że to strata czasu i lepiej obecnie zaczynać od... Java'y. :)

Pablo_Wawa   9 #49 08.06.2014 15:51

"Głupim narodem się łatwiej rządzi"
Taka jest niestety brutalna prawda. Ucz się w szkole, na studiach, w wolnym czasie, bo to Ci pomoże w życiu. I nie mówię teraz tylko o informatyce.

  #50 08.06.2014 19:11

Jestem na etapie kończenia technikum informatycznego. Nie wracam do gimnazjum gdyż jest to zbędne. W szkole przez 4 lata większość czasu to granie w CS'a, Quake, o dziwo minecraft się nie pojawił. Uczniowie w mojej klasie w większości byli tu z przypadku, bo nie było innego kierunku. Większość grała po nocach w CS'a czy też obecnie w LOL'a... Nieporozumienie. Podejście nauczycieli... były przedmioty gdzie nieco cisnęli, bo chcieli nas nauczyć. Jednak Ci, którzy nie chcieli to się nie nauczą. Winny też jest program, bo jak patrzę na nową podstawę to z młodych ludzi robi się po prostu debili i inaczej tego nie można nazwać. A egzamin zawodowy ? Dostajemy komputer z kilkoma drobnymi problemami i mamy robić screeny oraz opisywać rozwiązanie problemu. Żenada. Byłem ostatnio na konkursie informatycznym "Najlepszy uczeń w zawodzie". Na początek problem, bo komputer odpalał się lecz nic się nie działo. Był odpięty dysk twardy i wyłączony port sata w biosie. Żeby było trudniej, postawili nam serwery DELL'a na których występował problem i dali dokumentację do bios. Kolejny problem to pojawiający się BSOD 0x0000007B, co świadczyło o przełączonym trybie AHCI na IDE, stąd był BSOD. No i pomimo tego, że nasza drużyna poradziła sobie, to oczywiście pierwsze miejsce zajęła szkoła, która była odpowiedzialna za konkurs, i tak było w kilku następnych przypadkach. Ogólnie nie dzieje się za wesoło w szkolnictwie.

LonngerM   12 #51 09.06.2014 00:55

To i ja coś dam od siebie i to z dnia dzisiejszego:)

Jestem na II roku studiów magisterskich, kierunek informatyka. Ostatni miesiąc także człowiek skupia się tylko na pisaniu pracy. Jeden wykładowca wpadł na pomysł, aby zaliczenie wystawić na podstawie konkursu programistycznego. Programy mają za zadanie zmierzyć się na szachownicy w jakąś tam grę.

Szczerze? Nikomu się tego nie chce robić. Sam spisałem jakiś przykładowy program - parę minut i jakieś wyniki pozytywne są. Jednak dostaję prośby o pomoc, bo ludzie nie potrafią sobie z tym poradzić.

Zastanawiam się o co im może chodzić - pliki serwerowe, przykładowy gracz - innym słowem wszystko co jest potrzebne jest dostępne. Wskazuję im miejsce nawet gdzie jest konkretna linijka, która określa następny ruch - wystarczy przerobić pod swój algorytm...

Niestety nie rozumieją... okazuje się, że duża część osób (ale mniej niż połowa) na roku nie potrafi nic napisać. Zero umiejętności logicznego myślenia. Na ostatnim roku - i to mają być ludzie, którzy zaraz uzyskają tytuł magistra:/

zmyslowasowa   6 #52 09.06.2014 01:42

@kam193
PS2. Reasumując, zaginam rzeczywistość - dobrzy nauczyciele informatyki też istnieją!

W takim razie proponuję ich znaleźć, obsypywać złotem, kwiatami (ewentualnie delicjami szampańskimi i szampanem)

A co najmniej spisać i polecać innym:
http://www.superszkola.net/nauczyciel-szkolny/informatyka

  #53 09.06.2014 02:06

To ja też dodam coś od siebie, gdyż trochę ponad miesiąc temu zakończyłem moją edukację w jednym z techników informatycznych. Technikum nie byle jakie bo w rankingach była to szkoła nr 1 w moim mieście i numer 3 w województwie.

Szkoła wyposażona prawie idealnie. Podczas mojej czteroletniej edukacji 3 sale informatyczne zostały zmodernizowane, w praktycznie każdej sali był projektor/telewizor, jedna sala wyposażona w tablice interaktywną, 15 laptopów do użytku dla uczniów (wygrane przez uczniów w jakimś konkursie), wszędzie klima, dzienniki tylko elektroniczne etc. etc.

Dla przykładu podam, że np. sala multimedialna była wyposażona w 15 stanowisk, każde z nowym iMaciem, a egzamin zawodowy będziemy zdawać na nowo otwartych stanowiskach w piwnicach, które podobno są wyposażone najlepiej jak tylko się da. Sprawdzę pod koniec czerwca ;)

Więc od strony sprzętu niby wszystko grało z wyjątkiem jednej, mało istotnej sali. Niestety nasz kochany administrator tak zabezpieczył sieć, że niekiedy nie dawało rady wejść nawet na google. Konta się wieszały, często nie było internetu lub baaaaardzo mulił (chociaż mieliśmy ponoć bezpośrednie połączenie z Politechniką), hotspoty szkolne nie działały, plików nie dało się zapisywać na pulpicie, a wszelkie pliki exe były blokowane (nawet czasami te, które tworzyliśmy programując).

