Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

FantAsia: test Teclast X89 Kindow, taniej kolorowej alternatywy dla czytników Kindle

Od jakiegoś już czasu zastanawiałem się nad czytnikiem ebooków, aby w wygodny sposób móc powrócić do zagłębiania się w fabułę książek, ale stale wahałem się z uwagi na jeden powiązany z tym problem. Kolor, a konkretnie komiksy, jak też od czasu do czasu może ilustrowane magazyny. Nie samymi zadrukowanymi maczkiem, czarno-białymi stronicami człowiek żyje. Oczywiście propozycje z elektronicznym barwnym inkaustem kosztują sporo, więc w końcu myślami powróciłem do tabletów. Zacząłem szukać czegoś nie większego niż 8 cali, z jasnym i dobrej jakości ekranem o wysokiej rozdzielczości naturalnie, zaś pozostałe ewentualne opcje tak naprawdę zeszły na dalszy plan. Liczyła się do tego niska cena i tylko przy okazji może jakaś w miarę znana marka. Cóż, okres wakacyjny sprzyja wielu łowom na elektronikę, o czym sklep Gearbest świetnie wie, i tam w okazjonalnych promocjach poniżej 70 dolarów do wyhaczenia bywa sprzęt o znajomo brzmiącej nazwie Teclast X89 Kindow Reader Tablet PC. Tak, taka fonetyczna wariacja na temat popularnych czytników Amazonu.

Roztrząsając na szybko pozostałe składowe nazwy urządzenia, znanego również jako członka linii Ultrapad (zamotane, wiem), mamy oznaczenie liczbowe z iksem, typowe dla Teclasta, a na końcu również wzmiankę o komputerze. Dostajemy bowiem tablet o dwóch systemach. Z jednej strony starusieńki Android 4.4.4, z ostatnią aktualizacją OTA z maja. Tu nie ma się czym chwalić, bo producent mógł się wysilić i dać już coś nowszego. Jednak do wyboru otrzymujemy też Windowsa 10 Home Edition, który, o dziwo, na tak niewielkim ekranie prezentuje się całkiem zjadliwie. Pytanie, jak często korzystał będę z obu opcji, bo na pokładzie mamy tutaj wyłącznie podzielone praktycznie na pół 32 GB? Wychodzi po niecałe 7 giga wolnego na system i ponadto W10 nie widzi niestety partycji Androidowej. Na potrzeby konsumpcji treści, nawet KitKat mi wystarczy, chociaż zakładam, że niebawem znajdzie się w sieci alternatywne oprogramowanie, dające awans do 5.1. Okienka traktuję więc w ramach ciekawostki dorzuconej w cenie, ale dla kogoś to może być dość ważny czynnik. Każdy z systemów oferuje skrót na pulpicie, umożliwiający sprawną zmianę z jednego na drugi.

Skromne dobrego początki

Pudełko dostajemy skromne, całe niemal w bieli. Na pomarańczowo wrzucono na nie tylko logo Teclasta, jest niebieski znaczek Intela, wspomniane wstępnie oznaczenie X Ultrapad na wierzchu, a pod spodem naklejka z podstawowymi parametrami urządzenia. W środku znajdziemy tablet, kabelek micro USB do ładowania, kabelek USB-OTG i tyle z akcesoriów. Całości obrazu dopełnia skrótowa instrukcja obsługi po angielsku, wyraźnie przygotowana ogólnie dla kilku modeli, dwie inne całe w krzaczkach, karta gwarancyjna plus znaczek kontroli jakości w kształcie rombu. Na ekranie fabrycznie zamontowano folię ochronną, lecz dość słabej jakości oraz powiedzmy przepuszczalności. Szybko się rysuje, w dodatku zaś widocznie pogarsza ona jakość wyświetlanego obrazu, szczególnie, że się błyskawicznie brudzi. Na pleckach także jest folia i tę radzę zostawić. Nie przeszkadza i ochroni obudowę.

Co w Teclaście X89 Kindow znajdziemy:

  • CPU: czterordzeniowy Intel Atom Z3735F 1,33 GHz
  • GPU: Intel HD Graphics
  • Ekran: 7,5 cala, 1440x1080
  • Pamięć: 2 GB RAM, 32 GB pamięci na dane
  • Kamerka: 2 MP oraz 0,3 MP
  • System: Android 4.4.4 KitKat + Windows 10 Home Edition
  • Akumulator: według producenta 3500 mAh, zmierzone 3246 mAh
  • Inne: Wi-Fi, Bluetooth, WiDi, micro HDMI, slot micro SD
  • Wymiary: 195 x 133 x 8 milimetrów
  • Wymiar pudełka: 232 x 191 x 32 milimetrów

