r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Udostępnianie plików stymuluje produkowanie hitów muzycznych, prawnik sugeruje legalizację

Strona główna AktualnościINTERNET

Udostępnianie plików to zło, które zabija przemysł fonograficzny, generuje miliardowe straty i odbiera fundusze na kolejne dzieła — można często przeczytać lub usłyszeć. A jednak kolejne badanie zaprzecza temu poglądowi, który głoszą głównie konsorcja skupiające największe wytwórnie. Profesor prawa na Tulane University w Nowym Orleanie, Glynn Lunney, zbadał wpływ piractwa na „płodność” twórców. Z wynikami naprawdę warto się zapoznać.

Od momentu narodzin udostępniania plików w pierwszej sieci peer-to-peer w 1999 roku sprzedaż muzyki z legalnych źródeł spadła o ponad połowę (choć i to jest sprawą dyskusyjną, jak wykazało jedno z badań). To zjawisko wywołało ogromny ból głowy dużych graczy na rynku, jak RIAA, którym wydaje się, że spadek sprzedaży przekłada się bezpośrednio na miliardowe straty. Jednak nie raz już słyszeliśmy o dowodach na to, że powszechne udostępnianie utworów ma także swoje dobre strony.

Profesor Lunney badał pojawianie się nowych i już znanych artystów na listach przebojów w erze piractwa. Po pierwsze, wyniki analizy pokazały, że mimo że sprzedaż muzyki spadła w badanym okresie o 58,92%, utworów powstaje coraz więcej. Po drugie, badacz zauważył, że z czasem na listy przebojów trafia coraz mniej „świeżej krwi”, ale spadek aktywności początkujących artystów jest mniejszy od wzrostu w ogóle produkcji.

r   e   k   l   a   m   a

Można więc spokojnie powiedzieć, że biznes ma się dobrze, a udostępnianie plików wcale nie zabija przemysłu fonograficznego. Lunney twierdzi, że wytwórnie i wykonawcy nadrabiają produkując więcej hitów. Przy analizie należy wziąć pod uwagę także inne czynniki, jak choćby zmieniające się z czasem dzięki technologii koszty nagrania i produkcji utworów. Inną kwestią jest oczywiście jakość produkowanego materiału, który trafia na listy rozgłośni radiowych… ale o gustach się nie dyskutuje.

Lunney w swojej publikacji wysunął daleko idące wnioski odnośnie amerykańskiego prawa autorskiego. Według zapisów Konstytucji Stanów Zjednoczonych prawo autorskie (Art. 1, Sekcja 8, klauzula 8) ma być wykorzystywane do promowania postępu naukowego i sztuki użytkowej, co na mocy kolejnych precedensów zostało doprecyzowane. Sądy na przestrzeni lat uznały między innymi, że aby to robić, prawo autorskie musi zachęcać do tworzenia nowych dzieł oraz skłaniać do rozpowszechniania ich.

Możliwość udostępniania i pobierania plików z Sieci jest oczywiście zachętą do rozpowszechniania dzieł i, jak się okazało, także stymulacją do tworzenia nowych. Lunney wyciągnął więc logiczne wnioski z tego stanu rzeczy: Biorąc pod uwagę fakt, że udostępnianie plików zapewnia postęp w dążeniu do obu głównych celów prawa autorskiego, jest tylko jedna rozsądna odpowiedź na pytanie, czy udostępnianie plików, przynajmniej w odniesieniu do muzyki, powinno być legalne w świetle amerykańskiego prawa. To kolejny dowód na to, że zamiast walczyć z udostępnianiem plików na wszystkie możliwe sposoby warto przemyśleć strategię postępowania i dostosować się do współczesnych warunków.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.