Nauczyciele? Jedno wielkie pośmiewisko. Oczywiście piszę tu tylko o nauczycielach przedmiotów informatycznych. Nauczyciele "pracujący w zawodzie", dobrzy, inteligentni. KŁAMSTWA, KŁAMSTWA I JESZCZE RAZ KŁAMSTWA. Tak jak podsumował to kiedyś mój kolega: "Gdyby oni byli dobrymi informatykami to nie zostali by nauczycielami z marną pensją". Większość z nich traktowała pracę totalnie na luzie, bardziej jako hobby. Wiedzę mieli, to prawda, ale kompletnie nie umieli jej przekazywać i czasami też nie chcieli bo było im wygodniej zadać nam zadanie i przez 3 godziny mieć wolny czas dla siebie. Oczywiście są wyjątki.

Przez pierwsze dwa lata uczył nas programowania starszy Pan, który był wprost nauczycielem idealnym. Miał cały ogrom wiedzy, przekazywał ją świetnie i nawet pomimo tego, że przez pierwszy miesiąc nie włączyliśmy komputerów nikomu to nie przeszkadzało. Prawdziwy nauczyciel z powołania. Programowania zaczął nas uczyć od Pascala, a później przeszliśmy do C. Niestety w klasie trzeciej przejął nas inny nauczyciel, a starszy Pan przeszedł na emeryturę. Drugim świetnym nauczycielem był człowiek, który tą pracę traktuje z pasją. Jest dyrektorem innej szkoły policealnej, a tu spełnia się zawodowo. Ten człowiek uczył mnie zaś specjalizacji aplikacje internetowe, czyli ogólnie PHP, MySQL, AJAX itd. Pokazał nam wszystko po kolei, mieliśmy też sporo czasu na testowanie rozwiązań, a na koniec czwartej klasy każdy z uczniów musiał zrobić duży projekt wykorzystując zdobyte informacje. Projekty wyszły naprawdę świetne. Były nawet dobrze zabezpieczone sklepy czy całe CMSy. Ogólnie pełen pozytyw.

Cała reszta nauczycieli informatycznych minęła się z powołaniem / są leniami itd. itd. Wszystkich nauczycieli przedmiotów informatycznych było 11 z czego tylko 2 dawało radę. Nawet gdy przyszli nowi, zaraz po studiach wydawali się znudzeni całym działem IT i nie wnosili nic nowego. Dodam, że np. w pierwszej klasie technologii informacyjnej uczyła mnie nauczycielka fizyki, bo w taki sposób sobie dorabiała. Ale to przemilczmy.

Najlepszy obraz całej tej chorej sytuacji miał miejsce na maturze. Zdawałem maturę z informatyki. Nie zależało mi na niej aż tak bardzo, bo nadal nie wiem czy będzie mi ona potrzebna. Jako kompilator wybrałem sobie Code::Blocksa. Mieliśmy do napisania jakiś tam program i gdy utworzyłem pusty projekt i chciałem go skompilować program od razu się wywalał. Na maturze jest dostępny jeden człowiek techniczny (administrator który przygotowywał komputery), którego można poprosić o pomoc. Tak też zrobiłem. Co usłyszałem? "Nie wiem, nie jestem w stanie Ci pomóc, ja to tylko instalowałem". Ręce mi opadły. Napisałem kod w ciemno (pewnie jest masa błędów), napisałem, że program się wywala i skompilowałem wywalający się plik. Nic więcej zrobić nie mogłem, ale jakoś i tak się tym szczególnie nie przejąłem.

Z drugiej strony uczniowie. Nie chcę tutaj opisywać moich kolegów, ale sam fakt, że zaczynało nas 32 a szkołę ukończyło 19, daje do myślenia. Większość była statystami, tak jak napisałeś w artykule. Niektórzy kompletnie nie wiązali swojej przyszłości z IT.

Rozpisałem się, ale jeszcze dwie rzeczy na które chciałem zwrócić uwagę.

Pierwsza to egzamin zawodowy. Napisałeś, że uczniowie prawdopodobnie mogą składać komputer na egzaminie. Nic bardziej mylnego. Na egzaminie praktycznym komputer musi być sprawny, w całości, poskładany. Zdającemu nie można go otworzyć. Komputer nie ma dostępu do Internetu, a nawet lokalnej sieci LAN, system jest sprawny. Idiotyzm? Tak, oczywiście. Nawet gdy uczeń ma za zadanie zmienić coś w rejestrze, ma dokładnie podany który rejestr na jaką wartość zmienić. Podobnie ma się sytuacja z problemami z BIOSem. CKE wycina sobie większość usterek komputera, bo nie mogą one dotyczyć hardware'u ani sieci. Więc zostają takie pierdoły jak konta użytkowników, zmieniony język na klawiaturze itd. itd.

