Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Tolino Shine (typ 2): volksczytnik z kagankiem

Przy bogato zdobionym stole, o wymiarach podobnych do pokładu lotniskowca, siedziało ich tylko kilku. Stateczni panowie w gustownych garniturach spoglądali na okładki leżących przed nimi teczek. Misterna inkrustacja na okładce układała sie w dwa słowa: "Operation Leser". Najstarszy z nich, siedzący u szczytu stołu, przemówił.
- Meine Herren, nie jest gut. Ci verdammte Amerikaner bezczelnie chcą zmonopolizować nasz Vaterland rynek. Przed wami leży ostateczne rozwiązanie tej kwestii. To będzie prawdziwa czytelnicza Wunderwaffe.

Kulisy operacji

Tak mogło wyglądać spotkanie największych wydawców książek i hurtowników z gigantem telekomunikacyjnym Deutsche Telekom, które miało na celu osłabienie (szybko rosnącego w siłę) Amazona w niemieckojęzycznych krajach. Do tej pory, jeśli chodzi o czytniki, poszczególni wydawcy w Niemczech opierali się o zewnętrzne rozwiązania (zazwyczaj chińskie). Urządzenia były różne, ale ich jakość i poziom technologiczny można było określić efemistycznie jako przeciętną. Sami Polacy coś o tym wiedzą, ponieważ na nasz rynek trafiło wiele Trekstorów, OYO i Cybooków. Jakość ekranu, parametry techniczne sprzętu (Kindle, Kobo), poziom usług (Amazon) biły na głowę te niemieckie. Pragmatyczni Germanie nie próbowali wynaleźć koła od nowa, ale oparli się o sprawdzone rozwiązania (również te konkurencji). Wspólnymi siłami stworzono nową markę, pod szyldem której, zadebiutował nowy czytnik. Jeden dla wszystkich wydawców, różniących się tylko powiązaniem systemu z odpowiednią księgarnią. Wirtualną przestrzeń (TelekomCloud) na dane zapewnił wielki Deutsche Telekom, wspomagając ją siecią darmowych hotspotów. Tak oto, pierwszego dnia marca 2013 roku, w okrągłą trzydziestopierwszą rocznicę premiery "Vabanku" Machulskiego, narodziło się Tolino Shine . Pierwszy niemiecki czytnik z podświetleniem. Konkurent Kidle Paperwhite pierwszej generacji i Kobo Glo. Sprzęt dla każdego Niemca, terminator tanich Kindli i ich konkurentów.

Sposób działania elektronicznego papieru:

Kasztanem po oczach

Prezentowany sprzęt jest drugą (poprawioną) wersją. W międzyczasie konkurencja wydała lepszą (nową) wersję swojego czytnika (Paperwhite 2 i Kobo Aura) i Shine stał się już pełnoprawnym budżetowcem. Specyfikacja techniczna nie powala na kolana, ale jest zupełnie przyzwoita, jak na tak prosty model. Mamy w zasadzie wszystko i nic. Jest podświetlenie, dotykowy ekran o podwyższonej rozdzielczości, WiFi, przeglądarkę, obsługę napopularniejszego formatu książek (ePUB) i dostęp do chmury (po zalogowaniu do księgarni). Prosty sprzęt do czytania z własnym ekosystemem. Ascetyczna niezbędność.

Wygląd nie powala na kolana. Głównie za sprawą koloru (kasztanowozłocisty), który przypomina miks barw wnętrza zużytego pampersa albo odzienie średniowiecznego franciszkanina ozdobione złotym brokatem. Materiał obudowy jest lekko podgumowany, więc dobrze trzyma się go w łapach i nie palcuje się. Jest trochę większy od konkurentów, przez co lepiej obsługuje się go jedną ręką.
Całość jest dobrze spasowana. Nie ma żadnych luzów, nie grzechocze i nie chrzęści. Mamy cztery fizyczne przyciski: główny, włącznik/wyłącznik/uśpienie (w formie suwaka), włącznik/wyłącznik podświetlenia i reset (pod klapką). Przełącznik oświetlenia i HOME jest trochę za miękki i czasami ciężko je wyczuć (tym bardzie, że dłuższe przytrzymanie tego pierwszego, wywołuje menu oświetlenia). Nie inaczej jest z suwakiem zasilania/uśpienia. Jest gładki i czasami nie dojeżdżamy nim do końca, czego efektem jest brak pożądanej reakcji. Obecny jest też port microUSB oraz czytnik kart microSD (do 32 GB). Resztę obsługujemy za pomocą dotykowego ekranu.

