r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Test bezpłatnych programów antywirusowych 2012

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Na rynku jest sporo darmowych programów antywirusowych. Każdy z nich ma za zadanie zabezpieczyć nasz komputer przed różnego rodzaju wirusami. Niestety nie wszystkie wywiązują się z tego zadania należycie. Wiele zależy oczywiście od indywidualnych preferencji, ale warto wiedzieć, spośród jakich rozwiązań antywirusowych wybierać, a jakich lepiej się wystrzegać. Postaramy się przybliżyć odpowiedzi na te pytania w niniejszym teście.

Jaki program antywirusowy wybrać?

Na rynku jest sporo darmowych programów antywirusowych. Każdy z nich ma za zadanie zabezpieczyć nasz komputer przed różnego rodzaju wirusami. Niestety nie wszystkie wywiązują się z tego zadania należycie. Wiele zależy oczywiście od indywidualnych preferencji, ale warto wiedzieć, spośród jakich rozwiązań antywirusowych wybierać, a jakich lepiej się wystrzegać. Postaram się przybliżyć odpowiedzi na te pytania w niniejszym teście.

W tym roku postanowiłem sprawdzić działanie 13 bezpłatnych programów antywirusowych dostępnych w bazie dobrychprogramów. Obok najpopularniejszych rozwiązań takich jak avast!, AVG, Avira czy Comodo znalazło się również kilku nowicjuszów. W naszym teście zadebiutowały takie pozycje jak Ashampoo Anti-Malware, Ad-Aware Free Internet Security, Kingsoft PC Doctor, Outpost Security Suite Free oraz Returnil System Safe Free. Technicznie rzecz ujmując są to pakiety zabezpieczające, ale myślę, że skoro są darmowe, to nic nie stoi na przeszkodzie by sprawdzić skuteczność ich silników antywirusowych.

r   e   k   l   a   m   a

Platforma testowa

Nasza platforma testowa składała się z następujących elementów:

  • Procesor Intel Core i5 2500K 3,3 GHz
  • Płyta Gigabyte GA-P67A-UD7
  • Pamięć RAM Kingston 2x4 GB DDR3
  • Karta graficzna Sapphire Radeon 5770 1GB Vapor-X
  • Dysk Samsung F3 1TB
  • Zasilacz Fractal Newton R2 1000W
  • Windows 7 Professional (64-bit)

Pretendenci

Testom zostały poddane następujące aplikacje antywirusowe:

Kryterium doboru programów było stosunkowo proste. Każda aplikacja musi być udostępniana na licencji bezpłatnej — przynajmniej do użytku niekomercyjnego — ale chyba nie trzeba być Sherlockiem Holmesem by na to wpaść, w końcu sam tytuł artykułu powinien każdemu to wyjaśnić. Poza samą licencją, podczas mojej selekcji ważne było to aby producent udostępniał swoje narzędzie w wersji stabilnej oraz aby było ono cały czas rozwijane.

Procedura testowa

Procedura testowa wyglądała podobnie jak w poprzednich latach, z tą różnicą, że do walki z armią przeszło 82 tys. świeżutkich wirusów stanęło tym razem aż trzynaście bezpłatnych programów antywirusowych. Każdy z antywirusów miał za zadanie przeskanować paczkę składającą się z ponad 35 GB zagrożeń podzielonych na 17 kategorii. W tym roku poza sprawdzeniem skuteczności działania skanera na żądanie postanowiłem zbadać również jak działa skaner rezydenty oraz funkcja przenoszenia plików do kwarantanny każdego z antywirusów.

Komponenty Adware wchodzące w skład naszego „zestawu powitalnego” to głównie aplikacje zawierające mechanizmy szpiegujące. Ich zadanie jest stosunkowo proste — dostarczyć autorom wirusów wszelkich możliwych informacji o użytkowniku. Oczywiście bez jego wiedzy. W katalogu Dialer znalazły się programy, które bez wiedzy i zgody użytkownika nawiązują połączenie z siecią. Zagrożenie dotyczy użytkowników łączących się z Internetem za pomocą modemu. Downloadery podobnie jak komponenty Agent odpowiedzialne są za pobieranie szkodliwego oprogramowania na komputery ofiary. Exploity wykorzystują błędy w oprogramowaniu i przejmują kontrolę nad działaniem procesu. W katalogu Generic znalazły się programy, które zachowują się jak tradycyjne wirusy. Narzędzia z grup Hacktool, Rootkit oraz Virtool stworzono w celu przejęcia zdalnej kontroli nad komputerem użytkownika. Ircboty z kolei to narzędzia zdalnej administracji, które omijają standardowe mechanizmy zabezpieczeń i potajemnie przejmują kontrolę nad programem, systemem lub siecią. W katalogu Linux znalazło się tylko jedno zagrożenie w postaci wirusa Linux Tsunami atakującego systemy Mac OS. Największym składnikiem naszej paczki były Trojany (oprogramowanie, którego nazwa pochodzi od mitologicznego konia trojańskiego). Instalowane są one zazwyczaj podstępem i umożliwiają przejęcie pełnej kontroli nad komputerem ofiary. Wormy uprzykrzają głównie życie, powielając się i wysyłając swoje kopie do innych użytkowników sieci. Potrafią blokować dostęp do stron internetowych, szyfrować pliki, wyłączać usługi aktualizacji itp.

1 2 3 4 5 następna
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.