Ostatnią rzeczą, którą chciałem poruszyć, tak tylko po krótce to kursy z kochanej UE. Brałem w tym udział przez 3 lata (od drugiej klasy). Przez pierwszą klasę biegaliśmy w soboty po 4h na zajęcia z trenerem personalnym. Nie miało to nic, a nic związku z IT, ale zajęcia były nawet ciekawe, nie narzekam. Po czym w klasie trzeciej nagle dowiedzieliśmy się, że w wakacje (zgodnie z warunkami umowy którą podpisywali za nas rodzice, a nie my) musimy odbyć darmowy staż w jakiejkolwiek firmie. Powtarzam w jakiejkolwiek. Nie musiała być ona wcale związana z IT! Ale najlepsze zostawiłem sobie na koniec. W klasie trzeciej mogliśmy wybrać jeden kurs do zrobienia za darmo. Były prawa jazdy, kursy na wóżki widłowe, AutoCAD itd., ale ja wybrałem Cisco. W założeniach miał był to pełen Cisco CCNA, na co UE przeznaczyła uwaga 80h! Osiemdziesiąt godzin, na opanowanie całego kursu CCNA. To jest możliwe tylko i wyłącznie u ludzi, którzy w tym siedzą i chcą odświeżyć sobie wiadomości, a nie dla ludzi którzy dopiero mają zamiar się tego nauczyć. Szkoła dostała oczywiście przypadkową informację, że na egzaminie kamery będą wyłączone, a my możemy wziąć sobie słownik i nie tylko. Mimo to nauczyciele którzy to prowadzili byli tymi leniami i tylko czytali nam oficjalne prezentacje Cisco dostępne u nich na stronach. Szał. Mogłem to zrobić sobie samemu w domu. Nawet dołożyli jakieś godziny od siebie, za które rzekomo nikt im nie zapłacił, ale to i tak nic nie dało. Nie zdążyliśmy oczywiście z materiałem i mimo szczerych chęci z 12 kursantów zdała 1 i to tylko dlatego, że zakupiła pytania i odpowiedzi w sieci za 100$ :D Cóż, takie czasy, tacy specjaliści.

W tej szkole nauczyłem się jedynie podstaw programowania. Reszta czasu była czasem totalnie zmarnowanym. I jest to straszne, że jest ona w rankingach tak wysoko.

  #54 09.06.2014 06:56

"Zacznę od tego, że jestem na ukończeniu studiów. ..."
Wstęp wystarczył aby nie sprawdzać co dalej napisałeś. Proponuję albo wrócić do szkoły albo bardziej przykładać się do tego co robisz.

command-dos   18 #55 09.06.2014 07:50

@LonngerM - "Nikomu się tego nie chce robić. Sam spisałem jakiś przykładowy program - parę minut i jakieś wyniki pozytywne są. Jednak dostaję prośby o pomoc, bo ludzie nie potrafią sobie z tym poradzić." - i pomyśleć, że ja nie mam papierka określającego mnie jako informatyka, a tacy będą mieć...

LonngerM   12 #56 09.06.2014 08:39

@command-dos
Niestety obserwuję to od lat... Ludzie mają wszystko gdzieś. Na początku byłem na kierunku utworzonym z dofinansowaniem UE - jeszcze gorzej. Tam nic nie robiąc można było zaliczyć przedmioty, semestry i dostać tytuł inżyniera. Dlaczego? Bo jest kasa z unii. Jak będzie za mało studentów, zamkną kierunek i kasy nie będzie. Z 60 osób, które ukończyły kierunek może jest z 15 osób, które faktycznie coś potrafią, a reszta?

Wykładowcy są tacy "mili", że praktycznie piszą za studentów pracę:/ Dokładnie opisują co mają zrobić, jak to opisać i jakie wnioski wyciągnąć:/ I potem mamy takich inżynierów i magistrów...;/

drunkula   8 #57 09.06.2014 11:45

U mnie w technikum pracownia była wyposażona w 286 połączone w sieć koncentrykiem... mimo że u (prawie) każdego w domu stał 486 / Pentium.
Nie pamiętam czego się wtedy nauczyłem, bo poza lekcjami ciągle wymienialiśmy się wiedzą między sobą - na pewno było nudne logo i przepisywanie z tablicy jakiegoś kodu w TP (chociaz zabrakło trochę wytłumaczenia czemu to właściwie działa), pamiętam też, że ostatnie 15 minut zawsze graliśmy w Netwars - wektorową strzelankę kosmiczną, jedyną grę sieciową która na takich dinozaurach ruszała.

Jusko   13 #58 09.06.2014 14:10

@LonngerM #51:

"(...)Niestety nie rozumieją... okazuje się, że duża część osób (ale mniej niż połowa) na roku nie potrafi nic napisać. Zero umiejętności logicznego myślenia. Na ostatnim roku - i to mają być ludzie, którzy zaraz uzyskają tytuł magistra:/"

Tylko widzisz - nie każdy ma zapęd do bycia koderem/programistą i nie każdy umie myśleć tym specyficznym tokiem. Może nie idzie im z tym, a są zajebiaszczymi grafikami? Może programowanie szachownicy idzie im kiepsko, ale śmiało piszą niezłe skrypty w bashu i są tak oblatani w częściach komputerowych i samych systemach, że śmiało mogą być administratorami? Może szachownica im nie idzie, lecz programie webowe przyjdzie im znacznie lepiej i zostaną fajnymi webmasterami? Lub mają taki talent marketingowy, że znajdą pracę w firmie IT na stanowisku PR?

