Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ubuntu 12.10: Ból, Bumblebee i graficzne artefakty

Witam, nie jestem aktywnym blogerem, gdyż do pisania lekkiej ręki nie mam, stąd też niniejszy wpis publikuję tylko dlatego, iż mógł ktoś mieć z Ubuntu 12.10 podobne problemy niż ja i wpis ten może mu zaoszczędzić czasu w szukaniu ich rozwiązań.

O tym jakie jest Ubuntu 12.10 nie będę się rozpisywał, bo to każdy przez pryzmat własnego gustu widzi. Moim zdaniem wygląda nowocześnie, jest fajnie minimalistyczne, w pewien zawadiacki sposób eleganckie i ma sporo ułatwiających życie funkcji.

Moja konfiguracja sprzętowa to laptop MSI z hybrydowym układem graficznym Intela oraz NVIDIA GeForce GT325M.

Ubuntu używam od wersji - chyba 9 i instaluję zawsze na świeżo każde kolejne co 6-cio miesięczne wydanie. Te wydania nigdy nie są idealne i zawsze zawalczyć trzeba z jakimiś drobnymi problemami, by wszystko zadziałało tak jak tego chcemy i w sumie tak jak w zamyśle ma to działać. Co zatem doprowadziło mnie do wewnętrznego bólu i frustracji po instalacji wersji 12.10?

W sumie nie były to rzeczy zdawało by się poważne. Niestety jestem upierdliwym estetą i staram się dbać o szczegóły. Pierwszą sprawą, jaka boleśnie raniła moje oczy, było wykrycie dziwnego migotania i ciemnych, niemal czarnych „jak piekło” artefaktów w okolicach górnego panelu, a dokładniej miejsc, w których dumnie rzuca on swój delikatny cień. Niby nic - można z tym żyć i można tak pracować, ale strasznie szpeciło to pulpit i doznania estetyczne podczas korzystania z niego.

Podczas pierwszych prób poszukiwania rozwiązania pierwszego problemu doszło także do odkrycia problemu numer dwa, czyli: niepoprawnie działającego hybrydowego układu graficznego pod kontrolą Bumblebee, który co prawda wyłączał zasilanie niezintegrowanej karty graficznej nVidia, w żaden sposób nie pozwalał jednak z niej skorzystać. Choć i tak z niej nie korzystam w Ubuntu, bo gram sporadycznie i to tylko w stare RPG-i na Windowsie.

Sama instalacja Bumblebee była prosta i bezbolesna - zgodna z hasłem towarzyszącym pobieraniu Ubuntu 12.10 z oficjalnej strony projektu. W sumie hasło raczej nietrafione, patrząc na - nie oszukujmy się - wciąż dalekie od ideału stabilności i kompatybilności Ubuntu. Windows 8 to dziwadło - fakt, ale zapewne będzie podobnie do 7 stabilny i kompatybilny z wszystkim na czym da się Windows zainstalować. Przyganiał więc tu kocioł garnkowi. Zresztą kampanie negatywnych oszczerstw pasują do polityki a nie do promocji systemów operacyjnych, bo każdy z nich ma swoje wady i zalety. A w polityce wiadomo: My – dobrzy, Wy – źli.

Dodałem zatem zasób oprogramowania (jak to teraz ładnie nazwano) w terminalu, jak prawdziwy linuksowy rzeniocha:

sudo add-apt-repository ppa:bumblebee/stable

UWAGA: Nie dodałem zasobu oprogramowania z nowymi sterownikami (sudo add-apt-repository ppa:ubuntu-x-swat/x-updates), gdyż dla 12.10 na dzień 22.10. 2012 takiego zasobu jeszcze nie ma i menadżer aktualizacji sypałby wściekle błędem przy każdej próbie aktualizacji.