Mały, ale śmiały

Ujęty w dłonie Kindow nie męczy. Waży 323 gramów. Co ciekawe, plastikowy tablet nieźle skrzeczał przy lekkich testach spasowania, ale potem cisza, jakby wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Od czasu do czasu minimalnie podniesie się któryś z górnych rogów tafli ekranu, tyle jednak, że po prostu coś cicho pstryknie, jak tam dociśniecie. Poza tym super, pomijając fakt, że grafiki reklamowe zwyczajnie kłamią. Urządzenie ma naprawdę dość szerokie ramki wokół ekranu i nie wygląda to tak jak na zdjęciach produktu w sieci. Tragedii niemniej nie ma. Ramka jest czarna, podobnie chodzące z odpowiednim oporem włącznik oraz dwa przyciski od głośności, reszta zaś to plastikowa biel. Na dolnej krawędzi nic, na lewej port kart micro SD, na górze słuchawkowy, micro USB, micro HDMI oraz dziurka mikrofonu. Wszystko ładnie opisane od spodu. Tam, w lewym górnym rogu umieszczono oczko kamerki głównej i analogicznie, tylko na dole, malutki głośniczek. Druga kamerka oczywiście znajduje się ponad ekranem. Obie mają prześmieszne parametry, 2 MP plus 0,3 MP, czyli 1200 na 1600 pikseli oraz całe 640 na 480. Wyobraźcie sobie najgorsze możliwe, zaszumione i niedoświetlone zdjęcia, by mieć pełny obraz sytuacji. Tu próbki naprawdę nie są nikomu potrzebne, jest tak źle. No ale od biedy zawsze ze Skype’a da się skorzystać…

Do czytania, nie do gr(z)ania

Czytnikotablet X89 w podstawowym zastosowaniu, o którym wspominałem we wstępie, spisuje się bardzo dobrze. Matryca IPS Samsunga oferuje dobre kolory oraz piksele dostrzegalne z bliska, ale tak przecież czytać niczego nie będziecie. Minimalna jasność jest porządna, jak na nocne warunki, zaś z maksymalną tablet daje sobie radę w słońcu. Format 4:3 idealnie spisuje się przy zgłębianiu literatury, a akumulator trzyma około 4 godzin nieprzerwanego użytkowania. Mało, lecz przypomnijcie sobie, za czym się rozglądałem. Aktywny, sprawnie działający moduł Wi-Fi znacznie skróci ten czas, a o grach to nie ma co mówić w ogóle… Raz, że do rozładowania jeszcze szybsza droga, zaś dwa, iż pomimo dość dobrych parametrów, po prostu zapomnicie szybko o zabawie, gdyż urządzenie grzeje się niemiłosiernie. Błyskawicznie osiąga temperatury parzące palce w okolicach napisu Teclast na tyle. Ba, wiele było doniesień po prostu o przegrzewaniu się, zostawianych w formie komentarzy w różnorakich sklepach internetowych. Sprawdziłem kilka gier 3D i potwierdzę, że za szybko robi się nieprzyjemnie. Dzieciom tego modelu nie dacie. Przy korzystaniu z niego jako z czytnika, wszystko pozostaje jednak w normie. Tutaj więc jestem zadowolony.

Spokojnie, powoli...

Nie obyło się naturalnie bez systemowych komplikacji, jednak od czego jest doświadczenie z podobnymi urządzeniami? Jeżeli nie pozostawicie tabletu na dłuższą chwilkę z włączonym Wi-Fi, aby na spokojnie wszystkie ważne komponenty Google się zaktualizowały, będziecie mieli stale błąd gapps, jeden po drugim, kilkadziesiąt na raz. Nic nie instalujcie, po prostu dajcie mu czas. Do tego producent dorzuca pakiet śmieciowego oprogramowania, w tym potencjalnie niebezpiecznego dla naszych danych, niemniej wszystko da się normalnie usunąć. Windows 10 rzecz jasna również kilka dobrych godzin aktualizował się do wersji 1511, a jeszcze wypadało doinstalować polską klawiaturę oraz język. Dzień roboty z głowy. Wybudzanie pod Okienkami też pozostawia wiele do życzenia, działając za którymś razem. Co ważne, z W10 sprzęt znacznie szybciej się nagrzewa, lecz jeśli nie zechcecie grać w Portala czy tam bawić z pakietami graficznymi, temperatura nie będzie problemem. Dzięki wyjściu micro HDMI, raz na jakiś czas można sobie dłuższy film na telewizorze puścić. Wtedy, gdy tablet leży sobie obok odbiornika, mało kogo obchodziło będzie grzanie się.