Perła z kagankiem

Matryca tego Tolino to eink Pearl HD o standardowej (w tych urządzeniach) przekątnej wynoszącej 6 cali i rozdzielczości 758x1024 pikseli. Daje to zagęszczenie rzędu 213 DPI. Dodatkowo mamy podświetlenie LED i optyczny "dotyk" (podczerwień). Użycie podczerwieni powoduje, że ekran jest głębiej osadzony, co wpływa na powstawanie na nim cieni podczas czytania w słońcu. Brak za to zastrzeżeń co do precyzji jego działania. Jest możliwość powiększania tekstu za pomocą "szczypnięcia" i można przewijać treści gestem, jeśli nie mieści się ona na ekranie.

Istotną informacją jest implementacja technologii Regal do obsługi wyświetlanego obrazu. Debiutowała ona wraz z pojawieniem się następcy technologii E Ink Pearl czyli Carty. Służy do ograniczenia efektu tzw. ghostingu i wydłuża pracę na jednym ładowaniu. W praktyce wygląda to tak, że w starszych wyświetlaczach pełne odświeżenie musiało nastąpić co kilka stron (litery stawały się coraz bardziej nieczytelne). Teraz pełne odświeżenie, niwelujące degradację wyświetlanych liter po każdej następnej wyświetlonej stronie oraz przebicia ze stron poprzednich, można wykonać po kilkudziesięciu kartkach. Sam tekst jest ostry i jego przeczytanie nie sprawia kłopotów (anorektycznych fontów też). Podświetlenie ma chłodną barwę i ma dobrze zestopniowany zakres jasności. Na niższych poziomach widać jego nierównomierność. Nie jest to dokuczliwe, a konkurencja, w tym względzie, nie jest wybitnie lepsza (z tej półki cenowej). Do czytania po ciemku w zupełności wystarczy 20 - 50% mocy. Przydaje się również w innych okolicznościach, takich jak: zmienne warunki świetlne lub kiedy trzeba zniwelować światło odbite od ekranu. Krótko pisząc, światło przydaję się i lepiej je mieć, niż nie mieć (zawsze można je wyłączyć).

Serce i rozum kasztana

Całością zarządza procesor Freescale MX507 (ARM Cortex A8) o prędkości taktowania równej calutkie 800 MHz. Do kompletu mamy 256 MB RAM i 4 GB pamięci wewnętrznej (z czego 2,1 GB do użytku własnego). Wszystko to obsługuje system oparty o Piernika (Android 2.3.4) i jest zaskakująco gramotny. Czytnik nie ma tendencji do "łapania muła za uszy", a dłuższe chwile namysłu widać tylko przy sporych plikach lub aktualizacji biblioteki. Wolna pamięć wewnętrzna pozwoli zapeklować czytnik ponad dwoma tysiącami opasłych tomiszczy w formacie ePUB. To sporo czytania

Sam system jest prosty jak pręt w stoczniowym płocie i nawet w suahili nie sprawiłby zbytnich problemów. Ekran domowy podzielony jest na części: u góry nasza biblioteka, na dole księgarnia. Oprócz tego pasek stanu (ikony powiadomień, zegar, chmura i pasek naładowania), ikona wyszukiwarki, logowania do księgarni i ustawień. Ciekawostką jest brak możliwości ustawienia 24 godzinnego zegara dla języka angielskiego. Poza tym możemy ustawić czas uśpienia, częstość pełnego odświeżenia ekranu, jasność, zablokować czytnik kodem, ustawić czas, zresetować urządzenie, nawiązać łączność bezprzewodową, zalogować się do chmury, sprawdzić stan naładowania akumulatora, ilość dostępnęj/zajętej pamięci, wersję oprogramowania, zarządzać słownikami, wejść do przeglądarki internetowej, pomóc sobie i zmienić język. Po prostu niezbędne minimum.

