r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Trudne lata dla Tajwańczyków. Acer i ASUS szukają sposobów na przetrwanie w erze post-PC

Strona główna AktualnościBIZNES

Recesja na rynku PC daje się we znaki przede wszystkim tajwańskim producentom, Acerowi i Asusowi. Odnotowany w drugim kwartale tego roku spadek o 9,5% rok do roku był najostrzejszym w ciągu ostatnich lat. Prognozy na przyszłość nie są optymistyczne. Darmowa aktualizacja do Windows 10, jaką zaoferował użytkownikom Microsoft, zniweczyła nadzieje na powszechną wymianę pecetów na nowe – a na horyzoncie nie widać niczego, co mogłoby odmienić sytuację. W tej sytuacji firmy dwoją się i troją w poszukiwaniu nowych produktów, którymi mogłyby zastąpić zyski z PC. Mówi się o urządzeniach mobilnych, o Internecie Rzeczy, ale czy Tajwańczycy mają kompetencje, by osiągnąć w tych dziedzinach sukces?

ASUS jeszcze sobie jakoś radzi, firma wciąż jest rentowna, mimo że zyski się kurczą. Analitycy wskazują, że to zasługa udanego przeorientowania się na urządzenia mobilne. Zarówno udana linia tabletów, jak i smartfony z serii ZenFone, znajdują nabywców przede wszystkim na rynkach wschodzących, gdzie flagowe modele Samsunga i Apple są poza zasięgiem większości ludzi. Już w 2016 roku firma chce dostarczyć na rynek nawet 40 mln smartfonów, o nawet 15 mln więcej niż w tym roku. W 2018 roku przychód z urządzeń mobilnych ma być większy, niż z PC.

Znacznie gorzej wygląda sytuacja Acera. Znana przede wszystkim z produkcji niedrogich laptopów firma przez kilka lat przynosiła tylko straty. W 2014 udało się co prawda wyjść na prostą, ale rok później zysk skurczył się do komicznego wręcz minimum. Za drugi kwartał Acer zdołał zarobić równowartość zaledwie 2 mln nowych dolarów tajwańskich, tj. ok. 230 tys. złotych.

r   e   k   l   a   m   a

Czy zatem kluczem do przetrwania jest stworzenie kilku udanych modeli smartfonów i tabletów? Niekoniecznie. Tajwański ośrodek analiczny MIC twierdzi, że przy malejącej średniej ceny sprzedaży urządzeń mobilnych, ich znaczenie dla przychodów będzie malało. Co gorsze, rynek mobilny nasyca się tak samo, jak to się stało w wypadku pecetów. Przekonało się o tym nawet Apple, które po raz pierwszy w tym roku odnotowało spadek sprzedaży iPadów.

Na rynku smartfonów jest trochę lepiej, jako że wpisane są one w naturalny cykl zużycia i wymiany sprzętu oferowanego swoim klientom przez telekomy, ale też niewielu producentów jest w stanie taką współpracę z telekomami nawiązać. Tym, którym się to nie uda, pozostaje konkurowanie z jednej strony z flagowymi modelami najmodniejszych marek, z drugiej z ultratanim sprzętem z kontynentalnych Chin, którego jakość jednak wcale nie odbiega od tego, co zaoferować może Tajwan. MIC utrzymuje zresztą, że tempo wymiany smartfonów też maleje, więc rynek ten nie jest wcale tak perspektywiczny, jak mogłoby się wydawać.

W tej sytuacji ASUS szukając sposobów na ekspansję przygląda się rynkowi urządzeń ubieralnych i Internetowi Rzeczy. Powinniśmy się więc spodziewać kolejnych smartzegarków, smartobrączek, smartlodówek i smartpralek, a także spinających to wszystko usług i aplikacji. Tą drogą poszli już jednak wcześniej więksi od Asusa, w tym koreański Samsung. Internet Rzeczy trafił przecież do broszur reklamowych praktycznie wszystkich firm IT, przekonanych, że tu mają coś do sprzedania.

Acer zaś wierzy bardziej w usługi dla biznesu, próbując się przemianować na dostawcę usług w chmurze i oprogramowania klasy Enterprise. W miejscowości Chongqing w Chinach, tam gdzie kiedyś produkowano laptopy, teraz powstaje centrum danych, które posłuży jako baza dla działającej w chmurze sieci komunikacyjnej dla firm oraz usługi współdzielenia plików. Jeśli operacja się powiedzie, Acer chce iść dalej w głąb wielkiego chińskiego rynku, korzystając z kulturowej i językowej bliskości.

Nawet jednak i te posunięcia nie mogą zagwarantować wyjścia z kryzysu. Analitycy zauważają, że Acer po prostu nie jest znany jako dostawca rozwiązań dla biznesu, i trudno będzie mu konkurować choćby z takim Lenovo. Z kolei rynek Internetu Rzeczy, którym tak bardzo zainteresował się ASUS, wcale łatwy nie jest. Oczywiście, producent ten ze swoim zapleczem przemysłowym może wyprodukować dowolny sprzęt, ale czy posiada wystarczające zrozumienie potrzeb końcowych użytkowników i pionowej integracji produktów, niezbędne do odniesienia w tej branży sukcesu?

Pesymiści już dziś więc ostrzegają – tradycyjnych producentów PC czekają konsolidacje i przejęcia. Żadna z firm wielkiej piątki, tj. Lenovo, HP, Della, Acera i Asusa, nie może dziś dorównać wynikom finansowym jedynego producenta, który na sprzedaż nie może narzekać, czyli Apple. Pod koniec zeszłego roku firma z Cupertino mogła się pochwalić (dane IDC) udziałem w globalnym rynku komputerów osobistych na poziomie 6,4%, o 1 pkt procentowy wyższym, niż pod koniec roku 2013. Z prognoz wynika, że w tym roku udział Apple może przekroczyć 8%. To oznaczałoby, że Maki będą sprzętem popularniejszym zarówno od pecetów Acera jak i Asusa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.