Jako podręczny podajnik treści literkowych, Teclast X89 Kindow Reader Tablet PC sprawdza się należycie i wart jest swojej promocyjnej ceny. Normalnie koszt urządzenia utrzymuje się na poziomie 90 dolarów, co już tak atrakcyjnym pułapem nie jest, biorąc pod uwagę wielki problem z nagrzewaniem się oraz słabiutki akumulator. W innym przypadku dostajemy dość ciekawy sprzęt z ekranem Samsunga plus dorzuconym pełnym Windowsem 10, który może się przydać, a do tego nie wygląda źle na takiej przekątnej. 32 GB dzielone na pół to jednak nieco mało. Dobrze, że jest slot na karty micro SD. Cieszy jakość wykonania, w tym także po prostu spasowanie plastikowych elementów. Kindow w sam raz nadaje się do wrzucenia do plecaka i poczytania sobie ebooków w wolnej chwili, dając niezłą czytelność, no i też kolor.
 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze

0 nowych
MacGregor   8 #1 06.08.2016 23:53

Dużo lepiej jest sobie kupić jakiś starszy używany ale markowy tablet z o wiele lepszymi parametrami i wykonaniem.

TomisH WSPÓŁPRACOWNIK  13 #2 07.08.2016 00:34

@MacGregor: Fajnie by było, gdybyś swoją wypowiedź uzupełnił o przykłady :) Na pewno da to do myślenia także innym komentującym.

KyRol   18 #3 07.08.2016 01:27

Ja poprzestałem na Nexusie 7 (2012) 1st gen. Używkę sprawną można kupić już za 200zł. Trzeba przyznać, że dość powolny jest jak na dzisiejsze czasy, niemniej do np. grania w niektóre szpile się względnie jeszcze nada https://www.youtube.com/watch?v=U_wXuKQaTnA#t=2m22s. Nexusy 7 (2013) 2nd gen już nie są już tak ślamazarne, względnie nadają się nawet do grania i można je podłączyć do TV/monitora przez slimport (1st gen nie można było), niemniej ich ceny zaczynają się od około 400zł.

Ogólnie markowy tablet, nawet używany to jeszcze dość drogi gips. Lepiej wyposażone i często tańsze są telefony - jeśli o używkach mowa. Przykładowo mi się trafił Nexus 5 z uszkodzonym modułem GSM za 150zł, mogę z nim wszystko co z Nexusem 7 2nd gen, można go również podłączyć przez slimport do TV/monitora, tyle że ma nieco inne bebechy i mniejszy ekran. No ale to wszystko zależy od tego co, kto i do czego chce.

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 01:59
mktos   10 #4 07.08.2016 11:44

IMO żaden "zwykły" tablet nie ma szans konkurować z urządzeniami typu Kindle. Oczywiście, kolor jest fajny, ale... czytelność w Słońcu, czas pracy na baterii czy względna "bezproblemowość" czytnika e-booków wygrywają.

A nawet fakt, że Kindle jest jednofunkcyjny może być zaletą - nie kuszą gry i przeglądanie internetu do przerwania książki, bo po prostu ich nie ma ;-)

msnet   19 #5 07.08.2016 12:16

@mktos: Jako były posiadacz Kindle w pełni się zgadzam z tym, że żaden tablet takiego czytnika nie pobije. jednak urządzenia jednofunkcyjne mają tą wadę, że trzeba ich nosić przy sobie więcej. Z tego też powodu przestałem korzystać z "kundla" na rzecz smartfona (najpierw z ekranem 6", obecnie z takim o przekątnej 5,7").

Frankfurterium   10 #6 07.08.2016 14:56

@msnet @mktos
Czasem przed skomentowaniem wpisu warto przeczytać coś więcej niż tytuł. Autor wyraźnie wspomina, że tablet służy mu do czytania komiksów, kolorowych obrazków w rozmiarach często kilkukrotnie większej niż fullHD. W tym obszarze Kindle i wszystkie inne czytniki e-papierowe sprawdzają się tragicznie. Małe ekrany, małe rozdzielczości, brak kolorów, sprzęt zbyt słaby, żeby ogarnąć kilkudziesięcio-kilkusetmegowe archiwa. Poza tym wytwórnie komiksowe najczęściej dystrybuują cyfrowe komiksy za pośrednictwem własnych aplikacji, których na Kindle'ach brak.

Tak czy inaczej - próbowałem czytania komiksów na 10" Androidach. Raz na tanim badziewiu, raz na sprzęcie ze średniej półki. W obu przypadkach było mocno tak sobie. Aplikacja od Marvela działała strasznie wolno, Comixology tak sobie, a kiedy otwierałem w "offilneowym" programie jakiś większy komiks zakupiony w HumbleBundle, czekałem po parę minut, aż wszystko się odfreezuje. W kurzony kupiłem Ipada Air pierwszej generacji i już wiem, że z oglądaniem kolorowych obrazków nigdy na Androida nie wrócę.

