r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Twitter parodią samego siebie – przećwierkanie wpadek polityków zablokowane

Strona główna AktualnościINTERNET

Działalność polityków w mediach społecznościowych, a szczególnie zaś na wielbionym przez nich Twitterze, często przybiera kuriozalne i kompromitujące ich formy. Niezależnie od tego, czy chodzi o zbyt emocjonalną reakcję na nagłe wydarzenie, czy niezbyt zrozumiały ćwierk w środku sobotniej nocy, zawsze czujni pozostają użytkownicy, którzy natychmiast reagują uwiecznieniem tego typu aktywności. Przeszkodzić chce im sam Twitter – serwis zablokował właśnie działanie najpopularniejszych tego typu kont.

Działalność serwisów politwoops.eu i dipltwoops.org opiera się na dość prostym modelu wykorzystującym API Twittera. W zautomatyzowanym procesie, na stronach obu powiązanych ze sobą organizacji ukazywały się ćwierki z kont polityków i rządowych instytucji. Nie wszystkie jednak – jedynie te, które zostały w krótkim czasie usunięte z oficjalnych profilów. Na demaskatorskich stronach jest dostępna nawet informacja po jakim czasie (najczęściej kilku minutach) usunięty został ćwierk.

Działalność serwisów była tym bardziej zauważalna, że obejmowała życie polityczne w trzydziestu państwach na całym świecie. Oprócz Stanów Zjednoczonych czy Rosji, odwiedzający mieli także możliwość prześledzenia wpadek polityków zaangażowanych w prace Unii Europejskiej. Ostatni ćwierk Politwoops i Doplotwoops dość jasno daje do zrozumienia, że nie będzie to już możliwe:

Fundacja Open State opublikowała na swojej stronie internetowej dość szczegółowy komunikat komentujący całe zajście. W pierwszej kolejności zostały wyłączone konta wychwytujące kompromitujące ćwierki amerykańskich polityków. Niedługo potem dostęp do API został zablokowany także dla reszty kont.

Open State uzyskało także uzasadnienie od przedstawicieli Twittera. Według nich działalność Politwoops i Dipltwoops jest… opresyjna: Wyobraźmy sobie jak skrajnie stresujące – wręcz przerażające – byłoby ćwierkanie, gdyby były ono nieodwracalne i nieodwołalne. Żaden użytkownik nie zasługuje na większe możliwości niż inny. W zasadzie usuwanie ćwierków jest wyrazem głosu użytkownika.

Założenie, że politycy są w swoich prawach równi z przeciętnymi użytkownikami nie jest już nawet zabawne. Zwłaszcza że jego autorami są twórcy serwisu, który stanowił w ostatnim czasie przestrzeń dyskusji z moderacją ograniczającą się do usuwania ćwierków w oczywisty sposób nawołujących do aktów przemocy czy dyskryminacji. Tym bardziej przykrym widokiem są sytuacje, w których Twitter, z internetowego odpowiednika agory, staje się ściśle nadzorowanym w imię niedorzecznych uzasadnień cieniem samego siebie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.