Nie deprecjonowałbym ich od razu jako magistrowie, bo szachownicy w języku programowania nie umieją napisać. Sam pamiętam znajomego, który nawet i radził sobie z programowaniem, jednak to nie było dla niego i tak opanował grafikę komputerową, że szczęka mi opadła jak zobaczyłem jego prace, bo nie wiedziałem nawet, że potrafi coś takiego. Dziś ta osoba nie kodzi ani jednej linijki a grafika spod jego ręki jest świetna.

Kwestia talentu - myślenie programistyczne potrafi być specyficzne i nie każdy potrafi wejść na te fale. Nadrabiać mogą to jednak czymś innym.

LonngerM   12 #59 09.06.2014 15:12

@Jusko
Wiem o co Ci chodzi :) I szczerze chciałbym przytaknąć i powiedzieć, że tak jest. Niestety jest wprost przeciwnie. Wielu ludzi z którymi miałem "przyjemność" studiować miało naukę w głębokim poważaniu.

"Przyszedłem na studia, a nie na naukę" - motto przewodnie większości z nich.

Szuri21   17 #60 09.06.2014 15:35

Studia to czas zabawy i tego się nie uniknie. Jednak mimo wszystko można połączyć dobra zabawę, świetne towarzystwo z choć minimalnym wysiłkiem i nauką. Najgorsze jest jak widzę brak jakiejkolwiek ambicji... Przecież to niepojęte. Byle wybłagać zaliczenie, nie przejmując się niczym innym.

Michalk001   7 #61 09.06.2014 17:14

@Greg311 w nowej podstawie masz za zadnanie zamontować jakieś elementy komputera. W moim przypadku był to RAM oraz napęd optyczny.

Szuri21   17 #62 09.06.2014 17:20

Od siebie dodam tylko anegdotę, którą opowiedział mi nauczyciel. Jeden z uczniów będą na egzaminie, miał za zadanie zmontować jakieś części na płycie głównej. Jednak był tak zestresowany, że nie mógł sobie poradzić z otwarcie pudełka od płyty. Po kilku podejściach zrezygnował... A komisja nie mogła nic na to poradzić, bo przecież nie wolno im interweniować w trakcie egzaminu. Ciekawe skąd się to bierze. Czyżby uczniom się wydawało, że mogą olewać lekcje bo potem i tak będzie ich nauczyciel i na pewno zdadzą?

Michalk001   7 #63 09.06.2014 17:29

@Szuri21 nie dziwi mnie to. Mam w klasie typa, który podczas demontażu, przy ściągnaiu radiatora z procesora, wyciagnął przy okazji procesor. Procek nie był "odbezpieczony". Nie mówiąc, że grzebał kilka razy w kompie, który był podłączony do prądu. Nie, nie był wyłączony na zasilaczu, w każdej chwili mógł go przez przypadek uruchomić.
Czasem sobie myśle, że powinny być do technikum jakieś egzaminy wstępne.

Szuri21   17 #64 09.06.2014 17:34

To jest jakieś nieporozumienie. Ale to walka z wiatrakami. Jest to wszystko do poukładania, ale muszą się złożyć 3 czynniki razem: poprawiona podstawa programowa, która będzie adekwatna do dzisiejszych czasów, technologii i umiejętności uczniów nabytych w domu, nauczyciele, którzy będą się szkolić tylko w swoich specjalnościach (tzn. tylko technika i informatyka, bez robienia dodatkowych kwalifikacji i dotyczy się każdego przedmiotu) i na końcu uczniowie, którzy pojmą, że uczyć się trzeba.

LonngerM   12 #65 09.06.2014 18:09

@Michalk001
EJ! Ty się nie śmiej xD Pamiętam swoje pierwsze podejście do zmiany chłodzenia we własnym komputerze:P Było to chłodzenie boksowe - wszystkie zabezpieczenia zdjęte, tylko ściągnąć radiator.

Nie wiedziałem, że pasta może tak mocno trzymać i wyciągnąłem chłodzenie razem z procesorem. Pot mnie oblał w jednej chwili. O mało się nie popłakałem, bo to koszta, komputer wyłączony na jakiś czas itp. O mało nie poszedłem na kolanach do Częstochowy, za to, że się procek nie uszkodził xD

Teraz po szkodzie się trochę o tym poczytało, ale wcześniej... xD Ale teraz są niezłe wspomnienia xD

Michalk001   7 #66 09.06.2014 19:37

@Szuri21
Ciężko będzie poprawić podstawę programową, trzeba ją stworzyć od nowa. W NPP( taa.. nowa :D) jest 20-30 godzin (nie pamiętam dokładnie) na przeliczanie adresów ip z dziesiętnego na binarne(i odwrotnie) oraz obliczanie ilości hostów po masce. To jest max 5h lekcyjnych. 2 kolejne godziny, aby określić podsieci.
Co do 2 czynnika, który wymieniłeś. Moja mam mówiła, że gdy szła do szkoły po podstawówce musiała zdawać egzaminy wstępne. Dlaczego tego nie przywrócić. Oczywiście nie chodzi o to, aby ktoś po gimnazjum potrafił zrobić Active Directory, postawić jakiś serwer czy potrafić programować. Jednak jakiś test, który sprawdza czy posiadamy zdolność analizowania i wyciągania wniosków nie był by zły.
Co do nauczycieli się nie wypowiem. Ze wszystkich, którzy mnie uczyli w technikum mam zastrzeżenie tylko do 2 nauczycieli. Wygląda to raczej na wypalenie zawodowe. Mam akurat szczęście, że uczą mnie ludzie, którzy naprawdę znają się na rzeczy. Ciężko ich na czymś zagiąć(oczywiście nie dotyczmy tej dwójki). Druga kwestia, że nauczyciel ma cholernie dużo do wypełniania różnych pierdół.
O uczniach wypowiedziałem się w jakimś poprzednim poście.