OKO test

Równie proste jest samo czytanie. Puknij prawą stronę ekranu, będziesz na następnej stronie, lewą, wrócisz do poprzedniej. Gest szcypnięcia wywołuje zwiększenie lub zmniejszenie fontu. Menu książki wywołujemy dotykając środkowej części ekranu. U góry i na dole pojawiają cię belki z funkcjonalnościami. Ta na dole zawiera pasek przewijania stron (można też wybrać konkretny numer) i nazwę rozdziału wraz z ilością stron do jego ukończenia. Na górze pojawia się pasek stanu i zestaw ikon. Możemy zamknąć książkę, zmienić tryb wyświetlania krajobraz/portret, wywołać spis treści, założyć zakładkę, zmienić ustawienia tekstu, oświetlenia i przeszukać tekst.

Najwięcej zabawy jest w ustawieniach tekstu. Możemy wybrać jedną z siedmiu wielkości liter, fontów do wyboru mamy całe pięć sztuk (plus ustawienia domyślne książki jako szóste), zmienić interlinię, justowanie i marginesy (zmieniając tym samym ustawienia książki). Podobnie jest w Kindlu, o Kobo nie wspominając. W innych czytnikach, które korzystają z osobnych programów do odczytu książki tych ustawień jest znacznie więcej. Z jednej strony to zaleta (mamy więcej możliwości personalizacji), z drugiej zaś, nie giniemy w mrowiu ustawień. Smutnym faktem jest ubogość obsługiwanych formatów. Wyświetla całe trzy: ePUB, PDF (również z DRM) i TXT.

Oszczędny jak diesel

Litowo-polimerowy akumulator o pojemności 1500 mAh pozwala, według producenta, na czas działania do siedmiu tygodni. Jak zwykle w takich przypadkach optymizm marketingowy nagina trochę rzeczywistość. Codzienne doświadczenia pozwalają mi stwierdzić, że realnie możemy liczyć na 3-4 tygodnie czytania w cyklu mieszanym. Uruchomienie modułu Wifi powoduje znaczny ubytek energii i wtedy czas działania liczymy w godzinach. Ładować kasztana możemy każdą ładowarką z wtykiem microUSB.

Pimp my ride, czyli tuning

Tolino Shine daje się stuningować. W ograniczonym zakresie, ale zawsze to coś. Nie obędzie się bez pewnych "patentów", ale nie jest to problem z dziedziny porównywalnej z fizyką kwantową. Możemy zmienić fonty, ekran uśpienia, dołożyć swoje słowniki. Czytnik współpracuje również bezproblemowo z Calibre. Ważną wiadomością jest również fakt, iż producent na bieżąco go aktualizuje, dodając nowe funkcjonalności. Kolejną dobrą nowina, to możliwość zrootowania urządzenia. Biorąc pod uwagę, że cała pamięć mieści się na karcie umieszczonej w slocie płyty głównej, istnieje prawdopodobieństwo stworzenia alternatywnego oprogramowania. Wystarczy tylko zdjąć obudowę i podmienić kartę (chyba, że mądre czaszki wymyślą prostszy sposób).

Smak kasztanów z Alexanderplatz

Podsumowując, Tolino Shine to prosty, solidnie wykonany czytnik. Nie powala ilością obsługiwanych formatów, ale ma przyzwoite oświetlenie (szkoda, że w tonacji zimowej) i działa bezproblemowo. Przyciski mogłyby być lepiej wykonane, tak samo, jak klapka zakrywająca porty. No i ten nieszczęsny kolor. Przyzwyczaiłem się, że Niemcy to w kolejce po gust u Pana Buczka raczej nie zagościli, ale tutaj pojechali po krawędzi muszli. Cena tegoż wynalazku za Odrą kształtuje się w granicach 70-90 euro. Uśredniając daje to sumę ok. 350 zł. Nie jest to suma powalająca i pozwala konkurować z "chińczykami" ze światłem o wątpliwej funkcjonalności. Większość książek to formaty ePUB, MOBI (który można łatwo skonwertować do tego pierwszego) i PDF (co najwyżej średnio tolerowany w czytnikach) , więc ubóstwo funkcjonalne w tym względzie łatwo wybaczyć. Ten czytnik jest jak Garbus. Tani, niezbyt urodziwy, funkcjonalny jak potrzeba, można używać go nocą i jest podatny na tuning. Prawdziwy czytnik dla mas, czyli volksczytnik.