Później z paluszka aktualizacja:

sudo apt-get update

(No ok - z kopiuj wklej, bo kto by to pisał)

Ostatecznie bezbolesna instalacja:

sudo apt-get install bumblebee bumblebee-nvidia

Po tym wszystkim zrestartowałem się i sytuacja była taka, jak wspomniałem. Kartę dedykowaną Bumblebee fachowo wyłączyło, żeby mi sprzętu nie grzała, ale nie dało się z niej za pomocą polecenia optirun nic uruchomić - żadnych trybów ani sfer.

optirun glxgears

optirun glxspheres

Konsola bezlitośnie wypluwała oczywistą oczywistość ubraną w ludzkie szaty w postaci komunikatu:

„Failed to assign any connected display devices to X screen 0”

Nastąpiła konsternacja, wewnętrzny niepokój i cichy głos gdzieś wewnątrz mnie szeptał – dlaczego? Po krótkiej konsternacji nastąpiły długie, wielogodzinne poszukiwania rozwiązań w internecie i mozolne ich testowanie. Ostatecznie pomogło:

1) wprowadzenie zmian w pliku /etc/bumblebee/bumblebee.conf:

Nie umiem operować tajnym kodem w terminalu, więc aby zmienić zawartość tego zabezpieczonego pliku posłużyłem się wygodnym fortelem, a mianowicie odpaliłem z terminala menadżer plików z uprawnieniami administratora (sudo nautilus) i tak nawigując i otwierając pliki w prostym edytorze tekstu mogłem zmieniać i zapisywać ich zawartość. A oto co zmieniłem w pliku bumblebee.conf:

linię

Driver=

zastąpiłem

Driver=nvidia

linię

KernelDriver=nvidia-current

zastąpiłem

KernelDriver=nvidia

2) wprowadzenie zmian w pliku /etc/bumblebee/xorg.conf.nvidia

linię

Option "ConnectedMonitor" "DFP"

zastąpiłem

Option "UseDisplayDevice" "none"

Po zastosowaniu tych zmian i zrestartowaniu się tryby i sfery zasuwały na nVidyjce z prędkością zawstydzająca czas odświeżania monitora, szybciej niż mrugnięcie okiem, prawie tak szybko jak światło - szok. To był wielki sukces w okiełznaniu grafiki hybrydowej na świeżynce 12.10. Niestety jak można się było spodziewać - czarnych „jak piekło” artefaktów z okolic cienia górnego panelu, które pojawiały się i znikały bez ostrzeżenia - to nie rozwiązało.

Wygrać walkę z artefaktami było ciężej, ciężej było coś wygooglać, ale i tą bitwę, a w ostateczności chyba i wojnę z tą wersją Ubu udało się wygrać. Wujek z ameryki nakierował mnie na to, by pogrzebać w ustawieniach takiego tworu jakim jest Compiz. Samo Unity niejako jest chyba czymś w rodzaju wtyczki (pluginu) do tego tworu.

Poszła zatem z centrum oprogramowania instalacja Menadżera ustawień CompizConfig. Po instalacji jego uruchomienie i niegroźne w nim grzebanie i sprawdzanie efektów tegoż grzebania. Sławna na cały świat wyszukiwarka www mówiła mi - grzeb w:

Ogólne > Composite > Cofnij przekierowanie okien pełnoekranowych

Zaznaczyłem tam ciemnego fiflaczka na pomarańczowym tle. Niestety nic to nie zmieniło. Artefakty czarne „jak piekło” zaczęły jak wściekłe atakować pod panelem, na kartach przeglądarki www, na pasku adresu menadżera plików, na gwibberze, twitterze - jak diabeł. Działanie moje okazało się więc tutaj fiaskiem. Ale że ponoć funkcja mimo wszytsko jest pożyteczna, to tak też zostawiłem fiflaczka zaznaczonego.

Ogólne > OpenGL > Synchronizuj z Vblank

Tutaj fiflaczek był już domyślnie zaznaczony, więc go przekornie odznaczyłem i liczyłem na cud rozświetlający czarne „jak piekło” cienie... Niestety... Zmianę tej opcji miały najzwyklej w świecie w swoich małych, czarnych jak wiadomo co – pupach. Ale że ponoć funkcja ta jest pożyteczna, to ją grzecznie przywróciłem do działania.

Tyle mi sugerował wuj z ameryki, co ponoć wie wszystko, jeśli tylko umie się dobrze zapytać. Ja najwyraźniej nie umiałem pytać - ani po polsku ani po angielsku. Ponownie odezwał się pełny zwątpienia cichy głos z wnętrza mnie i powtarzał - nie poddawaj się... nie poddawaj się...