mikolaj_s   14 #67 09.06.2014 23:22

@Szuri21:
Brawo, właśnie odkryłeś, że świat nie jest doskonały. Ale na szczęście dla Ciebie dzięki temu możesz dużo zmienić. Gadanie o niedostosowaniu programu to bzdety. Czego Ci brakuje w programie? Już 6 klasie SP są elementy algorytmiki, liczby binarne. Znajomość podstaw edycji tekstów też jest niezbędna, choć nie oznacza to, że wszystkie lata nauki trzeba tym zapełniać. Niezależnie od programu nauczania to nauczyciel decyduje czego nauczy swoich podopiecznych. A ludzie są różni, tak samo nauczyciele, czasem trafisz na słabszych, czasami na lepszych. Problem też leży w sposobie kontroli pracy nauczyciela. Obecnie często w niższym kształceniu jest tak, że uczniowie dostają dobre oceny i wszyscy są zadowoleni. Jak zaczniesz uczyć i wymagać to pojawiają się rodzice, którzy Ci mówią, że ich dziecko pisze na Facebooku, ściąga gry i programy instaluje na komputerze więc jest świetne z infomatyki, a tutaj na świadectwie taka słaba ocena. Więc po pewnym czasie dochodzisz do wniosku po co się szarpać? Fakt, że nic nie umieją ujawnia się dopiero w LO lub na studiach. Większość nauczycieli woli się dostosować i nie walczyć, ale Ty możesz robić inaczej. A ci zdolniejsi przecież w szkole za zwyczaj nie zostają, w końcu w IT średnia płaca jest w Polsce najwyższa.

Co do stwierdzeń jakie to obecne pokolenie jest złe, słabe, inne itp. to jest to typowe, że nie widzimy swoich słabości, a postrzegamy nowe pokolenie jako gorsze lub wypaczone. Sami koloryzujemy swoje działania w młodości. Tak mawiają ludzie od lat i gdyby to była prawda to już nie byłoby ludzi na świecie ;)
Swoją drogą współcześnie ilość pokus do tego, aby nie uczyć się jest dużo większa niż kiedyś, nie trudno więc znaleźć osoby, które uzależniają się od gier komputerowych, telewizji itp. i nie mają ochoty, ani motywacji do nauki.

Rozluźnienie wymagań w stosunku do uczniów jest faktem, ale nie jest to problem tylko zajęć z informatyki. Niestety często pokutuje opinia, że informatyka to taki przedmiot jak prace techniczne, że każdemu należy się 5, a jak jeszcze cokolwiek umie i potrafi to od razu 6. I spróbuj stosować normalne ocenianie według wymagań przedmiotowych.

Na koniec pomyśl nad sensem używanych metod nauczania. Czego w zasadzie powinni uczyć się uczniowie w szkole? Pamiętam, że jako uczeń byłem oburzony gdy nauczyciel zadawał nam do przeczytania temat w podręczniku, a następnie kazał sporządzić notatkę. Uważałem, że powinien cały czas nam tłumaczyć. Dzisiaj mam już wątpliwości. Moim zdaniem edukacja ma wykształcić w nas umiejętność samodzielnego uczenia się, podtrzymać zdolności twórcze, a nie na siłę wtłaczać nam wiedzę bez naszego wysiłku. Jaki jest dzisiaj zysk z tego, że ktoś dowiedział się tego czy tamtego, skoro wiedza jest na wyciągnięcie ręki w internecie. No i w świetle tego co napisałem czy pogadanka jest taką świetną metodą? I czy wytłumaczenie dzieciom co to jest email, jest o wiele lepsze niż kazanie im samodzielnego znalezienia rozwiązania w internecie? Sam zauważyłeś niechęć uczniów do tego typu metody.
Rolą nauczyciela jest stawianie uczniom zadań i problemów do rozwiązania i pozwolenie na samodzielne poszukiwanie tych rozwiązań. Na koniec poszukiwań niech uczniowie przedstawią Ci swoje rozwiązania, a Ty możesz im pokazać, jak Ty byś to zrobił. Całą wiedzę zdobędą niejako przy okazji i będą ją postrzegać jako bardziej przydatną. Wiedzę można też przekazywać w formie filmików i artykułów stosując metodę odwróconej klasy. Problem tylko w tym, że nie jest to proste. Przygotowanie materiałów jest bardzo czasochłonne, a dobranie odpowiednich zadań i problemów do rozwiązania jest decydujące o skuteczności. Jak będą za trudne lub oderwane od rzeczywistości to zniechęcisz uczniów, jak za łatwe to zanudzisz, a poziom ich musi się zmieniać nieustannie wraz z rozwojem ucznia. Do tego masz różnie uzdolnione osoby, uczące się w różnym tempie. Słowem dżungla w której łatwo zrobić masę błędów, jednak innej sensownej metody nie znam.