MacGregor   8 #7 07.08.2016 22:24

@TomisH: Nie będę nikomu robił reklamy ale przy tych 350-400 zł można znaleźć już coś markowego lub ciekawą okazje na portalach aukcyjnych.

KyRol   18 #8 07.08.2016 22:36

@mktos:
@msnet:

Zależy kto i na jakim jest etapie. Jeśli mowa o szkole podstawowej - może jest to jakiś argument, natomiast nie rozumiem braku umiejętności zarządzania czasem w przypadku człowieka dorosłego (!!), który dobrowolnie (!!) decyduje się na czytanie czegokolwiek, by za chwilę zmienić zdanie odnośnie formy spędzania czasu wolnego. Toć to dziecinada. Czym się różni strata czasu na czytanie np. romansidła czy kryminału od straty czasu na granie? Obie formy to rozrywka. Gra jak i książka - nie zając.

Ja byłem bliski zakupu czytnika elektronicznego, niemniej zrezygnowałem. Dlaczego? Otóż nie czytam romantycznych powieści tylko raczej rzeczy popularno-naukowe. Nie ma co ukrywać - największy bibliozbiór mam z wydawnictwa Packt Publishing, ono zaś priorytetowo traktuje pozycje powiązane z Open Source, a Nexus 7 z kolei jest w stanie uruchamiać zarówno Ubuntu jak i Ubuntu Touch, tak więc mam pod ręką książki i poligon doświadczalny za jednym zamachem. Od razu w Ubuntu mogę sobie praktykować to, o czym czytam. Czy to takie złe i niedobre?

Czytniki e-ink są lżejsze, czytelne w słońcu, może i oszczędzają wzrok, zasilanie im na dłużej wystarcza i... na tym koniec zalet. Trzeba zabierać ze sobą połowę domowej graciarni albo pozostać teoretykiem - rzecz jasna przy założeniu, że ktoś lubi klimaty popularno-naukowe

Autor edytował komentarz w dniu: 07.08.2016 22:44
mktos   10 #9 08.08.2016 10:11

@KyRol: Ja nie mówię, że granie czy przeglądanie internetu to dziecinada. Spoko, wszystko to jest naprawdę fajne i jak ktoś lubi to niech to robi. Problem jest inny - skupienie. Przy książce spędzasz dłuższy czas, zazwyczaj. Natomiast przy tablecie może (podkreślam: może, nie musi, zależy od człowieka) nastąpić taka sytuacja, że ci coś przerywa: bo nowe powiadomienie na fejsbuczku, bo nowy snap od rozebranej koleżanki, a jak już przeglądam fejsunia to może jeszcze na pudelka zajrzę... a przecież czytałem książkę. Albo gorzej: czytasz sobie, a tu mail z pracy. Zajrzysz czy nie?

Nie wiem czy to moja osobista obserwacja - można to oczywiście zmienić, oprogramowaniem (np. wyłączeniem powiadomień), samodyscypliną i tak dalej, ale kiedy przeglądarka internetowa na Kindle działa tak koszmarnie, że idzie się pochlastać, problem się trochę sam rozwiązuje ;-)

Fakt, jeżeli czytasz książki techniczne, albo naukowe, albo w ogóle wszystko, co nie jest EPUB-em to tablet do tego nadaje się świetnie, a Kindle jest niemiłosiernie beznadziejny.

KyRol   18 #10 08.08.2016 22:53

@mktos: Prędzej czytanie kindelka przerwie komórka z modułami LTE i GSM, aniżeli sam tablet z modułem wifi... Ja korzystam z tabletu wyłącznie offline, kiedy czymś zajmuję na całego lub oddaję się jakiemuś absorbującemu zajęciu. Wtedy nie mam potrzeby przeglądania sieci. W ogóle niektórzy obchodzą raz na rok dzień bez telefonu, a ja go obchodzę minimum dwa razy w ciągu każdego tygodnia. Bez organizacji nie dojdziesz do ładu.

Autor edytował komentarz w dniu: 08.08.2016 23:23
  #11 23.09.2016 12:37

Kindla wrzucam do schowka w samochodzie i jak jest pogoda+czas, mogę się zatrzymać w parku i dokończyć czytać książkę. Tablet z błyszczącą/podświetlaną matrycą się nie nadaje do czytania w słońcu. Kindle 6" wg mnie mimo wszystko ma zbyt mały ekran do takich zastosowań. Jest bardziej do czytania w autobusie, na przystanku, niż takiego gdzie miejsce i waga nas nie ogranicza.