Zacząłem więc błądzić sam po omacku po tym CompizConfig fajnym sprzęcie i natknąłem się na coś co mnie niezmiernie zaintrygowało:

Narzędzia > Obejścia problemów

Tak gdzieś sobie po znalezieniu tego w duchu pomyślałem, te małe wredne czarne, cieniste padalce to jak najbardziej jest problem - mój wielki problem burzący piękno mojego nowego systemu. Wszedłem więc tam ostrożnie i to co się tam pojawiło było super, po angielsku i nie wiadomo co do czego. To był raj dla człowieka takiego jak ja, człowieka - zrób to sam. Zmieniałem tam wszystko i było super, choć nic się nie zmieniało i małe, szydercze, migocące jak metalowe pluskwy w włączonej mikrofali, zartefakciałe cienie trwały dalej pod panelem. Próbowałem je niszczyć wskazując je kursorem myszy, ale znikały tylko na chwilę i powracały zdawało by się ze zdwojoną siła. Aż wreszcie doszedłem do równie tajemniczego jak pozostałe, a może nawet bardziej:

Narzędzia > Obejścia problemów > Force full screen redraws (buffer swap) on repaint

Tajemniczy bezlitosny wymuszacz został oznaczony fiflakiem i nadszedł mój cud. Choć nie było przy tym magicznych rozbłysków, spektakularnych scen zwycięstwa jasnego dobra nad ciemnym złem, to udało się - małe, czarne artefakty spod panelu bezpowrotnie odeszły i nie pojawiały się już nawet po tykaniu miejsc ich występowania kursorem myszy.

Konkluzja. Czy za nimi tęsknię? Minęło dopiero kilka godzin odkąd ich nie ma, ale nie... nie tęsknię za nimi. Były irytujące, jak mucha, która lata sobie i siada wkoło ciebie i na tobie i doprowadza Cię do szewskiej pasji. Wojna została wygrana. Trwała kilka godzin z przerwami na przestrzeni dwóch dni. Czy obeszło się bez ofiar? Każda wojna ma swoje ofiary, tutaj padł nią procesor. Force full screen redraws (buffer swap) on repaint naprawia problemy z moimi graficznymi artefaktami. Robi to jednam właśnie kosztem obciążenia procesora. Na szczęście przy mojej konfiguracji sprzętowej do czasu poprawienia Compiza lub sterowników graficznych jest to cena jak najbardziej do zaakceptowania.

Koniec-końców. Ubuntu 12.10 z nowymi gadżetami w Unity i dodaniem funkcji socialnych – znaczy społecznościowych :P bardzo mi się podoba. Prócz wspomnianych problemów innych historii z brakiem stabilności, czy jakiś rażących nieprawidłowości nie doświadczyłem. No może... 12.04 startowało trochę szybciej i to było akurat dobre, ale różnica nie jest diametralna i tak mam lepszy czas startu niż w Windows. Żeby nie było Windows tez lubię - choć używam tylko do starych, poczciwych RPG-ów, w których budują swoje doświadczenie prawie tak samo, jak podczas zgłębiania tajników każdej kolejnej wersji mojego najulubieńszego Ubuntu.

Pozdrawiam wszystkich ubuntowiczów, Adam. 

linux porady

Komentarze

0 nowych
skandyn   9 #1 23.10.2012 21:32

To repozytorium ppa:ubuntu-x-swat/x-updates można zastąpić tym, oczywiście wpisując w konsoli:
sudo add-apt-repository ppa:xorg-edgers/ppa - tam jest teraz najnowszy sterownik do karty graficznej, czyli Nvidia driver 310.14. Poza tym można dać większego kopa poleceniem: optirun -c yuv glxgears. Zresztą dodatkowe opcje dostępne są po wpisaniu w konsoli: optirun --help.

Mam jeszcze prośbę, jakbyś mógł podać wynik: optirun glxspheres - dla porównania z moją kartą GT 540M, no chyba, że nie chcesz instalować glxspheres.