Zalety:

  • podświetlony ekran HD
  • implementacja technologii Regal
  • dobra jakość wykonania
  • czas działania
  • cena (często są promocje)
  • prosty w obsłudze

Wady:

  • dyskusyjna kolorystyka
  • niewygodne przyciski fizyczne
  • dostępność w Polsce
  • pełna funkcjonalnośc dopiero po zalogowaniu do danej księgarni (brak polskich)
  • brak dodatków rekreacyjnych (np.: szachy, sudoku czy go)
  • ubogo wyświetlane metadane
  • mało obsługiwanych formatów
  • niewygodne zamknięcie klapki portów

Źródła:

  • www.eink.com
  • www.naberius.de
  • www.tolino.de
 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze

0 nowych
MaXDemage   18 #1 06.09.2015 18:26

Ciekawy opis, ciekawy czytnik a za Pluto mega plusik ;D

xomo_pl   21 #2 06.09.2015 19:27

z ciekawości: made in China czy jednak made in Germany?

mkspoker   7 #3 06.09.2015 19:39

@xomo_pl:
Raczej germański wyrób, choć wnętrze podejrzanie przypomina czytniki Kobo.

xomo_pl   21 #4 06.09.2015 19:52

@mkspoker: jeśli masz pudełko z niego to łatwo można to sprawdzić po kodzie kreskowym ale powinno być też podane gdzie wyprodukowano :)

mkspoker   7 #5 06.09.2015 20:17

@xomo_pl:
401 początek, więc Niemcy. Nie dopatrzyłem się nigdzie magicznego zwrotu "made in".

xomo_pl   21 #6 06.09.2015 20:37

@mkspoker: ok - sam kod wystarcza by to określić :)
Trzeba przyznać, że to ciekawa alternatywa dla produktów made in China. Szkoda tylko, że polski użytkownik nie doceni pełnych możliwości sprzętu ;)

funbooster   8 #7 06.09.2015 22:38

@xomo_pl: xomo_pl: Nie do końca. Mój tablet colorovo chińczyk, ale kod na opakowaniu 590... Myślę, że ten czytnik też chińczyk ;) Już wiele sprzętu widziałem "designed" in Germany ;)

xomo_pl   21 #8 06.09.2015 22:41

@funbooster: ale 509 to nie 401 :D

funbooster   8 #9 06.09.2015 22:44

@xomo_pl: Co to za różnica i tak pewnie chińczyk. Nie wiem czemu ludzie tak się dziwią, że coś jest made in china. Jakość i tak zależy od ceny.

xomo_pl   21 #10 06.09.2015 23:19

@funbooster: niekoniecznie - Niemcy sporo produkują u siebie :)

awangardowy   7 #11 06.09.2015 23:46

3 czytniki e-ink mam, w tym Kindle. Jednak wszystkie trzy są 6 calowe.

jedyne co się liczy w czytnikach e-ink, to wielkość no i dotyk lub brak. Na 6 calach nie da się czytać PDFów wygodnie. I wtedy trzeba kombinować z epub/mobi.

10 calowy czytnik (cena 600-650 zł++ na allegro) już daje radę z PDF. Bez zbędnej konwersji, reflow, etc. 10 cali to Mercedes wśród czytników. A reszta to zabawki.

Nie chcę dogryzać (ostatnio to się za często zdarza;/). Autor napisał wszystko co się da. Ale nic prawie o dotyku lub wielkości 6/10 cali? Autor chyba nie ma za dużego doświadczenia z czytnikami, albo mało ich używa. ;)

Autor edytował komentarz.
mkspoker   7 #12 07.09.2015 00:25

@awangardowy:
Autor sądzi, że o dotyku to niech episkopat z prokuraturą sobie gawędzi. Autor widzi coś o dotykowym interfejsie w tekście, a jak działa dobrze (czyli jest w normie), to nie ma co o tym wspominać. Autor zapomniał wrzucić tabeli ze specyfikacją i tyle. Autor to później poprawi. Autor rzeczywiście o czytnikach za wiele nie wie. Autor miał tylko OYO, PocketBooka, Kindla, Onyxa a teraz Tolino. Autor obcowałe też z Kobo i paroma chińskopodobnymi wynalazkami, jak Lark i Booky, czyli jeszcze sporo do nauki zostało.
Autor mniema, że czytnik zabawką nie jest, a raczej wyspecjalizowanym urządzeniem, które do pewnych spraw (jak obsługa książek technicznych czy medycznych) nie dorosło. Autor sądzi, że na sześciu calach da się przeczytać coś w PDF, tylko to coś musi być dobrze zrobione.