mikolaj_s   14 #68 09.06.2014 23:59

@Greg311:
"Najlepszy obraz całej tej chorej sytuacji miał miejsce na maturze. Zdawałem maturę z informatyki. Nie zależało mi na niej aż tak bardzo, bo nadal nie wiem czy będzie mi ona potrzebna. Jako kompilator wybrałem sobie Code::Blocksa. Mieliśmy do napisania jakiś tam program i gdy utworzyłem pusty projekt i chciałem go skompilować program od razu się wywalał. Na maturze jest dostępny jeden człowiek techniczny (administrator który przygotowywał komputery), którego można poprosić o pomoc. Tak też zrobiłem. Co usłyszałem? "Nie wiem, nie jestem w stanie Ci pomóc, ja to tylko instalowałem". Ręce mi opadły. "

Sam sobie jesteś winny. Dzień przed egzaminem masz obowiązek sprawdzić komputer i podpisać, że wszystko działa. Trzeba było wtedy sprawdzić. Do tego nie należało tworzyć projektu, tylko zwykły plik. Projekt wymaga zainstalowania narzędzi do budowania i odpowiedniej konfiguracji. Skoro wybrałeś to IDE to musiałeś go wcześniej używać, a jak tak to powinieneś wiedzieć jak działa i jak go skonfigurować. Nie wymagaj, żeby jakiś informatyk znał konfigurację wszystkich możliwych programów w tym IDE. W żadnej firmie nie skonfigurują za programistę IDE, musi to zrobić sam. (trzeba było wybrać Linuksa, tam w razie czego mógłbyś skompilować z konsoli w g++)
PS. Code::Blocks to nie kompilator, tylko IDE akurat dostarczane razem z kompilatorem.

"Napisałem kod w ciemno (pewnie jest masa błędów), napisałem, że program się wywala i skompilowałem wywalający się plik. Nic więcej zrobić nie mogłem, ale jakoś i tak się tym szczególnie nie przejąłem. "

To w końcu się kompilował czy nie? Poza tym jeśli nie uruchomiłeś programu i nie uzyskałeś wyniku to samo napisanie programu nic Ci nie da. Na maturze masz wpisać wynik, a jak egzaminatorowi nie będzie się kompilować to nie dostaniesz za zadanie punktów.

@Michalk001:
"Ciężko będzie poprawić podstawę programową, trzeba ją stworzyć od nowa. W NPP( taa.. nowa :D) jest 20-30 godzin (nie pamiętam dokładnie) na przeliczanie adresów ip z dziesiętnego na binarne(i odwrotnie) oraz obliczanie ilości hostów po masce."

Podaj w którym miejscu podstawy programowej jest mowa o przeznaczaniu takiej a nie innej ilości godzin na konkretne zagadnienia. Jest tylko informacja o minimalnej ilości godzin dla każdego przedmiotu. Tłumaczenie, że wszystkiemu winna jest podstawa programowa to odwracanie kota ogonem, lub szukanie kozła ofiarnego. Można nauczyć dobrze lub słabo i to nie zależy od podstawy. Za to podstawa jest dobrym wytłumaczeniem, że nauczanie jest kiepskie. Jakoś nieustannie zmieniają podstawę, a efekty kształcenia są bez zmian.

Szuri21   17 #69 10.06.2014 06:16

@mikolas_s
Masz rację dlatego w swoich refleksjach odpuściłem sobie temat podstawy programowej, a wspomniałem o niej kilka razy w komentarzach, gdy inni zaczęli ten temat.

Mówiąc jednak o niedostosowanej podstawie mam na myśli nie fakt, że brak tam pewnych zagadnień, co jednak również się zdarza, ale przede wszystkim fakt, że często są tam rzeczy, których wymaga się od uczniów a oni to umieją. Świat się zmienił a dzieciaki przychodzą do szkoły z niemałą wiedzą nabyta w domu, w szczególności jeśli chodzi o komputery. I tak zamiast wałkować obsługę Worda ze wstawianiem clipartów wolałbym aby uczniowie potrafili prawidłowo formatować tekst, wiedzieli do czego służą znaki białe, twarde spacje, miękki enter, co to jest akapit...

mikolaj_s   14 #70 11.06.2014 07:43

@Szuri21
Jak sądzisz, że uczniowie opanowali już jakieś treści z podstawy to tylko sprawdzasz jakimś krótkim ćwiczeniem, a czas przeznaczasz na naukę teho czego nie umieją nawet jeśli nie jest to w podstawie. Musisz się tylko liczyć z tym że części rodziców się to niespodoba więc musisz się przygotować np. umiszczając te treści w PSO. To wymaga wysiłku i nerwów, dlatego większość sobie odpuszcza. Poprawienie podstawy niewiele da bo w innej szkole może być odwrotnie. Poza tym podstawa jest napisana na tyle ogólnie, że można podciągnąc do niej różne treści. To co jest w programie od wydawnictwa to tylko propozycja.

Zasady edycji to jedna z podstaw, może niektórzy jej nue znają albo im się nie chce

Szuri21   17 #71 11.06.2014 17:06

Raczej im się nie chce. Przecież wiadomo, że programu nauczania proponowane przez wydawnictwa to nic innego jak sposób realizacje tego co w podstawie. Ba. Nauczyciele również mogą tworzyć własne programy, ale pewnych treści i tak muszą 'nauczyć'. Wszystkim nie dogodzisz. Zawsze znajdzie się ktoś komu coś nie podpasuje. A to uczeń będzie narzekał, że on wolałby mieć więcej luzu. A to rodzić będzie miał pretensję, że dziecko nic się nie nauczyło, a to z kolei nauczyciel będzie niezadowolony bo jak to możliwe, że na informatyce trzeba uczyć...

