r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

VMware Workstation 11 i VMware Player 7 zrywają z systemami 32-bitowymi

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Firma VMware poinformowała o wydaniu nowej wersji swoich sztandarowych produktów do wirtualizacji. Mowa oczywiście o VMware Workstation 11, a także VMware Player 7. Najnowsze wersje mają zapewnić wsparcie dla nowych systemu operacyjnych jak np. Windows 10, Ubuntu 14.10, RHEL 7 czy CentOS 7, a także znacznie zwiększyć wydajność całego środowiska. Zobaczmy, co takiego zmieniono i czy warto płacić, skoro obok jest dostępny bezpłatny konkurent.

Nowa wersja rozbudowanego Workstation pozwala na wykorzystanie wszystkich najnowszych systemów operacyjnych: tak Windows 8.1 jak i Windows Server 2012 R2 w przypadku Microsoftu, jak i najnowsze wersje OpenSUSE, Ubuntu, RHEL czy Ubuntu. Poradzi ona sobie także z Windows 10 Technical Preview, który znajduje się wciąż w fazie rozwojowej. Pełne wsparcie jest istotne, bo dzięki niemu możliwe jest korzystanie np. z kreatora Easy Install do automatycznego zainstalowania i wstępnego skonfigurowania systemu na stworzonej przez użytkownika maszynie wirtualnej.

Najnowsza edycja nie jest już podatna na błąd dotyczący zbyt małej ilości pamięci RAM w komputerze (komunikat Not enough physical memory is available), jaka pojawiła się po opublikowaniu przez Microsoft jednej z aktualizacji systemu Windows 8.1. Producent deklaruje za to wydajność nawet o 45% wyższą niż w przypadku poprzedniej edycji, w szczególności przy zastosowaniu najnowszych procesorów Intela z rodziny Haswell i instrukcji sprzętowych, jakie one oferują. Oprogramowanie jest obecnie w stanie tworzyć maszyny składające się z 16 wirtualnych procesorów, dysków o pojemności aż 8 TB i aż 64 GB pamięci RAM. Pamięci wideo możemy w nim przydzielić do maksymalnie 2 GB pamięci. Pamiętajmy, że VMware bardzo dobrze radzi sobie z wirtualizacją i akceleracją 3D. Dzięki temu możemy wykorzystać go np. do uruchomienia starszych gier, które nie chcą współpracować na nowych platformach. Dodatkową zaletą jest możliwość połączenia się z chmurą VMware vCloud Air, z poziomu której można uruchamiać zdalne maszyny.

r   e   k   l   a   m   a

Odświeżeniu uległ również VMware Player – darmowy, znacznie mniej rozbudowany program do wirtualizacji. Co prawda nie udostępnia on niektórych funkcji jak np. migawek, ale w przypadku wykorzystania niekomercyjnego jest on dostępny zupełnie za darmo. W jego przypadku również poprawiono kompatybilność z nowymi systemami, zapewniono zgodność z maszynami tworzonymi w Workstation 11, a także lepiej wykorzystano możliwości nowych procesorów. W najnowszych wersjach swojego oprogramowania VMware zrywa z kompatybilnością z systemami 32-bitowymi. Co prawda będziemy mogli używać maszyn wirtualnych korzystających z takiej architektury, ale system gospodarza musi być 64-bitowy. Producent krok ten tłumaczy tym, że bez takiej zmiany zwiększenie wydajności nie byłoby możliwe.

Czy warto sięgać po VMware? Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od oprogramowania do wirtualizacji. W wielu przypadkach w zupełności wystarczający będzie darmowy i otwarty Oracle VirtualBox – choć nie zapewnia on aż tak dobrej wydajności 3D, może okazać się dla mniej wymagających użytkowników rozwiązaniem znacznie lepszym, niż mocno okrojony VMware Player lub stosunkowo drogi Workstation. Wszystkie aplikacje znajdziecie w bazie programów naszego serwisu. Zapraszamy do pobierania i dzielenia się informacjami o tym, z czego sami korzystacie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.