P.S masz trzy czytniki? Opisz jeden, autor i inni poducza się od tak światłej i obszernej w wiedzę osoby.

mkspoker   7 #13 07.09.2015 00:31

@funbooster:
Nie do końca tak jest. Projekt urządzenia, rodzaj materiałów użytych do budowy, montaż końcowy i testowanie, to pewnie zasługa Niemców. Za Tolino stoi Deutsche Telekom, a oni mają odpowiednie instrumenty nacisku, aby jakość podzespołów od dostawców była odpowiednia. Nie tylko w Chinach, ale i na całym świecie.

Szern   7 #14 07.09.2015 12:16

Mam za sobą jedynie trzy typy czytników, więc w stosunku do Autora jestem taaaki malutki, ale generalnie recenzja mi się nie podoba. Jest dla mnie rozlazła i subiektywna. Dodatkowo ten autorytatywny ton w komentarzach... Z jednej strony dotyk to dotyk i co się tu rozpisywać, a z drugiej rozbebeszony czytnik... Mnie, jako amatora bardziej interesuje działanie dotyku (wbrew temu, co twierdzi Autor - bywa z tym bardzo różnie) niż wygląd płyty głównej.

awangardowy   7 #15 07.09.2015 12:50

@mkspoker:
no trzy czytniki, z tego dwa jakieś randomowe jak ten twój z opisu, a jeden to dotykowy kindle. Co tu opisywać? Wszystkie 6 cali są podobne do siebie. Mniej więcej to jest tak jak ze zwykłymi telefonami GSM - kto dzisiaj zna jakieś różnice pomiędzy nimi?

"czytnik zabawką nie jest, a raczej wyspecjalizowanym urządzeniem, które do pewnych spraw (jak obsługa książek technicznych czy medycznych) nie dorosło"

no to zabawką czy narzędziem pracy? zdecyduj się.

nie ma się o co spierać, na 6 calach nie da się oglądać poprawnie większości PDFów i dokumentacji. No i jest różnica "przeczytać" (fragment) a czytać wygodnie. Też mam reflow, nawet nie pamiętam jak się z tego korzysta.

dobre są te trzy konwertery:
1. http://pandoc.org/
2. calibre
3. k2pdfopt : http://www.willus.com/k2pdfopt/

swoją drogą - miałeś tyle czytników, a czy któryś z nich był 10 calowy?

Autor edytował komentarz.
mkspoker   7 #16 07.09.2015 15:01

@awangardowy:
Czytnik nie jest zabawką, ale substytutem książki z dodatkowymi (lub nie) możliwościami. Mnie interesuje czytanie książek, nie używanie czytnika jako pomoc w pracy czy nauce. Sześć cali (a nawet mniej w zupełności do tego wystarcza). Większego nie miałem i nie potrzebuję. Wszystko większe niż 8 cali, na dzień dzisiejszy, jest towarem niszowym.
Do specjalistycznych publikacji w formacie PDF najlepszy jest tablet z dobrym ekranem. Zapewnia największą wygodę i szybkość działania. Przynajmniej na razie, bo czytniki dopiero dojrzewają i trzeba poczekać na ekrany oferujący lepszy kontrast, większą gamę odcieni i szybsze odświeżanie.

awangardowy   7 #17 08.09.2015 00:26

@mkspoker:

zgoda i brak zgody co do tego co napisałeś.

pełna zgoda, że da się na 6 calach wygodnie i przyjemnie czytać beletrystykę i literaturę piękną, ale także np. historię. Da się też poezję, reportaż. W ogóle czytanie beletrystyki na e-ink - dobrej książki - jest jednym z najprzyjemniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Pamiętam jak z ciekawości - na początku - chciałem wypróbować "jak się tego używa"... po kilku godzinach i chyba ~150 stronach przeczytanych stwierdziłem, że to świetne urządzenie, a a od dobrej książki ciężko jest się oderwać ;)

na egzaminy też się z tego uczyłem, np. 1 slajd = 1 ekran 6 cali. To jest ciekawa sprawa, bo łatwo skonwertować PowerPoint do slajdów w PDF, a później idealnie się to komponuje z czytnikiem.