Stormiak12   3 #72 17.06.2014 13:55

Ja również uważam,że program nauczania powinien być zmieniony. Pamiętam,że informatyka w gimnazjum a potem w technikum do najlepszych nie należała. Niemniej obecnie jestem na studiach informatycznych (informatyka na WSNHiD w Poznaniu o specjalizacji sieci komputerowe) i muszę przyznać, że poziom znacznie podskoczył. Uczą nas wyłącznie praktycznych umiejętności, głównie dlatego ,ze na wykładowców zatrudnili osoby związane z zawodem. Oczywiście jest też druga strona medalu ponieważ momentami nie jest tak łatwo ale przynajmniej zyskasz jakąś wiedzę.

Protected_48   3 #73 13.08.2014 11:01

Bardzo fajny obiektywny wpis blogowy. Uważam, że problem TI jest prosty do rozwiązania być może trochę radykalny jednak moim zdaniem słuszny.

Tytuł technika informatyka powinno się dostać o ile dany uczeń zdał maturę(włącznie z egzaminem zawodowym) i w tej zdanej maturze uzyskał z matematyki podstawowej w najniższym wypadku 60 %. Bo technik informatyk z maturą z matematyki 30-40% to jest jakiś żart.

Więcej osób zastanowiłoby się nad technikum i prawdopodobnie zmieniłoby to radykalnie poziom.

  #74 07.01.2015 21:57

Ja tam grałem w cs'a i plemiona... Później (w liceum) grałem w pasjansa sapera i szachy bo internet był blokowany :) A jeszcze później zaczęłem uczyć się sam. I po co komu ta edukacja? ^^

k.palka.pl   2 #75 09.03.2015 12:07

@Michalk001: Ja rozumiem że w przypadku ucznia to Cię zdziwiło, ale możesz mi wierzyć że nie raz w serwisie procek wychodzi z radiatorem ;)

  #76 07.10.2015 09:50

Ja jestem mamą niespełna sześciolatka, który w tym roku przymusowo z innymi niespełna sześciolatkami poszedł do pierwszej klasy. Po miesiącu nauki na zebraniu dowiedzieliśmy się, że dzieci mają zajęcia komputerowe. Polega to na tym, że nauczycielka ma swojego laptopa i pokazuje coś na ekranie. Na pierwszych zajęciach pokazała im ołówek i gumkę w Paincie.

W podstawie programowej zapisane jest:
"11. Zajęcia komputerowe należy rozumieć dosłownie jako zajęcia z komputerami, prowadzone w korelacji z pozostałymi obszarami edukacji. Należy zadbać o to, aby w sali lekcyjnej było kilka kompletnych
zestawów komputerowych z oprogramowaniem odpowiednim do wieku, możliwości i potrzeb uczniów. Komputery w klasach I-III szkoły podstawowej są wykorzystywane jako urządzenia, które wzbogacają proces nauczania i uczenia się o teksty, rysunki i animacje tworzone przez uczniów, kształtują ich
aktywność (gry i zabawy), utrwalają umiejętności (programy edukacyjne na płytach i w sieci), rozwijają zainteresowania itp. Uczniom klas I-III należy umożliwić korzystanie ze szkolnej pracowni komputerowej. Zaleca się, aby podczas zajęć, uczeń miał do swojej dyspozycji osobny komputer z dostę
pem do Internetu. "
W klasie jest 23 uczniów, moje dziecko nie miało okazji dojść do komputera na pierwszych zajęciach. W szkole jest pracownia komputerowa, ale dzieci z klas I-III nie mają do niej dostępu. To Szkoła Podstawowa nr 209 w Warszawie, przy ul. Reymonta. Czy ktoś zetknął się z taką hipokryzją w realizowaniu podstawy programowej? Co robić w tej sytuacji, żeby dziecko nie było poszkodowane przez pierwsze trzy lata nauki?

Kicajek   1 #77 10.11.2015 16:42

Sam artykuł jak i dyskusja w komentarzach bardzo mnie zaciekawiła i dopiero teraz zrozumiałem jakie mam szczęście. Moi rodzice są informatykami, brat programistą, już w wczesnej podstawówce miał wiedzę wyprzedzającą program o... parę lat. Obecnie jestem w 1 gimnazjum (młody, głupi i się wypowiada ;-;) i jak teraz na to patrzę to ta cała edukacja z informatyki to absurd, przez cały rok robiliśmy prezentacje w pp ew. redagowaliśmy tekst w wordzie, to wszystko, zamiast większej ilości przedmiotów przyszłościowych takich jak informatyka, angielski mieliśmy lekcję muzyki, plastyki z, których szczerze mówiąc nic nie wyniosłem, nadal nie wiem co to jest półnuta czy faktura pomimo tego, że uczyłem się przez 3 lata. W dodatku teraz - tj. w gimnazjum nie mam przez cały rok nawet godziny informatyki, mam za to 2 godziny biologii, muzykę i plastykę, ubolewam mocno nad tym. Chciałem też na przykładzie mojego brata wypowiedzieć się o nauczycielach. Brał on udział w wszelakich konkursach, olimpiadach informatycznych. I przez gimnazjum, liceum nie znalazł żadnego nauczyciela, który by mu pomógł, uczyli go ludzie bez pasji w skutek czego sam musiał się uczyć - nikt go nie poprawiał itd. (wiadomo jak jest z nauką do konkursów). To chyba tyle :x