Pozdrawiam.

admat   4 #2 23.10.2012 23:29

Ot co wypluło optirun glxspheres:

130.985900 frames/sec - 126.787016 Mpixels/sec
133.109792 frames/sec - 128.842824 Mpixels/sec
132.976697 frames/sec - 128.713996 Mpixels/sec
133.590419 frames/sec - 129.308045 Mpixels/sec
131.108781 frames/sec - 126.905958 Mpixels/sec

Dzięki za rzeczowy komentarz :)

skandyn   9 #3 24.10.2012 08:44

Czyli mamy podobne wyniki, choć ja mam troszeczkę lepszą kartę. Wczoraj wieczorem znalazłem taki filmik: http://www.youtube.com/watch?v=y_xj7LwrzXw&feature=youtube_gdata
Tam również ma podobne wyniki, a posiada kartę GeForce 610M.

Pozdrawiam.

  #4 25.10.2012 11:51

Super post ! Dzięki za pomoc - czy udało Ci się podłączyć laptop po HDMI do innego monitora czy są jakieś problemy ?

admat   4 #5 25.10.2012 18:16

Hmmm... Laptopa nie podłączałem niestety poprzez HDMI. Mam przez HDMI podpiętego do telewizora nettopa z-box'a. Też wczoraj na nim zainstalowałem nowe Ubuntu 12.10 i działa bez problemu. Nie ma tam hybrydowego układu graficznego, więc muszę przyznać z dumą, że wszystko zadziałało tam jak należy i nic nie musiałem grzebać, aby doprowadzić coś do stanu używalności :) Działa nawet sprawnie i naprawdę dobrze brzmieniowo zewnętrzna karta muzyczna :D

  #6 25.10.2012 21:26

Właśnie chodziło mi o to czy hybryda na 12.10 nie ma problemów z HDMI

  #7 26.10.2012 06:44

fajna tapeta daj ling do strony z nią

  #8 28.10.2012 22:34

Nie przesadzaj z tą ciężką ręką - mi się te barwne porównania z piekła rodem podobały. Zupełnie sensownie napisany tekst.

crazy-raven   4 #9 28.10.2012 23:56

Czas spróbować Elementary OS ;)

DustInMadness   3 #10 29.10.2012 09:14

@skandyn
optirun glxspheres Opensuse 12.2
OpenGL Renderer: GeForce GT 520M/PCIe/SSE2
135.133661 frames/sec - 119.641938 Mpixels/sec
146.531893 frames/sec - 129.733477 Mpixels/sec
146.188474 frames/sec - 129.429427 Mpixels/sec
147.472735 frames/sec - 130.566460 Mpixels/sec

admat   4 #11 29.10.2012 11:43

Podaję link do tapety Peugeot ONYX w rozdzielczości 1920 na 1080 pixeli:

https://dl.dropbox.com/u/69535665/tapety/peugeot_onyx_1920x1080.png

Co do Elementary OS - choć niewątpliwie to estetyczny twór, to jednak ta estetyka mnie nie przekonuje. Za blade te szarości w stylu Mac lub KDE. W Ubu lubię właśnie to rozciągnięcie kontrastu od jasnych szarości po ciemne w domyślnym temacie graficznym i to że jest kolorowo - to kolorowe ikony, to ten fikuśny pomarańcz to tu to tam. W innym distro też można osiągnąć zapewne takie efekty, ale jak już wspominałem nie lubię grzebać w systemie. Os to narzędzie do osiągania celów, a nie cel działania sam w sobie :) Choć jak widać niedoróbki (mój temat) zmuszają czasem do działania :)

  #12 03.12.2012 04:05

Tez tak macie że nie działa:

optirun glxgears
/usr/bin/vglrun: 303: exec: glxgears: not found

A optirun glxspheres:
Polygons in scene: 62464
Visual ID of window: 0x21
Context is Direct
OpenGL Renderer: GeForce GT 540M/PCIe/SSE2
102.162649 frames/sec - 114.013516 Mpixels/sec
110.959815 frames/sec - 123.831154 Mpixels/sec
110.551054 frames/sec - 123.374976 Mpixels/sec

A za reszte Wielkie dzieki, fajnie napisane!!
Ps. ci z USiA dalej są w pupie murzyna ;)