nie da się natomiast wygodnie czytać dokumentacji technicznej, ale np. jako programista zainteresowany jestem dokumentacją z kodem. Nie trzeba tutaj jakiś inżynieryjnych kombinacji z AutoCAD, ale zwykły kod-komentarz. I tak w kółko. Coś takiego na upartego też się da, ale często nie ma sformatowanego tekstu do mobi/epub. Trzeba konwertery.

natomiast kompletnie nie zgadzam się z "Do specjalistycznych publikacji w formacie PDF najlepszy jest tablet z dobrym ekranem.".
Po to się kupuje e-ink, aby oczy nie bolały i żeby wyświetlacz ciekłokrystaliczny nie świecił po oczach. To jest główna różnica - wygoda dla oczu, bo to są inne typy ekranów.
tablet do dokumentacji jest dobry tylko na chwilę... już lepiej w drukarkę zainwestować i drukować.

10 cali e-ink nie świeci po oczach, a zapewnia wystarczającą wielkość żeby wygodnie czytać 99% PDFów bez konwersji, bez reflow, bez kombinacji i narzekania na za duże marginesy lub za mały tekst.
bronię 10 cali, których nie mam, ale używałem... różnica jest kolosalna i nie ma nic lepszego do źle sformatowanych PDF, pracy, dokumentacji. A nawet do beletrystyki - jest znacznie lepiej na 10 calach.

Autor edytował komentarz.
Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #18 08.09.2015 10:07

@Szern: Dobra recenzja zawsze jest subiektywna bo recenzent opisuje jakie na nim wywarło urządzenie. Nie rozumiem twego zarzutu :)

Szern   7 #19 08.09.2015 10:32

@Pangrys: Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Mam prawo do wyrażania własnej opinii w komentarzach, prawda? Recenzja to "analiza i ocena dzieła artystycznego(...) itp. Pełni funkcję informacyjną, wartościującą i postulatywną, nakłaniającą lub zniechęcającą." W przypadku recenzji sprzętu oczekuję odrobiny obiektywizmu i doświadczenia. Recenzja typu: "A mi się nie podoba", z minimalną ilością informacji, opakowana kwiecistym stylem graniczącym z grafomanią nie jest tym co lubię najbardziej. Wolę zwięzłą, rzeczową recenzję, opartą na faktach i realnych doświadczeniach niż: "Wygląd nie powala na kolana. Głównie za sprawą koloru (kasztanowozłocisty), który przypomina miks barw wnętrza zużytego pampersa albo odzienie średniowiecznego franciszkanina ozdobione złotym brokatem.". Urocze, jeśli znalazło by się w Harlekinie, ale nieco razi mnie w recenzji sprzętu.
Z mojej strony koniec tematu. :)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #20 08.09.2015 10:41

@Szern: Owszem, taka forma może ci się nie podobać. Twoje prawo :) Natomiast mi taka forma odpowiada bo przynajmniej widać że opisywane urządzenie wywołały jakieś odczucia u recenzenta. A istotnie kolor owego czytnika jest nieco, hmm... kontrowersyjny :D

mkspoker   7 #21 08.09.2015 15:54

@Szern:
Obiektywnie stwierdzam, że Twój komentarz również nie jest obiektywny ;) Blogi z natury rzeczy są bardziej "luźne" językowo. Można oczywiście klepać jak pan z telewizji w "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?", ale ja tak nie potrafię (chyba, że na śmieszno). Poza tym zawsze są inne recenzje do poczytania/obejrzenia w internecie. Zapoznanie się z również z nimi, daje komplementarną wiedzę (przynajmniej w teorii) o czymś/kimś. Poza tym jestem, byłem i zostanę subiektywny, no chyba, że ktoś mi zapłaci za obiektywizm (który i tak w dużej części pozostanie teoretyczny).

covo   3 #22 22.09.2015 02:11

ale cenowo to wolny rynek allegrowy na łeb chyba upadł -> cena = 999 zł <-- jakas groteska.

  #23 28.10.2015 21:51

Jeśli ktoś z komentujących poszukuje szerszej recenzji Tolino Shine, to zapraszam na http://cyfranek.booklikes.com/post/964303/tolino-shine-czytnik-ksiazek-elektroni...
Pisana co prawda w 2014, ale wciąż aktualna. Warty uwagi jest również Tolino Vision 2 - recenzja tutaj: http://cyfranek.booklikes.com/post/1179181/tolino-vision-2-wodoodporny-czytnik-e...