r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Valve: Linux ratunkiem dla branży gier wideo. Wine: a co ze sterownikami 3D?

Strona główna Aktualności

Jak wiadomo, branża gier wideo w każdym momencie swojego istnienia schodziła na psy, ale nie trzeba było się tym przejmować, gdyż na horyzoncie widać było zawsze ratunek. Tym razem ratunkiem ma być Linux, który według Gabe'a Newella, współtwórcy Valve/Steama jest kartą „wychodzisz wolny z więzienia” dla całej branży producentów gier. Czy jednak karta nie jest czasem wydrukowana na marnej jakości papierze?

Newell podczas półgodzinnego wystąpienia na konferencji DICE 2013 w Las Vegas skupił się na dwóch kwestiach: roli „ekosystemu PC” w salonie, gdzie mógłby zastąpić konsole i tablety, oraz transformacji, jaką musi przejść branża producentów gier, tak by mogła się skupić na budowaniu i wymianie cyfrowych dóbr i usług.

O konkurencję ze strony konsol (nawet tych nowej generacji) szef Valve się nie martwi, bowiem to PC był zawsze ośrodkiem innowacji w grach wideo, co więcej to przede wszystkim dla PC powstają treści generowane przez użytkowników (User Generated Content). To poważny już biznes, na platformie Steam można znaleźć ludzi, którzy zarabiają pół miliona dolarów rocznie, dostarczając lepsze materiały, niż sami twórcy gier. Branża powinna skupić się więc na tym, jak wykorzystać to zaangażowanie – sam Newell uważa, że dobrze by było, gdyby użytkownicy mogli tworzyć własne wersje sklepów na bazie Steama.

Zagrożeniem za to może być Apple, które dysponuje całą skalą urządzeń i ma naturalną drogę do salonu. Ratunkiem byłby w tej sytuacji wspomniany Linux, dający swobodę we wprowadzaniu innowacji na alternatywnym systemie operacyjnym. Niewykluczone, że te innowacje da się zobaczyć w końcu w przygotowywanym przez Valve komputerze do gier, którego rozwiązania sprzętowe Newell określił jako ściśle kontrolowane środowisko.

I lepiej, by takim ściśle kontrolowanym środowiskiem innowacyjna, linuksowa maszyna od Valve była, gdyż na dzisiaj stan typowych niekontrolowanych linuksowych maszyn do gier w zastosowaniach rozrywkowych nie napawa zachwytem.

Podczas ostatniego FOSDEM 2013 w Brukseli, wystąpił Stefan Dösinger, jeden z deweloperów projektu Wine, by opowiedzieć zebranym m.in. o stanie sterowników graficznych na Linuksa i uruchamianiu gier dla Windows. Najważniejsze spostrzeżenia Dösingera to:

  • brak wystarczającego wsparcia dla Direct3D 10/11, oraz pomysłów, jak takie wsparcie zapewnić,

  • niewystarczające wsparcie dla OpenGL 3.x na opensource'owych sterownikach graficznych (w najlepszym razie – dla Mesa/Gallium 3D – wspierane jest OpenGL 3.1. Ile lat minie, zanim będzie można liczyć w opensource'owych sterownikach na wsparcie dla najnowszych kart Nvidii i ATI z OpenGL 4.x?),

  • pomimo starań AMD, jakość jego własnościowych sterowników Catalyst na Linuksa jest wciąż kiepska, wciąż gdzieniegdzie prowadzą do awarii i zawieszeń systemu podczas grania,

  • wydajność translacji z Direct3D na OpenGL to wciąż pięta achillesowa Wine,

  • wciąż w praktyce jedynym sensownym sposobem na granie na Linuksie jest wykorzystanie własnościowych sterowników Nvidii: są zarówno najwydajniejsze, jak i najbardziej stabilne.

W tej sytuacji linuksowy komputer do grania to wciąż raczej rozwiązanie tylko dla fanatyków Pingwina. Może się to zmieni dzięki staraniom Intela, którego deweloper Ian Romanick podczas tego samego FOSDEM wspomniał o planach firmy w dziedzinie automatycznej konfiguracji ustawień dla gier na Linuksie.

Problem w tym, że zarówno Windows jak i OS X dostarczają systemowe interfejsy, pozwalające na wykrycie i ustawienie dla użytkownika sensownych ustawień początkowych konfiguracji sprzętowej. Na Linuksie nic takiego nie ma, uzyskanie niezbędnych dla gry informacji jest bardzo trudne – próbuje się np. sprawdzać informacje przez bibliotekę libpci, sprawdzając identyfikatory podpiętych do systemu kart, czy odczytywać ciągi OpenGL i nazwy rozszerzeń. Wystarczy jednak, że w systemie znajdą się dwa czipy graficzne, a już te metody na nic – nie mówiąc już o tym, że nie ma żadnego standardu w kwestii zgłaszania podstawowych informacji o sprzęcie.

Romanick ma nadzieję, że w ramach projektu Mesa uda się znaleźć jakieś uniwersalne rozwiązanie jeszcze w tym roku – będzie wprowadzone w wersji 9.2/10.0 bibliotek, a wówczas pozostaje mieć nadziejBez tytułu 1ę, że Nvidia i AMD zaimplementują je w swoich własnościowych sterownikach.

To tylko kilka spośród całego wachlarza bolączek, jakie napotykają twórcy gier, chcący przenieść swoje tytuły na Linuksa; przecież gry to nie tylko grafika 3D, ale też choćby system dźwięku. W tej sytuacji daje do myślenia zaangażowanie Valve w linuksowe projekty: czyżby wydatek na OEM-owe licencje Windows dla potencjalnych konsol Steam był faktycznie wyższy od kosztów, jakie należy ponieść, by dostosować Linuksa do potrzeb twórców gier?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.