  #78 08.01.2016 18:12

@Jusko: Oj, chłopie... Mowa o wykształceniu informatycznym. Jeśli jest technikum dla webmasterów - trzeba tam się udać. Każda ze znanych mi szkół kształci (średnich i wyższych) w znacznie szerszym profilu. I to akurat jest słuszne. Jeśli chcesz przez całe życie robić jedno - idź na miesięczny kurs.
D.

  #79 08.01.2016 18:13

@Jusko: No i - nie czytałeś uważnie. Te przykłady dotyczyły technikum informatycznego

  #80 08.01.2016 18:25

@Jusko: Nadal błądzisz. Szanuj fortranowców (nawet ja - 46 - jestem na to za młody) - oni naprawdę rozumieją Informatykę, nawet jeśli nie znają nowszych narzędzi. Pascal ma nauczyć PROGRAMOWANIA a nie programowania w języku Pascal. Jest standardem edukacyjnym bo jest najbardziej wymagający i uporządkowany. Kto się nauczy prowadzić auto z automatem w skrzyni biegów, ABS i innymi automatami - pewnie wypadnie na pierwszym zakręcie w 'prostym aucie'. Kto się uczył na maluchu - wypasem najpierw pojedzie nieśmiało i ostrożnie ale wyczuje i ogarnie.

  #81 08.01.2016 18:27

@Jusko: ... Jeśli nie widzisz związku matematyki z programowaniem - widać nie wiesz o co chodzi w prawdziwym programowaniu ...

Jusko   13 #82 09.01.2016 13:55

@Anonim (niezalogowany) #78 #79 #80 #81: Wyciągnąłeś bardzo mocny, niezamierzony kontekst z mych słów.

Tak - uważam, że nie można być informatykiem od wszystkiego. Podobnie jak lekarz - jest rodziny, chirurg, pediatra, alergolog, dermatolog itd. Podstawy są wspólne i trzeba je znać, ale sama dziedzina jest tak rozległa, że jedna osoba nie obejmie wszystkiego w mistrzowski sposób. Jeden klepie kod, drugi robi grafikę, trzeci zajmuje sieciami itd. Można połączyć tę wiedzę, ale to za duże sfery, aby perfekcyjnie *wszystko* pojąć. Dlatego mamy specjalizacje.

Do programu nauczania nawet w technikach, można mieć pewne zastrzeżenia. Choć podstawa, to dobry nauczyciel. Taki, który czuje obecny rynek, obecne realia i *potrafi przekazać wiedzę*. Starsza kadra, z całym szacunkiem do ich wiedzy, bo mają ogromną - ale nie nadąża za obecnym IT (oczywiście nie mogę generalizować).

Fortrana szanuję. Jednak nadal uważam, że PASCAL w roku 2016, jest niestety - nieprzydatny. Raz, że dziś pisze się obiektowo. Dwa - on zapozna z programowaniem, ale to wymarły język, bez przełożenia praktycznego. Pascal jako język to wiedza, którą można pojąć i zapomnieć (bez szkody). Jeśli naprawdę chciałoby się zapoznać kogoś z programowaniem, a przy okazji nie popadać w dawne dzieje - jest Python. Prosty niczym Pascal, język dzisiejszy, ogromne możliwości, szybko przyswajalny, uczący idei obiektowości. Dzisiaj Pascal - naprawdę tylko jest, bo jest. Zmienić teraz język na Pythona, powodowałoby zbyt dużo implikacji (choćby kadrowych), więc jest, jak jest. Już BASIC w postaci Gambasa jest bardziej żywy, aniżeli Pascal - poważnie.

Programowanie i matematyka - są nierozerwalnie połączone. Aczkolwiek dziś...już niekoniecznie :-) Czasy się zmieniły i nie trzeba być już profesorem, aby tworzyć skomplikowane aplikacje, mając same dwóje z matematyki. Inaczej ma się sprawa, jeśli mówimy o programowaniu układów samochodowych, sterowników, oprogramowania obrabiarek CNC itd.

Autor edytował komentarz.
  #83 29.04.2016 20:37

Hmm..
lekcje informatyki...
Pamiętam to jako gnojenie mnie przez nauczyciela, który nie wiedział nawet połowy tego co ja{w 2 gimnazjum miałem już obcykany średni poziom C++
Nie mówiąc już o Javie, Visual Basicu.
Cóż, może rzeczywiście za bardzo się tym chwaliłem (przed nim)
no ale to były fakty
Raz kazał mi się dostać do zablokowanego kompa.
Rzecz jasna nie potrafiłem
Wziąłem więc płytę z linuxem na jego biurku, pozmieniałem coś z system win32 i cmd... HASŁO ZMIENIŁEM, WPISAŁEM, ZALOGOWAŁEM SIĘ!
KURNA , PAŁE DOSTAŁEM!