r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Uprawnienia aplikacji na Androida możemy teraz sprawdzać także w webowej wersji Google Play

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W ostatnim czasie Google zdecydowanie aktualizuje swoje usługi w ramach sklepu Google Play. Niedawno w Polsce wystartowała usługa Muzyka Google Play pozwalająca na zakup utworów i albumów, oraz strumieniowanie podobne do Spotify i Deezera, jeszcze wcześniej klient sklepu na Androida zaczął w nowy sposób wyświetlać informacje o uprawnieniach aplikacji. Teraz nacisk na to położono również w webowej wersji tego kramu, oferując link sprawdzający uprawnienia.

Trzeba przyznać bez bicia, że w sklepie Google Play jest wiele aplikacji, które wymagają uprawnień znacznie większych, niż są im faktycznie do działania potrzebne. O ile nikogo nie dziwi przeglądarka potrzebująca dostępu do sieci, o tyle takie samo żądanie ze strony aplikacji wykorzystującej diodę doświetlającą aparatu jako latarkę jest już co najmniej dziwnie. Firma od jakiegoś czasu kładzie większy nacisk na informowanie użytkowników o tym, z czego będą mogły korzystać aplikacje na Androidzie. Jest to jakieś rozwiązanie: po co mają samodzielnie zająć się bałaganem w sklepie, niech użytkownicy sprawdzają sami i sami zastanawiają się, czy takie a takie uprawnienie jest naprawdę potrzebne.

Po wejściu na stronę danej aplikacji w sklepie użytkownik może podejrzeć wszystkie uprawnienia, jakie są przez nią wymagane. Zostały one logicznie pogrupowane, ułatwiając nieco ich interpretację. Z drugiej strony link znajduje się na samym dole strony, pod linkiem do pobierania, opisem i recenzjami użytkowników… Słowem, w miejscu, do którego i tak niemal nikt nie zagląda, wygląda to więc nieco jak robienie dobrej miny do złej gry (choć przyznajemy, na Androidzie uprawnienia są wyświetlane zawsze przed instalacją i nie sposób ich nie zauważyć, bo konieczne jest zatwierdzenie ze strony użytkownika).

r   e   k   l   a   m   a

Sam sklep w ostatnim czasie przeszedł jeszcze jedną, istotną zmianę. Udostępniona została jego wersja mobilna, dzięki której nie trzeba już korzystać z oficjalnego klienta do samego przeglądania jego zawartości z urządzenia mobilnego w sposób wygodny. Jak na firmę taką jak Google późno, niemniej lepiej niż wcale. Czy korporacja zajmie się kiedyś samą zawartością sklepu i zaprowadzi tam wreszcie porządek? Trudno w to uwierzyć, kroki czynione do tej pory były symboliczne, były leczeniem a nie profilaktyką, lub jak pokazuje dzisiejszy przykład, niejako zrzucały wszystko na użytkownika.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.